Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza, czyli Like a velvet glove cast in iron. Przepiękny tytuł, komiks, przepiękna historia. W swoim nastroju jest jak zimny oddech na karku w windzie, do której wsiadasz, nikogo tam nie ma, gaśnie światło i czujesz ten oddech.
W kleszczach lęku.
Zakładam rękawicę pewnie, dobrze mi w niej, wygodnie. Nawet jeżeli rzeczywiście jest odlana z żelaza. To ten rodzaj narracji i oferowanej abstrakcji i surrealizmu, w którym czuję się jako czytelnik komiksu najlepiej. Przyznaję, że po pobieżnym nawet przewertowaniu może odrzucić i to na pewno nie powinna być lektura pierwszego wyboru dla czytelnika, który rozpoczyna przygodę z medium. Taki czytelnik może sobie pomyśleć, że jeżeli ma trafiać na takie rzeczy, to może lepiej dać sobie spokój. Zatem Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza to komiks dla czytelnika świadomego, który wie na co się decyduje.
Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza, spójrz w piekło moje.
Clowes działa według mnie na kilku płaszczyznach. Swoją fabułę podaje jako studium obsesji, samotności i rozkładu. Narracja jest poszarpana. Bohater błądzi. Czytelnik błądzi razem z nim. To nie jest klasyczna opowieść. To strumień niepokoju. Sen na jawie. Halucynacja, która udaje logikę. Clowes nie tłumaczy. Nie prowadzi za rękę, rzuca w ciemność.
Historia Clay’a Loudermilka zaczyna się niewinnie: przypadkowy seans dziwnego filmu. Potem wszystko się rozpada. Bohater wpada w spiralę paranoi, przemocy i groteski. W świecie Clowesa nic nie jest stabilne. Ludzie są zdeformowani. Zwierzęta są nienaturalne. Seks jest brudny, mechaniczny, pozbawiony ciepła.
Czuły surrealizm, straszna rzeczywistość. Świat za ciemną kotarą.
Dla mnie osobiście to album dowód. Dowód na to, że medium nie musi być lekkie, kolorowe i przewidywalne. Clowes pokazuje, że komiks może być narzędziem do eksploracji lęków, obsesji i społecznych deformacji. Twórca nie tylko opowiada historię, ale też bada, jak daleko można przesunąć granicę między narracją a halucynacją.
Za tymi szarpanymi symbolami, znaczeniami, nielinearną akcją idzie chirurgiczna precyzja rysunku. Clowes działa tutaj jak ze skalpelem. Wszystko jest ostre i wyraźne, obsesyjnie wręcz potraktowane jeżeli chodzi o precyzje w tych wspomnianych deformacjach. No i czerń, jak nieubłagany koszmar który zawsze nadejdzie. Prędzej czy później.
Nieprzewidywalność, upiorna niespodzianka na następnej planszy, przelatujące przez palce fragmenty które próbowałem łapać, ale one i tak spadały na podłogę. Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza to świat ułuda, kolejne zaproszenie w Lynchowski klimat, ponure wpatrywanie się w ciemność. Przepiękna groteska, pełen nonkonformizm, absolutna bezkompromisowa autorska postawa.
Scenariusz: Daniel Clowes
Ilość stron: 144
Oprawa: twarda
Tłumaczenie: Wojciech Góralczyk
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Format: 190 x 280 mm
