Sceny zbrodni

„Nie było w tej tragedii nic wyjątkowego, a jednak była to tragedia”.

Zaledwie kilka plansz wystarczyło Brubakerowi, by wyraziście nakreślić ton swojej neo‑noirowej opowieści. Co wiemy po lekturze pierwszych stron? W gruncie rzeczy wszystko, co najistotniejsze. Bohaterem jest detektyw. Jeszcze nie stary, lecz już zblazowany, z przeszłością odbijającą się echem od dna przepitych butelek. Z niejednego pieca chleb jadł, do niejednej lufki pakował towar. Ćpał, chlał, umierał, choć nawet nie zbliżył się do wieku średniego. W jakim świetle stawia go to w tej historii? Z pewnością bardzo blisko klasycznych noirowych archetypów.

Sceny zbrodniSceny zbrodni, albo odbite grzechy.

Ma więc odpowiednio gęstą przeszłość, niepewną przyszłość i sprawę do rozwiązania. Zaginiona dziewczyna. Co istotne, zlecenie podrzuca mu znajomy, którego sam Jack Herriman wolałby omijać szerokim łukiem. Do tej pory nawet mu to jako tako wychodziło, ale cóż – facet się zjawił. Gliniarz. Po tych kilku planszach dysponujemy już zarysem przeszłości bohatera, wiemy, kto zaszedł mu za skórę, a już na pewno potrafimy przewidzieć pogodę: będzie padać bez końca i będzie niezmiennie ponuro.

Podły nastrój i depresyjna atmosfera. Uroki Brubakera.

To album o szczególnym znaczeniu dla Brubakera, o czym zresztą przekonujemy się w dołączonym posłowiu autora. Pracę nad nim rozpoczynał w czasach, gdy pierwsze szkice wysyłał jeszcze faksem, a kończył już w epoce korespondencji mailowej. To również dzieło (dla niego) formujące, w którym jego literacki temperament wyraźnie skręcił w stronę kryminału, gatunku, do którego miał wyjątkową słabość. I tę przemianę czuć na każdej stronie. A dzięki charakternym ilustracjom Michaela Larka szybko uczymy się dźwigać ciężary, które twórcy rzucają nam na plecy. Z rozdziału na rozdział dokładane jest kolejne dziesięć kilogramów smutku, żalu i rozpaczy.

Lark operuje tu oszczędną kreską, robotę robi cieniowanie. Ten (cień) opłata postaci, budynki, cały pejzaż. Z cieni wychodzą twarze, w cieniu ukryte są tajemnice, jak ten pokiereszowany oczodół Jacka.

Skąpa paleta barw, dosadne i pozbawione nadziei monologi postaci, gęste sekwencje. To tylko kilka wyznaczników stylu, któremu twórcy są wierni przez cały album. Na tej bazie z żelazną konsekwencją budują całą historię. W rezultacie komiks funkcjonuje nie tylko jako klasyczna opowieść detektywistyczna, lecz także jako studium upadku i nieuchronnych konsekwencji każdego jednego parszywego czynu z przeszłości.

Patryk Karwowski
Scenariusz: Ed Brubaker
Ilustracje: Michael Lark
Tusz: Sean Phillips, Michael Lark
Kolory: James Sinclair
Tłumaczenie: Maria Lengren
Redakcja: Marcin Andrys
Liternictwo: Agata Wawryniuk
Korekta: Marcin Grabski
Oprawa: twarda
Liczba stron: 128
Wydawnictwo: Mucha Comics
Format: 180 x 275 mm