PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Dar (2015)

The Gift - Dar - 2015Już sam plakat do filmu oszukuje widzów i usypia ich czujność. Pamiętacie popularne na przełomie lat 80-tych i 90-tych zarysy scenariuszy thrillerów – dreszczowców o małżeńskich parach i nad wyraz przyjacielskim nieznajomym? Nieznajomym, który jest miły, trochę skryty, uczynny, w końcu okazuje się być świrem mordującym całą rodzinę. Ostatecznie rodziny nie morduje, ponieważ po to wymyślono stopniowanie napięcia, by w finale doszło do ostatecznej konfrontacji pomiędzy psychopatą, a głową rodziny (czy będzie to głowa męska, czy żeńska jest już mniej ważne). Takimi przykładami są Cape Fear (1991), będący remakiem filmu pod tym samym tytułem z 1962 roku. Sublokatorka (1992) – to było dobre!





Do dzisiaj pamiętam scenę z chcianym / nie chcianym fellatio. Pacific Heights (1990) – według mnie niedoceniony film Joela Shlessingera. Świrów sprawiających dobre pierwsze wrażenie było wielu. Co ciekawe w większości przypadków witali głównych bohaterów na nowym dla nich terenie. Tak też zaczyna się The Gift.

The Gift - Dar - 2015
Już na samym początku widzimy ciekawą scenę, gdy Simon (Jason Bateman) i Robyn (Rebecca Hall), czyli małżeństwo po przejściach wracające na „stare śmieci”. Joel Edgerton – reżyser, scenarzysta i aktor już w scenie otwierającej pokazuje, że nie będzie szedł utartymi ścieżkami, choćby realizacyjnymi. A jeżeli wkroczy na taką, to tylko po to, by nas oszukać. Para wchodzi do sklepu i tylko uważny widz zobaczy mężczyznę, który przygląda im się z ulicy, gdy ci przekraczają drzwi centrum handlowego. Nie ma tu niczego w pracy operatora, co mogłoby nakierować na podglądacza. On stoi i wodzi wzrokiem za parą w tłumie na ulicy. No dobra… rozpoznałem go, bo znam aktora. Znam twarz. Gro widzów nie kojarzących Joela Edgertona w ogóle nie zwróci na niego uwagi (chyba że skuszą się na seans po tej recenzji). To tylko kilka sekund, ale podobało mi się, bo wyczułem to co chciał zrobić reżyser i to, że nie będzie się podkładał, by zadowolić każdego. „Zobaczą, ok”. „Nie zobaczą, też dobrze. Idziemy dalej z opowieścią” tłumaczył zapewne ekipie reżyser.

The Gift - Dar - 2015
Ten mężczyzna to kolega, przyjaciel, a może tylko stary znajomy Simona? Nic już nie wiemy i powoli zaczynamy być podejrzliwi. To znaczy… twórca scenariusza próbuje nas „uspokoić” i wyjaśnić, że nie ma się czego obawiać. Będzie jak dawniej. Będzie miły, natarczywy, w końcu wszystkich oszuka, sterroryzuje i w finale Simon pokaże, że ma większe jaja niż wskazuje na to wizerunek aktora grającego dotychczas w komediach. Uff. Uspokoiłem się. Znam schemat, niczym nie zaskoczą. BAM! Już jest inaczej! Jest inaczej, chociaż historia pędzi starymi torami. Jak to możliwe? Otóż nie wystarczy tylko odwrócić rolę i złym uczynić dobrego, a dobrego złym. O nie… Odwrócenie ról też już było w kinie. Okazało się, że w thrillerze psychologicznym o nękanej rodzinie mamy tak naprawdę do czynienia z kinem zemsty, i to jakiej zemsty…

The Gift - Dar - 2015
Zemsty sięgającej tak daleko w przeszłość i jak się okazuje w przyszłość zarazem, że po całym seansie zrozumiemy jak chorym poczuciem humoru wykazał się ten, kto w ten sposób zatytułował film.

The Gift - Dar - 2015
Jak to w thrillerze bywa, a w tym przypadku miksie kilku podgatunków (bo i miejscami mamy tu rasowy home invasion), Edgerton wykorzystał kilka sprawdzonych chwytów, żeby nas przestraszyć. Są więc tajemnicze odgłosy, prezenty pod drzwiami, nastrojowa muzyka i dwie konkretne jump scare’y. Horror? W ogólnym wymiarze i analizując to co spotkało głównych bohaterów – tak. W dalekim porównaniu przychodzi mi na myśl seans Zaginionej Dziewczyny. Jednak Edgerton poszedł krok dalej i w momencie, gdy zaczynamy kibicować jednej ze stron, musimy szybko zmienić front. I to kilkukrotnie. Okrutne żonglowanie uczuciami widzów opłaciło się. Edgerton okazał się nie tylko utalentowanym aktorem (Warrior (2011), Animal Kingdom (2010)), scenarzystą (The Rover (2014)). Teraz udowodnił, że reżyserując wciągający, inteligentny debiut warto wypatrywać jego kolejnych projektów.

Polecam

8/10 - bardzo dobry

Czas trwania: 108 min
Gatunek: Thriller
Reżyseria: Joel Edgerton
Scenariusz: Joel Edgerton
Obsada: Jason Bateman, Joel Edgerton, Rebecca Hall
Zdjęcia: Eduard Grau
Muzyka: Danny Bensi, Saunder Jurriaans

  • "Jednak Edgerton poszedł krok dalej i w momencie, gdy zaczynamy kibicować jednej ze stron, musimy szybko zmienić front." – o tak!!! To chyba podobało mi się w filmie najbardziej. Edgerton naprawdę zaskoczył, lepszego debiutu nie mógł chyba sobie wymarzyć 🙂

  • SPOILER.

    Myślałem, że twórca zadeklaruje się ostatecznie co do wyboru kierunku w swojej opowieści, gdy małżeńska para odwiedziła swojego nowego "przyjaciela" w jego rezydencji 🙂 No tak, myślę sobie, teraz zamieni się to wszystko w kameralny survival, bo na piętrze znajdą zarżniętą rodzinkę 🙂

  • Właśnie napisałam kilometrowy komentarz po czym się wziął i usunął. Jak wyrzucę laptopa przez okno na trawę to raczej się nie rozwali?

    Bardzo, bardzo, bardzo film. Zupełnie nie wiedziałam na co idę. Wiedziałam, kto jest reżyserem i to już działało na plus. Od "Wojownika" darzę pana Joela nieskrywaną sympatią. To się, kurcze, musiało udać. Oj jak się udało…
    Od samego początku czułam taki niepokój, poddenerwowanie i chciałam oglądać przez palce. Bardzo nie lubię się bać. Dwie akcje (pewnie te same, co u Ciebie) wywołały u mnie zawał, a scena z prysznicem, jezus maria. Też tak kiedyś miałam i najgorszemu wrogowi nie życzę….
    Te cholerne szyby. Na siłę wgapiałam się w Robyn, byle tylko nie spojrzeć za okno bo miałam wrażenie, że zaraz coś tam się wydarzy… i tak, jak na początku filmu wzdychałam jaki to piękny dom, tak na końcu chciałam już wrócić do mojego małego bloku, zasunąć rolety i nikogo nie wpuszczać.
    Genialne napięcie pomiędzy trójką bohaterów, dialogi nie wprost, ukryte pomiędzy wierszami żale z przeszłości. Ten luj, mąż, którego nie da się lubić i bogu ducha winna żona. I końcówka prowokująca do rozmów po seansie, a to w kinie lubię chyba najbardziej. I tak, jak od dziecka boję się clownów (przez film, którego tytułu nie pamiętam), tak od kilku dni boję się małp.
    Szkoda, że film przejdzie zupełnie niezauważony, w kinie były 4 osoby, w internecie znalazłam dosłownie kilka recenzji. Szkoda, wielka szkoda. Koniecznie trzeba to zobaczyć.

  • I nie wiem, czemu dodało się to w odpowiedzi do komentarza Anny – Rozalii. Coś mi dziś życie nie idzie…

  • @madalena

    ZAWSZE ZAWSZE

    ZAWSZE po wpisaniu komentarza skopiuj go sobie na ctrl+c. Wiele komentarzy już mi uciekło w ten sposób co Tobie. Teraz zawsze je sobie kopiuje, choćby na tę chwilę przed kliknięciem "Opublikuj"

    "Dar" jest świetny. Edgerton ma w sobie potencjał do pisania mrocznych i zaskakujących scenariuszy i powoli wyrasta na niezłego mastahę w tym światku.

    Bateman grał gnoja, ALE…. sądzę, że potrafiłby obronić rodzinę i wychować dzieciaka na porządnego człowieka. No dobra… kopał dołki, podkładał świnie, i był korporacyjnym terrorystą. Jak się skończyło wiadomo. Narodziny dziecka zmieniają wiele ludzkich oblicz. Ten moment gdy patrzy na niemowlę jest dobijający. Dostał straszny wpierdol i nauczkę. Zapewne ustalenie wiadomej rzeczy zajęłoby nie więcej niż dobę, jednak Bateman i tak już stracił wszystko

  • Hmm, nie wiem, czy w rezultacie nie robiłby tak, żeby tylko jemu było dobrze. Jak słusznie zauważył współoglądający – koleś od samego początku tak się rządził, że szacun dla żony za wytrzymanie z nim, Niby miły, niby się uśmiecha ale racja zawsze musi być po jego stronie. Bardzo się cieszę, że Bateman wreszcie zagrał w czymś co nie jest głupkowatą komedią, chociaż nie ukrywam – mówię Jason i widzę to: https://www.youtube.com/watch?v=rId6PKlDXeU no nic nie zrobię. 😉 Szelki i kozaczki zawsze. 🙂

  • Podejrzewam, że taką cichą i grzeczną ją poznał. To było dobre poletko dla niego. Niby miły, ale apodyktyczny. Tak jak w scenie gdy kazał jej poczekać na zewnątrz w tej podnajętej na wieczór rezydencji 🙂 Wszystko musiało być jak w zegarku. Co nie zmienia faktu, że o dobrobyt i spokój rodziny potrafił zadbać 🙂

  • muszę chyba zacząć czytać Twoje wpisy po tym jak obejrzę już film. Za bardzo spoilerują, ale zbyt lekkie masz pióro żebym opuścił wpisy o filmach któych nie oglądałem..

  • No tak, może to jej wystarczało… na początku przynajmniej. A jeszcze wielki plus za policjantkę z serialu "Fargo". Chcę ją widywać częściej:).
    A tak między nami – myślisz, że to zrobił? Ja myślę, że nie. 😉

  • Myślę, że nie. Chodziło chyba o stworzenie podobnej sytuacji jaka go spotkała. Wiesz.. niczego nie było, ale wszyscy myśleli, że było. CHYBA :):)

  • Kolejny film, do którego mnie zachęciłeś 🙂 Zdecydowanie muszę to zobaczyć! Rewelacyjnie piszesz

  • Dziękuję za miłe słowa. Mam nadzieję, że zdążysz na kinowy seans.

  • Jestem świeżo po filmie, zdecydowanie polecam 🙂
    pomimo, że nigdy nie przepadałem za thrillerami