PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

The Gauntlet (1977)

The Gauntlet - Wyzwanie - 1977

No cóż… Myślałem, że znalazłem już wcześniej kandydata na ostatnie miejsce w majowym zestawieniu filmów Eastwooda – reżysera. Okazało się jednak, że kroi się zaciekła walka. Wyzwanie z 1977 roku jest tak samo kiczowate jak Firefox. Więcej! Oba filmy konkurują ze sobą na kilku frontach, jeżeli chodzi o najgorszą składową filmu. O ile Wyzwanie wygląda lepiej (chociaż budżet był parokrotnie mniejszy), to lista bzdur ciągnie się w nieskończoność.

Za historię gliniarza Bena Shockleya (w tej roli Clint Eastwood) odpowiedzialnych jest dwóch panów: Michael Butler, twórca scenariuszy o zacięciu sensacyjnym – Code of Silence (1985), Murder by Phone (1982), serial Houston Knights (z Michaelem Parem) oraz Dennis Shryack, który uciekł kilka razy w kierunku komedii  –Turner i Hooch (1989), Gliniarz do wynajęcia (1987), choć w jego dorobku przeważają scenariusze z gatunku thrillera.

Stworzony w filmie duet zły gliniarz i dziewczyna po przejściach, właśnie przez absurdy zawarte w scenariuszu, pozostawia sensacje już na starcie i spotyka prześmiewczą komedię, aż po science fiction kończąc.

The Gauntlet - Wyzwanie - 1977
Ben Shockley, gliniarz z nadszarpniętą opinią i pijak,  dostaje zlecenie przewiezienia świadka z Las Vegas do Phoenix. Mało znaczącego świadka, w mało ważnej sprawie, jak to mówi przełożony. Jaki przełożony tak mówi?! Świadkiem okazuje się być dziewczyna, chociaż wszyscy byli przekonani, że to mężczyzna (jak to?!). Tak! Gus Mally to kobieta (ponownie wielkooka Sondra Locke). Zatem po tym niezłym twiście, film sensacyjny przechodzi w kino drogi, by stać się czymś w rodzaju surrealistycznego filmu akcji. Najlepsze będzie jednak teraz. Wszyscy od razu się domyślają, że droga do Phoenix nie będzie taka łatwa. Nieważny świadek okazuje się być najważniejszym świadkiem dekady (i nigdy nie dowiemy się dlaczego). Co lepsze, na zlecenie Shockleya zostaje postawiony zakład! Przecież mafia non-stop obstawia, tym bardziej, że akcja dzieje się w Las-Vegas. Chociaż film kręcono w stolicy hazardu, to miejscówki wskazują raczej na obrzeża miasta.  Na tym opiera się cała trudność w dostarczeniu „przesyłki”. Kurs oscyluje w granicach 100:1, że Shockley nie dojedzie do Phoenix, więc wszyscy starają się przeszkodzić naszej parze.

The Gauntlet - Wyzwanie - 1977
Oczywiście (aaa tam, zaspojleruje) wszyscy wokół są zdrajcami! Jakże absurdalne są sceny, gdy Eastwood próbuje się przedostać opancerzonym autokarem do celu podróży przy kanonadzie z karabinów setek policjantów.

The Gauntlet - Wyzwanie - 1977
Emocji za grosz. Zapewne zamysłem było, by widz ekscytował się zakładem i próbą zabicia głównych bohaterów przez policjantów. Są pościgi, jest eksplozja śmigłowca, nawet cycki są. Jest wszystko to, co powinno się znaleźć w kinie akcji, jednak okupione durną opowiastką w alternatywnym świecie pełnym własnych reguł. To po prostu nie wypaliło. W Firefoxie Eastwood był chociaż sobą. Tutaj męczył się niezmiernie w roli zupełnie nieprzystającej do twardziela. Obawiam się niestety, że film nie miał być pastiszem. I to jest najgorsze. Miał być pełnym werwy akcyjniakiem z biegnącą do finału fabułą pełną zwrotów i przemyślanych dialogów. Nie był.

No dobra, finałowy przejazd przez miasto był w miarę udany. Całość tylko czwóreczka.

...oglądamy filmy wyreżyserowane przez Clinta Eastwooda

4/10 - ujdzie

Czas trwania: 109 min
Gatunek: Akcja
Reżyseria: Clint Eastwood
Scenariusz: Michael Butler, Dennis Shryack
Obsada: Clint Eastwood, Sondra Locke
Zdjęcia: Rexford L. Metz
Muzyka: Jerry Fielding

  • Kurde, najpierw Firefox, teraz The Gauntlet, ale sobie używasz 🙂 Oba to jedne z moich ulubionych filmów Eastwooda. Ostatnio, po twojej recce Firefoxa musiałem sobie powtórzyć ten film, żeby sprawdzić czy moje uczucia do niego to rzeczywiście tylko pozostałości nieukształtowanego, młodocianego, filmowego gustu 🙂

  • No przepraszam Daniel że pojechałem po pozostałościach vhs-owych wspomnień. Ja nigdy nie widziałem ani "Firefoxa", ani "Gauntleta" i zdaję sobie że to może być trochę nie fair pastwić się nad niektórymi elementami filmu. Gdybym to widział 20 lat temu, i obejrzał teraz, być może założyłbym jakiś filtr ochronny :).A jak "Firefox" po latach?

  • Wciąż mi się podoba 🙂 Fajne jest to, że tak szybko i zręcznie przedstawiają bohaterów i o czym będzie film, a potem już samo szpiegowanie, przemycanie Eastwooda pod nosem KGB i na końcu lot Firefoxem. Film nie ma dłużyzn. Kiedy go zapuściłem i zobaczyłem, że trwa 2 godz. to pomysłem, że tam muszą być jakieś rzeczy, o których nie pamiętam (wątek miłosny czy coś takiego), a tam nic. Sama akcja, a reszta zredukowana do minimum. Ogólnie to film idealnie oddaje klimat starego, taniego, książkowego thrillera szpiegowskiego. Może w latach 80. wydawał się archaiczny. Zabawne było to, że ruscy w niektórych scenach rozmawiają między sobą po rosyjsku, a w innych po angielsku 🙂

  • No to widocznie nie mogłem się wczuć w ten klimat. Atmosfera w rosyjskim centrum kryzysowym była jak u cioci na imieninach. Mnie to płynne przechodzenie z angielskiego na rosyjski irytowało strasznie. Eastwood idzie przez bazę, spocony ze strachu wita się po rosyjsku (w obawie że ktoś się skapnie że zalatuje jankesem), a sekundę później zapierdala po angielsku 🙂

  • "Eastwood idzie przez bazę, spocony ze strachu wita się po rosyjsku (w obawie że ktoś się skapnie że zalatuje jankesem), a sekundę później zapierdala po angielsku :)"

    No, to było śmieszne 🙂 W ogóle w całym wątku chyba chodziło o to, że Eastwood ma korzenie rosyjskie i m.in. dlatego jest idealnym kandydatem do misji, bo potrafi myśleć po rosyjsku i dzięki temu będzie w stanie obsługiwać nowoczesny / telepatyczny interfejs Firefoxa. Ale w filmie nie pokazali jego dwujęzyczności w przekonujący sposób. Tutaj na pewno można zarzucić, że lepszy byłby aktor, który ma dobrze opanowane te dwa języki. Z tego też wyszedł IMO najbardziej komiczna scena w filmie, kiedy Eastwood walczy w powietrzu z drugim Firefoxem, traci kontrolę nad maszyną i nagle jak w Gwiezdnych Wojnach jest "Use the Force, Luke" tak tutaj z offu dochodzi "You must think in Russian" 😀 To rzeczywiście może irytować 🙂

    Mi akurat sceny w centrum dowodzenia się podobały. Nikt nie chce pokazać słabości i stracić twarzy. W końcu ten generał rozkminiający całą sytuację wkurwia się na pierwszego sekretarza. Ten generał to jedna z moich ulubionych postaci w filmie – mówi z takim charakterystycznym akcentem.

  • Ja poszedłem ścieżką irytacji i już nie mogłem z niej zawrócić 🙂 Gdybym szedł tą wytyczoną w umyśle reżysera to zapewne doceniłbym swoistą "próbę sił" w dowództwie. Każdy niby był tam decyzyjny i każdy mógł podjąć odważniejszą i szybszą decyzję. Jednak sekretarz woli (tak jak napisałeś) opierdalać generała. Bo w swoim przekonaniu od tego jest.

  • Simply

    Z tego okresu, to najbardziej lubię ,, Sudden Impact'' – czwarty Callahan i jedyny wyreżyserowany przez Clinta ( choć filmy , które podpisał dubler aktora , kaskader Buddy Van Horn, też podejrzewam w dużym stopniu wyszły spod ręki samego Eastwooda )

  • >>najbardziej lubię ,, Sudden Impact''<<

    To ten, który jest rape/revenge? Już dawno go widziałem, ale wśród Callahanów średnio mi podszedł. A z lat 80. Eastwooda wole chyba The Dead Pool (z Harrym) i Pale Rider, Firefoxa (z Eastwoodem reżyserem).

    Hej, a czekacie na American Snajpera? Wprawdzie od dawna już uważam, że Eastwood kompletnie zdziadział i kreci tylko łzawe melodramaty dla komisji oscarowej, ale snajpera jestem ciekaw.

  • Ja oczywiście czekam. Po pierwsze wyzwanie! 🙂 Po drugie, Clint ma już 85 lat, i nie widzę już żadnych newsów dotyczących kolejnych produkcji. Obawiam się że to jego ostatni film. Ja wiem że Clint gdyby zszedł z planu filmowego to by umarł, więc pewnie plan filmowy będzie przyjeżdżać do niego. Będzie reżyserował z łóżka 🙂 Ja na Snajpera idę

  • Simply

    Obadać nie zawadzi , trailer mnie w miarę zaciekawił.

  • Pingback: Clint Eastwood - Po napisach | z pasją o filmach()