PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Suburra (2015)

Recenzja filmu "Suburra" (2015), reż. Stefano Sollima.Jeden z lepszych filmów nakręconych w 2015 roku (Sicario) będzie miał sequel! Sicario 2: Soldato nie będzie jednak wyreżyserowany przed Dennisa Villeneue’a (twórcę pierwszej części), a przez syna legendarnego Sergio Sollimy – Stefano. Czas zatem przyjrzeć się warsztatowi Stefano. Widzowie we Włoszech wystawili już dawno ocenę reżyserowi. Jego serial Gomorra to podobno majstersztyk. Recenzowana tutaj Suburra daje nadzieję na to, że Sicario 2 będzie miał, oprócz dołującej atmosfery i dużej dawki brutalności, sporo serca włożonego przez twórcę. Bowiem Suburra to właśnie serce w każdym elemencie filmu. Widać to zarówno na poziomie budowania relacji pomiędzy postaciami, jak i w każdej składowej produkcji. Sollima pokazuje, że nie ma wątków „mniej ważnych”. Każda historia może wysunąć się znienacka na prowadzenie i namieszać w głównej osi fabularnej.

Ciężko zatem naświetlić jeden motyw i skierować go na pierwszy plan. W kręgach, w których obracają się bohaterzy filmu chodzi jak zwykle o deal. Tym razem poważniejszy, bo przygotowywany już od kilku lat. Jeżeli chodzi o interes, gdzie liczy się na zyski dopiero za kilkanaście lat, w grę muszą wchodzić odpowiednie ustawy i spore przedsięwzięcia. I właśnie tutaj Sollima zaprasza nas byśmy popatrzyli z góry na całe zarzewie sodomy i gomory, czyli parlament. Polityka i mafia, która próbuje nią sterować. Gangster Samurai (Claudio Amendola) chce wywrzeć nacisk na pośle Filippo Malgradim (Pierfrancesco Favino), by ten przeforsował głosowanie za wyburzeniem budynków, domostw i sklepów na nadbrzeżach. „Rodziny” inwestują już długo, a księgi wieczyste na budynki zdobywają wykorzystując swoich silnorękich – tych z najniższych szczebli w hierarchii.

Recenzja filmu "Suburra" (2015), reż. Stefano Sollima.

No i zawsze, gdy pojawia się śmierć, przysługa za dochowanie tajemnicy, szantaż i kilku graczy więcej (którzy do tej pory byli odsuwani od stołu, a chodzą od dekad wygłodzeni), to rozpoczyna się prosta droga do apokalipsy (dni do niej są odliczane w miarę trwania seansu).

Stefano Sollima stworzył opowieść wielowymiarową, w trakcie której żyjesz tą całą akcją i szepczesz sobie po cichu: „Czy oni nie rozumieją, że nie można tak drażnić lwa?”. Śrubę dociskają  wszyscy i wszyscy próbują uciec przed karą ostateczną. Ten film przypomina rozkręcający się bat, który przy kolejnym kole zatacza coraz szersze kręgi. Widz oczyma wyobraźni skreśla w głowie kolejnych bohaterów, chociaż Ci jeszcze chodzą po ekranie. Przecież widzieliśmy już tyle filmów o mafii. Wiemy doskonale czym grozi zabawa z ogniem. Sollima wydał film kompletny, doskonale wyreżyserowany i bardzo spójny. I co najważniejsze spójny, jeżeli chodzi o poszczególne składowe filmowego warsztatu.

Recenzja filmu "Suburra" (2015), reż. Stefano Sollima.

Jak to jest nakręcone! Świetny operator Paolo Carnera, który odważnie eksperymentuje z różnymi technikami i głębią ostrości. Muzyka Pasquale Catalano to jak nic próba zwrócenia uwagi Michaela Manna – „Hej, posłuchaj Michał. Przecież to idealny podkład do Twoich wielkomiejskich klimatów!”. Czuć tu twardą rękę reżysera. Wskazując zaś minusy, to jest kilka wątków, które wydłużyły niepotrzebnie produkcję (cały fragment „watykański” jest dla mnie trochę niejasny).

Suburra to historia o ludziach, którzy wyskoczyli jakiś czas temu z samolotu bez spadochronów. I chyba o tym wiedzą. To opowieść o mafii, która nigdy się nie nasyci. O sprzedajnych politykach. W końcu o tych najsłabszych, pogardzanych, którzy jednak potrafią śmiertelnie ukąsić.

Suburra to kino kozackie, brutalne, pełne gniewu, ale już takiego stępionego. Bardzo dobre i gorzkie.

8/10 - bardzo dobry

Czas trwania: 130 min
Gatunek: Dramat, Kryminał
Reżyseria: Stefano Sollima
Scenariusz: Giancarlo De Cataldo, Carlo Bonini, Sandro Petraglia, Stefano Rulli
Obsada: Pierfrancesco Favino, Greta Scarano, Elio Germano, Alessandro Borghi, Claudio Amendola
Zdjęcia: Paolo Carnera
Muzyka: Pasquale Catalano

  • Musisz nadrobić „Gomorrę”. Nie ma zmiłuj.
    Co do filmu. Na początku trochę się wkurzałam wprowadzaniem tylu postaci, chciałam, żeby to już się jakoś połączyło. No i się połączyło… Podobało mi się to, że niby wiedziałam, jak mniej więcej skończą bohaterowie ale jednak ciut nadziei miałam, chociaż jaka może być nadzieja dla takiej galerii postaci?
    Motyw z papieżem też ciut mi nie pasował, acz niby ukazywał, że kościół działa jak polityk i mafia mu zagra.
    Ja bardzo lubię jak mną pozamiata, jak śnią mi się koszmary i mnie mdli. Teraz tak było. Do tego jakiś taki dziwny smutek pomieszany z bezsilnością ale (tak jak w przypadku „Gomorry”) nikogo nie było mi żal i dobrze, że tak się podziało, jak się podziało. Zbiór beznadziejnych ludzi, których nie da się polubić. Już zacieram ręce na nowe „Sicario”.

    • Rzeczywiście teraz jak sobie myślę, to można było dopisać o bohaterach Sollimy, którzy de facto nie wzbudzają sympatii. W Gomorze też tak jest? W Suburra to normalnie same szczury. Chociaż u cygana na chacie to mega familijnie było 🙂 🙂

      PS Sollima kilka dni temu w wywiadzie zdradził, że chce od razu nakręcić dwie części Sicario.

      • Na początku „Gomorry” myślałam, że jeden z bohaterów będzie spoko. Zapowiadał się. Szybko jednak okazało się, że to tylko pozory…. po każdym odcinku miałam coraz większe obrzydzenie do ludzi w ogóle. A na końcu to już nikogo nie było mi żal. Jak skończę „Grę o tron” i „Bloodline” biorę się za drugi sezon.
        Ej, u cygana było familijnie? Normalnie lałabym te dzieci…. i ta tona zabawek… mój klimat, jak nic 😉