Będzie o tym Lisie (Lis 2.0 #01: Nowy początek), ale też trochę o ekipie, czyli o pewnym zjawisku, które obserwuję z dalszej perspektywy (i od jakiegoś czasu). Mogę się wprawdzie mylić, ale to przecież tylko spostrzeżenia czytelnika zaangażowanego w pisanie o medium, jednak wciąż pozostającego „spoza” branży.
Do tych przemyśleń (cierpliwości, zaraz o nich) skłonił mnie jeden z pierwszych kadrów w komiksiew omawianym komiksie. Jasne, wiem, kto jest scenarzystą serii, rozpoznaję już rysownika, wiem też, jakie wydawnictwo za tym stoi. Ci ludzie przewijają się przy różnych tytułach, projektach, w podcastach, wywiadach i innych inicjatywach. Na przykładzie tego jednego kadru widać jednak, jak bardzo jest to wszystko zgrane i jak fajną muszą być ekipą, zarówno na polu twórczym (biznesowym?), jak i prywatnym.
Nie przepadam za superbohaterami, ale dla Lisa chętnie robię wyjątek.
Przypomina to trochę historię z magazynu Produkt? Być może, bo ekipa z Lisa, trochę jak na Osiedlu Swoboda, gra sobie w grę na konsoli. Niby prosty obrazek, a na półkach kilka znamiennych tytułów. Niby tak luźno poukładanych, a jednak mówiących sporo o tych relacjach. Stoi tam Incognito Omnibus (zbiórka na wydanie takiej wersji miała ruszyć w sierpniu!), integral Lisa, Ćma i Żabie Królestwo, Biały Orzeł. Może i kluczę, ale mam nadzieję, że przekaz jest jasny. W skrócie: czuć tu zespół, który działa razem, choć nie zawsze pod jednym szyldem. Szacunek ludzi z komiksowa, coś w tym stylu.
Krótki, dynamiczny ale urwany w najmniej odpowiednim momencie.
A Lis 2.0? Energetyczny, szybki, w punkt, jeżeli chodzi o ten superbohaterski przekaz po sąsiedzku, z naszego podwórka. Tak jak stronię od tytułów superbohaterskich, tak po Lisa mógłbym sięgać częściej. Nawet teraz. No właśnie, czy to jakiś trend? To zamykanie rozdziału w pół słowa? Można być, mówiąc brutalnie, mocno rozeźlonym na taki obrót spraw. Lis jest praktycznie w trakcie akcji, a Dariusz Stańczyk (scenariusz) i Alan Gajewski (rysunki) każą nam czekać na ciąg dalszy.
Nowy początek to gruba krecha, charakterystyczne postaci i intryga zahaczająca o nasze polskie kryminalne bagienko. Są jakieś szemrane historie z deweloperką, kolega w potrzebie, a Lis zakłada kostium. Padają tam słowa, że jest złodziejem (wierzę na słowo, nie znałem go wcześniej). Nie ucieka od tego określenia i wykorzystuje swoje możliwości w szczytnym, przynajmniej w jego mniemaniu, celu. Nie ma tu wielkich, epickich rozdań, nikt nie ratuje planety. Całość dotyczy bardzo przyziemnych spraw. Źle dzieje się w kamienicy u kumpla, źle dzieje się mieszkańcom. Trzeba działać.
Dobra rzecz. Choć króciutka.
Rysunki: Alan Gajewski
Scenariusz: Dariusz Stańczyk
Korekta: Marta Milewska
Ilość stron: 28
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Yelly.studio
Format: 170 x 260 mm
KOMIKS OBJĘTY PATRONATEM PRZEZ 'PO NAPISACH’. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

