Emocje, napięcie, całkowite zaangażowanie – zarówno pod kątem literackim, jak i dzięki ilustracjom, a przede wszystkim narracji, która przez rozłożenie akcji na planszach oraz wyjątkowy moment polegający na układaniu na jednej stronie kilku wątków jednocześnie działa jak odważny filmowy montaż. Ten zabieg tylko pomaga zachować płynny rytm opowieści.
Widzę tu potrzebę przedstawienia historii Francji w sposób żywy, daleki od szkolnych metod. 7 żywotów Krogulca oczywiście nie może być traktowany jako podręcznik, bo fabuła leży na granicy historycznych prawd i fikcji. A jednak Patrick Cothias wykorzystuje tę samą historię, kluczowe wydarzenia, w bardzo sprytny sposób, jednocześnie szanując kontekst epoki – zaprasza też do sięgania do źródeł. Tam znajdziesz więcej; tutaj masz fundamenty, czasem szersze akapity, ale również kilka konkretnych dat.
To wszystko jest istotne, lecz ja odnalazłem powab tego komiksu gdzie indziej. 7 żywotów Krogulca to rzecz niebywale poważna, smutna, gorzka, ugrzęzła w swoim fatalizmie w taki sposób, że mamy tu do czynienia z literaturą przeznaczoną głównie dla dorosłego odbiorcy. Nie chodzi jedynie o brutalność, bezeceństwa, bezceremonialną przemoc – systemową, ludzką, dotykającą przede wszystkim niższe klasy. Fatalizm obejmuje całą historię, życiorysy rozciągnięte od początku XVII wieku na kilka kolejnych dekad.
7 żywotów Krogulca, komiks wybitny.
Fatalizm rozrysowany jest na ludzkich obliczach, w przepowiedniach, w powracającym obrazku krążącego nad ludźmi krogulca. Ponura aura wciąga, dojmująca atmosfera towarzyszy losom postaci fikcyjnych, ale też tych prawdziwych, wyjętych z historycznych kart. Są i wspaniałe niespodzianki, ot tacy „goście specjalni” jak bohaterowie z kart powieści Aleksandra Dumasa. Wszystko przenika w sposób płynny, choć nie mamy trudności z rozgraniczeniem prawdy od literackiej kreacji.
Wybór XVII wieku nie jest przypadkowy: to czas, w którym polityka, religia i prywatne dramaty splatają się w gęstą sieć. Scenariusz Cothiasa jest przy tym niezwykle precyzyjny, wielowarstwowy, lecz nigdy przesadnie ozdobny. Interesuje go rytm losów, nie ozdobniki. Zupełnie inaczej jest z ilustracjami André Juillarda. Jego XVII wiek nie jest muzealny – jest żywy, pełen ruchu, pełen drobnych gestów, które tworzą wiarygodność świata. Ulice, wnętrza, zbroje, stroje – wszystko narysowane jest z dbałością, ale bez pedanterii. Wspaniale uchwycone są ludzkie figury w ruchu, w popłochu, w walce (!!!), w ucieczce, ale też w namiętności oraz w grozie, parszywym horrorze.
Seria opowiada o losie, który nie daje się ujarzmić. O ludziach próbujących zrozumieć własne miejsce w świecie, choć świat nieustannie ich zdradza. Motyw sprawiedliwości powraca jak echo – nie jako moralna zasada, lecz jako pragnienie napędzające bohaterów.
Czerwona Maska przecina mrok epoki rapierem.
Zacznijmy od historii. Mam tu na myśli dzieje Europy, władców, daty, kluczowe wydarzenia, które zbudowały fundamenty pod dzisiejszy obraz świata. Nie jestem w niej dobry; trudno byłoby mi ułożyć w chronologicznym ciągu wszystkich królów Polski, a co dopiero tych, którzy władali Francją. Szczególnie Francją, bo rzecz w 7 żywotach Krogulca dotyczy wydarzeń właśnie tam, w kraju rządzonym przez Henryka IV Wielkiego.
W tę fascynującą opowieść wchodzimy na początku XVII wieku – na świat przychodzi Ludwik XIII zwany Sprawiedliwym. Towarzyszymy wydarzeniom na dworze, co samo w sobie jest interesujące. Komiks łączy jednak te fakty z literacką fikcją. Jednocześnie bowiem z Ludwikiem rodzi się w Owernii Ariane de Troil (w iście dramatycznych okolicznościach), córka jednego z baronów. To jej losy połączą się z królewską nicią.
Mroczne zakamarki epoki, gdzie sprawiedliwość jest tylko pragnieniem.
Sercem opowieści nie jest wyłącznie Czerwona Maska, postać starająca się zaprowadzić ład i porządek w brutalnym świecie. Sercem jest historia dziewczyny – losy Ariane splatają się z intrygami XVII‑wiecznej Francji. Jej dzieciństwo zostaje naznaczone tajemnicą pochodzenia, która popycha ją w stronę konfliktów większych niż ona sama. W tle dojrzewa polityczna gra: dwór, Kościół (te chore historie z polowaniem na czarownice), frakcje walczące o wpływy. Czerwona Maska pojawia się jak cień – figura poruszająca się między ulicą a pałacem, rozbijająca układy i odsłaniająca pęknięcia władzy.
Cothias nie tworzy jednak postaci jednowymiarowych. Nawet bohaterowie epizodyczni mają swoje miejsce w dramaturgii. Każdy jest inny, każdy na swój sposób charakterystyczny. I nie chodzi tylko o rysunek, a zachowanie czy sposób mówienia – już po pierwszej części wiedziałem, z jakim charakterem wiązać daną postać, rozumiałem jej motywy działania. To ważne dla budowania otoczenia; byłem tam, w środku wydarzeń. Emocje są przy tym budowane oszczędnie, lecz skutecznie. Jedno spojrzenie potrafi zmienić ton sceny.
Gdy obcuję z dziełami kultury wysokiej klasy – a za takie uważam komiks 7 żywotów Krogulca – mój osobisty entuzjazm szybko daje się we znaki najbliższym. Przerywanie lektury, dzielenie się wrażeniami w jej trakcie: „Musisz to przeczytać”, „zobacz”, „niebywałe”.
Tak, 7 żywotów Krogulca, otwierające uniwersum Czerwonej Maski, dostarczyło mi całe spektrum emocji – od autentycznego zainteresowania losami bohaterów, przez gniew, po nerw, napięcie, przyspieszony oddech. Wspaniały.
Rysunki: André Juillard
Scenariusz: Patrick Cothias
Tłumaczenie: Paweł Łapiński
Ilość stron: 360
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Kurc
Format: 210 x 297 mm
KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

