Yesterday

Tak, niektóre piosenki brzmiały kiedyś inaczej.

Po okresie moralnego niepokoju pojawia się potrzeba czegoś bardziej intymnego, bardziej codziennego, mniej zanurzonego w wielkich narracjach. Piwowarski ze swoim Yesterday wchodzi w tę przestrzeń z wyczuciem. Interesuje go nie tyle historia, co przede wszystkim emocje młodych bohaterów.

To nie jest wielkie kino, ale znaczące dla uchwycenia młodzieńczego nerwu. Akcja rozgrywa się w latach 60. W na szybko ściąganym eterze słychać trzeszczące dźwięki Beatlesów. To wystarczy – nie musi być czyste, by było prawdziwe. Echa muzyki z wysp docierają do małej prowincji sfilmowanej z uczuciem przez Piwowarskiego. Pierwsze piosenki Beatlesów zespalają się z młodzieńczym buntem, chociaż daleko tu do łobuzerskich wyskoków znanych nam dzisiaj. Jednak czasy są takie, że nawet dłuższe włosy stają ością w gardle starszym osobom, zwłaszcza Biegaczowi – nauczycielowi przysposobienia obronnego (doskonały Krzysztof Majchrzak).

Yesterday Yesterday, czyli Piwowarski pokazuje młodość jak piosenkę.

To wakacyjny klasyk, w którym Piwowarski zamknął młodzieńcze pragnienia, falę rozedrganego dorastania, koniec lata, migoczące drzwi do świata dorosłych – takich, których nikt nie chce przekroczyć, choć framuga powoli na ciebie opada. Jest ich czterech, zwracają się do siebie imionami swoich idoli: George, Ringo, Paul, John. Jest i ona, Ania. I jak śpiewał swego czasu Kazik w piosence Do Ani – Czy wiesz, że Twoje oczy spalają mnie jak ogień – tak i tutaj chłopcy są kompletnie porażeni tym uczuciem, które krąży w powietrzu, tym ciepłem, aksamitem dziewczyny.

Młodzi aktorzy grają bez fałszu, bez teatralności, z naturalnym napięciem właściwym wiekowi. Chemia między nimi jest wyczuwalna. Nie chodzi o relacje romantyczne, lecz o wspólnotę doświadczeń – o to, że dorastanie jest procesem kolektywnym, nawet jeśli każdy przeżywa je inaczej.

Młodzieńczy zew, choć naiwny, pulsuje tu mocniej niż cokolwiek innego.

To oczywiście film o pragnieniu. O tym, że młodość chce więcej, niż może dostać. O tym, że marzenia bywają większe niż przestrzeń, w której się rodzą.

Yesterday

Uroczo naiwny, ale uczciwy w portrecie młodych, uczniów ostatniej klasy technikum. Gdzie im tam w głowie matura i jakieś patrzenie w przyszłość, kiedy tu jest muzyka, ich zespół i cały świat. Tego nie zatrzymasz – ten zew jest zbyt silny, zbyt intensywny. I o tym również mówi Piwowarski.

Młodość zawsze wygląda inaczej, gdy patrzymy na nią z dystansu. Piwowarski nie rekonstruuje przeszłości – przywołuje ją jak piosenkę, którą znamy na pamięć, ale której znaczenie zmienia się z każdym rokiem. Ostatnie sceny ciężko się przełyka. Tak, niektóre piosenki brzmiały kiedyś inaczej.

Patryk Karwowski

Czas trwania: 87 min
Gatunek: dramat
Reżyseria: Radosław Piwowarski
Scenariusz: Radosław Piwowarski
Obsada: Piotr Siwkiewicz, Anna Kaźmierczak, Andrzej Zieliński, Henryk Bista, Krzysztof Majchrzak
Muzyka:,Jerzy Matula
Zdjęcia: Witold Adamek