Ratman. Czasopodróżnik

Zatrzymajcie Tomasza Niewiadomskiego. Serio. Jeżeli ktoś go nie powstrzyma, to postawi na drodze swojego Ratmana każdą świętość, a Ratman ją przeżuje, przemieli, wykorzysta. Czasopodróżnik to cudowny komiksowy nonsens – zabawny, z ikrą, potrzebny we współczesnym świecie absurd. Gdyby organizowano zawody na kreatywny surrealizm w obrazie i treści, wystawiłbym Niewiadomskiego bez wahania w pierwszym składzie.

Ratman – mutant zrodzony z wybuchu, laboratorium i popkulturowego chaosu – od początku funkcjonował na marginesie głównego nurtu. Nie jako parodia superbohatera, lecz jako jego lokalna odmiana: bardziej zgryźliwa, bardziej autoironiczna, bardziej świadoma własnej prowizoryczności. Niewiadomski nie tworzył ikony. Kreował figurę, która mogła wejść wszędzie – do mitologii, historii, polityki, kina, a nawet na Titanica – i nie stracić nic ze swojej nonsensowej godności.

Ratman. CzasopodróżnikCzasopodróżnik to czysty komiksowy chaos.

Czasopodróżnik to komiks punkowy, wolny, frywolny w estetyce zimowej. Polubiłem go, łapałem się za głowę, wytrzeszczałem oczy, gratulowałem wyobraźni. No bo spójrzcie sami – czy istnieje inny tytuł, w którym Predator może spotkać się ze Stalinem? Tomasz Niewiadomski, niczym zagubiony członek trupy z Latającego Cyrku Monty Pythona, tworzy tak dziwne przygody Ratmana, że w gruncie rzeczy lektura tej książki jest niczym przejażdżka po Las Vegas Parano – bez hamulców, po używkach. Graficznie to mocny charakter, a zarazem deklaracja estetyczna: polski komiks nie potrzebuje technologii, by podróżować w czasie. Wystarczy mu absurd.

Ratman udowadnia, że absurd jest wieczny.

„Wszystko, wszędzie, naraz” – tak powinien brzmieć podtytuł Czasopodróżnika. Towarzyszymy tutaj przez wiele epizodów Ratmanowi, który wyposażony jest w rower – wehikuł czasu. Jednak ten patent nie dominuje w komiksie, nawet jeśli sugeruje to tytuł. Ratman, zabawny szczurek w pelerynie, owszem, podróżuje w czasie, ale motywem przewodnim jest tu ciąg satyrycznych opowiadań. Taka też jest konstrukcja tego liczącego 200 stron albumu: historyjki na kilka stron, czasem dłuższe, zawsze po bandzie, mające czytelnika (u mnie działa) wprawić w ten osobliwy nastrój, w którym próbuje sobie odpowiedzieć na pytania: „co tu się właściwie stało?”, „co to za historia z tą gadającą klamrą od paska?”.

Czasopodróżnik nie jest więc klasyczną historią o podróżach w czasie. To raczej katalog sposobów, w jakie komiks może bawić się czasem jako konwencją. W jednym epizodzie bohater spotyka Hansa Klossa, King Konga, austriackiego akwarelistę.

Każde spotkanie staje się pretekstem do zmiany tonu: raz pastisz, raz groteska, raz filozoficzna anegdota. Niewiadomski nie próbuje budować spójnego świata. Konstruuje serię mikrokosmosów. Wspaniała rzecz, choć oczywistością jest, że poziom bywa nierówny. Czasem wyobraźnia jakby zatrzymana w pół zdania, jakby ktoś wszedł Niewiadomskiemu do pokoju i uciął jego ratmańskie bajanie. Przez to też kilka (naście) historyjek jest jakby niedokończonych, ale ja po prostu nie zauważyłem Nic to – album na półce mieć trzeba.

Patryk Karwowski

Rysunki: Tomasz Niewiadomski
Scenariusz: Tomasz Niewiadomski
Ilość stron: 204
Oprawa: twards
Wydawnictwo: Kurc
Format: 165 x 235 mm

KOMIKS OBJĘTY PATRONATEM PRZEZ 'PO NAPISACH’.  ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

Wydawnictwo Kurc