Kulawe konie – piąty sezon

Dzisiaj jest to prawdopodobnie jeden z najważniejszych głosów szpiegowskiego kina. Geneza wyrasta wszak z potrzeby odświeżenia gatunku, który – nie boję się tego napisać – całymi latami opierał się na mitologii „perfekcyjnego agenta”. Jasne, wielu z tych ekranowych i książkowych szpiegów miało i ma swoje wady, ale nijak się one mają do całego ludzkiego zasobu, który został zebrany pod jednym adresem w Kulawych koniach. Tak, to Slough House.

W centrum intrygi niespodziewanie znajduje się Roddy Ho, stający się celem ataków, a jego nowa znajomość zaczyna wyglądać jak element większej gry. To tylko jeden z wątków szerzej zakrojonego planu, mającego na celu głębszą destabilizację.

Kulawe konie - piąty sezonLondyn na krawędzi – miasto staje się labiryntem kłamstw i paranoi.

Fabuła opiera się bowiem na serii skoordynowanych uderzeń, które wstrząsają Londynem w momencie, gdy miasto żyje kampanią wyborczą. Już pierwszy epizod sugeruje, że ktoś testuje odporność państwa, a MI5 nie potrafi ustalić, czy to zagrożenie z zewnątrz, czy echo własnych błędów – jak zwykle. Mają przecież już wiele lekcji, choćby tę z sezonu czwartego.

Punktem zaczepnym jest tutaj paranoja jednej z agentek pracującej pod skrzydłami Jacksona Lamba. To Shirley Dander (Aimee‑Ffion Edwards), uzależniona od narkotyków funkcjonariuszka, która uważa, że Roddy’emu coś zagraża. Nikt jej nie wierzy, nikt nie ufa jej lękom, zwalając to oczywiście na pokłosie wspomnianego nałogu. Sam bym jej nie wierzył, ale Lamb zaczyna coś wyczuwać – szczególnie gdy pojawia się podejrzenie o wspólne punkty styczne z masową strzelaniną. Tak, to znowu stare metody MI5: destabilizacja kraju. Brytyjski wywiad ponownie dostaje rykoszetem od technik, które sam opracował.

Stare metody wracają jak widmo – MI5 znów potyka się o własną przeszłość.

Odbieram piąty sezon jako najmroczniejszą odsłonę serii (jak dotychczas). Najmocniejszym momentem jest opowieść Lamba o torturach z czasów zimnej wojny. Nie wiemy, czy mówi prawdę. Nie wiemy, czy to wspomnienie, czy legenda. Ale jego głos brzmi inaczej – jakby coś w nim pękło. Jasne, później swoim zwyczajem spuszcza to wszystko w toalecie, ale moim zdaniem to reminiscencja będąca kluczem do całej postaci. Lamb nie jest cynikiem z wyboru. Jest nim z konieczności. Jego brutalny humor i brudne nawyki są maską.

Kulawe konie - piąty sezon

Podoba mi się też realizacja całego sezonu – miasto jest jak labirynt, zarówno dosłowny, jak i będący metaforą kłamstw, które przychodzą znienacka. Tematycznie nie dostajemy nic przełomowego, ale to wciąż działa: to opowieść o bałaganie, który trzeba ciągle sprzątać. Gęsty, mroczny i precyzyjny – zbudowany na nerwowych spojrzeniach i bohaterach, którzy nie potrafią już odróżnić obowiązku od obsesji.

Patryk Karwowski

Czas trwania: 40–53 min
Gatunek: dramat
Twórca: Will Smith
Reżyseria: Saul Metzstein
Scenariusz: Mick Herron, Will Smith, Morwenna Banks, Mark Denton, Jonny Stockwood, Sean Gray, Edward Docx
Obsada: Gary Oldman, Jack Lowden, Kristin Scott Thomas, Saskia Reeves, Christopher Chung, Aimee‑Ffion Edwards, James Callis, Ruth Bradley, Tom Brooke
Zdjęcia: Danny Cohen
Muzyka: Daniel Pemberton