Szczyt bogów #2

Zapewne też tak czasem macie w trakcie obcowania z dziełem kultury. Ten moment, gdy chcecie już w czasie czytania (na przykład) podzielić się wrażeniami, szybko zarazić euforią, opowiedzieć o tym niesamowitym emocjonującym fragmencie.

W drugim tomie Szczytu bogów miałem tak dwukrotnie, to całkiem sporo mając na uwadze, że rzecz idzie o jeden tom (cała historia złoży się na pięć).

Budowanie legendy.

Budowanie legendy, to właśnie robi Jirō Taniguchi w drugim tomie. W pierwszym wchodziliśmy w temat na trochę innej płaszczyźnie. Tam za główny wątek odpowiadał dziennikarz Makoto Fukamachi, którego perypetie dały początek opowieści o aparacie fotograficznym.

Szczyt bogów - tom 2Desperaci, ludzie z obsesją. O nich jest Szczyt bogów.

Historia weszła wówczas na grunt śledztwa, bo ten sam aparat był być może na wyposażeniu pierwszej wyprawy na Mount Everest. Dość napisać, że odkrycie mogło przyczynić się do napisania historii himalaizmu na nowo. Pierwszy tom to także wstęp do historii o niezwykłym człowieku, postaci fikcyjnej. Mowa tu o Habu Jojim.

To, że Habu został wymyślony, to fakt. Ale ja, po lekturze drugiego tomu, już nie byłem tego taki pewny. Czułem, że to postać jak najbardziej realna. To niesamowita zasługa tworzenia kompozycji literackiej.

Sam Habu lub raczej pierwiastki jego cech znajdują się zapewne u większości himalaistów, desperatów, którzy stawiają niekiedy wszystko na jedną kartę. Ryzykanci, samotnicy, z maniakalną obsesją i jednym celem, wejść na szczyt. Habu to archetyp takiego człowieka, ale sposób w jaki Jiro Taniguchi konstruuje postać zasługuje tylko na słowa uznania. Innymi słowy, poznałem go dobrze. Poznałem już mężczyznę na tyle dobrze, że mógłbym o nim opowiedzieć komuś, rozpoznałbym go, a gdybym znalazł jakąś szczególną podobną cechę w kimś innym, stwierdziłbym teraz – zachowujesz się jak Habu (pewnie bym o tym pomyślał, to wystarczy).

Zatem drugi tom to budowanie legendy i opowieść o kilku kluczowych wydarzeniach, wątkach, które konsekwentnie budują legendę herosa, ale są też tą skrupulatnie przedstawianą ilustracją motywów obsesyjnych wśród kilku postaci ze Szczytu bogów.

Manga wybitna. Pomimo ciągłej powtarzalności wizualnych motywów, jest niezmiennie fascynująca.

W drugim tomie kluczowe wydarzenia to ten dramatyczny wypadek na Grandes Jorasses, gdy Habu ocalał tylko przez niewiarygodne szczęście. Dwie noce w zimie na wysokości ponad trzech tysięcy metrów rozpisanych na kilkadziesiąt stron – musicie to przeczytać. Później Mount Everest i próba zdobycia północno – zachodniej ściany zimą. To te momenty, które dobitnie przedstawiają skomplikowaną jednostkę. Nie wystarczy napisać, że ktoś jest uparty, dumny, czy jest po prostu egoistą. To też, ale psychologia postaci w Szczycie bogów analizuje więcej wątków, punktem kulminacyjnym może być Everest. A później jest pomysł na K2 solo bez wspomagania tlenowego…

Tylko Habu Joji? Nie, bo drugi tom mangi Szczyt bogów jest jak opis starcia tytanów. Drugim himalaistą jest Hase – ale bycie drugim go nie interesuje, chociaż sam wydaje się być tym spokojniejszym typem. Nie raz pada tu kwestia, że Habu i Hase to jak zderzenie ciemności i światła.

Nie chciałbym wchodzić w dalsze roztrząsanie wątków i opisywanie fabuły – ścieżek jest dużo więcej. Co jest znamienne? Jiro Taniguchi znalazł złoty środek – wykorzystał rysunek jako narzędzie analizy psychologicznej i dokumentacji alpinistycznej. Twarz Habu jest rysowana z surową precyzją. Zmarszczki, cienie i ostre kontury podkreślają jego wewnętrzne rozdarcie. Taniguchi stosuje bliskie kadry, aby wydobyć emocje, które bohater tłumi. W tym tłumieniu emocji, podobnie jak we wspinaczce, jest jednym z najlepszych. Sceny górskie są przeciwieństwem portretów. Kadry otwierają się szeroko. Linie skał są chłodne i geometryczne, czasem bardzo delikatne. Śnieg jest przedstawiony jako masa niemal abstrakcyjna. I niby mamy tu powtarzalność motywów wizualnych. Linie lin, ślady raków, układ dłoni na skale. Te elementy tworzą wizualny słownik alpinizmu. To wciąż jest jednak fascynujące, albo raczej niesamowite jest to, że ta powtarzalność jest właśnie fascynująca.

Ilustracje Taniguchiego traktuję jako formę filozoficznej refleksji nad stanem ludzkiej kondycji. Góry są tu nie tylko miejscem akcji – to metafora ludzkich możliwości, ale też dosłowne miejsce do „uciekania”. Wspaniała manga.

Patryk Karwowski
Rysunki: Jiro Taniguchi
Scenariusz: Baku Yumemakura
Tłumaczenie: Radosław Bolałek
Redakcja: Magdalena Tomaszewska-Bolałek
Korekta: Agnes Karczewska
Liternictwo i DTP: Emilia „Emi de clam” Marlewska
Ilość stron: 324
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Hanami
Format: 150 x 210 mm
KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH
Hanami