PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Phenomena (1985)

Phenomena - 1985Moja poniższa recenzja ukazała się również na portalu NoirCafe.pl, link tutaj.

 
Dario Argento, zespół Goblin, Giorgio Armani, Franco Ferrini, Michele Soavi. Co ich łączy? Phenomena z 1985. Klimatyczny horror, który dostarczył mi prawie 2 godziny niekłamanej rozrywki. Owszem, obraz jest nierówny, muzyka miejscami wklejona losowo, zaś niektóre sceny kompletnie nielogiczne. Nie ważne. Całość tak cudownie wciągająca i miejscami surrealistyczna, że można przymknąć oko na kilka potknięć.





Zaczyna się jak horrory, których boję się od lat. Wycieczka w jednej ze szwajcarskich dolin, tuż przy turystycznej atrakcji, wodospadzie. Autobus ma zaraz odjechać. Jedna z turystek nie zdążyła na umówioną godzinę.

Jeszcze nie przerażona, lecz trochę przestraszona próbuje odnaleźć kogoś w pobliskiej wiosce. W tle genialna muzyka zespołu Goblin. I to jest ten moment w sposobie kręcenia filmów grozy, który zawsze mnie niepokoi. Jeden duży dom, ogromna rozpościerająca się przestrzeń. Młoda dziewczyna sunie powoli w jego kierunku. Nie powinna tam iść. Widzimy go wciąż w oddali. Gdy już jest blisko, ujęcia są zmieniane raz na pierwszą perspektywę, raz na postać dziewczyny. Dom jest już na wyciągnięcie ręki.

Hello? Is anyone Home?

Oczywiście musi tam wejść. Przecież potrzebuje jakiejś pomocy. Kamera z wnętrza posesji sugeruje, że ktoś na nią patrzy. Dziewczyna chwyta za klamkę i jest już w środku… No i już wiemy, że zaraz zacznie się piekło. W kolejnym ujęciu widzimy, że ktoś lub coś próbuje wyrwać się z łańcuchów, którymi jest przybite do ściany… Atak, pogoń, ucieczka, dźganie nożyczkami, znowu ucieczka, krzyk, roztrzaskana głowa, dekapitacja…

Phenomena - 1985
Osiem miesięcy później do pobliskiej prywatnej szkoły przylatuje na szkolny semestr Jennifer, córka znanego amerykańskiego aktora. Szkoła należy raczej do tych elitarnych. Dziewczynę odbiera z lotniska szofer i w asyście jednej z nauczycielek zostaje dowieziona na miejsce. W tym miejscu rozpoczyna się właściwa akcja. Pełna magii, dziwnych zbiegów okoliczności i kolejnych morderstw.

Hero-Movie

A jakże. Od razu polubiłem ten film. Nie miałem wątpliwości, że Argento zarzuci mnie całym multum pomysłów, rozwiązań i poniekąd chaosu. Twórca przeciwstawił sobie dwie groźne niewiadome i do końca nie mamy pojęcia jak się zakończy ta konfrontacja. Jennifer wykazuje pewną zdolność. Mianowicie do stóp kłaniają się jej wszystkie owady świata. Na skinienie ręki są jej oddane wszelkiej maści karaluchy, muchy, mrówki i inne. Dziewczyna nie jest do końca świadoma swoich możliwości. Jednak świetne jest to, że właśnie razem to odkrywamy. Przez chwilę zapominamy nawet, że przecież w scenariuszu czai się ktoś groźny. Lecz czy groźniejszy?

Look at her, the Lady of the flies.

Czy ktoś jest w stanie jej zagrozić? Morderca, wciąż nieuchwytny, pozbawia życia kolejne dziewczyny. Jennifer dzięki owadom i z pomocą zaprzyjaźnionego entomologa doprowadza śledztwo do finału. To już konkretna jazda bez trzymanki. Tutaj wszystko jest możliwe. Tak jakbyśmy biegli przez las z zasłoniętymi oczyma. Może dobiegniemy, może się uda…

Phenomena - 1985
Jennifer Connely jest cudowna. Te jej wypieki na twarzy, ta jej naturalność i… dziewczęcość. Z tego okresu widziałem ją tylko w Labiryncie z 1986 roku, tam też była świetna. Jednak bezpieczne otoczenie rodziny Jima Hensona, ma się nijak do larw i żuków. Napiszę to raz jeszcze, pokochałem ten film 🙂 Nawet za te mankamenty. Wyobraźcie sobie scenę, gdy Jennifer lunatykuje, a tu nagle twórcy postanawiają włączyć play i puścić piosenkę zespołu Iron Maiden, no nijak się to ma do tempa. No i ten koniec piosenki, nie ucięty, ale…. ściszony. Byłem przygotowany na zwroty akcji, jednak nie na to, że zwrot powinien nastąpić, a tu nic. Jennifer zostaje potrącona przez samochód, biorą ją pod pachę jacyś kolesie. Myślę: oho, to się rozwinie. Snują już jakieś plany. Gdzieś ją wiozą. Jennifer wyskakuje z samochodu, a oni… odjeżdżają. Już ich nie zobaczymy 🙂

To wszystko się nie liczy. Wszystko to jest czepianiem się. Zespół Goblin i utwór Valley przyprawia o zawrót głowy. Scena, gdy świetlik prowadzi Jennifer do ciała ofiary jest ze wszech miar magiczna. To prawie fantasy… No i kostiumy. Nie zwróciłbym uwagi za bardzo. Nazwisko Armani przemknęło mi ot tak. Po prostu. Pewnie ktoś z dalekiej rodziny 🙂 Dopiero, gdy moja żona stwierdziła że „ten kostium jest świetny” poszperałem. Tak, to twórca imperium Emporio Armani. Zaś autor scenariusza, Franco Ferrini, napisał skrypt do Once Upon a Time in America… Taki horrorek, a takie znakomitości. Świetny film.

Phenomena - 1985
Przy okazji filmu na światło dzienne wyszedł jeszcze jeden twórca. Razem z premierą Phenomeny pokazany został krótkometrażowy filmik. Ni to teledysk, ni to 5 minutowa etiuda zza kulis okraszona właśnie kawałkiem The Valley. Wyreżyserował to Michele Soavi, dla którego był to absolutny debiut po tej stronie kamery. I tak już został na kilkanaście kolejnych tytułów, tym razem pełnometrażowych. Miałem kiedyś w ręku jego Delirię z 1987, ale nie podszedłem… Być może teraz się to zmieni. Phenomena 8/10.

Za zwrócenie mojej uwagi na Phenomenę dzięki wielkie dla Surgeon i jej bloga The Operating Table.

8/10 - bardzo dobry

Czas trwania: 110 min
Gatunek: Horror
Reżyseria: Dario Argento
Scenariusz: Dario Argento, Franco Ferrini
Obsada: Jennifer Connelly, Dalila Di Lazzaro
Zdjęcia: Romano Albani
Muzyka: Goblin
Kostiumy: Giorgio Armani

  • Z filmów Daria Aragento widziałem tylko Suspirie, która mi się podobała, więc skoro polecasz tą Phenomene, to muszę zobaczyć :))
    Ciekawi mnie ten Soavi, bo jak pogooglowałem, to mało o nim piszą – co byś polecił?
    Wgl to masz fajnego bloga. 🙂

  • Bardzo dobry film. Świetna rola młodziutkiej Jennifer Connelly. Swój debiut filmowy zaliczyła tutaj córka reżysera – Fiore. W sumie zagrała w trzech filmach ojca.

  • Ci Włosi to mieli do dyspozycji całą Europę, "Suspirię" Argento nakręcił w Niemczech, "Phenomenę" w Szwajcarii, Lucio Fulci pracował w Austrii, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, wiele filmów zrobił też w Stanach i chyba też coś w Kanadzie. Fajnie było być włoskim reżyserem 😉

    Co do recenzowanego filmu to jak już nieraz pisałem – bardzo go cenię, świetna fabuła, cudowny klimat, wspaniała muzyka, masakryczny (w pozytywnym sensie) finał, aktorstwo na poziomie bardzo przyzwoitym. Ja nie mam zastrzeżeń i na pewno jeszcze nieraz do filmu wrócę.

    cytat: "Z tego okresu widziałem ją tylko w Legendzie z 1986 roku, tam też była świetna."

    Zapewne mówisz o filmie "Labirynt" Jima Hensona. W "Legendzie" Scotta nie wystąpiła. Ja za to pamiętam ją z "Dawno temu w Ameryce", gdzie zagrała młodszą wersję Elizabeth McGovern (w wywiadzie mówiła, że dostała tę rolę, bo miała podobny nos do McGovern).

  • Mariusz, no oczywiście że "Labirynt". Dzięki. "Suspiria" w kolejce.

  • No ja słyszałem tylko o Delirii z 1987 roku. Zamierzam obejrzeć. Suspiria oczywiście do obejrzenia. No i zapraszam częściej 🙂

  • Simply

    Tam masz więcej takich cukierków:
    ,, .. w tle genialna muzyka zespołu Goblin''
    ,,… Zespół Goblin i utwór Valley przyprawia o zawrót głowy ..''

    Valley nie jest utworem zespołu Goblin tylko Billa Wymana , który z Goblinem w życiu nie miał nic wspólnego.

    ,, Wyreżyserował to Michele Soavi, dla którego to był absolutny debiut po tej stronie kamery ..''
    Jeżeli już, to samodzielny, a nie jakiś tam absolutny ( co to znaczy ? )'Po tej stronie kamery' to Soavi miał już spore doświadczenie , jako asystent reżysera – wcześniej pracował m. in. z Joe D'amato , Lamberto Bavą i Argento.

    ,,…autor scenariusza, Franco Ferrini, napisał skrypt do Once Upon a Time in America… Taki horrorek, a takie znakomitości…''

    Ferrini nie napisał żadnego skryptu, tylko był jednym z siedmiu ( + niewymieniony Ernersto Gastaldi ) autorów zatrudnionych przy scenariuszu do ,, Once Upon a Time…'', będącym w dodatku adaptacją książki . Tu też nie jest autorem, tylko współscenarzystą wespół z Argento. Zresztą trudno go nazwać jakąś znakomitością na tamten moment, miał raptem skromny dorobek telewizyjny. A propos znakomitości i kompozytorów, swój udział w soundtracku miał też Simon Boswell, którego nie wymieniłeś
    ,,.. muzyka miejscami wklejona losowo…'' – WTF ?

    A cała ta twoja rekapitulacja początkowej sceny wygląda tak, jakby gość, który obejrzał pierwszy horror w życiu opowiadał go komuś, kto jeszcze nie widział żadnego 😀 Bez obrazy.

  • Dzięki za sprostowania Simply. Mam nadzieję że tych kilka cukierków Tobie nie zaszkodzi.

  • Simply

    Nie.

  • Simply

    @ Mariusz
    Nawet za Żelazną Kurtynę się wypuszczali – Aldo Lado ,, Short Night of Glass Dolls'' 71' , giallo w Pradze.

  • No właśnie się zastanawiałem czy za Żelazną Kurtyną też, ale nie znalazłem przykładu.
    Jeszcze mi się przypomniało, że "La coda dello scorpione" powstało w Grecji.

  • Z filmów Soaviego należy obejrzeć jego cztery horrory z lat 1987-94, najlepiej w kolejności chronologicznej. Trzy z nich widziałem, nie przypadły mi do gustu, ale nie odradzam, może Tobie akurat spodoba się ten klimat.

  • Simply

    Wszystkie cztery są znakomite , Michele Soavi okazał się ,ostatnim z wielkich' włoskiego kina grozy . Moim faworytem jest ,, La Setta'' 91' – sataniczny majstersztyk wyprodukowany przez Argento, jeden z najlepszych , a na pewno najbardziej nieobliczalnych horrorów all'italiana , jakie w życiu widziałem.

  • Phenomena ma w sobie niesamowity, niepodrabialny klimat, fabularnie Argento w tym obrazie nawiązuje do swoich poprzednich dzieł – sam schemat przybycia nowej dziewczyny do szkoły jest żywcem wzięty z Suspirii, scena pierwszego morderstwa też nawiązuje do podobnej we wspomnianej Suspirii, ale i w Tenebrae – Darek lubi nadziewać kobity na szklane stalaktyty – taka maleńka perwersja – głowy też ucinał już wcześniej, choćby w Deep Red.
    Cieszy mnie fakt, że coraz częściej bierzesz na tapetę europejskie horrory, ale musisz dokładniej sprawdzać źródła, bo wychodzą kwiatki, o których wspomina Simply – za Armanim też szperać nie trzeba, jest wyoślony w czołówce z imienia i nazwiska. Co do Soaviego, gra też w tym filmie rolę asystenta policyjnego, Kurta (rozmawia z McGregorem w początkowych scenach) – on lubił się pojawiać we włoskich obrazach tamtych lat, choćby w Mieście Żywej Śmierci mistrza Fulciego, gdzie jego dziołcha wymiotowała własnymi wnętrznościami (na tą czynność jest też inne piękne słowo – womitować, niby zangielszczone, ale ponoć w Wielkopolsce tak mówią). Filmów kinowych tak naprawdę nakręcił sześć sztuk – w tym 4 znakomite horrory różne podgatunkowo – reszta to filmy i seriale realizowane dla włoskiej telewizji. Myślę, że najbardziej spodoba Ci się Dellamorte Dellamore, ale kto wie.

  • Cieszę się, że zachęciłam do obejrzenia. 😉 Dla mnie "Phenomena" to wyjątkowy film – pierwszy Argento jaki widziałam, i to właśnie on zapoczątkował moją miłość do reżysera. 🙂 I chociaż później widziałam Connelly w wielu różnych filmach, i tak zawsze kojarzy mi się głównie z "Phenomeną" i postacią wspaniałej władczyni owadów. 😉 W dzieciństwie Jennifer Corvino była wręcz moją idolką. O muzyce Goblin nawet nie trzeba pisać – wystarczy posłuchać, by się zakochać.
    "Suspiria" (ścieżka dźwiękowa by Goblin w tym filmie też wyjątkowo genialna!) również jest pozycją obowiazkową, tak samo jak "Inferno", "Syndron Stendhala", "Bezsenność"… Argento stworzył wiele filmów na różnym poziomie, jednak każdy na swój sposób jest niepowtarzalny. 😉 Nawet zjechany przez krytyków "Dracula 3D" (2012) na swój sposób mnie wciągnął, chociaż oczywiście do pięt nie dorasta takiej "Phenomenie" i poleciłabym go jedynie wiernym fanom Argento lub powieści Brama Stokera. XD

  • Tak, europejskie horrory to wciąż dla mnie nieprzebrana skarbnica tytułów. Tych kwiatków już nie będę ścinać. Muszą zostać w tym ogrodzie. Mam nadzieję że tych kilka chwastów nie oszpeciło wyglądu całego sadu :):)

  • Zupełnie nie moja bajka. Omijam horrory szerokim łukiem za bardzo strachliwa jestem 😀

  • Przecież to nie horror, to klasyczna historia o dojrzewaniu 🙂

  • Film jest mega, lubię go i recenzja też super 🙂

    mlwdragon.blogspot.com
    historiaadam.blogspot.com