PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Busting (1974)

"Busting" (1974), reż. Peter Hyams. Recenzja filmu.

Peter Hyams na początku lat 70-tych, po krótkiej pracy przy produkcjach telewizyjnych (Goodnight, My Love – 1972, Rolling Man – 1972), dość szybko zdecydował się na swój własny pełnometrażowy film. W 1974 r. stworzył kino policyjne niemal doskonałe, które posiada wszystko co jest potrzebne, by zdobyć serce widza żądnego widoku twardych gliniarzy przy pracy. Busting, które było u nas dystrybuowane pod tytułem Policjanci, kupiło mnie od pierwszych minut. Bardzo szybko zatopiłem się w gęstym świecie wykreowanym wokół dwójki policjantów – partnerów i relacje między nimi. Detektyw Michael Keneely (Elliott Gould) i detektyw Patrick Farrel (Robert Blake) zdecydowanie z niejednego pieca chleb jedli. 



Peter Hyams, który był tutaj jednocześnie twórcą scenariusza, przeszedł samego siebie z jakością napisanych dialogów.  Żadnego niepotrzebnego owijania w bawełnę. Są z jednej strony proste i naturalne, z drugiej zaś w każdym zdaniu czuć jak gliniarze się dobrze znają. Chemia, która bije z ekranu od tej pary, jest fantastyczna. To wygląda tak, jakby Gould i Blake nagrali wcześniej razem z dwa sezony serialu o policjantach. Pracują w wydziale obyczajowym. Zgarniają z ulic prostytutki i ich klientów. Łażą po przybytkach pełnych nierządu, robią naloty na bary ze striptizem, uprzykrzają życie alfonsom. Wszystko nakręcone w surowym stylu bez żadnego ściemniania. Cycki wyglądają jak cycki, bluzgi należą do tych najostrzejszych, a policjanci swoją frustrację związaną z działaniem sądów wyładowują na wszystkim dookoła.

"Busting" (1974), reż. Peter Hyams. Recenzja filmu.

Przez cały seans towarzyszymy ich policyjnej pracy. Właściwa fabuła zawiązuje się wokół zatrzymania luksusowej prostytutki Jackie (piękna Cornelia Sharpe). Szybko okazuje się, że za tej klasy dziewczyną do towarzystwa kryją się większe koneksje i machlojki niż nasz policyjny duet jest w stanie sobie wyobrazić. Do tego dochodzi handel narkotykami, a przy transakcjach tego typu już nie ma przelewek i lania się po mordach. Tutaj dochodzi świst kul i rany, po których nie idzie się na zwolnienie lekarskie, tylko ląduje w krematorium.

"Busting" (1974), reż. Peter Hyams. Recenzja filmu.

Hyams reżyseruje tak jakby był na niezłym narkotykowym kopie. Ciągle się coś dzieje. Gliniarze są wkurwieni na system i na to, że znikają dowody. Dziwki są wkurwione na gliniarzy. Przełożony jest wkurwiony na podwładnych, bo wchodzą z butami tam, gdzie jeszcze nie mają nakazu. Wszyscy są wkurwieni, podminowani i gotowi do strzału. A jak już napięcie sięgnie zenitu i rozpoczyna się akcja, to Keneely i Farrel ścigają zbirów tak, jakby między nimi był zakład kto będzie w tym biegu wyglądał na bardziej zdeterminowanego. Operator Earl Rath (rocznik 1902) wykonał taką prace przy filmie, jakby Busting miał być jego przepustką na lepsze miejsce w niebie. Absolutnie nie czuć tego, że Rath w momencie kręcenia filmu ma 70 lat. Pieszy pościg to prawdziwy majstersztyk. Długie ujęcia bez cięć na zakrętach w korytarzach, 70-letni Rath biegnie ze swoją kamerą zwrócony obiektywem w kierunku ścigających. Miód. Cały zresztą film obfituje w kadry, których nie powstydziłaby się wysokobudżetowa produkcja.

"Busting" (1974), reż. Peter Hyams. Recenzja filmu.

Na to wszystko dochodzi wielkie serce i poświęcenie odtwórców głównych ról. Jak biegną to rzeczywiście czujesz, że biegną nie na pół gwizdka, ale na swój życiowy rekord. Jak strzelają, to tak, żeby zabić, a nie zranić. Przecież wiedzą, że z handlarzami narkotyków nie ma żartów. Tutaj wyraźnie widać, że kategoria R przyznana filmowi jest jak najbardziej zasłużona. Obite twarze jak po spotkaniu z Jakiem LaMottą, rany postrzałowe, który wyglądają bardzo sugestywnie (przecież jak kula przebija oczodół, to po co ściemniać? Wiadomo, że to kiepsko wygląda. I właśnie tak jest to pokazane). Muzyka odpowiednio przygotowuje do akcji, a gdy ta następuje, to w głośnym krzykliwym funky stylu podrywa nas do pogoni. Muzyka autorstwa Billego Goldenberga doskonale pasuje do „ulicy”. Na prawie 200 tytułów, w których był autorem ścieżki dźwiękowej (większość to obrazy telewizyjne), można znaleźć serial Kojak, czy masterpiece Stevena Spielberga Pojedynek na szosie.


Ten film to kawał ulicznego mięcha, twardych nieprzekupnych gliniarzy, gdzie strzela się w tłumie, ściga do utraty tchu i wali po pysku do nieprzytomności. Zresztą… zobaczcie sami.

8/10 - bardzo dobry

Czas trwania: 92 min
Gatunek: Sensacyjny
Reżyseria: Peter Hyams
Scenariusz: Peter Hyams
Obsada: Elliott Gould, Robert Blake, Cornelia Sharpe
Zdjęcia: Earl Rath
Muzyka: Billy Goldenberg

  • No bez jaj… to ten operator żyje już 113 lat. Internet chyba oszukuje.

  • To jakieś jaja są Mariusz. Usunąłem informacje z nawiasu 😛

  • Rzeczywiście IMDB i inne serwisy wciąż utrzymują go przy życiu 🙂

  • Ja podejrzewam, że on może nadal żyć, jednakże z tym rokiem urodzenia może być coś nie tak (skoro dopiero pod koniec lat 60. trafił do branży filmowej).

  • To jest na mojej wishliscie, bo Elliott Gould!

  • Oprócz Goulda spodoba Ci się tam wiele rzeczy Konrad. Pozostaje mi więc tylko zaprosić na seans 🙂 (o ile działa Tobie ten plik z okienka, bo parę osób mi narzekało, że na IE nie działa odtwarzanie :(.

  • Pingback: Universal Soldier: Regeneration (2009) - Po napisach | z pasją o filmach()