PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

John Wick (2014)

John Wick - 2014

Był Liam Neeson w Uprowadzonej. Był Denzel Washington w The Equalizer. Nadszedł w końcu czas na Keanu Reevesa. Czy przyszedł w kinie moment na bohaterów po 50-tce? Na lekcję pokory dla młodych wilków? Keanu Reeves już pokazał, że sprawdza się w filmach akcji (Matrix, Speed), więc podstawy ma solidne. Dlatego też w jego przypadku byłem spokojny. Jako tytułowy John Wick dał radę. Czytając notki prasowe ucieszyłem się, że akcyjniak z Reevesem będzie debiutem reżyserskim. Panowie Charles F. Stahelski i David Leitch działają w branży filmowej od początku lat 90-tych przede wszystkim jako kaskaderzy (Stahelski dublował Reeves’a u Kathryn Bigelow w Point Break). Było więc pewne, że fachowcy od elementów dających najwięcej radości w kinie akcji, do zadania się przyłożą.


Oj, i przyłożyli się bardzo. To cieszy, bo zawsze powtarzam, że daną dziedzinę powinno się zostawić specjalistom. Tak więc byli kaskaderzy (teraz reżyserzy) przedstawili nam swojego Johna Wicka, jako mężczyznę, który piekło ma już dawno za sobą. Wydawałoby się, że spalił wszystkie mosty prowadzące do starego życia. Spotykamy go jednak w dniu tragicznym – po długiej chorobie umiera mu żona. Dla człowieka, który zostawił całe dotychczasowe życie, by ułożyć sobie nowe z kobietą „z zewnątrz”, nastał koniec świata. Oczywiście ani myśli o „powrocie”. Tamten rozdział już zamknął. Po stypie dostaje kurierem ostatni prezent od żony. Mały szczeniak, będący pomostem pomiędzy utraconą miłością, żałobą, a nim – Johnym. Szczeniak, Daisy, staje się dla niego wszystkim. Jest poduszką, w którą można wylać łzy. Jest towarzyszem na spacerze. Jest najwierniejszym przyjacielem. 

John Wick - 2014

Można naigrawać się z faktu, że twórcy postanowili rozpocząć gatunkowe kino zemsty od straty psa. Jednak ja to kupiłem bez żadnego „ale”. Wick jako kopia jednego z wielu killerów, których znamy z kart komiksów, właśnie przez sianie pożogi po stracie ukochanego czworonoga stał się mi bliższy niż cała rzesza wyjących z bólu bohaterów łaknących zemsty po rodzinie zabitej przez kolejną mafię. W filmie punktem zwrotnym jest moment, gdy trójka oprychów zostaje skuszona Fordem Mustangiem z 1969, którym wozi się po mieście John. Jako że na co dzień są tylko pionkami w mafijnej rodzinie, zajmują się między innymi właśnie kradzieżą aut. Trafili pod zły adres. Wtargnięciem do domu Johna, zabiciem jego psa i kradzieżą auta rozpoczęli ciąg wypadków, których KAŻDY z przestępczego półświatka chciałby uniknąć. Jako że jednym z bandytów jest syn lokalnego mafiozy, jasnym się stało cała przestępcza organizacja powinna bać się o swoje jutro.

John Wick - 2014

Porównując Johna Wicka z wrześniową premierą The Equalizer, trzeba przypomnieć główny atut filmu Antoine’a Fuqua, który również i tutaj sprawdza się doskonale. John Wick nie udaje. Od sceny, gdy zalany krwią pies doczołgał się do swojego nieprzytomnego pana, by tam dokończyć swojego psiego żywota, nie będzie więcej czasu na rozdrapywanie ran. John Wick poprzysiągł zemstę i jej dokona. To pewne. Nie będzie tu żadnych przestojów, nielinearnej akcji, nawet twistów. Tutaj wszystko prowadzi do tego, by w finale walczyć z głównym bossem. Twórcy jasno określają charakter swojej produkcji od pierwszej akcji w mieszkaniu Wicka. Keanu Reeves, jak za najlepszych czasów Speeda, porusza się jak postać z gry komputerowej prowadzona przez wytrawnego pro-playera.  Aż miło patrzeć jak idealnie wykonuje comobosy z pistoletem wspomagając cały taniec śmierci swoimi umiejętnościami walki wręcz. I wszystko w świetnie zgranym takcie.

John Wick - 2014

Na raz pistolet, strzał. Przeciwnik za rogiem, złamana ręka, strzał z jego broni, kolejny trup. I tak można by zamknąć recenzję Johnego Wicka polecając ją każdemu, kto chce zobaczyć porządną akcję na dużym ekranie. Dodatkowo polecając każdemu, komu przejadł się wyglądający wszędzie tak samo Jason Statham. Ja jednak chciałbym zwrócić uwagę na dodatkowy atut, smaczek, który każe mi postawić produkcję trochę wyżej, ponad inne akcyjniaki. To świat, od którego próbował się odciąć Wick, osobne uniwersum z ogromnym potencjałem na kilka filmów. W momencie, gdy bohater uporał się z przeciwnikami w domu, podjeżdża na miejsce patrol policyjny w związku ze skargami dotyczącymi hałasu.

– Dobry wieczór John.
– Dobry wieczór Jimmy. Sąsiedzi złożyli skargę?

– Złożyli skargę. Znów pracujesz?

– Nie (obaj patrzą na stertę ciał), przestawiałem tylko kilka rzeczy.
– No cóż…Na mnie już czas. Dobranoc John.

– Dobranoc Jimmy.

John Wick - 2014


I taki jest właśnie świat, który odsłaniają nam twórcy tego filmu. Zbrodnia z przyzwoleniem na jej dokonywanie. Z własnymi klubami, hotelem Continental, który jest czymś w rodzaju azylu dla płatnych morderców. Nawet z własną walutą i ekipą sprzątającą. Zobaczyłem ogromne możliwości i całą masę świetnych pomysłów. John Wick zamawiając stolik na godzinę dwunastą posługuje się slangiem, który funkcjonuje w iście alternatywnej rzeczywistości. Kupiłem całą historię i chcę więcej.

7/10 - dobry

Czas trwania: 101 min
Gatunek: Akcja
Reżyseria: Chad Stahelski, David Leitch
Scenariusz: Derek Kolstad
Obsada: Keanu Reeves, Michael Nyqvist, Alfie Allen, Willem Dafoe, John Leguizamo
Zdjęcia: Jonathan Sela
Muzyka: Tyler Bates, Joel J. Richard

  • Zastanawiałam się, czy iść na ten film do kina… chyba dla odmiany to zrobię. 🙂

  • Simply

    A idż 🙂 Całkiem przyzwoity. B – klasowy… hold dla całej masy szacownych poprzedników : kłania się kino made in HK z przełomu 80/90 , zwłaszcza John Woo z ,, Killerem'' i ,, Bullet in the Head '' – ten drugi w finale, gdzie cytuje się też ,, Leathel Weapon'' ( ,, Just you and me'' ! ) , ,, King of new York'' Ferrary, ,, Point Blank'' ( i Boormana i Helglanda ) , spaghetti western ,, A Dio disse Caino'' Antonio Margheritiego, Jim Thompson – hotel Continental to taka łagodniejsza wersja osławionego El Rey z powieści ,, Getaway'' , Sergio Leone – u którego szeryf to jest zawsze jakiś czwartoplanowy pionek, tak i tu trwająca cały film rozpierducha ( ponad 70 trupów ) odbywa się bez najmniejszej obecności policji . Jedyny gliniarz pojawia się , by odbyć z Kijanu krótką – zacytowanę w recenzji – rozmowę chuja z butem.
    Także Jean Pierre Melville , szczególnie wyróżniony ( lokal, gdzie młody pije z kurwami w jacuzzi nazywa się Czerwony Krąg ) a nawet ( ale to chyba przypadek ) … Władysław Pasikowski – w finale ranny hirou idzie opatrzyć rany do jakiegoś przytuliska dla psów, podobnie jak Maurer z Wolfem do lecznicy dla zwierząt w ,, Psach 2 ''.
    Ogląda się to całkiem nieżle, zdjęcia nawet fajne , charakterystyczne dla wczesnych 90-tych mieszanie świateł z bazowym niebieskim filtrem , czytaj : aura friedkinowsko-ferrarowsko- mannowska 😀 W scenach walk montaż ujęć jest szybki, ale nie ma tej sraczki z ręcznym trzęsieniem kamerą ( super, tego sie zawsze boję ), choreografia na dobrym , rzemieślniczym poziomie , choć bez jakiejś ekstra błyskotliwości . Co do aktorstwa : Kijanu nawet dal rady ( a nie jestem jego fanem ) , najbardziej wyraziście wypadł Michael Nyqvist, miałem wrażenie, że gra… Dennisem Hopperem 😀 Szkoda tylko, ze tak wybitni aktorzy , jak Dafoe i McShane muszą grywać jakieś ,ogony' wolałbym Billa w roli głównej a Iana jako Vigo.
    Czysta , napierdalatorska rozrywka ukierunkowana na oldskul , w mijającym roku w tej kategorii raczej nic lepszego nikt nie wymyślił .
    4/6

  • Jak podobał się Tobie zwiastun, to cały film też dobrze przyjmiesz.

  • Wiem że nie przepadasz za Kijanką, ale rzeczywiście fajnie wypadł. Podobał mi się schemat że bohater wraca na stare śmieci i związane z tym sceny. Wszyscy przestraszeni, ale za dużo nie mogą zrobić, bo po prostu wykonują swoje zadania. Jak ten ochroniarz przed Red Circle, co to go Wick "zwolnił" z nocki. A dryblas "dziękuję" :). No i motyw na korytarzu z Harrym (Clarke Peters – fajny serialowy aktor), gdy się poznają w akcji. Dafoe nie mógł zagrać głównego złego, bo przy finale mógł wyglądać komicznie. Musieliby to inaczej i szybciej montować. Nyqvist też nie jest młodzieniaszkiem ale szwedzkie przymrozki lepiej go zakonserwowały i szybciej się rusza 🙂

  • Spodziewałem się prawdziwego badziewia szczerze mówiąc, ale ten film naprawdę fajnie się ogląda. Tak się powinno robić niewymuszoną rozrywkę. Nikt tu nie udaje, że jest to ambitne kino, gdzieniegdzie nawet przewija się fajny czarny humor, a na dodatek świetnie zaaranżowane sceny walk. Czego chcieć więcej? Skoro twórcom udało się sprawić, że w czasie filmu zapominam że jest to opowieść o gościu, który mści się za zabicie psa, to już jest dobrze 🙂

  • Aż sobie obejrzę. Choć powiem, że byłam negatywnie nastawiona.

  • A u mnie grają to tylko o 19:30 i to w innym mieście, podczas gdy busy powrotne najpóźniej o 20…

    Nie obejrzę legalnie, taki ból.

  • Jeżeli jesteś nastawiona negatywnie na jakikolwiek tytuł, nie oglądaj! 🙂 Będziesz szukać dziur w całym, czepiać się, itd. Ja przynajmniej staram się odpuszczać takie tytuły, przeważnie, zawsze czeka mnie zawód (no i czepiam się i szukam dziur :). "Johna Wicka" oczywiście polecam, jeżeli tęsknisz za starym Reeves'em 🙂

  • No a sobota, niedziela? 🙂

  • Pies był zajebisty, więc złoczyńcy zasługiwali na każdą kule, która ich dosięgnęła! 🙂

  • Piszę przecież o weekendzie:
    http://kinoignacy.pl/repertuar-998

    Mnie boli tylko godzina busa powrotnego, a ten jest właśnie najpóźniej o 20. Niby tylko 20 minut się jedzie, ale na piechotę w tę pogodę to musieliby grać "Avengers 2", bym się tak wyeksploatował.

  • Coś czuję Garret, że w Ignacym do lutego Hobbita będą puszczać 🙂

  • Nadal nie jestem w stanie pojąć, że Keanu jest już po 50-tce… A co do Wicka, zgadzam się z recenzją – bardzo dobry, klimatyczny film (choć nieco specyficzny).

  • Pingback: Lady Snowblood (1973) – Po napisach | z pasją o filmach()

  • Pingback: John Wick: Chapter 2 (2017) - Po napisach | z pasją o filmach()

  • Pingback: Atomic Blonde (2017) - Po napisach | z pasją o filmach()