Czas Wielkiego Kryzysu w Stanach Zjednoczonych. Ludzie nie mają pracy, porzucają domostwa, ruszają w poszukiwaniu zajęcia, pieniędzy i jedzenia. Jesteśmy w miasteczku New Hope, w stanie Oklahoma. Dookoła piach i kurz, a ostatni deszcz był… już nikt nie pamięta opadów. Mieszkańcy zadzierają głowy do góry już tylko z przyzwyczajenia, bo nadzieja dawno ich opuściła.
W takiej atmosferze i na tle takiego krajobrazu poznajemy szeryfa Meadowsa, który idealnie wpisuje się w nastroje panujące w miasteczku. Pije, a na początku swojej dramatycznej drogi żegna kolejną rodzinę uciekinierów. Tutaj to normalny widok. Ludzie po prostu chcą szukać szczęścia gdziekolwiek, bo do New Hope szczęście już dawno przestało zaglądać.
Wydaje się, że wszystko zmieniło się od tamtych tragicznych wydarzeń związanych z morderstwem małej dziewczynki, ale do tego nikt nie chce wracać. W szczególności szeryf, który konkretnie dał ciała. Do tego również dotrzecie w trakcie opowieści.
Choć zbrodnia napędza fabułę, największe wrażenie pozostawia tu klimat beznadziei.
I jakby tego było mało, w miasteczku zrobi się jeszcze goręcej. Tak, znowu będą ofiary. Coraz więcej i więcej. To thriller, bardzo sprawnie napisana krótka opowieść o traumach, demonach, które nigdy nie zasnęły, a także o rodzinnych grzechach. Ogromny ciężar będzie musiał wziąć na swoje barki szeryf, a wszystko to w scenerii apokaliptycznych burz, wyschniętej ziemi, zrujnowanych farm i ludzi uwięzionych w miejscu, którego nie da się opuścić.
To przyjemny komiks z największym zaskoczeniem kryjącym się w ilustracjach. Po raz pierwszy miałem do czynienia z talentem tej próby i chociaż jestem co najmniej oszołomiony, podczas lektury odczuwałem również duży dysonans. Styl ilustracji stanowi mieszankę realizmu (fotorealizmu?) i teatralnej stylizacji. Kompozycje plansz często otwierają się szerokimi, panoramicznymi ujęciami, które pozwalają odczytać skalę katastrofy. Później następują zbliżenia na twarze, dłonie czy przedmioty.
Album przyciąga przede wszystkim wyjątkową oprawą wizualną.
Ale właśnie ten wyjątkowy realizm z jednej strony fascynował, z drugiej wprawiał w zakłopotanie. Miejscami miałem wrażenie, jakbym obcował z fotostory. To uczucie nie opuściło mnie do końca i jestem ciekawy, czy są to wyłącznie moje indywidualne odczucia.
Idąc dalej, mamy wyraźnie przemyślaną kwestię kolorystyki, a to ogromny atut. Paleta jest ograniczona, ale znacząca. Dominują ziemiste tony: brązy, ochry i szarości. Pojawiające się sygnały odmiennej kolorystyki wskazują na konkretne emocje. Tematycznie natomiast wyraźnie widać fascynację twórców estetyką i dramaturgią epoki kryzysu.
Można mieć zastrzeżenia co do tempa. Czasami jest przygaszone, a niekiedy wspomniana teatralność dominuje na tyle mocno, że zapominamy o kryminale, zbrodni i napięciu. Więcej tu psychologii niż sensacji. Osoby szukające bardziej klasycznego kryminału mogą być zawiedzione.
Ja oceniam pracę twórców jako odważną i konsekwentną, zdając sobie sprawę, że nie będzie to tytuł dla każdego. Jednocześnie może stanowić totalną odskocznię wizualną od większości komiksów na waszej półce.
Rysunki: J.G. Jones
Scenariusz: Phil Bram, J.G. Jones
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Redakcja: Krzysztof Ostrowski
Korekta: Hanna Antos
Skład: Monika Drobnik-Słocińska
Ilość stron: 216
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Nagle! Comics
Format: 210 x 280 mm
KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

