Odyseja

Dosłownie jeden moment zburzył mi obraz Odysei Christophera Nolana i zmienił moją ocenę z bardzo dobrej, a nawet bardzo dobrej z plusem, na dobrą. Cóż, tak czasem bywa, że jeden obraz, jeden zwrot akcji czy jedna decyzja potrafią odmienić strukturę dzieła. I o ile Christopher Nolan z powodzeniem uwodził mnie przez dwie godziny, bo po prawdzie bardzo łatwo uwieść mnie odpowiednim sprzężeniem zdjęć, muzyki, nastroju i powłóczystych, długich spojrzeń udręczonych ludzi, o tyle wszystko załamało się w momencie, gdy Odyseusz wraca do domu zalotników i obwieszcza to, co nastąpi. Zemści się.

To wymóg blockbustera, a mnie, szczerze powiedziawszy, mało interesują odstępstwa od Homera. Jeżeli brzmienie ma być dosadne, a wymowa filmu brutalnie uczciwa, to odstępstw powinno być jak najwięcej (szczególnie mając na uwadze tekst starożytny). Przeszkadza mi bowiem to, że Odyseusz był w stanie podnieść się po wszystkim, czego doświadczył. Czy Itaka powinna upaść? Niekoniecznie. Ale Odyseusz na pewno nie powinien być tak skory do kolejnej wojny. Tak, wszyscy powinni cierpieć. To powinno być następstwo najazdu na Troję.

OdysejaZachwyca rozmachem i gorzką refleksją o wojennej traumie, choć w kluczowym momencie nie potrafi zdobyć się na konsekwencję.

Dziwi to tym bardziej, że bohater u Nolana jednak się zmienia. Wystarczy wspomnieć fragment z cyklopem, gdy Odyseusz, w swoim buńczucznym gniewie, posyła jeszcze strzałę w jego kierunku, choć wraz z żołnierzami wydostał się już z piekielnej jamy. Gniew zgubił go po raz kolejny. Przemiana przyszła dopiero po wizycie u wiedźmy, którą tym razem oszczędził. Skoro Nolan tworzy antywojenny epos, bo przez większą część seansu film sprawia właśnie takie wrażenie, powinien utrzymać ten ton do samego końca.

Ten antywojenny przekaz oczywiście dominuje i nie mogę odmówić mu zalet ani w motywach przewodnich, ani w samej realizacji. Jest to przecież niezwykle uniwersalny temat: niemożliwość powrotu z wojny, destrukcyjne zmiany zachodzące w człowieku pod wpływem dramatycznych wydarzeń czy trauma psychicznie wyniszczająca jednostkę. Tego wszystkiego doświadcza żołnierz nawet po krótkotrwałym pobycie na froncie. Wystarczy odrobina wyobraźni, by zdać sobie z tego sprawę.

Historie te powtarzają się od zawsze. Nawet jeżeli ktoś sprawia wrażenie, że przetrwał, że wszystko po nim spłynęło i dobrze sobie radzi, rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej. Nie towarzyszymy przecież tej osobie przez cały dzień, a ona sama nie musi nikomu przyznawać się do tego, że budzi się w środku nocy. Zresztą statystyki dotyczące PTSD wśród weteranów są jednoznaczne.

Wielkie, ambitne i momentami wybitne.

O tym jest Odyseja, ale też o wszystkich okropnościach, które człowiek wyrządza drugiemu człowiekowi, a idąc dalej, mężczyzna mężczyźnie, o czym tak dosadnie mówi wiedźma. I chyba sam Nolan chciał ten wątek szczególnie podkreślić, ponieważ pierwiastek natury mężczyzn jest tutaj nieustannie wskazywany przez twórcę. Słowo „mężczyzna” zresztą niejednokrotnie zostaje przywołane właśnie w cudzysłowie. Penelopa, która de facto jest królową, nie potrzebuje przecież u swojego boku króla, ale zalotnicy ani myślą odpuścić, bo to właśnie „mężczyzna” powinien trzymać berło.

Odyseja

A wiedźma? Szybko i sprawnie zdjęła żołnierzom maski, obnażając ich prawdziwe oblicza i pokazując dobitnie, kim naprawdę są. Tak, Nolan jest dosłowny, a problem z tym filmem miałem tylko w jednym, wspomnianym wcześniej miejscu. W Odysei ta jedna decyzja o fortelu, podłożeniu pokojowego prezentu, a w rezultacie wznieceniu piekielnej pożogi, powinna wpłynąć na bardziej dotkliwe wyroki starożytnych bogów. Cierpieć powinni wszyscy. Nikt nie zasłużył na spokój, a już na pewno nie na ten rejs ku zachodzącemu słońcu.

To kino wciąż ogromne, nieprzyzwoicie ambitne i tak pewne własnej siły, że momentami ociera się o pychę. I podoba mi się ten motyw, gdy Nolan rozmawia z Nolanem. Może to nadużycie, ale ja widzę tu, w jednym miejscu, Interstellar. Przecież wzmianki o „ludziach z morza”, gdy wspominają o nich nawet towarzysze Odyseusza, są niezwykłym momentem zjadania własnego ogona, chwilą z pętli, gdy słuchasz o czymś niezwykłym i nawet nie podejrzewasz, że dotyczy to ciebie. Świetny moment i dobry film.

Patryk Karwowski

Czas trwania: 173 min
Gatunek: akcja, dramat, fantasy
Reżyseria: Christopher Nolan
Scenariusz: Christopher Nolan
Obsada: Matt Damon, Tom Holland, Anne Hathaway, Robert Pattinson, Lupita Nyong’o, Samantha Morton, Zendaya, Charlize Theron
Zdjęcia: Hoyte van Hoytema
Muzyka: Ludwig Göransson

Za seans dziękuję sieci kin.

Cinema CityPODOBAŁ CI SIĘ TEN ARTYKUŁ? LUBISZ TĘ STRONĘ?