Sugar – sezon drugi

Powrócił mój ulubiony detektyw, facet, z którym można kraść konie. Człowiek, do którego dzwonisz o trzeciej nad ranem i się nie wścieknie – zawsze służy radą, pomoże, pomyśli za ciebie. Przyjaciel.

Sugar jest detektywem, wiemy już, że jest z innej planety. To ciekawe, bo on dosłownie pochodzi z innej planety, ale gdyby nie był, ktoś mógłby stwierdzić że jego zachowanie właśnie na to wskazuje. Innymi słowy po krótkim obcowaniu z nim niektórzy mogliby wystawić komentarz: „on jest z innej planety”. Z innej planety, czyli jaki? Uprzejmy, empatyczny, słucha, patrzy, nie przerywa, jest elokwentny, delikatny, szarmancki. Jest najlepszą wersją człowieka, nie będąc człowiekiem. W gruncie rzeczy to trochę smutne.

W komentarzu dotyczącym postaci mógłbym nawet stwierdzić że to dość ponura obserwacja – coraz trudniej uwierzyć, że istnieją tacy ludzie? Niech to będzie jeden z motywów przewodnich Sugar, ale i przesłanie – rzecz, którą serial daje: dążenie do tego, by reagować na ludzką krzywdę jak Sugar.

Sugar - sezon drugiSugar i stare Hollywood tworzą duet, w którym kino staje się pamięcią.

Drugi sezon powstaje już po ujawnieniu tajemnicy z pierwszej odsłony – tej, która wywróciła konwencję do góry nogami. Teraz nie trzeba niczego ukrywać. Można wreszcie oddychać. Scenarzyści korzystają z tej swobody: zamiast budować napięcie wokół sekretu, skupiają się na konsekwencjach. Na tym, jak żyje się z podwójną tożsamością. Jak wygląda codzienność kogoś, kto musi udawać, że jest kimś innym, choć nie potrafi już udawać.

Reżyserzy – Michael Morris i nowi twórcy, z odmiennym temperamentem – porzucają część formalnych zabaw z poprzedniego sezonu. Zostawiają jednak kluczowy element: miłość bohatera do starego Hollywood. Te krótkie wstawki, migawki z klasyki kina, nie są ozdobą. Są lustrem. Sugar patrzy na świat przez pryzmat filmów, które go ukształtowały, choć nie powinny. To jego język, pamięć, nostalgia.

Neo-noir, emocje i empatia. Sugar to najbardziej ludzki nie-ludzki bohater.

W drugim sezonie Sugar jako serial staje się bardziej neo‑noirem niż kiedykolwiek. Odrzuca część science fiction, zostawia tylko ślady, sygnały, echo. Noir wraca na pierwszy plan: samotny detektyw, miasto pełne kłamstw, zniknięcia, brudne układy, przemoc, która nie jest widowiskowa, lecz systemowa. Serial wpisuje się w tradycję gatunku, ale robi to z wyczuwalną ironią – jakby twórcy wiedzieli, że noir nie jest już gatunkiem, lecz wspomnieniem o gatunku.

Sugar - sezon drugi

Zmiany są widoczne. Wydaje mi się, że i Colin Farrell podszedł nieco inaczej do roli – gra jeszcze bardziej introwertycznie. Jakby doskonale wiedział, że jego tajemnica nie jest już ciężarem, a raczej otwartą raną.

Sprawa dotyczy zaginięcia. Sugar nie musiał jej podejmować, ale chce jeszcze bardziej zbliżyć się do człowieka, intensywniej czuć, przeżywać, odczuwać. Może chce też bardziej cierpieć? Czy cierpienie to oznaka uczłowieczenia? Na pewno cierpi, odczuwając ból innych – to pozostaje niezmienne.

Dla mnie to najlepsza część współczesnej telewizji: najlepszy formalizm, gatunek i realizacja. Zawsze darzyłem sympatią Farrella i jestem fanem jego talentu. Tutaj, przy moim ukochanym noir, to spełnienie marzenia widza. Lubię tę postać – poznałem Sugara, mogę coś o nim opowiedzieć, porozmawiać z nim i o nim. Serial jest znakomity: trzyma w napięciu, angażuje zarówno negatywnymi, jak i pozytywnymi emocjami.

Patryk Karwowski
Czas trwania: 8 x 32 – 49 min
Gatunek: thriller
Twórca: Mark Protosevich
Reżyseria: Michael Morris, Amat Escalante, Adam Bernstein
Scenariusz: Sam Catlin, Gary Tieche, Christopher C. Rogers, Jonny Gomez, Michael A. Bhim, Megan Ritchie, Sam Alper
Obsada: Colin Farrell, Jin Ha, Tony Dalton, Raymond Lee, Sasha Calle, Shea Whigham , Laura Donnelly
Zdjęcia: Marshall Adams
Muzyka: Ali Shaheed Muhamma, Adrian Younge