Samotny wilk i szczenię – tom 6

Dzisiaj będzie o twardym wychowaniu. Wiele mówi się o trzymaniu dzieci pod kloszem, o bezstresowym podejściu do dorastania i kształtowania charakteru. Tymczasem na przeciwległym biegunie takich metod stoi opowieść o Samotnym wilku i jego szczenięciu.

Przed nami szósty tom, a w nim osiem historii. Nie wszystkie angażują równie mocno – już otwarcie, Gęsi list, czytałem bez większych emocji. Czy to przesyt? Możliwe. Choć równie dobrze to kwestia jakości poszczególnych epizodów, bo obok tych słabszych znajdziemy tu również opowieści kluczowe: budujące szkielet całej serii, poszerzające kontekst, wypełniające luki.

Motyw wychowania – relacja ojciec–syn – pojawia się tu może rzadziej niż w tomie piątym. Czytelnik zdążył już zrozumieć ich sytuację, wyciągnąć wnioski. A jednak w tym tomie pojawia się coś szczególnego, bardziej niepokojącego.

Samotny wilk i szczenię - tom 6Wędrówka ku śmierci, ale także nieustanne kształtowanie charakteru w świecie.

Warto przypomnieć, że w poprzedniej części Daigorō otrzymał kilka własnych przygód, w których wysunięto go na pierwszy plan. Doświadczył prawdziwego cierpienia, ale się nie złamał. Dlatego nie powinien dziwić teraz moment, w którym Ittō – pochłonięty pojedynkiem – nie zwraca uwagi na syna walczącego o życie w wodzie. Dla rodzica to sytuacja graniczna, instynkt każe rzucić się na pomoc. W świecie tej mangi to jednak epizod budujący hart ducha. Można łapać się za głowę, można krzyczeć na alarm, ale nikt obeznany z serią nie zrobi z tego sensacji. To samotny wilk i jego szczenię – tak wygląda ich codzienność. Twarda ręka? Owszem, lecz nigdy w sensie przemocy. To konsekwencja, charakter, droga. Daigorō jest pełnoprawnym członkiem tej drużyny, świadomie wybrał swoją rolę.

Wszystko prowadzi do wyjątkowo mocno wybrzmiewającego finału: epizodu Echo stylu Shinikage. Jeszcze przed główną konfrontacją Ogami Ittō zostaje zasypany pytaniami o syna – o przemoc, o jego spokój, o przyszłość, edukację, człowieczeństwo.

Świat, w którym hart ducha zastępuje bezstresowe podejście do dorastania.

Ittō ucina temat: „Razem wybraliśmy ścieżkę demonów, na której żyjemy, akceptując sześć dróg życia i cztery formy narodzin. Nie dasz rady tego zrozumieć”. Te słowa powinny zamknąć sprawę, ale ja poczułem w nich cień wątpliwości. Ittō jest twardym samurajem, lecz wciąż człowiekiem. Pytania wyraźnie go wytrącały z równowagi – pojawił się niepokój. Tak to odczytałem.

Koike i Kojima ponownie tworzą sekwencję historii, które nie są pobocznymi przerywnikami. To puls większej opowieści. Każdy epizod odsłania fragment człowieka, który wybrał śmierć jako drogę, ale wciąż nosi w sobie resztki życia. Dostajemy wgląd w różne motywy, a także fundament genezy całej historii. To epizod Nieskończona ścieżka szczęściu dróg, w którym dowiadujemy się, jak Ittō został rządowym kaishakuninem – asystentem rytualnego samobójstwa seppuku.

Graficznie na szczególną uwagę zasługuje rozdział Wędrowni samurajowie. Świetnie rozpisana sekwencja pojedynku, w tym dwie jednostronicowe plansze, na których Ittō i jego przeciwnik stoją naprzeciw siebie w absolutnej ciszy. Miałem wrażenie, że ten pojedynek – pod względem kreski – jest wyjątkowo czysty, precyzyjny, niemal chirurgiczny. Kilka kadrów osiąga wręcz epicki wymiar. W całości czerń pozostaje ciężka, gęsta, czasami wypełnia większość tła, jakby świat powstawał z nocy. Jednocześnie ta sama czerń świetnie buduje wstępy do rozdziałów – kilka pierwszych stron każdego epizodu wychodzi z cieniowania, które później ustępuje miejsca czystej, klarownej kresce.

Patryk Karwowski

Rysunki: Goseki Kojima
Scenariusz: Kazuo Koike
Przekład: Paweł Olejniczak
Redakcja: Radosław Bolałek
Korekta: Agnes Karczewska
Liternictwo i DTP: Emilia „Emi de clam” Marlewska. Marta Anasiewicz
Ilość stron: 432
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Hanami
Format: 150 x 210 mm

KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH
Hanami