Lisica (2025), reż. Dario Russo
Podczas Octopusa zazwyczaj poluję na starsze filmy, nadrabiając klasykę lub odkrywając zapomniane perełki. Nie można jednak zapominać o tym, że organizatorzy zapewniają możliwość obejrzenia wielu nowych filmów gatunkowych z różnych stron świata w ramach Konkursu Głównego. I w tym roku, nieco przypadkiem ze względu na brak miejsc na seans Labiryntu, trafiłem na seans Lisicy. Wcale nie żałuję, bo to jedna z bardziej szalonych produkcji, jakie widziałem w ostatnim czasie. Tak jak opisano ją na stronie festiwalu wyjątkowo trudna do zdefiniowania gatunkowego, rozpięta gdzieś pomiędzy czarną komedią, małżeńską psychodramą, baśnią ludową a horrorem.
To film, o którym lepiej napisać mniej, ponieważ im mniej o nim wiecie przed seansem, tym większą satysfakcję możecie mieć w trakcie oglądania. Dlatego nie będę skupiał się na szczegółach fabularnych, a wspomnę jedynie o rewelacyjnych kreacjach Olivii Colman i Sama Neilla, a także o tym, że Jai Courtney odnalazł w ostatnim czasie niszę dla siebie w postaci wyrazistego kina gatunkowego. I bardzo dobrze, bo role w wielkich amerykańskich franczyzach raczej nie wychodziły mu na dobre. Lisica to dowód na to, jak poza głównym nurtem przy stosunkowo niewielkim budżecie można stworzyć kino pełne wyobraźni i nieskrępowanej zabawy.
Poza prawem (1986), reż. Corey Yuen
Na stronie IMDB wśród wszystkich pełnometrażowych filmów, w których wystąpiła Cynthia Rothrock, to właśnie ten ma najwyższą średnią ocen. Po festiwalowym seansie wcale mnie to nie dziwi, ponieważ wielu z aktorów występujących w filmie to specjaliści od sztuk walki, a reżyser Corey Yuen wzniósł się na wyżyny w prezentowaniu ich imponujących umiejętności. Sceny akcji rozgrywają się na dłuższych ujęciach, mają skomplikowaną choreografię, a numery kaskaderskie każą się zastanawiać, czy na pewno nikt w trakcie kręcenia filmu nie zrobił sobie poważnej krzywdy.
Dla osób niezaznajomionych z kinem Hongkongu problemem mogą być nagłe zmiany tonacji – od poważnych tematów do kompletnej zgrywy, od slapsticku do brutalnego morderstwa i tak dalej. Dla tego rodzaju kina skrajności są jednak dość charakterystyczne, bo raczej nikt z twórców nie miał zamiaru oddawać rzeczywistości w skali 1:1. Moim zdaniem Poza prawem jest filmem znacznie lepiej zbalansowanym niż Yes, Madam!, w którym wątki komediowe zaczynały zbytnio dominować nad samą akcją i postaciami granymi tam przez Cynthię Rothrock i Michelle Yeoh. Pod względem tematycznym Poza prawem funkcjonuje niemal jak kino noir, w którym trudno wyplenić zepsucie władzy, sprawiedliwość staje się pojęciem względnym, a wszystkie przewiny ostatecznie muszą zostać ukarane. Dlatego uważam, że to jeden z najciekawszych hongkońskich filmów akcji lat 80, a Cynthia Rothrock udanie przecierała szlak dla innych aktorek, które potem mogły stać się gwiazdami kina akcji.
Cela (2000), reż. Tarsem Singh
Film, który po wielu latach wciąż dzieli widownię. Niektórzy uważają, że połączenie high-conceptowego scenariusza Marca Protosevicha z kreatywną reżyserią Tarsema Singha zaowocowało czymś nietuzinkowym i fascynującym. A inni uważają scenariusz za jedną, wielką bzdurę, a stronę wizualną za coś skręcającego zbyt wyraźnie w stronę kiczu. Po festiwalowym seansie trudno mi się jednoznacznie określić, choć zazwyczaj staram się doceniać podejmowane przez twórców ryzyko tym bardziej, że Protosevich odpowiada za scenariusz do lubianego przeze mnie serialu Sugar z Colinem Farrellem. Na pewno Cela wśród filmów eksplorujących psychikę seryjnych morderców jest dziełem wyjątkowym.
Literalne wejście do głowy antagonisty pozwoliło Tarsemowi Singhowi na wprowadzenie estetyki rodem z mrocznego fantasy inspirowanej sztuką współczesną, surrealizmem czy kulturą Indii, skąd pochodzi sam reżyser. Ciekawe są również wybory obsadowe, ponieważ Jennifer Lopez raczej nie jest pierwszą aktorką przychodzącą do głowy, kiedy pomyślimy o tego rodzaju historii. Podobnie w przypadku Vince’a Vaughna wcielającego się w rolę agenta FBI – to zresztą ciekawa postać, ponieważ film daje nam pewne wskazówki co do tego, że agenta podobnie jak mordercę trawi od wewnątrz nieprzepracowana trauma, ale stoją po przeciwnych stronach prawa. Podsumowując nawet jeśli Cela może wydać się zbyt uproszczona pod względem psychologicznym, to warto zobaczyć ją na wielkim ekranie dla starannie przygotowanej i wymyślonej strony wizualnej.
Adam Lewandowski



