Porównując, bo przecież bez tego się nie da w przypadku serialu Przylądek strachu, będę się odnosił wyłącznie do filmu Martina Scorsese. Scorsese zresztą figuruje przy produkcji dziesięcioodcinkowego serialu. Wśród nazwisk skupionych wokół nowego Przylądka strachu, który nadal opiera się na motywach powieści Egzekucja Johna D. MacDonalda z 1957 roku, pojawiają się również inne filmowe tuzy – choćby Steven Spielberg. Można więc napisać, że to serial z rozmachem. W obsadzie gorące nazwiska – Amy Adams, Javier Bardem – jest na kim oko zawiesić i można dać się uwieść aktorskim warsztatem. Czyżby?
W trakcie seansu odświeżyłem wariację Scorsesego z 1991 roku. Byłem fanem po seansie z kasety VHS, jestem nim i teraz. To tempo, ten De Niro, tamto cygaro w kinie. To się tnie nożem, a i tak nie przetniesz atmosfery. 128 minut wystarczyło, by zbudować emocje rozpisane na kilka postaci. W 1991 roku zagrało wszystko. Po co nowa wersja – nie muszę tłumaczyć. Ale co chciano uzyskać? W wywiadach z aktorami i Nickiem Antoscą, twórcą całego przedsięwzięcia, powtarza się jedna kwestia: ta o pogłębieniu psychologii postaci. Cóż, jakoś trzeba wytłumaczyć te dziesięć godzin przeciągania liny.
Więcej Cady’ego, ale najciekawsze pozostaje to, co Bardem robi między wersami.
Nie zostałem fanem całości. Pozostałem fanem Javiera Bardema i cenię go po tym serialu jeszcze bardziej. Robił, co mógł, ratował produkcję, był tym gwiazdorem na meczu (dowolnej dyscypliny), który podtrzymuje drużynę w każdym starciu – i mam na myśli każdy odcinek. Bardem to ekranowe zwierzę. Kibicowałem mu, by wybebeszył każdego z tej rodziny, bo to wciąż opowieść o tym, co system potrafi zrobić z człowiekiem.
Chętnie wytłumaczę. Max Cady był świrem, był złym człowiekiem, ale potworem stał się w więzieniu. Sprawa – nie czytałem powieści – w serialu jest otwarta (i inaczej niż w 1991 roku), nie wdając się w spoilery. Nie można go skreślać. Może do końca życia byłby pospolitym zbirem, wdawałby się w bójki, rozjeżdżał gołębie samochodem, wybijał dzieciakom piłkę na ulicę. To więzienie zamieniło go w prawdziwą bestię, tam wydobyto koszmar, mrok, dano mu maskę diabła. Tak, Max był podatny na to. Po wyjściu wziął na celownik rodzinę prawników, którzy go osadzili w więzieniu. Trudno mu się dziwić. Reszta jest jasna – schemat, z tą pogłębioną psychologią postaci.
Można mieć wielkie nazwiska i wielkie ambicje, a i tak przegrać mecz.
Tak, jest tu wgląd w przeszłość Cady’ego, jest jego rodzina, warunki, w jakich dorastał. Są liczne odniesienia do wersji Scorsese, łącznie z genialnym motywem muzycznym Bernarda Herrmanna. Są znajome twarze – więcej nie zdradzę. Są podobne sceny, jest i ta z kina (ponownie w wariacji). Są więc te „ukłony” i to jest przyjemne. Scenariusz nawet się klei, ale to wciąż przeciąganie liny.
Dość napisać, że po drugiej stronie tej liny stoją Amy Adams i Patrick Wilson – wspomniana królewska para prawników. Javier Bardem nie miał lekko – i piszę tu z premedytacją o nim jako o aktorze, nie o postaci (bo Max Cady radził sobie dobrze). Ale Bardem, co zbudował, co wyprowadził akcję, to Adams i Wilson psuli. Za każdym razem. Bardem podawał piłkę, a ta dwójka biegła na pustą bramkę i razem wpadali na słupek. Jakość warsztatu aktorskiego była dla mnie tak wyraźnie odległa, że przez chwilę miałem wrażenie, iż robią to specjalnie. Sprzedany mecz. Adams na jedną nutę, Wilson – wiadomo – ciągle w Obecności. A ponieważ grali równorzędnie ważne postaci względem Cady’ego, serial przez te wspomniane role naprawdę nie trzymał poziomu.
Zatem odpowiadając na pytanie „czy warto” – napiszę dyplomatycznie, że warto dla Bardema: dla jego spojrzenia, gestów, głosu, dla tego, jak bawi się postacią, jak w finale rzuca one-linerami. Brawura.
Gatunek: kryminał, dreszczowiec, thriller
Twórca: Nick Antosca
Reżyseria: Amanda Marsalis, Jon S. Baird, S.J. Clarkson, Reed Morano, Steven Piet, Trey Edward Shults, Morten Tyldum, Jonathan van Tulleken, Stephen Williams
Scenariusz: Nick Antosca, Brian Evenson, Tara Shivkumar, Wesley Strick, James R. Webb, John D. MacDonald, Peter Blake, Alan Page, André Jacquemetton, Maria Jacquemetton, Gregory Goetz, Diana Pawell
Obsada: Javier Bardem, Amy Adams, Patrick Wilson, Joe Anders, Lily Collias, CCH Pounder, Malia Pyles
Zdjęcia: Eben Bolter, Celiana Cárdenas
Muzyka: Jeff Russo

