Czy można opowiedzieć historię w komiksie tylko obrazem, kolorem i sekwencją kadrów? Pytanie jest oczywiście retoryczne, naturalnie że można – nie pierwszy i nie ostatnio to przypadek. Jasne, są tu dialogi, ale w bardzo ograniczonej formie. Zanim pojawią się pierwsze słowa, będziemy świadkami narodzin osobliwego świata. To kraina, do której Bogowie wrzucają – raczej na zasadzie eksperymentu – kolejne swoje zabawki. „Zobaczymy, co z tego wyniknie”, tak zapewne myślą, siedząc tam, bezpieczni (jeszcze!) za nieboskłonem. Dla pierwszych istot w świecie wszystko jest niewiadomą: odkrywają zasady i ustanawiają reguły.
Przy czytaniu komiksu – a właściwie przy pochylaniu się nad obrazami i atmosferą, bo tekstu jest tu niewiele – czułem się trochę jak podczas pierwszego seansu filmu 2001: Odyseja kosmiczna Stanleya Kubricka. Chętnie porównałbym dalej prace Jesse Lonergana z dziełem Kubricka. Oba utwory prezentują podobną, precyzyjną grę kadrami i ujęciami, oba skupiają się na obrazie jako doświadczeniu. U Kubricka pierwsze dialogi pojawiają się w okolicach 25 minuty, u Lonergana wprawdzie już na 13 stronie, ale jako pojedyncze wyrazy. Często nie uświadczymy żadnej frazy przez kilkadziesiąt stron. Najważniejsze – Kubrick i Lonergan przedstawiają w otwarciu narodziny cywilizacji, ale też pewną kosmiczną ingerencję.
Drom działa jak wizualna symfonia – monumentalna, precyzyjna i niemal bez dialogów.
Idąc dalej, mamy zbliżoną konsekwencję w budowaniu początkowych ścieżek historii. Nawet jeżeli twórcy w pewnym momencie się rozchodzą, to przeświadczenie o punktach stycznych Droma i Odysei… zostało ze mną do końca lektury.
Stylistycznie Lonergan bada tutaj, jak daleko można przesunąć granice czytelności, jak opowiadać obrazem bez słów i jak budować emocje samą strukturą planszy. Istotną kwestią jest próba poskromienia medium, podporządkowana – ze swoimi kolorowymi ilustracjami – podstawowej palety CMYK. Wydaje się to być motywem przewodnim. CMYK to właśnie Cyan, Magenta, Yellow i Key Color (czyli kolor kluczowy, czarny, służący do nadawania głębi). Z tej palety powstawał obraz, a autor, wyodrębniając litery składowe z CMYK-a, opisał w ten sposób epizody w Drom. I mamy tu pole do popisu dla tych, którzy lubują się w interpretacji emocji – przecież kolory mogą (i robią to!) opisywać emocje w poszczególnych fazach.
Fabularnie Drom to rozdziały o powstaniu, rozwoju i upadku świata. Ale nie tylko – są tu wojny, miłość, braterstwo, zdrada, a wcześniej zazdrość. Istoty w Drom, ale przecież i istoty w ogóle, może i szanują Bogów, lecz po cichu im zazdroszczą. Z tego rodzą się konflikty: ktoś chciałby być bliżej władzy, komuś nie odpowiadają decyzje, ktoś inny pragnie więcej dla siebie. Naturalna kolej rzeczy w cywilizacji. O tym również jest Drom.
Wizualny poemat o cywilizacji, która dopiero uczy się własnych granic.
Tematycznie wszystko sprowadza się do opowieści o narodzinach cywilizacji, ale też o jej nieuchronnych pęknięciach. Bohaterowie – półbogowie, ludzie, zwierzęta – wszyscy są figurami na planszy, choć niepozbawionymi emocji. Same postaci działają jak siły natury, które dopiero uczą się własnych granic. Lonergan buduje emocje nie dialogiem, lecz kontrastem i jako artysta stoi trochę między monumentalnością a kruchością, między przemocą a czułością, między porządkiem a chaosem.
Sposób prezentacji wydarzeń, rytm, budowanie plansz przez ciąg powtarzalnych kadrów przypomina mi trochę struktury niedawno czytanego Rorka od Andreasa. To oczywiście ciąg skojarzeń, ale i Andreas konstruował czasem przebieg wydarzeń w podobny sposób, prowadząc wzrok przez szeregi geometrycznych kształtów.
Drom nie jest dla mnie komiksem, który opowiada wielką historię, ale oceniam go jako bardzo dobry, bo robi to w sposób, który nie przypomina niczego innego. Zostaje w pamięci jako monumentalny, ponad trzystustronicowy mit założycielski o powtarzalności ludzkich impulsów.
Rysunki: Jesse Lonergan
Scenariusz: Jesse Lonergan
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Redakcja: Karolina Gębska
Korekta: Barbara Śliwicka
Font oraz dodatkowe liternictwo: Jarek Obważanek
Ilość stron: 320
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Format: 195 x 254 mm
KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

