PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Triple 9 (2016)

"Psy mafii" (2016), reż. John Hillcoat. Recenzja filmu.

Niebywałe szczęście mieli twórcy Triple 9, że ich film trafił na wielkie sale kinowe. Już po seansie oceniam film jako porządną historię policyjną, jednak w zarysie fabularnym i technicznym wygląda jak produkcja przeznaczona na rynek DVD. Patrząc na filmografię Johna Hillcoata, reżysera filmu, można odnieść wrażenie, że facet rozmienia się na drobne. Nie widziałem jego (podobno świetnej) Propozycji z 2005 roku, ale widząc na liście wymieszane teledyski, krótkometrażówki, filmy kinowe rożnej jakości muszę powiedzieć: „Hej, John! Czas się ogarnąć i uderzyć mocniej. Zdecyduj się na coś”. I ponownie Hillcoat popełnia ten sam błąd (jak w przypadku Drogi z 2009 roku). Jak się idzie na kręcenie filmu z pełnym magazynkiem i granatami przy pasie, to na finał rzuca się wszystko, a nie zabiera wspomniane granaty do domu. Na co to komu? Na następny film? Bez sensu.

Triple 9 został przetłumaczony u nas w obłędny sposób jako Psy mafii (tak, wiem, ciężko odnieść się do dosłownego tłumaczenia policyjnego kodu amerykańskich służb mundurowych. Trzeba było dzwonić, coś bym wymyślił). Tak więc Psy mafii to w zamierzeniu twarde kino policyjne. Historia zanurzonych po uszy w gównie sprzedajnych gliniarzy, starych kumpli z woja, a konkretnie z Blackwater (co złego w filmach z frontu, to zawsze oni), którzy po godzinach dorabiają jako cyngle w rosyjskiej mafii. Trochę to naciągane, bo niby w powietrzu krążą mrzonki o wielkiej fortunie (mają ją zgarnąć za kolejne i kolejne, i kolejne zadanie), jednak wierzyć się nie chce, że ot tak działają bez potknięć od dłuższego czasu. Mamy tu do czynienia ze schematem znanym z serialu Dexter i setek innych o gliniarzach z wątpliwą moralnością. Zbrodnia, myk do samochodu, kółko wokół osiedla i w mundurze bohater zjawia się na miejscu zbrodni gotowy do przesłuchania świadków. Co najlepsze, w gangu jest kilku gliniarzy.

"Psy mafii" (2016), reż. John Hillcoat. Recenzja filmu.
Zatem Triple 9 to historia tego ostatniego skoku, bardzo trudnego, gdzie gliniarze-bandyci muszą mieć pewność, iż będą mieć dużo więcej czasu na akcję niż zwykle. A gdyby tak gliniarz musiał zabić gliniarza? Wszystkie siły policyjne zmierzają wtedy do wezwania 999 oczyszczając tym samym inny punkt miasta. Taki miał pomysł scenarzysta stawiając na szali ostatni ludzki odruch u człowieka, który już dawno wszedł na złą drogę. Brzmi dobrze, jednak to tylko jeden mały patent fabularny, a nie wielki pomysł na chwytające za gardło kino. Triple 9 byłby idealnym pilotem do serialu. Ba! Mógłby być nawet pierwszym odcinkiem trzeciej serii True Detective. Jest zaćpany Woody Harrelson (trochę się o niego martwię, ponieważ ciągle wygląda tak samo nieświeżo. Wiarygodnie, ale… tak jakby po porostu przychodzili do niego, a nie on na plan filmowy). Są portorykańskie zakapiory z najwyższej castingowej półki. Z tej samej półki, z której ściągali zakapiorów do Sicario (tatuaże na szyi, „fuck you” zamiast „dzień dobry” i „hwdp” na wyświetlaczu w telefonie). Jest nawet brutalnie, a scena z głowami na masce to niezłe WTF wyszeptane przez widza. Co z tego, skoro finał psuje wszystko i miast walić łomem po temacie, Hillcoat odpuścił i pozwolił scenarzyście wykończyć wątki podług hollywoodzkich reguł. Przez to twórca wykazał się naganną niekonsekwencją. Serwując na ekranie taki mayhem, pokazując brud i syf (przedmieścia wyglądają prawie jak fawele w Meksyku) powinien nacisnąć spust i rzucić granat na finał.

"Psy mafii" (2016), reż. John Hillcoat. Recenzja filmu.


Ostatecznie wyszło nieźle, przykładnie, finał zachowawczy, nawet sztuczny (scena w szpitalu, gdy złoczyńca wszedł do pokoju został nakręcony jak teatr telewizji). Polecam, ale w domu. Niestety… wiele hałasu o nic.

Za seans dziękuję sieci kin.

Cinema City

Czas trwania: 115 min
Gatunek: Sensacyjny
Reżyseria: John Hillcoat
Scenariusz: Matt Cook
Obsada: Chiwetel Ejiofor, Casey Affleck, Anthony Mackie, Woody Harrelson, Aaron Paul, Kate Winslet
Zdjęcia: Nicolas Karakatsanis
Muzyka:
Bobby Krlic, Atticus Ross, Leopold Ross, Claudia Sarne

  • Simply

    Może kiedyś po to sięgnę z nudów. Kolejny reżyser, który u siebie robił wybitne kino, a w holiłódzie hakuje po sztampie . Tak , jak o tych mechanizmach pisał Chandler : ,, Im większy posiadasz talent, tym więcej płacą ci za to, byś z niego nie korzystał''.
    ,,The Road'' mocno zubożył powieść McCarthy'ego , ,, Lawless''z Hardy'm i Pearce'em był niezły, ale nie, żeby się śnił po nocach . Za to soundtrack, to miał faktycznie genialny.
    ,, Proposition'' to bez dyskusji najlepszy western poprzedniej dekady i tyle na ten temat. Kto twierdzi inaczej, łże .
    Ale najbardziej nieobliczalnym filmem Hillcoata pozostaje ,, Ghosts.. of the Civil Dead'' , dramat więzienny z Nickiem Cave'em , który ( podobnie , jak do ,, Proposition' ) napisał również scenariusz – tu we współpracy z Hugo Race'em, gitarzyastą pierwszego składu The Bad Seeds , a potem wyjebistym songwriterem.
    W każdym razie, jak porównać australijskie dokonania Hillcoata z amerykańskimi , różnica jest kolosalna.

  • PiQ

    Kuźwa, miałem jutro po pracy jechać do kina, bo liczyłem trochę na ten film. Chyba w takim razie wybiorę się na "Niewinne".

  • Australia to wciąż miejsce gdzie opowiada się ciekawe historie. Oczywiście Hollywood zgarnia każdego mieniącego się talentem twórcę. Ale na przykład taki David Michôd się według mnie jeszcze nie shollywoodził (chociaż nie lubisz "The Rover" i ogólnego spuszczania się nad tym filmem :P). No i jest jeszcze na przykład Steven Kastrissios, od "The Horseman"(za który się jeszcze nie zabrałeś zapewne). Kastrissios jest w trakcie realizacji horroru "Bloodlands" o wiedźmach na Bałkanach.

  • Nie jestem wyrocznią ostateczną. Być może spodoba Ci się bardziej niż mi 🙂 (chociaż gdzieś tam w głębi podejrzewam, że będziesz mieć podobne odczucia 🙂

  • Simply

    Pażiwiom, pasmotriom. Jest jeszcze Greg McLean.

  • Simply

    A tak z ostatnio przeczytanych :
    ,, El Topo and Dirty Dancing had a baby''

    Dawno nie widziałem tak idealnego przepisu na chuja burego.

  • Hehe 🙂 No przecież lubisz takie koszmary :D:D A z takiego związku może wyjść co najmniej dzieciak Henry'ego Spencera 🙂

  • Simply

    Henry'ego zrobił poważny gość, a nie jakieś czupiradło z pretensjami . Ty na prawdę masz tak silne wishful thinking , czy tak tylko jebiesz podobnymi zajawkami , żeby lajki napędzać ?:D Przecież laska urodziła się do rysowania irańskich komiksów comingage'owych, nie wiem po ciul się ona w horrory ładuje.
    Keanu Reeves i Momoa :D)))) Weż , stary przestań 😀

  • Zobaczyłem opis, obsadę (Kijana zostaw w spokoju) i mam wishful thinking. Tak jak pisałem, nie widziałem jej irańskich comningejdżów. Jutro mi pewnie przejdzie. Ale jak zobaczę jakiś news z planu zdjęciowego to chętnie się podzielę ze wszystkimi 🙂 I nie przestanę 😀 Wrzucam to co mnie zaciekawiło. Gdybym chciał napędzać lajki, to bym jebał zdjęcia Chaninga Tatuuma i podpisywał "HOT OR NOT" 🙂 Albo jeszcze lepiej. Mógłbym dawać zdjęcia gwiazdeczek filmowych w kusych spódniczkach. To się zawsze sprzedaje. (No dobra, czasem daję :P)

  • Simply

    Kijana zostawiam w spokoju. I tak jutro sam się rozsypie.
    A co z Wickiem 2 ?
    Ps. Najlepiej zdjęcie Ministry z podpisem HOT ROD.

  • Simply

    To już lepsze te laski w kusych spódniczkach 😀

  • Wczoraj przeglądałam repertuar kinowy i tytuł tego filmu spowodował, że odrzuciłam go w przedbiegach – myślałam, że to jakieś polskie ścierwo 😉 Ale Hillcoat + mocarna obsada = nie mogę tego nie zobaczyć 😉 Nie mogę się doczekać szczególnie Cassey'a Afflecka – dawno go nigdzie nie widziałam…

  • Wiem, że też lubisz takie klimaty, więc film z pewnością się Tobie spodoba. Może będziesz bardziej łaskawa dla reżysera i tego co zrobił z finałem tej historii.

  • PiQ

    Obejrzałem i tak, jak przewidywałem po Twojej recenzji – dupy mi nie urwało. Nie zdążyłem dobrze poznać większości bohaterów, przez co trudno było się zaangażować emocjonalnie. Potencjał obsady moim zdaniem niewykorzystany. Zabrakło szerszego spojrzenia na te postacie, jakiegoś backstory. Do tego faktycznie zbyt telewizyjnie to wyglądało, chociaż szorstki i gęsty klimat jak najbardziej na plus. Po trailerze wróżyłem petardę, a wyszedł średniak.

  • Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

  • Pingback: The Duel (2016) – Po napisach | z pasją o filmach()