PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Pitbull. Nowe porządki (2016)

"Pitbull. Nowe porządki" (2016), reż. Patryk Vega. Recenzja filmu.

Rozgryzłem Vegę i wiem już jaka doskwiera mu przypadłość. Wiem, bo mam podobnie. Otóż (tak samo jak on), gdy bardzo długo patrzę na swoją pracę zaczyna mi się podobać. Dopiero gdy przyłożę ją do innych lepszych okazuje się, że jest po prostu kiepska 🙂 No, tak… ale ja potrafię przerwać coś w trakcie i rozpocząć od nowa. Niestety z produkcją filmową tak nie jest. Jak już jest nakręcony cały kiepski materiał, na podstawie kiepskiego scenariusza, z kiepskimi postaciami, to cytując jedno z naszych jakże trafnych powiedzeń – z gówna bicza nie ukręcisz.

Nie ma Despero znanego z Pitbulla (2005). Jest za to Majami (Piotr Stramowski). Działający swego czasu pod przykrywką oficer operacyjny zostaje przeniesiony na nowy dla siebie teren. Majami ma teraz łapać mniejsze ryby na Mokotowie. Do tej pory, będąc przez dwa lata wśród dilerów, dostał już po głowie na tyle mocno, że wydział policyjnych psychologów zdecydował o jego nowym miejscu pracy. Nowa komenda, nowe obowiązki. Obserwujemy kilka interwencji i nie różni się to zbytnio od standardowych akcji z inscenizowanych na fabularyzowaną nowelę z telewizjiczyli każda z takich scen ma czemuś służyć. Taki związek przyczynowo-skutkowy na usługach Patryka Vegi, który nie ma lepszego pomysłu jak zapoznać bohaterów i pchnąć dalej akcję. Majami jedzie z partnerem skonfiskować wieżę hi-fi(!!) zakupioną od pasera i jest to moment, żeby Olka (Maja Ostaszewska) mieszkająca na 120m2 (ma już apartament, jacht, a teraz kupiła sobie małą wieżę) z dwójką dzieciaków zabujała się w gliniarzu z irokezem. Film leci do przodu jak pijany kierowca na autostradzie, by 15 minut później Olka mogła zaprosić do siebie Majami. Ten bawi się z dzieciakami (jest kupa śmiechu, jakby był odnalezionym po latach wujkiem), a wieczorem przy skręconym joincie facet stwierdza, że „czuję się jakbym znał cię 10 lat”. Tak się buduje chemię między bohaterami!

"Pitbull. Nowe porządki" (2016), reż. Patryk Vega. Recenzja filmu.
W tym momencie Patryk Vega odhaczył na stole montażowym: znają się, są zakochani, jedziemy dalej. Czepiam się? Nie. Teraz będzie najlepsze. Co zrobił Vega, żeby pchnąć całą fabułę do przodu? Żeby poznać ze sobą tego złego z tym dobrym? Rutynowa kontrola na drodze i „babcia” (Bogusław Linda), który oczywiście nie ma dokumentów, mówi głównemu bohaterowi: „Będzie zabójstwo. I ja w nim będę brał udział. A mówię ci to tylko dlatego, że mi tego nie udowodnisz”. To dosłowny cytat z Pitbulla, a nie gaworzenie Jody z Gwiezdnych Wojen.
Największy żal mam do sponsorów i do tego, że Vega wciąż dostaje od nich pieniądze na kolejne gnioty. Ten film jest kompletnie spieprzony w każdym elemencie. Jasne, że ma miejscami fajne, pojedyncze kadry. To tylko zasługa operatora Mirosława Brożka. To stały współpracownik Vegi. Jednak pan Mirosław ma coraz lepszy sprzęt i coraz lepszy warsztat, czego nie można powiedzieć o osobie reżysera.

"Pitbull. Nowe porządki" (2016), reż. Patryk Vega. Recenzja filmu.
Całość z założenia opowiada o próbie rozbicia grupy mokotowskiej, a de facto jest zapisem scenek rodzajowych z ich kolejnych przestępstw. Jest to zatem typowy serial wyciosany do formy seansu kinowego. Wygląda to strasznie, bowiem gangsterzy robią coraz to nowe rzeczy (porywają, ściągają haracze, tłuką ludzi, zastraszają). A policjanci? Przesłuchują, robią zasadzki, spektakularne wjazdy na chatę (kilkukrotnie w trakcie tych dwóch godzin). I nic z tego nie wynika.

"Pitbull. Nowe porządki" (2016), reż. Patryk Vega. Recenzja filmu.
Koszmarny to film, montaż i historia, której się nie da opowiedzieć, bo nie istnieje. Główny bohater, którego można wyłapać z tłumu z kilometra, gra oficera działającego w ukryciu(!). Psychopata (Krzysztof Czeczot), ps. Zupa (dupa, a nie zupa) na tle kolorystyki prosto z kina Refna próbuje przekonać, że jest świrem, który się podnieca jak komuś dzieje się krzywda. Przemoc? Przemoc jest i co z tego, skoro nie potrafi być odpowiednio użyta. Kino policyjne? Co to za kino policyjne, gdzie nie ma żadnej wymiany ognia, pościgu, ani nawet porządnej bójki. Przebieganie pod blokami grupy uderzeniowej (po raz wtóry) i zdjęcia z drona, to można zrobić raz na seans, a nie trzy razy. Zatrzymania z „leż na ziemi kurwo!”, jako pokaz siły, może i brzmią groźnie, ale za tym nic dalej nie idzie. Kuriozalność niektórych scen powala, ale wypisanie ich tutaj przyprawiłoby moją korektę o ból głowy, więc odpuszczę (a są zaiste zajebiste, vide Linda, który skacze po cumę podpływającej łodzi). Na plus idzie opanowany do perfekcji przez Vegę język ulicy.

Naprawdę mam życzenie, żeby Patryk Vega już nie kręcił filmów.


Za seans dziękuję sieci kin.

Cinema City

3/10 - słaby

Czas trwania: 133 min
Gatunek: Sensacyjny
Reżyseria: Patryk Vega
Scenariusz: Patryk Vega
Obsada: Piotr Stramowski, Bogusław Linda, Maja Ostaszewska, Andrzej Grabowski
Zdjęcia: Mirosław Brożek
Muzyka: Łukasz Targosz

  • Kurde tak myślałem.
    A zwiastun zrobił takie ładne zamieszanie wśród młodego pokolenia ef be %)

  • Łojezusicku, nie spodziewałem się, że będzie aż taka kupa 😀

  • Miałam jakieś dziwne przeczucie, że będzie słabo. Wczoraj reżyser z Dygantową tłumaczyli się w telewizji śniadaniowej, że nie ma tu nawet odrobiny wymyślonego scenariusza, każda minuta jest na faktach autentycznych 🙂

  • Bez przesady, moim zdaniem Pitbull może nie był rewelacyjny, ale z drugiej strony, takie momenty jak właśnie sceny z Ostaszewską dawały trochę rozluźnienia od scen "porachunkowych", można było od nich trochę odsapnąć. Dla mnie takie solidnie 7,5-8/10, choć wiele osób może się ze mną nie zgodzić.

  • Anonimowy

    No właśnie, skoro cały scenariusz nowego Pitbulla jest na faktach, to jak można powiedzieć, że coś w jego historii jest nie tak?? Przecież właśnie o to chodzi, aby zachować realność, nie kolorować zbędnie, pokazać jak jest i to właśnie moim zdaniem Patrykowi Vega udało się zrealizować w 100%.

  • Simply

    Wierzę na słowo. Ale czy to jest skrót jakiegoś nowego sezonu serialu, czy autonomiczna produkcja kinowa? Bo jeśli to pierwsze, to jeszcze pozostaje cień nadziei , że może całość będzie bardziej znośna ( takie skróty kinowe, to chujówa z reguły ). A jak to drugie, to … rest is silence.
    Przypadłośćią Vegi jest nie tylko sugerowany tu narcyzm, ale w pierwszej kolejności pospolita rozmiana na drobne – facet po sukcesie starego ,, Pitbula'' nie zadał sobie minimum trudu dla zbudowania pozycji reżysera z charakterem ( vide Smarzowski ) Siadł na dupie w możliwie najwygodniejszej dla siebie pozycji – starczy rzut oka na jego filmografię. Takie rzeczy jakie kolejno wypuszczał ( chujaszczy serial z Małaszyńskim pod TVN owską sztancę, jakieś ,, Ciacha'', etc ) , to są działania obliczone wyłącznie na dorażny zysk, czym w większości stoi polskie kino,, rozrywkowe''. Vega wlazł w tę machinę bez wazeliny.
    ,,… Naprawdę mam życzenie, żeby Patryk Vega już nie kręcił filmów…''
    A ja mam życzenie, żeby dalej kręcił bzdety i skończył jako serialowiec od ,, Lekarzy'' ,, Szpitala'' ,, Na złe i na złe'' i takich tam. Wyłącznie .

  • "A ja mam życzenie, żeby dalej kręcił bzdety i skończył jako serialowiec od ,, Lekarzy'' ,, Szpitala'' ,, Na złe i na złe'' i takich tam. Wyłącznie." W sensie, że taka kara i zesłanie? Dobre. W takim razie zmieniam swoje życzenie i się przyłączam. Nie lubię tego gościa. Sam fakt, że kręci "Ciacha", potem "Pitbulla" świadczy o nim jako o twórcy bardzo źle (jak dla mnie). To tak jakby miał wszystko w dupie i interesował go tylko przychód. A jeżeli chodzi o to: "Ale czy to jest skrót jakiegoś nowego sezonu serialu, czy autonomiczna produkcja kinowa?" To wygląda jakby gdzieś tam (ch wie gdzie) istniał 6 godzinny serial, z którego wycięto nieudolnie epizody i wpuszczono do kina. Nawet można jakoś tam to wszystko podzielić, bo jest kilka historyjek. Nie byłem źle nastawiony na tytuł, jednak najlepsze jest to, że Vega od PIERWSZEJ minuty zaczął chujowo. Odkopują w ślimaczym tempie zwłoki w rytm jakiejś techno muzyki, a cały obraz jest tak nienaturalnie przejaskrawiony. Chciałem ten film obejrzeć dla Lindy, po seansie myślę, kurde po co Boguś wszedł w taki gówniany projekt (wiadomo że dla kasy). No ale żeby mieć aż takie ciśnienie? Wsiadam do samochodu, odpalam, włącza się radio i słyszę reklamę renault z Lindą 🙂

  • Tak, zgadzam się. Zrealizował w 100% kolejny sezon programu o działaniach policyjnych,

  • 8/10 to bardzo dobry film. Z jednej strony się cieszę, że Vega znalazł takich fanów, jeszcze by facet przedwcześnie odszedł z nerwów jakby tak wszyscy jak ja hejtowali 🙂 Noo sceny z Ostaszewską bajka! "Od czego ten tatuaż?" "Komar"? "Od bzykania". Pierwsza klasa dowcipu sytuacyjnego.

  • I jeszcze autentyczne?! Jak przeleciałem teraz po recenzjach to widzę, że nie jestem osamotniony w ocenie 🙂

  • A co to znaczy? (to pokolenie ef be) Bo ja naprawdę nie wiem 🙂

  • W sumie to powinieneś się cieszyć. Taka kupa obliguje Cię do zrecenzowania tytułu :):)

  • Aaa pokolenie facebook 🙂 Sorry zamuliłem 😛

  • Simply

    Jeszcze jedna sprawa. Pamiętajmy, że pierwszego ,, Pitbulla'' poprzedziły lata przygotowań, Vega wykonał fantastyczna robotę riserczerską, zdobył zaufanie konkretnej psiarni, dotarł do odpowiednich ludzi , jak S. Opala ( pierwowzór dla postaci Dorocińskiego ), do tego w przemyślany sposób kombinował z językiem opowieści ( cale to quasi cinema verite w pierwszym sezonie, czy mowa bohaterów ) i to musiało przynieść owoce .
    A tu podejrzewam była szybka decyzja : robimy raz dwa, nie ma się co pierdolić w szczegóły, przecież masz to Patryk mega ogarnięte do chuja , c'nie? 😀

  • Simply

    A to nie miała być kara , tylko proste skanalizowanie typa w bezpieczne rejony. Kupę robi się w klopie :D))) Podejrzewam, że on sam , tak w głębi serca nie miałby nic p5rzeciwko 😛

  • Tylko w sumie to nie wiem czy on sam by tak nie chciał. To znaczy skończyć w tej telewizji.

  • "tak w głębi serca nie miałby nic p5rzeciwko :P" 🙂 no właśnie :):)

  • No, nawet nie jestem jakoś bardzo zdziwiony, choć myślałem, że po "Służbach specjalnych" i po powrocie do "Pitbulla" będzie lepiej. Tymczasem okazuje się, że jedyne co mu wyszło to stary "Pitbull", na który czekałem co tydzień. Film też był dobry. Może po prostu nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, albo reżyser już nie ma nic do dodania?

  • Fatalny pomysł, że wzorowali się na prawdziwych wydarzeniach, używali nazw -gang mokotowski, obcinaczy palców itp. To nie mogło się udać 😉

  • Tak. Vega jeszcze ochrzcił głównego bohatera ksywką "Majami". Zapewne odniósł się do policjanta z Gdańska, Jarosława P., ps. "Miami". Który działał pod przykrywką i był bohaterem kilku telewizyjnych reportaży.

  • Simply

    ,,Dla
    Lindy'' to lepiej przypomnij dobie ,, Kobietę Samotną'' Hollandowej. Tam Boguś dopiero dał ognia !

  • Anonimowy

    Dzieciaku
    Dajesz 3/10?
    Jedziesz od góry do dołu po tym filmie?
    Czym bardziej jedziesz – tym bardziej czujesz się znawcą kina?
    Jesteś śmieszny. Nie rozumiesz konwencji. Idź na Ida (2013). Tam może się poszczysz z poczucia "boże… jakie to artystyczne i hipsterskie".

    Na tle polskich produkcji, których 90% to kibel. Pitbul wygląda zajebiście. Jak nie umiesz tego docenić i mówisz żeby Vega przestał kręcić… Nie ma na ciebie słów.

    Sam jesteś widocznie słaby skoro tak cię boli ten fajny film. Rozgryzłeś Vege? XDDD Jezu

  • "Kobieta Samotna" jest… wspaniała. Jeżeli miałbym wysunąć jakąś jedną kandydaturę danego aktora do nagród za całą filmografię, to właśnie u Lindy byłaby to rola Jacka z "Kobiety…". Chociaż w "Przypadku" też jest świetny. Oczywiście role u Władka to inna para kaloszy, są mi bliższe sercu ale z zupełnie innego powodu.Głównie dlatego chciałem obejrzeć "Pitbulla". U nas w kinie to już w ogóle nie ma żadnego porządnego samce 🙂 Coraz bardziej pozytywnie zaskakuje mnie za to Eryk Lubos. Żeby tylko znalazł się jeszcze scenariusz dla niego

  • "Jedziesz od góry do dołu po tym filmie?" Nie. Doceniłem pracę Pana Mirosława Brożka.

    "Czym bardziej jedziesz – tym bardziej czujesz się znawcą kina?" Nie. Byłem już nim przed seansem pitbulla. Takim osiedlowym znawcą, bez papierów 🙂

    "Jesteś śmieszny." Dziękuję

    "Nie rozumiesz konwencji." Rozumiem. Tutaj została zachowana konwencja produkcji telewizyjnej nawiązującej do fabularyzowanych nowel telewizyjnych.

    "Idź na Ida (2013). Tam może się poszczysz z poczucia "boże… jakie to artystyczne i hipsterskie". – Nigdy nie chciałem oglądać "Idy". Zawsze wydawała mi się zbyt artystyczna i hipsterska, a za tym nie przepadam ostatnio w kinie.

    "Na tle polskich produkcji, których 90% to kibel." Nie. To ten sam kibel.

    "Nie ma na ciebie słów." Nie. Nawet sporo ich napisałeś 🙂

    "Sam jesteś widocznie słaby skoro tak cię boli ten fajny film." Tutaj nie wiem co napisać. Skoro jakiś film jest fajny (a ja go nie rozumiem) to jestem słaby?

    No i dziękuję CI, bo to pierwszy komentarz tak wyraźnie nacechowany hejtem jaki dostałem. No i dziękuję Ci, bo widać, że wyraźnie się powstrzymywałeś przed napisaniem gorszych rzeczy, a wtedy musiałbym Cię zbanować 🙂

  • Ja może na serial nie czekałem z wypiekami, ale oglądałem. To była porządna rzecz. Zawsze jednak będę wyżej stawiać "Glinę" Pasikowskiego.

  • Przepraszam, ja wiem, że nie powinnam się wtrącać. A kij! Właśnie, że będę.
    Za każdym razem "hejterski" komentarz jest anonimowy.
    Za każdym razem idą za nim argumenty z przysłowiowej koziej dupy.
    Za każdym razem czyta się coś w stylu "ooo, znawca kina się znalazł" tak, jakby ktoś kiedykolwiek tym mianem się określił (bloger czy komentujący)
    Za każdym razem takie komentarze poprawiają mi humor.
    Co mam zrobić, żeby u mnie też takie były? A nie, ja nie oglądam polskich filmów więc raczej nie ma szans. To praktycznie zawsze zdarza się pod recenzjami "polskich" dzieł.

  • Wróć. Cudzysłów jednak ma być przy "dzieł" 😉

  • Taaa, nie ma to jak anonimowe hejty 😉 Najlepszym tekstem jest dla mnie zawsze "nie podoba ci się? to nakręć sam lepszy" 😉

  • Chyba jakieś dzieciaki te hejty piszą 🙂 Nikt dorosły nie napisałby tego tak "merytorycznie". Do tego zaczynając od "dzieciaku". Pewnie miał na myśli samego siebie 😉

  • Drogi Patryku, a "Służby specjalne" widziałeś? Tam też prasa nie była najlepsza, a film moim zdaniem świetny. Nie zgodzę się tylko z jedną rzeczą, którą napisałeś w komentarzu: "Nie lubię tego gościa. Sam fakt, że kręci "Ciacha", potem "Pitbulla" świadczy o nim jako o twórcy bardzo źle (jak dla mnie). To tak jakby miał wszystko w dupie i interesował go tylko przychód" – Smarzowski też kręcił "Na wspólnej" i "Brzydulę", by zarobić na swoje kino. Vega też to robi, tyle że zamiast na telenowelach zarabia na filmach, więc tu akurat będę go bronił 😛

  • Nie widziałem. Nie obejrzę.
    "Vega też to robi, tyle że zamiast na telenowelach zarabia na filmach"

    Noo to zarobił i zrobił takie cudo masakra 🙂 Nie wydaje mi się, żeby teraz Smarzowski wrócił do "Na wspólnej". To jest pewna droga. Zaczyna, zarabia, uczy się, poznaje ludzi. Vega to ten typ, że za rok może wyskoczyć z reżyserowaniem sylwestra na rynku w Krakowie, albo realizacją otwarcia kolejnej galerii handlowej. Nie wierzę mu.

  • Witaj w klubie. Dla mnie też wyżej od "Gliny", choć serial Pasikowskiego też dobry, choć jakby mniej realny.

  • Pod "Anonimowym" można pisać co się chce – trudno na szybko sprawdzić. No, ale czy Vega to Herzog, Fellini czy von Trier, aby go "rozgryzać"? Twórca kina rozrywkowego z jednym bardzo udanym dziełem.

  • "Służby specjalne" nie są złe ale dobre też nie są. Za dużo grochu z kapustą niestety. Większość opiera się na spekulacjach – kto, dlaczego, po co. Na końcu nie wiadomo niemal nic. Facet grający osobnika podobnego do Macierewicza to statysta. Nie krytykuję tego filmu z czambuł, ale do "Pitbulla" mu daleko. Jedynie Chabior dał czadu aktorsko i miał świetne teksty.

  • Simply

    Odwalili go przy ,, Wojnie polsko-ruskiej'' – pierwotnie to Lubos był przewidziany do głównej roli ( Szyc przy nim to workowiec & podstawczak ). Rzadki przypadek tak wrażliwego i inteligentnego aktora o twarzy wykutej w jakimś Rushmore dla skinoli.
    Nie zapomnę rozciągniętej na parę odcinków sceny, jak go na psiarni przesłuchiwali w pierwszej serii ,, Oficera'' – dawno takiej schizy nie widziałem

  • Chainsaw – Distant Dreams

    Nie wiem czy widziałeś, to wklejam. Fajny teledysk bydgoskiej grupy Chainsaw nakręcony z Erykiem. No i dla mnie o tyle też fajny, że kręcony w Bydgoszczy w znanych mi rejonach, nieznanych przyjezdnym, bo z dala od głównych ulic.

    "Wojnę polsko-ruską" bardzo lubię i bardzo też podobał mi się tam Szyc.

  • @Patryk Ja tu po prostu byłem złośliwy. Rzeczywiście tu przecież nie ma co rozgryzać. Vega nigdy nie będzie Fellinim. Nie musi być. Niech kręci porządne kino rozrywkowe. A on chce zarobić na kilku frontach, kręci materiału tyle, że starcza na serial i nieudolnie ściska w ramy kinowe. Przecież to samo chyba było ze "Służbami…"

  • reklama.

  • Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

  • Anonimowy

    Ty nawet Vegą nie jesteś. Tylko krytykiem. Boże to takie żenujące stanowisko i słabe. Czym ty się zajmujesz? Ocenianiem tego co ktoś zrobił? Boże, twoja robota jest tak potrzebna światu.

    Tak czy inaczej. Lepszy jeden "anonimowy hejt". Chociaż to nie jest hejt. Bo nie staram się ciebie obrażać. Niż stadko awatarków którzy przyklaskują. Oj tak Patryk masz rację tak.

  • Przecież tutaj nikt nikomu nie przyklaskuje. Ja tu hobbystycznie recenzuje filmy i próbuję wskazać tytuły warte uwagi. Czasem też, jak w tym przypadku, staram się wyjaśnić dlaczego nie warto tracić pieniędzy na seans gównianego filmu. Do reszty się nie odnoszę, bo dałeś się ponieść emocjom.

  • Dobry wieczór 🙂 Jakże miło poznać opinię zupełnie sprzeczną z moją. Doskonale bawiłam się w trakcie oglądania tego filmu i czytając Twoją opinią miałam ochotę polemizować z każdym zdaniem. Widzę jednak, że podchodzisz do swoich recenzji, w przeciwieństwie do mnie, bardzo poważnie i dlatego też doceniam trud włożony w ten tekst. Swoją "kontr-opinię" wyraziłam na moim blogu, na który serdecznie zapraszam – nie zakładam, że ci się spodoba 🙂

    Pozdrawiam
    K.

  • Jest krótka (nie tak jak moje przydługie wypociny :), więc ją od razu przeczytałem 🙂 No cóż.. Cieszę się, że Ty dobrze się bawiłaś 🙂 Nie neguje "wartkiej akcji" (Poza tym, że każda scena była wyciągnięta z innego wiadra :). Soundtrack może być, oprócz tego podkładu na dzień dobry… Ale "błyskotliwe dialogi"? Nie. Dla mnie to był zbiór głupich rozmów nie nawiązujących absolutnie do niczego. A jak już jesteśmy przy ich jakości, to wybacz po raz kolejny, ale… Gdzie była błyskotliwość w spotkaniu Lindy z irokezem, lub podczas interwencji po skradzione radio, gdzie laska podjarana wrzeszczała do koleżanki "o ja pierdole, policja przyjechała". Albo ten podniecony przemocą zwyrol, który szepcze "mam ochotę cię teraz wydymać". No nie… Nie trawię takich błyskotek w dialogach.

  • Myślę, że wszystko jest kwestią perspektywy. Chodzę do kina przynajmniej raz w tygodniu i na tle innych polskich produkcji, ta naprawdę mi się podobała. Niestety nie pamiętam tych dialogów na tyle dobrze już w tej chwili aby je przytaczać, ale wyrwane z kontekstu i tak nie będą dobrze brzmiały. Jednak było kilka momentów, przy których zdrowo się uśmiałam i mi to wystarczy.

    Swoją drogą ciekawa jestem Twojej opinii na temat filmu "Anatomia Zła", ponieważ dla mnie to był właśnie taki polski gniot na "3", ale wielu "obrońców kina" było oburzonych tą opinią. Spodziewam się, że zwrócisz uwagę na inne rzeczy niż ja, więc dlatego jestem ciekawa…

    A wracając do PitBulla, dla mnie to oczywiste, że tak samo jak mi może się coś podobać, równie dobrze ktoś może uznać za słabe. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Wręcz bardzo cenię możliwość poznania odmiennego zdania niż moje, nawet jeśli się z nim nie zgadzam. To stwarza pole do refleksji i dyskusji 🙂

    Dzięki za odpowiedź i miłego,
    K.

  • Producenci hitu "Pitbull. Nowe porządki" mają dla widzów doskonałe wieści. Film, który obejrzało w Polsce już ponad 1 276 000 widzów, będzie miał swoje kinowe kontynuacje. Już wiosną 2016 roku ruszą zdjęcia do dwóch kolejnych filmów. Pitbull zapowiadany jest jako kinowa trylogia, której fabuła zaskoczy widzów na całej linii. Szczegóły trzymane są w tajemnicy, reżyser Patryk Vega zdradza jedynie, że tym razem zrobił jeszcze odważniejszy krok, na który nikt w polskich kinach się nie ośmielił! Opowieść powinna zachwycić zarówno fanów twórczości reżysera, jak i porwać nowych widzów, zwłaszcza kobiecych.

    "Popularność nowego "Pitbulla" i satysfakcja z tego, jak pozytywne reakcje budzi u widzów, przekonały nas, że stworzenie filmowej trylogii jest znakomitą decyzją naszego studia produkcyjnego. Traktujemy to jako twórcze wyzwanie i czynimy ogromne starania, by wraz z kolejną częścią oddać w ręce widzów jeszcze wspanialszy film. Możemy zdradzić, że tym razem będzie to absolutnie wyjątkowe spojrzenie na gatunek policyjny, na które nikt w Polsce jeszcze się nie odważył. Mamy silne przeświadczenie, że to, co w dzisiejszym świecie decyduje o powodzeniu filmu, to przede wszystkim doskonale opowiedziana historia. Fanom "Pitbulla" i tym razem gwarantujemy, opartą w 100% na dokumentacji, znakomitą rozrywkę, pełną napięcia połączonego z charakterystycznym dla marki poczuciem humoru. Jednocześnie głęboko wierzymy, że nasz nowatorski pomysł na film przyciągnie do kin liczne rzesze nowych fanów. A wszystko za sprawą wyjątkowego bohatera, jakiego w kinie jeszcze nie było”.

    W oczekiwaniu na rozpoczęcie zdjęć do dwóch nowych filmów producenci informują, że Pitbull. Nowe porządki zyskuje kolejnych widzów w Polsce i kontynuuje swoje zagraniczne tournée. Na uroczystej premierze filmu w Stanach Zjednoczonych, w Pickwick Theatre w Chicago, sala była wypełniona po brzegi, a bilety zostały wyprzedane na najbliższy tydzień. Po pokazie dominowały opinie, że to najlepszy polski film prezentowany w ostatnich latach w USA. Poza Chicago film można obejrzeć w kinach w Nowym Jorku.

    Producenci: Emil Stępień, Patryk Vega.

  • TheBlogThatScreamed

    Hehe. Obejrzałem wczoraj tego Pitbulla Patryku… 😉

    • I co? I co? 🙂 🙂

      • TheBlogThatScreamed

        Co do większości zarzutów się zgadzam, montaż jest bardzo niechlujny, rozwiązania formalne pisane na kolanie, główna miłość naprędce zbudowana w stylu „hop siup, zmiana dup”. Ale nie męczyłem się bardzo. Może dlatego, że podszedłem na luzie. To był pierwszy mój film od bardzo dawna. Nie oglądałem nic chyba z 3 miesiące. Może dlatego nie ziewałem na seansie 😀 5/10 za całość.

  • Lu Ka

    …Obejrzałem to. Zostałem zgwałcony i to wcale nie w ten dobry sposób. Scena gdzie na parkingu podjeżdza Linda, a irokez podchodzi do fury z której nikt nie wysiada wraca do Ostaszewskiej i mówi „Chyba nikogo nie ma”… Prawdopodobnie Dorociński przeczytał scenariusz i powiedział „Chyba Was pogrzało”.

    • “Będzie zabójstwo. I ja w nim będę brał udział. A mówię ci to tylko dlatego, że mi tego nie udowodnisz”. Bez kitu.. jakbym to usłyszał to poprosiłbym o powtórzenie. Co kurna?! 🙂 🙂 🙂

      • Lu Ka

        To tak glupie pytanie jak ( przepraszam Cie za ten tytul ) 50 shades of grey kiedy panna pyta „whats a butt plug?” Its a plug for a butt!!!!” Damn

  • Takie typowe kino dla wąskiej grupy społecznej zwanej dresiarzami. Nie jest to film tak zły, ale nie nazwałbym go rewelacyjnym. Vega myśli, że jest cwany i zostanie drugim Pasikowskim. Nie, kurwa, nie będzie nim. Z drugiej strony nie mogłem powstrzymać się od śmiechu podczas popisów Stracha i tego, co odwaliła Ostaszewska. Broni się tu tylko Boguś L., który przypomina swoją głęboką wiedzę o zabijaniu i byciu twardzielem. Ale to niestety, zmarnowany potencjał z tak szczątkowym scenariuszem (ok, pierwsza część też taka była – w sensie zbiór scenek, ale tam przynajmniej wierzyłem tym bohaterom i psychologia była wiarygodniejsza), że głowa mała. Ja będę troszkę łaskawszy i dam zaszczytne 5/10 (wyższa ocena byłaby przegięciem).