PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Good Guys Wear Black (1978)

Recenzja filmu "Good Guys Wear Black" (1978), reż. Ted Post

Lata 70-te i Chuck Norris, który wygląda tak samo jak Chuck Norris w latach 90-tych… Czasami jest tak, że mam przemożną chęć obejrzenia jakiegoś filmu bez względu na wewnętrzny głos, który mówi mi „NIE! Nie oglądaj tego. Naprawdę chcesz zobaczyć jak Norris przez 95 minut biadoli, a później robi jedną konkretną akcję, która została w sprytny sposób wstawiona w filmowy plakat?”. No niestety. Jak sobie coś wbiję do głowy, to tylko ja sam mogę to wyciągnąć.







Chuck Norris jako major John T. Booker dowodzi tają grupą uderzeniową o nazwie czarne tygrysy. Nie pantery, wilki czy cokolwiek co by mogło być czarne. Nawet nie czarne węże, które są może wolniejsze niż tygrysy, ale rozumiecie, że pasują bardziej do wybranego przez twórców koloru. Tak więc czarne tygrysy ubierają się na czarno (przynajmniej to się zgadza) i podejmują próbę odbicia amerykańskich jeńców z jednego z obozów w północnym Wietnamie. Akcja skończyła się niepowodzeniem, a ponieważ była ściśle tajna, szybko została zatuszowana przez rząd USA.

Recenzja filmu "Good Guys Wear Black" (1978), reż. Ted Post
To, co mogłoby być ciekawe (po fiasku Booker z resztą czarnych tygrysów musi się wydostać na własną rękę z Azji), nie zostało pokazane. Jak to robi nie wiemy, ale spokojnie – w trakcie filmu sam nam o tym opowie.

„To była bardzo długa droga”. Tym samym kończy się opowieść majora Bookera.

Pięć lat później spotykamy Bookera, który jest wykładowcą na uniwersytecie, a hobbystycznie prowadzi na torach wyścigowych szybkie samochody, czarne i białe… na zmianę. Kiedy już wytrzymamy z gasnącym zainteresowaniem cały wstęp do właściwej historii filmu, następuje nagły zwrot akcji, który ciągnie się przez kolejną godzinę.
Recenzja filmu "Good Guys Wear Black" (1978), reż. Ted Post
To nie jest film akcji. To quasi thriller o wąsaczu w obcisłych ciuchach. Właśnie tak wygląda postać Asterixa w alternatywnej rzeczywistości. Darzę szacunkiem osobę Norrisa i to, że tak długo utrzymuje się na rynku. Jestem pewny, że zasłużył na swoje wszystkie czarne pasy, jednak… albo to wina choreografa, albo samego pomysłu na stosowaną technikę walki, bo tak naprawdę jedna, jedyna bójka wygląda jakby trzy pniaki walczyły z deską. Mam pewną teorię dlaczego tak jest. Załóżcie spodnie Norrisa z tego filmu i spróbujcie podnieść wysoko nogę. Tak więc całą winą za dynamikę scen walki obarczam osobę odpowiedzialną za dobór kostiumów.

Recenzja filmu "Good Guys Wear Black" (1978), reż. Ted Post
Ślamazarne tempo nie wróży żadnego rozwoju wypadków. W tej kwestii reżyser jest niebywale konsekwentny. By nie znęcać się do końca nad tytułem, to muszę pochwalić klimatyczną ścieżkę dźwiękową. Craig Safan – kompozytor,  prawdziwa hollywoodzka fachura w tym spektrum wyprzedził jakościowo obraz, do którego komponował muzykę.

Czy warto mimo wszystko sięgnąć po film? Jeżeli macie odpowiedni nastrój, a w pomieszczeniu jest odpowiednia ilość dymu, to zachęcam.

4/10 - ujdzie

Czas trwania: 95 min
Gatunek: Sensacyjny
Reżyseria: Ted Post
Scenariusz: Bruce Cohn, Mark Medoff, Joseph Fraley
Obsada: Anne Archer, Chuck Norris, James Franciscus, Lloyd Haynes
Zdjęcia: Robert Steadman
Muzyka: Craig Safan

  • A ja Ci powiem, że czerpię perwersyjną przyjemność z oglądania filmów z Norrisem. Oczywiście patrzę na nie przez pryzmat jego autobiografii, która stała się początkiem tych wszystkich pamiętnych dowcipów o Chucku. Szczerze Ci ją polecam, bo ubaw jest po pachy. Z dobrych filmów z nim godne uwagi jest "Samotny wilk McQuade". Świetna muzyka, dobre tempo oraz Barbara Carrera i David Carradine w rolach głównych. A wracając do garderoby pana Norrisa, to swego czasu reklamował on specjalną linię spodni do karate 🙂

  • Czarne tygrysy są rzadkością, porządni faceci również 🙂 Tak więc wszystko się zgadza, ta nazwa pasuje idealnie. Filmu nie widziałem i chyba niewiele straciłem. Zgadzam się z przedmówcą, że "Samotny wilk McQuade" to jeden z najlepszych filmów z Norrisem.

  • I ja się zgadzam, że "Samotny wilk…" to najlepszy film Norrisa. Lubię jeszcze serię "Zaginionego w akcji" ale to zapewne z sentymentu i nie chciałbym teraz tego weryfikować. Była jeszcze przyzwoita "Delta Force" z Lee Marvinem i nie jestem pewny czy to tam Norris miał taki zajebisty motorek z podczepionymi giwerami. Co ciekawe, jak obejrzałem "Porządni faceci…" i zerknąłem na filmografię Norrisa aktora, to się lekko zdziwiłem. Przez to całe gadanie o nim, te dowcipy etc. byłem przekonany, że ma ze sto filmów na koncie. A tu niecałe czterdzieści tytułów.

  • Ale to na pewno nie byłe TE spodnie z tego filmu 🙂

  • Jeśli chodzi o filmy z Chuckiem to Silent Rage i Hero and the Terror są całkiem spoko, to takie karate-slashery. Invasion USA też jest klasykiem. Porządnych facetów nigdy nie wiedziałem, ale na pewno trochę przesadzasz z tą krytyką. Ted Post to reżyserował, a fajny gość. Nakręcił Hang 'Em High, Magnum Force i Beneath the Planet of the Apes (był chyba trochę jak Roel Reine w dzisiejszych czasach, taki człowiek od sikłeli 🙂 ). I pamiętam, że mój tata kupił kiedyś VHS-a z jego The Human Shield. Nie za bardzo wiem dlaczego mój tata uznał, że musi posiadać to dzieło w swojej filmo-kolekcji (być może chodziło o to, że jako rodzina byliśmy wszyscy wielkimi fanami serii American Ninja), ale bardzo mnie to cieszyło, że sobie ten film leżał w szafce obok magnetowidu 🙂

  • Na pewno przesadzam. Tak mi dobrze szło to znęcanie się, że nie mogłem odpuścić :). Lubię Norrisa, chociaż moją sympatię ciężko wyjaśnić. Fajnie wyskakiwał z wody w "Zaginiony w akcji" 🙂 Może Twój tata uznał, że jak się napatrzysz, to zaczniesz chodzić na karate, czy coś 🙂