PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Snajper (2014)

American Sniper - Snajper - 2014

Clint Eastwood znowu wybrał się na wojnę. Nie jest to film z gatunku stricte wojennych, lecz dramat okraszony wojskowymi działaniami głównie z rejonu Al-Faludży. Snajper to opowieść o kowboju, żołnierzu, ojcu. Dokładnie w tej kolejności. Jak czytam opinie o tym, że Eastwood popełnił dzieło propagandowe to mi słabo. Dla kogo to ma być propaganda? Dla amerykańskich dzieciaków, które mają rzucić się do punktów naboru do armii w swoim kraju? Nie sądzę. Każdy ma swój rozum. Jeżeli ktoś należy do tych stawiających rząd Stanów Zjednoczonych na równi z faszystowskim najeźdźcą, niech sobie odpuści seans. Oglądanie filmów o najpotężniejszej armii świata przez malkontentów (to najdelikatniejsze słowo jakie mi przychodzi do głowy) mija się z celem.



T
o po pierwsze ma być rozrywka, po drugie ma skłonić do dyskusji, jednak na poziomie za i przeciw, a nie dysput z cyklu tych wszystkich teorii spiskowych, które pojawiały się po 11 września (pamiętacie przecież te filmy z YT, że to akcja CIA wymierzona w Pentagon).

Bohaterem filmu jest Chris Kyle i słowem wstępu trzeba od razu napisać, że Eastwood pokazał go jak bohatera. To chłopak z Teksasu, prosty mężczyzna, który razem z bratem chce zawojować rodea z bykami i końmi w całej okolicy. Eastwood zrobił zdecydowanie postęp w przedstawianiu postaci i jego charakteru. W J. Edgarze reżyser bardzo dużo sugerował. W wielu scenach czytaliśmy jak z otwartej książki – Hoover był najprawdopodobniej homoseksualistą, maminsynkiem itd. Takie rzeczy można przedstawić pozostawiając wolną rękę aktorowi. To zapewne trudne, ale finalnie na ekranie to smakuje lepiej. I to jest właśnie ten krok do przodu. Bradley Cooper to jest gość. To on swoją kreacją pokazał zamysły reżysera. Jaki jest filmowy Chris Kyle? Postać prawdziwa, której autobiograficzna książka została przełożona na język filmowy. W czasie seansu wnioski będziemy musieli wyciągać sami. Z gestów, z zachowań, z twardego wychowania jakie było w domu głównego bohatera. Domyślamy się, że Kyle omnibusem nie jest, że ma problemy z kobietami, że nie ma wielkich potrzeb. Zbliża się do 30-stki, włóczy się z bratem, jego głowy nie zaprzątają jednak problemy typu: „Już na mnie czas. Trzeba coś zrobić ze swoim życiem. Ogarnąć się”. Dzień kończy się podobnie. Jedyne słuszne amerykańskie piwo Buddweiser, telewizja i zgon na fotelu. Nie czytałem książki, jednak filmowy Kyle wygląda na jednego z tych co ciągną zasiłek. Pewnie niedużo brakuje, by mieszkał w przyczepie…

American Sniper - Snajper - 2014
Przełom następuje, gdy Chris ogląda doniesienia o zamachach bombowych na ambasady amerykańskie w 1998 roku w Kenii i Tanzanii. Jaka w nim wtedy zmiana zachodzi? Pewnie pojawia się coś w rodzaju złości. Wychowany w poczuciu, że trzeba chronić (na przykład młodszego brata), poczuł, że armia to jedyne miejsce gdzie może się przydać. Wstępuje do Navy Seals. Przechodzi to całe szkolenie, które widzieliśmy już tyle razy w filmach (jak chociażby G.I Jane w reżyserii Ridleya Scotta). W międzyczasie poznaje swoją przyszłą żonę i w końcu wyjeżdża na upragniony front.

American Sniper - Snajper - 2014
Cooper okazał się świetnym wyborem do roli. Oprócz wspomnianego aktorskiego warsztatu dochodzi powierzchowność aktora. Daleko mu do hollywoodzkiego amanta. Przy swoich 185 centymetrach, do roli Chris’a Kyle’a na pewno dobił do 100 kg. Jednak nie poszedł śladami Christiana Bale’a z American Hustle. Innymi słowy Cooper nieźle „przytyrał”. Jak na prawdziwego żołnierza Seal przystało – prawdziwy kawał dziada.

American Sniper - Snajper - 2014
Na czym polega mój problem z filmem. Pierwsza sprawa to mankament realizacyjny w postaci pracy operatora Toma Sterna i decyzji o kręceniu większości (około 70% filmu tak wygląda) w zbliżeniach. Przez to niektóre sceny wyglądają po prostu… biednie. Sceny rozmów pomiędzy postaciami z wielkimi torsami wypełniają cały ekran. Jedna z finałowych akcji wyglądała jakby była kręcona w studiu (może i była) – nocny rajd na przeciwnika przy domkach wyglądających jak makiety i znowu zbliżenia. Upadający wróg – zbliżenie, strzały z okna – zbliżenie, nawet wielki samochód to nie samochód, lecz wielkie koła mijające plan filmowy. Głęboka noc, jednak nie czuje się… powietrza. Wiecie o co mi chodzi? Jak w teatrze.

American Sniper - Snajper - 2014
To detale. Jednak trzeba się do nich przyczepić porównując na przykład dokonania Kathryn Bigelow (Hurt Locker, Zero Dark Thirty), które biją na głowę klimatem i zdjęciami film Eastwooda. Niestety… Tak jak napisałem można tę uwagę zakwalifikować do czepialstwa. Jednak ważniejszą skazą na Snajperze jest brak płynnego przejścia pomiędzy dramatami na polu walki, a tymi rodzinnymi. Ta jasno wytyczona granica to wina koncepcji scenarzysty (Jason Hall – nominowany za ten scenariusz do Oscara. Hmm). Wygląda to mniej więcej tak, że ja jako widz od razu wiem, w którym miejscu nastąpi pokaz wpływu traumatycznych przeżyć na związek Chrisa i Tayi.

Jeżeli chodzi o całość, czyli żołnierza, jego ofiary i poczucie patriotyzmu, to historia została opowiedziana z perspektywy Kyle’a. W tym wypadku Eastwood oszczędza sobie jakikolwiek obiektywizm i opowiada o najlepszym amerykańskim snajperze z jego perspektywy. Właśnie dlatego przeciwnik to dzikusy, a kupiony pierścionek zaręczynowy na terenie Al-Faludży to najpewniej „blood diamond”. Tak to widzi główny bohater i taki obraz przekazuje w swoim filmie Eastwood. Czy to źle? I czy trzeba mieć w rezultacie za złe reżyserowi propagandę dotyczącą dzielnego amerykańskiego żołnierza? Ja nie mam. Nie od dziś wiadomo, że w żadnym innymi miejscu na świecie jak w Hollywood nie opowiada się tak godnie o patriotyzmie. Nawet jeżeli prawda została nagięta, fabuła podkoloryzowana na potrzeby sensacji (jak cały wątek polowania na najlepszego snajpera – Mustafę), to w pewnym momencie zacząłem najzwyczajniej w świecie zazdrościć. Tak. Zazdrościć, że Ameryka potrafi tak pięknie opowiadać o swoim oddaniu za ojczyznę.

 
...oglądamy filmy wyreżyserowane przez Clinta Eastwooda
6/10 - niezły

Czas trwania: 132 min
Gatunek: Biograficzny, Wojenny
Reżyseria: Clint Eastwood
Scenariusz: Chris Kyle, Scott McEwen, James Defelice (jako współautorzy książki), Jason Hall
Obsada: Bradley Cooper, Sienna Miller
Zdjęcia: Tom Stern

  • Podoba mi się Twoja recenzja i Twoje argumentowanie apropos tej RZEKOMEJ propagandy – mając świadomość, że film ukazuje wydarzenia oczyma tytułowego bohatera a nie osoby-sędziego z boku, który to ocenia, śmieszne zarzuty o sianiu propagandy można włożyć między bajki – i to mogę stwierdzić o każdym filmie nawet przed seansem.
    Clintowi wiele mogę wybaczyć, mam nadzieję, że czeka mnie przyzwoity film. Dziś wieczorem wybieram się na od dawna wyczekiwany seans 🙂

  • Anonimowy

    Zapowiada się świetny film, zobaczę napewno. Ja mam teraz straszną fazę na klasyki takie jak Pulp Fiction czy moje najukochańsze Sin City, które ostatnio wypożyczyłem przez VOD (toya ma już dostępną tą opcję co mnie bardzo cieszy bo wygodnie). Magluje ten film już któryś raz i nie mogę się od niego oderwać. Nie bez przyczyny wymieniłem dwa filmy Tarantino. Jest to swego rodzaju fenomen. Jego można albo kochać albo nienawidzić i ja mam dokładnie i to i to – Kill Billa nie trawiłem za nic w świecie albo Od świtu do zmierzchu Roberta Rodruiqeza… totalna porażka.

  • No to jestem Hawk ciekawy czy też będzie Tobie przeszkadzać bliska perspektywa większości ujęć. Może to ja za blisko ekranu siedziałem? 🙂

  • Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • I już po. Uf… Na sali jedynie dwa pierwsze rzędy puste, po filmie nigdy nie doświadczyłem takiej głębokiej ciszy i milczenia gdy wszyscy wychodzili z seansu. Jestem bardzo usatysfakcjonowany. Solidne rzemiosło wojenne, zwłaszcza w kontekście realizacyjnym, fabularnie to to odkrywcze nie jest. Jestem zdumiony, że taki film zrealizował człowiek w wieku niemal 85 lat. Cooper wzorowy. W całokształcie film dobry na 7, choć przyznam że sypnąłem ósemkę, ale za patriotyzm 11/10. Coś pięknego. I nie dziwię, że ogarnęła Cię zazdrość, mnie też, gdy zaczęły się napisy końcowe i nikomu nie było w głowie wstawać z fotela (!). Czegoś takiego doświadczyłem pierwszy raz. Chciałbym byśmy w polskim kinie doczekali się takiego Eastwooda, który na cały świat będzie potrafił nas sprzedać jako naród, mówiący jednym głosem "Polska to najlepszy kraj na świecie i zrobię wszystko by go bronić".

    Perspektywa ujęć w zbliżeniach szczerze napisawszy niespecjalnie mi przeszkadzała. Siedziałem w czwartym rzędzie od ekranu, chciałem dalej, niestety gdy wziąłem się za rezerwację, to do dyspozycji były już tylko cztery pierwsze rzędy 🙂

  • Bardzo piękny, emocjonalny tekst, a jednoczesnie taki pokorny. Dużo zauważasz i dobrze to opisujesz. Klaniam się.

  • Dokładnie Hawk. Mi też się marzy taki film, z jednym bohaterem, z jedną dumą. Liczyłem na Jacka Stronga. Dostałem bardzo dobry film sensacyjny, jednak nie historię o bohaterze.

  • Dziękuję Paulina.

  • Jack Strong chodzi za mną od dawna, ale ciągle nie mogę się za niego wziąć. A jest to jeden z tytułów, które mam w pamięci zapisane jako "zobacz obowiązkowo". 🙂

  • Mi w tym filmie przede wszystkim przeszkadzał przesyt. W scenariuszu mamy i wątek miłosny, pojedynek snajperski, relacje rodzinne te w ogródku jak i na polu bitwy, załamania psychiczne, patriotyzm itd. – tego było tak dużo, że w końcu ani pojedynek do najlepszych nie należy, to że Kyle jest najlepszym snajperem Ameryki dowiadujemy się w sumie bardziej z opisów, niż samego filmu, ciągłe latanie między domem, a wojną strasznie rwie klimat opowieści. Eastwood chciał opowiedzieć o 100 rzeczach w jednym filmie, a jak to mówią, co za dużo, to nie zdrowo.

  • Simply

    Przecież kobieta sobie z Ciebie jaja robi , stary 😀
    Myślący i spostrzegawczy malkontenci właśnie są jak najbardziej w cenie, przy okazji takich nadętych, quasi sowieckich flicków , bo wiadrogłowi klakierzy i tak zawsze zrobią Pentagonowi loda.
    Filmu nie widziałem, ale na podstawie Twojej recki tak go sobie wyobrażam. Na pewno obejrzę , przewiduje ostry syf . Ale to wtedy się ostatecznie wypowiem.
    Czyżby Eastwood poszedł drogą Rodrigueza ( który z fikcyjnego trailera zrobił ,, Maczetę'' ) i rozbudował ,, Dumę Narodu'' z ,, Inglorious Basterds'' ?
    Od czasu Pierwszej wojny w Zatoce Amerykanie tłuką już tylko takie filmy wojenne, jak Ruscy za ZSRR. Czasy wnikliwego , demaskatorskiego kina wojennego made in USA a la 70' i 80' minęły.

  • "Czasy wnikliwego , demaskatorskiego kina wojennego made in USA a la 70' i 80' minęły."

    Coś tam się znajdzie. Bigelow w sumie nakręciła dwa takie filmy. Był też serial Generation Kill, którego osobiście nigdy nie widziałem, ale wiem, że w którymś momencie jeden z bohaterów mówi "As the great warrior-poet Ice Cube once said: if the day does not require an AK, then it is good", więc zakładam, że jest fajny. Three Kings jest zajebiste…

    Co do Snajpera…. Widziałeś recenzję z Rolling Stone'a? Napisana na zajebistym nakurwie 🙂

    http://www.rollingstone.com/politics/news/american-sniper-is-almost-too-dumb-to-criticize-20150121?page=2

    Ja to w sumie sobie myślę, że wytrzymam "patriotyzm" tego filmu, jeśli tylko Eastwood nakręcił w końcu macho film, gdzie ludzie się brutalnie mordują. (W końcu dżingoistyczne filmy też mogą być fajne, np. Red Dawn.) Jak Snajper doskoczy do poziomu Lone Survivor, to będę ukontentowany.

  • Ja czytałem ciekawą dyskusję na temat "Snajpera" na blogu Wizja Lokalna (link poniżej). Tutaj też zostaje zacytowana recenzja z magazynu "Rolling Stone".

    https://wizjalokalna.wordpress.com/2015/02/27/bohater-czy-psychopata-o-filmie-clinta-eastwooda-snajper-dialog-z-tamaryszkiem/

  • Simply

    Też lubię ,, Red Dawn'' ( jak w ogóle Johna Miliusa ) , ale to jest takie kino partyzanckie, gdzie bronią się przed agresorem, do tego czysta fikcja . Tu jakaś tam zimnowojenna pożywka ideowa z tamtego okresu przekuta została w totalny entertainment .
    ,, Hurt Locker'' nie jest filmem demaskatorskim , głównie skupia się na rzemiośle wojennym , jako takim i te partie filmu najlepiej się ogląda ( pomimo paru fest nierealistycznych z militarnego punktu widzenia rozwiązań )
    A ten ,, Snajper'' to mi ostro śmierdzi dilowaniem redneckiego gówna opakowanego w stars ans stripes żeby go nie było widać , gdzie patriotyzmem jest ogólna umowa społeczna, ze go też nie czuć

  • Czytałem tekst na wizji lokalnej. Nie mogę się zgodzić z większością interpretacji strony żeńskiej w tej rozmowie. Traktowanie niektórych scen jako "Braku dystansu z przesadnym dopowiadaniem" jest bez sensu. Na ten przykład jest opisana scena gdy żołnierz kilkakrotnie mówi że przyjaciel byłby ze snajpera dumny. Kurna to wojna jest. Sytuacja jak na beczce prochu. Jestem w stanie zrozumieć żołnierza i coś co powtarza, bardziej by uspokoić samego siebie i żeby cokolwiek gadać, niż miałoby to trafić de facto do Kyle'a. A scena gdy weteran kuca i mówi dzieciakowi, że "Twój tata to bohater". Gdyby mi ujebało nogę, i koleś uratował mi życie, i właśnie dzięki niemu w ogóle wróciłem do domu to też bym każdemu o nim opowiadał. Tym bardziej że Chris Kyle wcale nie był skory do przytulasków i takich tam. Dlatego właśnie serdeczność weterana była skierowana do chłopca.

    @Daniel "jeśli tylko Eastwood nakręcił w końcu macho film, gdzie ludzie się brutalnie mordują" To ten film! 🙂

  • Anonimowy

    Już jest American Sniper z prawdziwym polskim lektorem ->>>> http://americansniperpl.bo.pl

  • Pingback: Clint Eastwood - Po napisach | z pasją o filmach()