PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

The Rover (2014)

The Rover - 2014

Obejrzałem go w ostatnich dniach zeszłego roku. Gdybym dzisiaj pisał filmowe podsumowanie, recenzowany tytuł z pewnością znalazłby się wśród najlepszych z 2014 roku. The Rover w reżyserii David Michôda (twórcy genialnego Animal Kingdom z 2010 roku), to najlepsza kinowa, gęsta atmosfera od lat. Ostatni taki popiół na podniebieniu czułem przy okazji Melancholii. Jednak tak jak Von Trier skończył Melancholię zagładą ludzkości, tak  od tego Michôd rozpoczął swoją opowieść. Niestety, w obrazie australijskiego reżysera nasz gatunek przeżył i poniósł za to srogą karę. Apokalipsa, czy jak to twórca na początku filmu nazwał ogólnoświatowy kryzys, doprowadził do zgonu ludzkiej empatii. Nie ma jej i do końca seansu nie uświadczymy słowa „dobro”.



Ludzie w The Rover są jak cyborgi. Nawet gorzej, bo zaprogramowany cyborg lub android ma jakiś cel. A my? Zostaliśmy już tylko jako homo, bez sapiens. W tych okolicznościach, na wypalonej ziemi, poznajemy głównego bohatera Erica (Guy Pearce). Jest taki jak wszyscy ocaleli na tej ziemi. Jak więzień obozu koncentracyjnego… Tylko ogrodzenia nie ma. Jest ono zresztą niepotrzebne. Dystopijny świat z pozorną wolnością. Możesz jechać aż po sam horyzont i z powrotem. Tylko po co? Nic nie ma sensu. Nie ma celów, nie ma pragnień, nie ma potrzeb. Eric jednak do czegoś dąży i ten tajemniczy cel napędza go do działania. Ma samochód i jeden kierunek. Musi zrobić jeszcze jedną, jedyną rzecz i może stać się rośliną jak reszta. Cel jego podróży poznamy w finale i choć niektórym wyda się trywialny, okaże się w rezultacie najbardziej ludzkim odruchem w tym świecie bez zasad.

The Rover - 2014
Podróż Erica zostaje przerwana już na początku filmu, gdy trójka „pomieszkujących” w tym środowisku kradnie jego samochód. Nasz bohater będzie do finału podążał za swoim samochodem po drodze zabierając jeszcze jedną zbłąkaną duszę. Rey, w tej roli Robert Pattison, okazje być bratem jednego ze złodziei. Teraz, podążając gatunkowymi kinem drogi, jadą wśród kurzu, krwi i ludzkiego cierpienia w kierunku końcowych sekwencji.

The Rover - 2014
Znając utarte schematy kina drogi, pełni różnic bohaterowie filmu powinni w końcu się do siebie przekonać stawiając razem opór kolejnym przeciwnościom losu. Tu tak nie jest. Klimat totalnej beznadziei i braku wspólnego języka towarzyszy postaciom do końca filmu… Twórca potęguje obraz upadłej cywilizacji sugestywną muzyką Antonego Partosa. Wyobraźcie sobie obraz spustoszonej okolicy przy akompaniamencie kontrabasu… Jednakże da się wyczuć wśród niektórych mieszkańców przemożną chęć wprowadzenia chociażby zalążka tego co było. W scenie w sklepie (sklep to duże słowo na miejsce, w którym gość chce się pozbyć starego szmelcu), gdy właściciel z wycelowanym karabinem w Erica oznajmia, że przekaże mu informacje, jeśli Eric wybierze sobie coś z jego asortymentu… Potrzeba uchwycenia chociażby sekundy, gdy człowiek miał jakąś potrzebę jest właśnie tak ogromna.

The Rover - 2014
To posępny i pełen smutku film ze świetną kreacją Pearce’a i jeszcze lepszą Pattisona. O ile Guy’a Pearc’a można chwalić bez końca, to właśnie dla Pattisona należą się specjalne oklaski. Bożyszcze nastolatek rozwieszany na ścianach pokoi tuż po premierze Twilight, teraz jawi się jako aktor z krwi i kości, a nie tylko przypudrowany wampir bez kłów. U Cronenberga w Cosmopolitan i Maps to the Stars wziął tylko rozbieg. U Michôda biegnie już pełną parą pokazując widzowi czego nauczył się na deskach Barnes Theatre Company. W The Rover gra autystycznego chłopaka pełnego lęku i kompletnie nie potrafiącego odnaleźć się po apokalipsie. Przede wszystkim za dużo mówi, a ludzie w The Rover nie mówią, tylko cierpią i czekają na zgon. Co gorsza, Ray wspomina… Wspomina czasy, gdy był dzieckiem, gdy mieszkał na farmie. Ludzie w The Rover nie wspominają, bo skoro nie ma już przyszłości, to po co rozpamiętywać przeszłość.

The Rover - 2014
Film bez fajerwerków, a jednocześnie będący wielkim pomnikiem dla naszego gatunku. Gatunku, który dąży do samozniszczenia. Będący równocześnie przestrogą, by w odpowiednim czasie palnąć sobie w łeb, żeby nie musieć oglądać wizji Michôda „na żywo”.

To trudny i niebezpieczny film. Polecam.

9/10 - rewelacyjny + petarda
Czas trwania: 103 min

Gatunek: Dramat, Sci-Fi
Reżyseria: David Michôd
Scenariusz: Joel Edgerton, David Michôd
Obsada: Guy Pearce, Robert Pattinson
Zdjęcia: Natasha Braier
Muzyka: Antony Partos

  • A mi się wydaje, że jak nie ma przyszłości to właśnie wtedy by najwięcej wspominali o przeszłości.

  • Nie w takim środowisku jakie stworzył reżyser. Wspomnienia tu bolą jak skurwysyn. Jak ja wspominam, to mam gdzieś tam w sobie, malutką nadzieję że albo coś wróci, albo spotkam starego znajomego i się razem pośmieję. Może nawet odwiedzę miejsca gdzie się wychowałem. W 'The Rover" to jest jeden wielki cmentarz. Nikt nie chce rozmawiać, bo każdy ma ogromną bliznę we wspomnieniach. Zresztą…. to trzeba zobaczyć Garrecie 🙂

  • A tę petardę już widziałem. Moim zdaniem nie jest to film, który sprawia przyjemność. To chyba mój jedyny zarzut wobec niego. Po prostu ogląda się to cholernie ciężko. I w sumie gdyby nie to zakończenie, gdyby nie okazało się, że nasz bohater ma swój cel – to chyba niezbyt podobałaby mi się całość. Ale ostatnia scena mnie skopała i zostawiła leżącego na deskach – to było nieźle pomyślane 🙂

  • Przyłączam się do oklasków dla Pattinsona 😉

  • Petarda petardzie nierówna. Ta tutaj pozostawia widza, tak jak napisałeś, na deskach. Dobrze że z seansem trafiłem na moment gdy jestem w niezłej kondycji psychicznej 🙂 Obawiam się że ci zmagający się z depresją powinni omijać tytuł szeeeeeerokim łukiem.

  • Nigdy bym nie przypuszczał że będę …. czekać na następny film tego gościa od "Zmierzchu" :).

  • Anonimowy

    Film ma niesamowity klimat przypomina mi szalonego Maksa polaczonego z rownie swietna Drogą Cormaca Mccarthy'ego postapokalipsa to jest to co lubie a takich filmow prozno szukac ze swieca .Guy Pearce rewelacja szkoda ze tak malo go ostatnio , a Robert Pattinson mile zaskoczenie 🙂

  • To dobre porównanie. Rzeczywiście miks dołującego klimatu "Drogi" i estetyki "Mad Maxa" mogłoby dać nam coś pokroju "The Rover".

  • Pingback: The Neon Demon (2016) - Po napisach | z pasją o filmach()

  • Pingback: Hell or High Water (2016) - Po napisach | z pasją o filmach()

  • Pingback: The Horseman (2008) - Po napisach | z pasją o filmach()