PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Run and Kill (1993)

Run and Kill - 1993

Biegnij i Zabij chciałoby się dosłownie przetłumaczyć tytuł chińskiego cudeńka. Cudeńka wyciągniętego z chaszczy azjatyckich filmów rożnej jakości i wartości (dzięki Simply). A może Biegnij i zabijaj? Tak, to zdecydowanie lepiej pasuje do filmu w reżyserii Hin Sing „Billego” Tang’a.

Najłatwiej byłoby zakwalifikować obraz do gatunku kina zemsty. Jednak byłoby to trochę nie fair w stosunku do reżysera. Przecież on chciał pokazać zdecydowanie więcej niż tylko to, że ktoś traci coś ważnego i mści się na swoim oprawcy. Tang chciał zmusić widza do zastanowienia się nad drugą stroną konfliktu. Co się stanie, gdy zemsta dosięgnie celu i wróci ze zdwojoną siłą? Przecież oprawca też może mieć w sercu kogoś ważnego, najważniejszego dla siebie. Ci co oglądali I Saw the Devil wiedzą jak zemsta może daleko zajść.

Tang poszedł jeszcze dalej. To tak jakby postać grana przez Min-sik Choia z Ujrzałem Diabła zerwała się w finale z więzów… Historia zawraca, piłka odbija się od ściany i trafia ze zdwojoną siłą w rzucającego.

Run and Kill - 1993
Run and Kill to historia Chenga, grubasa. Od razu zrobię osobisty wypad i wytłumaczę twórcę z tego określenia osoby ze sporą nadwagą. Na swoje trzy chińskie wypady, podczas których zjechałem kilkanaście tamtejszych metropolii, nie spotkałem żadnej grubszej osoby. Gdybym więc spotkał i miałbym ją opisać komuś, zrobiłbym tak jak to robiły postacie z filmu, nadając mu ksywkę „fatty” :). Nasz grubasek jest mężem, ojcem i przedsiębiorcą w jednym. Reżyser przedstawia go jako kochającego rodzica i męża oraz odpowiedzialnego właściciela dobrze prosperującego interesu. Idąc dalej kartami scenariusza widzimy po kolei całą gamę ludzkich zachowań, którymi z biegiem filmu emanuje Cheng. Od pierwszych scen, gdy jest szczodry w wyrażaniu miłości do córki Pinky i żony, po późniejszy strach, smutek, złość, wściekłość i… lecimy od początku panie i panowie. Strach, smutek, złość, wściekłość. Reżyser nie oszczędza głównego bohatera. Ten, przyłapawszy żonę na zdradzie ukazuje się nam jako nie potrafiący wykrzesać iskry, która później zrodziłaby berserkera. Zamknięty w bólu, potrafi tylko wyrzucić z siebie prośbę, żeby para kochanków poszła do salonu, a nie spółkowała w miejscu, gdzie sąsiedzi mogliby ich dojrzeć przez okna… No dobrze, ma taką naturę, a nie inną, więc postanawia utopić smutki w alkoholu. Mamy tu jednocześnie do czynienia z perfidną próbą stawiania kolejnych przeszkód, a może wyzwań przed Chengiem. Upijając się spotyka ludzi i nawiązuje kontakty z osobami, których za dnia ciężko spotkać na ulicy. W pijackim amoku wyznaje swoją chęć zabicia żony. Robi coś co pewnie na trzeźwo nie przeszłoby mu przez gardło. Mówi to również nieodpowiednim osobom, a raczej odpowiednim, jeżeli tego chciał. Tym samym wsiada do kolejki górskiej i do końca filmu nie będzie miał szans z niej wysiąść.

Run and Kill - 1993
Film jest świetnie nakręcony. Bez przestojów, z kilkoma akcjami, po których słyszysz swój własny głos „przecież takich rzeczy się nie robi w filmie”. Bardzo dobry film z akcją pędzącą jak ten pociąg w Snowpiercerze. Jak się wykolei to wiesz, że nikt nie przeżyje, więc lepiej niech już jedzie… Film został słusznie zakwalifikowany do kategorii III w azjatyckim kinie. Okrutny obraz, jednak bez charakterystycznych dla gore scen. Brutalność polega tutaj na przedstawieniu jej w dosłowny sposób, ale nie przesadzony. No i chociaż na niektóre sceny ciężko mi było patrzeć, to byłbym nieuczciwy, gdybym napisał, że były niepotrzebne. W tym filmie wszystko jest ważne, a reżyser po prostu nagina wytrzymałość bohatera do maksimum. Czy Cheng w końcu pęknie? Przyznam się, że czekanie na tą odpowiedź mocno przykuwa do fotela.

Film Billego Tang’a jest jak rozszalały byk, który chce dopaść torreadora. Tu nie ma zmiłuj. Noże są po to, by rozcinać, płomienie po to, by palić. Nie jest to obraz dla wszystkich, jednak jest zdecydowanie jednym z oryginalniejszych jakie mi było dane oglądać.

8/10 - bardzo dobry + petarda
Czas trwania: 90 min

Gatunek: Dramat, Akcja
Reżyseria: Hin Sing ‚Billy’ Tang
Scenariusz: Bryan Chang
Obsada: Kent Cheng, Simon Yam
Zdjęcia: Kin Fai Miu

  • Jak zobaczyłem ten plakat to pomyślałem, że zapuszczasz się w sfery azjatyckiego kina klasy Z 😀

  • Simply

    To jest kino trzech zemst i dwóch mścicieli . Jak gruby wziął odwet na żonie,to zyskał tyle, ze rozpętał nieludzki rozpierdol, w którym sam odegrał rolę zaledwie pionka ( nie licząc tego że całe życie mu się zawaliło na amen ) . Ale prawdziwa jazda zaczęła się dla niego od momentu, kiedy przez czysty przypadek zrobił sobie śmiertelnego wroga z najbardziej pierdolniętego killera w HK , który z resztą się w całej sytuacji pojawił też dość przypadkowo.
    I jak ten Zły zaczął grubego cisnąć , to musiał się w chuj postarać, żeby rozłupać tę pancerną bryłę wrodzonej łagodności, bierności i mazgajstwa . Ale jak już rozłupał i gruby na niego ruszył… to Hong Kongiem zatrzęsło. Dwie genialne role. Simon Yam to od lat mega gwiazdor kina HK. Nie pozostaje zatem nic innego , jak obadać ,, Doktora Jagnię '' i ,,Wściekłego na Zabój''

  • Jak oglądałem ten film, to mi się znowu aż taki dobry nie wydawał… Aż do końcówki, a dokładniej mówiąc do moment, w którym człowiek sobie mówi "Dzizys, koleś własnie wyrzucił matkę tego drugiego przez okno". Po tym ten film w sumie też nie jest dobry, ale robi się nieźle pojebany 🙂

    Aa i jeszcze ta scena jak gangsterzy spuszczali krew z tego kolesia i potem jeden z nich ją pił – to też było dobre 🙂

  • Oglądając tyle filmów, i dostając takie sceny z miejsca mogę ocenić ten film jako bardzo dobry. Scena o której piszesz. Przecież tego widz się nie spodziewa za cholerę. W T F? Przecież to miało być porwanie, później ucieczka, może strzelanina. A tutaj? Jeb kobieta, później przez okno. a później … w worku do samochodu! 🙂 No cóż… nie zapomnę tego filmu, a u mnie to ostatnio najważniejszy wyznacznik do stawiania oceny 🙂

  • Tzn. ja też na pewno to zapamiętam, ale jak dla mnie ten film był specyficzne dobry albo tak zły, że aż dobry. Ja tutaj żadnych ambitnych przesłań o ludzkiej naturze, czy zemście nie widziałem tylko raczej przemoc tak przesadzoną, że aż zabawną. Coś jak Evil Dead 2. Bardzo lubię Evil Dead 2, więc w żadnym razie nie dissuje tego filmu. Pewnie jakbym go obejrzał w podstawówce to byłby dla mnie klasyk. Stawiałbym go obok Robotrix – IIICAT-a z 1991 r., na którego kiedyś przypadkiem trafiłem na satelicie 🙂

    http://youtu.be/IwesfpYrW-w

  • Jeżeli spodobał Ci się "Run and Kill", to polecam też pozostałe filmy Billy`ego Tanga: "Dr Lamb", "Red To Kill" i "Brother of Darkness" (w tym filmie przez okno zostaje wyrzucone… dziecko).. Do tej polecanki dorzuciłbym jeszcze dwa tytuły, moim zdaniem, znakomitych filmów Category 3: "The Intruder" i "Human Pork", będący właściwie wierną rekonstrukcję tego bestialskiego mordu:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Hello_Kitty_murder

  • "Run and Kill" podobało mi się głównie ze względu na tempo i taką pierwotną dzikość. Z tych poleconych przez zapisałem sobię "The Intruder". Spędziłem trochę czasu w Shenzhen więc chętnie odwiedzę tę metropolię, chociażby filmowo 🙂

  • Ja niestety Shenzhen znam tylko z książek 🙁 Żeby Ci oszczędzić rozczarowania muszę napisać, że "Intruderze" niewiele jest Shenzhen. Właściwie nie ma go wcale: bo pojawia się w prologu, który na dodatek rozgrywa się we wnętrzu mieszkania. Ale na szczęście jest wiele innych powodów, aby "Intrudera" obejrzeć.
    Ps. I jeszcze errata to drugiego tytułu, bo błędnie go zapisałem: poprawny tytuł "Human Pork Chop"