PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Sędzia (2014)

The Judge - Sędzia - 2014

Po seansie Sędziego nie spodziewałem się za wiele. Może to złe zdanie, które od razu klasyfikuje tytuł jako średni. Napiszę więc, że dostałem dokładnie to co chciałem dostać. Niezłą, choć znaną, opowieść ze świetnymi kreacjami aktorskimi. To, że coś jest powielane po raz któryś nie jest dla mnie dużym zarzutem. Najchętniej porównałbym go do pięknego wydania encyklopedii Gutenberga stojącego w stylowej biblioteczce. Wiemy przecież co jest w środku i tak naprawdę zaglądamy rzadko. Dlaczego warto więc spędzić ponad dwie godziny z Sędzią?

Po kolei. Producenci filmu zatrudnili do przedsięwzięcia reżysera Davida Dobkina. Odważnie. Dobkin, mając na koncie przaśne komedie, reżyseruje dramat z laureatami Oscara traktujący o skądinąd poważnych tematach.

 
To producencka odwaga. Głównym bohaterem filmu jest Hank Palmer – budzący respekt adwokat z Chicago. Gasi swoim krasomówstwem przeciwników na sali. Prymus w szkole prawniczej z pięknym domem na przedmieściach Chicago, z kochającą córką i niekochającą żoną. Do rozwodu zostały zapewne tygodnie. Poznajemy więc ostrego prawnika, kochającego, choć rzadko bywającego w domu ojca i kiepskiego męża. Taki standard do rozpoczęcia filmowej terapii…

The Judge - Sędzia - 2014
W jaki więc sposób Hank ma się stać lepszym człowiekiem? Tu kolejny standard. Trzeba rozpocząć roztrząsanie kwestii genezy jego problemów osobistych. Musimy więc naszego bohatera sprowadzić do rodzinnego domu. Jak to zrobić? Hmm. Co zrobić skoro już nie dzwoni, nie pisze, a z ojcem nie ma żadnego kontaktu? Wiem! Śmierć matki, pogrzeb i mamy go! Hank rzuca wszystko w Chicago i wraca na stare śmieci. Pogrzeb, stypa, chłodny uścisk dłoni z ojcem, Josephem (Robert Duvall) i wiemy wszystko. Doszła jeszcze pierwsza dziewczyna, bracia, kilka knajpianych wspomnień i już. Brakowało jeszcze wielkiej planszy z napisem „Koniec wstępu”. Czepiam się, jednak chce pokazać jakimi utartymi szlakami poszedł scenarzysta. Nie wykazał się oryginalnością. Nie było burzy mózgów. Nie ma też przez to ciekawości, która powinna kiełkować w widzu. Dlaczego tak jest? Dlaczego brat, który miał być gwiazdą baseballu, jest sprzedawcą opon? Skąd takie stosunki na linii Hank-ojciec? Naprawdę nie trzeba być pracownikiem poradni rodzinnej, by od razu rozgryźć źródło problemów rodziny Palmerów.

The Judge - Sędzia - 2014
Senior rodu, Joseph, sprawuje w miasteczku funkcję sędziego. Sam twierdzi, że jest poważanym i szanowanym człowiekiem. Choć, jak słusznie punktuje go Hank, będąc na takim stanowisku z klucza stajesz się znienawidzonym przez tych pokrzywdzonych wyrokiem, a uwielbianym przez tych uniewinnionych. W miasteczku rozkłada się to po połowie. Po stypie i kolejnej kłótni z Hankiem, którego nomen omen nie widział od…. od tak dawna, że nawet się o tym nie wspomina, sędzia znika. Wypadek na drodze, potrącony przechodzień, zasłanianie się niepamięcią i sędzia staje się oskarżonym. Ponieważ scenarzysta w „sprytny” sposób sprowadził do miasta Hanka, a ten jest najlepszym obrońcą w mieście i w dodatku synem oskarżonego, wiemy już co będzie dalej…

The Judge - Sędzia - 2014
Broniąc własnego ojca Hank rozlicza się z przeszłością. Sala rozpraw staje się gabinetem u psychologa, a ulice miasta korytarzami pełnymi wspomnień. I tak, wgryzając się w sprawę, adwokat rozdrapuje tym samym blizny na ciałach bliskich. Krwawi ojciec, brat, dziewczyna, całe miasto. Hank, chociaż będąc już dorosłym człowiekiem, zaczyna rozumieć jak daleko mu do dorosłości. Zresztą… dorosnąć będzie musiał każdy w tym filmie, nawet (a może przede wszystkim) tytułowy sędzia.

Sędzia, to skrojony na medal garnitur. Jednak nawet idealnie uszyty może kiepsko wyglądać na właścicielu. Tutaj dochodzimy do najważniejszej kwestii, dlaczego warto Sędziego obejrzeć? Odpowiedź: Robert Duvall i Robert Downey Jr. O ile Downeya po prostu lubię i ciężko mi przez pryzmat sympatii oceniać poziom jego aktorstwa, to widząc ostatnio rzadziej Duvalla na dużym ekranie wydaje mi się, że potrafię obiektywniej odnieść się do jego występu. A ten był zajebisty 🙂 Czuło się emocje w głosie, gestach. Zero fałszu. Gdy krzyczał, to krzyczał jak najgłośniej się da. Gdy rozgrzebywał przeszłość, to widz mówił: starczy, bo wypadnie za dużo trupów z szafy. Widać doświadczenie i widać, że Duvall wycisnął wszystko z generalnie średnio napisanej postaci. Na plus dojdą jeszcze zdjęcia Janusza Kamińskiego. Ja wiem, że ze słabo oświetlonych sal sądowych i światła wpadającego przez drewniane żaluzje zawsze można coś fajnego zrobić. No i Kamiński to zrobił 🙂 Do tego dochodzą piękne plenery, farmy i genialna restauracja z widokiem na wodospad. Jak śmiem napisać to co teraz napiszę?! A co tam. Dwunastokrotnie nominowany do Oscara, za muzykę do filmów Thomas Newman zrobił muzykę, której nie słyszałem. Byłem kiedyś na badaniu, bo żona twierdziła, że jej w ogóle nie słucham. Udowodniłem, że słuch mam prawidłowy. Mam na to papiery 🙂 Seans Sędziego w ogóle nie poruszył mojej trąbki Eustachiusza. Czy polecam? Dla kreacji aktorskich, bez których Sędzia byłby kolejną produkcją telewizyjną, tak. Dla historii o gniewnych młodych i surowych ojcach, którzy potrzebują tragedii i kilkudziesięciu lat na przemyślenia, nie. Dla dramatu sądowego i kryminalnej zagadki, nie. Nie ma tu kryminalnej zagadki, a proces to tylko pretekst do poskromienia demonów z przeszłości. Dla mnie całość wypadła nieźle.

6/10 - niezły

Czas trwania: 142 min
Gatunek: Dramat
Reżyseria: David Dobkin
Scenariusz: Nick Schenk, Bill Dubuque
Obsada: Robert Downey, Jr., Robert Duvall, Vera Farmiga, Billy Bob Thornton
Zdjęcia: Janusz Kamiński
Muzyka: Thomas Newman

FILM OBEJRZAŁEM DZIĘKI WARNER BROS POLSKA
Warner Bros Polska
 

Advertisement

  • Takie komentarze na EXTRAFILMYONLINEDUPADUPA to usuwam. Pozdrawiam

  • Anonimowy

    Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

  • Tego się obawiałem, ale i tak sprawdzę na własnej skórze 🙂

  • Ciekawa propozycja i, jak widzę dość fajne kreacje aktorskie. Chyba zajrzę do tego…

  • Każdy mnich powinien wszystko sprawdzić na własnej skórze 🙂 Porządny dramat sądowy, ze świetnymi kreacjami. To że może i nie ma pazura, nie gryzie, nie drapie, nie musi być przecież wielką wadą.

  • Dwóch Robertów, Duvall i Downey Jr. to największa siła napędowa tego filmu. Bez nich, to byłby, nawet nie kinowy tytuł. Sam obraz i zdjęcia Kamińskiego, nie byłyby w stanie sprzedać tytułu. David Dobkin, reżyser, nie jest magnesem dla widzów. Przynajmniej nie w tym gatunku.

  • Ileż ja się naszukałem tego wpisu (ale przynajmniej podniosłem statystyki)!

    Nadrobiłem "Sędziego" i cóż… podobał mi się! Historia jest sztampowa i pełna klisz, ale urzekły mnie dialogi z niespotykanym pazurem. Aktorsko też jest smakowicie, a scenie w łazience biję brawo za odwagę i naturalizm.

  • Cieszę się że odnalazłeś post mnichu 🙂 To prawda, scena w łazience jest taka… prozaiczna, bez fałszu… Porządny film.