PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Stalag 17 (1953)

Stalag 17 - 1956

Recenzowany tytuł Stalag 17, to, nie boję się tego napisać, wybitne dzieło branży filmowej. Ten nakręcony przez urodzonego w Suchej-Beskidzkiej Billego Wildera obraz, stanowi sztandarowy przykład gatunku wojennej komedii. To trudny gatunek, jednak Wilder podołał zadaniu. W 115 minutach pokazał widzom wojenny dramat, zawierający jednak elementy komediowe. Pokazał męską przyjaźń, zdradę, bohaterstwo, śmierć, ale też uśmiech. Bo to uśmiech gości na twarzy widza najczęściej, gdy ogląda perypetie barakowej trupy na czele z szeregowym Shapiro i jego wiernym towarzyszem, szeregowym Zwierzakiem. Stalag to skrót od Stammlager für kriegsgefangene Mannschaften und Unteroffiziere, co było nazwą obozu jenieckiego dla oficerów w czasie II wojny światowej. W tytułowym Stalagu osadzeni zostają amerykańscy żołnierze różnej maści. W większości przypadków nie znali się wcześniej. Walczyli w Europie na różnych frontach. W tym jednym baraku zacieśniają się więzi, rodzą przyjaźnie, powstają konflikty. Jak w każdej zamkniętej społeczności – jedni radzą sobie gorzej, inni przystosowują się w miarę szybko, ba, nawet czerpią korzyści z nowej dla nich sytuacji.
Przykładem człowieka, który postanowił nie załamywać rąk, zakasać rękawy i budować kapitał jest sierżant J.J. Sefton. Genialny, nagrodzony Oscarem za tę rolę William Holden wykreował postać żołnierza z charakterem. Twardego, sprytnego, napisałbym nawet… eleganckiego. Holden miał w 1954 r. nie lada konkurencję do tej najważniejszej filmowej nagrody. Walczyli o nią Marlon Brando, Richard Burton, Montgomery Clift i Burt Lancaster. Jednak to właśnie postać Seftona zwróciła uwagę Akademii. Żołnierze żyjący z dnia na dzień w baraku, oddają się codziennym barakowym czynnościom. Ich życie wypełnia musztra, kiepskie jedzenie i listy od rodzin. Konkretnej rozrywki dostarcza właśnie Sefton. Wyścigi myszy i związany z tym hazard, zakłady o wszystko, podglądanie Rosjanek w łaźni przez należącą do Seftona lunetę – to tylko niektóre z rozrywek. Stan konta prowodyra jednak się nie powiększa. Ma za to coraz więcej dobrego wina, papierosów i przywilejów u strażników. Żyje mu się dobrze i spokojnie odlicza czas do końca wojny.
Tym co naprawdę przyspiesza krążenie krwi wśród więźniów są kolejne próby ucieczek. To właśnie kolejną próbą ucieczki zaczyna się film. Dodam, że oczywiście próbą nieudaną. Niedoszli zbiedzy zostają rozstrzelani. Wśród mieszkańców siedemnastego Stalagu narasta przeświadczenie ze wśród nich jest zdrajca. Niemcy zbyt łatwo udaremniają próbę ucieczki, zbyt szybko znajdują radio itd. Podejrzenia padają na Seftona. I tak jest nielubiany. Mający wszystko, wśród tych co nic nie mają? Łatwo jest oskarżyć sierżanta. Dowodów oczywiście nie ma. Nie potrzeba ich jednak do samosądu. Poobijany, poturbowany Sefton nie załamuje się. Jest wciąż tak samo opanowany, i ze stoickim spokojem szuka prawdziwej niemieckiej wtyczki. Każda rola w filmie jest doskonale obsadzona. Do tego produkcja jest fantastycznie sfotografowany. Świetna charakteryzacja – zarośnięci żołdacy, mundury, baraki, i wszędzie błoto – wygląda to bardzo realistycznie. Prawdziwych kolorów do tego czarno-białego obrazu dodają postaci Shapiro i Zwierzaka. Wydaje się, że główną rolą tych bohaterów jest wniesienie odrobiny humoru do tej trudnej sytuacji. Historia barakowego kolaboranta naprawdę trzyma w napięciu. Od początku kibicujemy Seftonowi, by ten zdołał zdemaskować zdrajcę. Radził sobie do tej pory, czy poradzi sobie teraz?
Pisząc tę recenzję, musiałem być ostrożny. Do tego akapitu, wszystko powyżej, to obiektywny tekst traktujący o samym obrazie. Ciężko jednak nie wtrącić paru zdań, które wychodzą z serca i muszą się tutaj znaleźć. No, bo jak nie napisać paru wściekłych słów o jednym aspekcie tego filmu. O gruncie rzeczy, „klawej” zabawie jaką mieli „więźniowie” z „oprawcami”. O meczu siatkówki z niemieckim żołnierzem, o salwach śmiechu Oberst’a von Scherbach’a, gdy amerykanie parodiowali Hitlera. W końcu o TYLKO słownej reprymendzie, którą dostali Zwierzak i Shapiro, gdy przedostali się pobliże łaźni Rosjanek. Miejscami więc, ciężko oglądało się Stalag 17, mając na uwadze, że w podobnych obozach, gdzieś w Polsce przerabiano ludzi na mydło. Rozumiem jednak, że to był rok 1953, gdy rany się zabliźniały, a kinematografia miała w tym pomóc. Na przypomnienie okrucieństw II wojny światowej jeszcze nie raz w Hollywood przyjdzie pora.
7/10
Czas trwania: 115 min
Gatunek: dramat, komedia, wojenny
Reżyseria: Billy Wilder
Scenariusz: Billy Wilder, Edwin Blum
Obsada: William Holden, Don Taylor, Otto Preminger, Robert Strauss, Richard Erdman
Zdjęcia: Ernest Laszlo
Muzyka: Franz Waxman
  • O, Clerks w tle.

  • zgadza się. a po lewej ?

  • Lubię takie filmy, "Król szczurów" i "Imperium słońca" czy "Wielka ucieczka" należą do moich ulubionych. "Stalagu 17" jeszcze nie widziałem, ale po tej recenzji czuję, że muszę to zrobić na dniach 🙂

    Istotnie jak na niemiecki obóz oficerski trochę tam za wesoło, ale z drugiej strony jak czytałem wspomnienia Grzesiuka, który trafił dużo gorzej, bo jako cywil do obozu koncentracyjnego, to mimo gorszych warunków również opisywał różne "hece" pasujące bardziej do komedii niż dramatu setek ludzi.