PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Pokój (2015)

"Pokój", reż. Lenny Abrahamson. Recenzja filmu.

Dobre kino powinno wywoływać emocje. Można wywołać je w sposób tani pokazując obrazki z działań wojennych z leżącymi pokotem dziećmi wymordowanymi, zagłodzonymi. To jest obraz współczesnego świata i chociaż gros filmów z takimi kadrami opowiada o rzeczach ważnych, to mimo wszystko ich treść ulatuje. Z Pokojem jest inaczej. O Pokoju chce się rozmawiać, chce się współczuć i w końcu chce się roztrzaskać ściany tej szopy, by wyrwać bohaterów z tych kilku metrów kwadratowych. Po prostu przytulić i wyszeptać, że wcale nie muszą tam być. Że świat jest dużo większy niż jedno łóżko, krzesło numer jeden, krzesło numer dwa i umywalka…




Pokój to oparta na powieści Emmy Donoghue (tu również jako scenarzystka) historia o porwanej w wieku 17 lat dziewczyny, wtrąconej do celi i tam przetrzymywanej. Oprawca w swoich chorym umyśle stworzył świat, w którym jest pokój, a w nim kobieta, z której może korzystać w zamian za pokarm, ciepłą wodę i prąd. W tym świecie rodzi się dziecko.

Bohaterów poznajemy w piąte urodziny Jacka (Jacob Tremblay). Pięć lat żyli w miejscu odosobnienia. W miejscu im nieznanym. Joy (Brie Larson) zrobiła przez te pięć lat wszystko, żeby Jack nie wiedział, gdzie jest. Była jak stwórca. Zamieszkali na innej planecie, gdzie za ścianami nie ma nic. Świat jest tutaj, Jack nie zna nic poza tą przestrzenią. Tu stawiał pierwsze kroki, poznawał pierwsze słowa. Tutaj ma swoje zabawki ze skorupek jajek i tutaj mama odmierza ołówkiem jego wzrost na ścianie. Długowłosy dzieciak wie, że istnieje jeszcze stary Nick. To on przychodzi co wieczór do mamy, gdy sam musi leżeć ukryty w szafie. Stary Nick zna czary i co niedzielę dostają od niego prezenty. Czasem nowe jeansy, czasem witaminy. Porywacz utrzymuje ich w ten sposób przy życiu. Daje dokładnie tyle ile potrzebują, by dotrwać do kolejnego tygodnia.

"Pokój", reż. Lenny Abrahamson. Recenzja filmu.
Liczne stany depresyjne na przemian z niezwykłą determinacją i codzienną rutyną doprowadzają akcję do wspomnianych piątych urodzin. W ten dzień Jack poznaje prawdę o świecie. O tym, że istnieją oceany, pola, inni ludzie. Nie zrozumiał, krzyczał i odrzucał. Od tego też momentu rozpoczyna się kolejny rozdział w ich życiu. Rozdział związany z walką o nadzieję.

Pokój to bardzo poruszający film, który dostarczył mi jednocześnie bardzo silnych emocji. Ciężko mi jest teraz przypomnieć sobie sceny z innych filmów, przy których byłem tak zdenerwowany, jak mistrzowsko poprowadzony przez reżysera epizod z furgonetką, albo sceny, gdy patrzyłem przerażony na dwójkę policjantów. Czy są odpowiednio przeszkoleni? Chciałem, żeby byli.

"Pokój", reż. Lenny Abrahamson. Recenzja filmu.
Większa część filmu jest tak skonstruowana, byśmy świat postrzegali z perspektywy dziecka. Jesteśmy z tą dwójką naprawdę blisko. Blisko krzeseł, szaf i łózka. Jack opisuje pokój swoimi słowami, czyli językiem pięciolatka. Opowiada o potworach, kosmitach, o Nicku czarodzieju. O zasadach. Będąc tak blisko z matką stają się jednością. Jack potrafi zrobić wszystko to, co robi w pokoju mama. Gdy nadchodzą czasem te „ciężkie dni” dla psychiki, chłopczyk robi wszystko sam. Okrutny stan rzeczy doprowadził do stworzenia jednostki niezwykle samodzielnej…

To smutny film, ściskający gardło w wielu momentach. Nie chciałbym przytaczać przykładów, gdyż kwalifikowałyby się to jako spojlery, a być może nie wszyscy znają rozwinięcie i finał tej historii. Niemniej bardzo emotywny wydźwięk wielu sytuacji wydobył z mojego serca wielką kulę, której za cholerę nie mogłem przełknąć. Pokój boli na wielu płaszczyznach. Boli przez tego gnoja, który zabrał z ulicy dziewczynę u progu dorosłości i zerwał kwiat młodości, który dopiero zakwitał. Boli obraz dzieciaka, który musi wtulać się w poduszkę w szafie. Boli w końcu ich patowa pozycja, szczególnie matki, która w perspektywie może zdechnąć z własnym dzieckiem na kilku metrach kwadratowych.

"Pokój", reż. Lenny Abrahamson. Recenzja filmu.
Nie udałoby się tak dobrze przedstawić takiej dojmującej historii, gdyby nie dwójka aktorów, którzy swoim talentem wypełnili całkowicie ramy tej opowieści. Brie Larson nie dość, że gra przed widzami, to przez cały pobyt w pokoju gra przed starym Nickiem. Tworząc skorupę, w której ukryła się ze swoim synem i przez cały czas przetrzymywania nie dopuściła oprawcy do dziecka. A On? Jacob Tremblay jest małym gigantem. Mowgli, który poznał każdą dziurę w pokoju jest dla mnie fenomenem na ekranie. Ten chłopak wzrusza do łez, gdy składa skorupy z jajek w węża, albo szepcze do ucha mamy.

Uważam, że jeżeli film potrafi tak zmiękczyć człowieka, to warto go polecić. Być może z Wami zrobi coś jeszcze więcej? Być może odczytacie filmowy pokój odnosząc się do własnej sytuacji. Przecież znosząc jakieś kurewstwo wystarczająco długo, możesz najczęściej otworzyć drzwi i wyjść.  Jack i Joy nie mogli.
Po seansie nasuwa się wiele pytań, w tym również i te, które padają z ust reporterki. Decyzja Joy była w tamtym momencie jedyną słuszną…

Polecam bardzo

Za seans dziękuję sieci kin.

Cinema City

9/10 - rewelacyjny

Czas trwania: 118 min
Gatunek: Dramat
Reżyseria: Lenny Abrahamson
Scenariusz: Emma Donoghue (na podstawie powieści)
Obsada: Brie Larson, Jacob Tremblay
Zdjęcia: Danny Cohen
Muzyka: Stephen Rennicks

  • postaram się jutro go obejrzeć z ukochanym bo zacheciłas mnie 😉

  • PiQ

    Cieszę się, że ten film nie tylko u mnie wywołał naprawdę spore emocje. Dużo ludzi narzeka, że w drugiej połowie mocno traci tempo i robi się przeciętnym ckliwym dramatem. Oczywiście się nie zgadzam, bo druga połowa, choć faktycznie inna, była w moich oczach doskonałym uzupełnieniem pierwszej. Trudno o tym pisać bez spoilerów, więc na tym poprzestanę 🙂
    Btw. w recenzji wkradł się mały błąd. Autorka powieści i scenarzystka to Emma Donoghue, Abrahamson jest reżyserem 😉

  • Dzięki. Rzeczywiście źle przeniosłem nazwisko z informacji o filmie pod oceną. Ta druga połowa filmu, chociaż zupełnie inna, była idealnym wykończeniem całości. Być może też bardziej przewidywalna (bo jako tako można mieć wyobrażenie o konsekwencjach dla psychiki). Jednak to musiało być przedstawione i pokazane do końca. Bohaterowie filmu zasługiwali na to 🙂

  • Jestem ciekawy kto bardziej zmięknie 🙂

  • Pisząc recenzję tego filmu bardzo trudno nie zdradzić pełnej fabuły – której w zasadzie każda minuta jest zwyczajnym spojlerem… Sama miałam ten problem polecając ten film znajomym. To jest bardzo trudne przekazać istotę tego filmu, nie zdradzając tym samym istoty fabuły. Szkoda, że tak zrobiłeś, ale niestety wiem, że było to konieczne aby dokonać satysfakcjonującej interpretacji. Bardzo dziękuję za ten wpis. Był szczery i trafny. Będę zaglądać częściej 🙂

  • Zawsze staram się w recenzji nie napisać więcej niż widz może zobaczyć w zwiastunie. Jasne, że gdybym chciał od tego odejść i nie zdradzić niczego musiałbym napisać coś w stylu "dramat matki i syna w walce o utracone życie". Dziękuję, że doceniłaś szczerość przekazu tej recenzji 🙂 Pozdrawiam i liczę na to, że rzeczywiście będziesz wpadać częściej 🙂

  • A na mnie (i moim znajomy z którymi go oglądaliśmy) film jakoś nie zrobił specjalnego wrażenia (najsłabszy z całej oskarowej ferajny którą oglądaliśmy – nie widzieliśmy tylko Brooklyn oraz Big Short). Owszem film sprawnie zrealizowany (cała ekipa podobno filmowa musiała się zmieścić w tym pokoiku) i ze świetną rolą młodego Jackoba… Najciekawiej chyba prezentował się motyw wpływu całej sytuacji na psychikę… wbrew pozorom bardziej dewastująco podziałało to na osobę dorosłą, a nie dziecko, która jest bardzo elastyczne w kształtowaniu osobowości i postrzeganiu świata…
    Oczywiście to nie jest słaby film… ale też do rewelacji mu daleko.

  • Nie widziałem tylko "Brooklyn" z nominowanych do głównej kategorii. Jednak na dzień dzisiejszy tylko dwa filmy dostarczyły mi silnych emocji i skrajnie różnych. "The Room" i "Mad Max"

  • Co do emocji w The Room to żadne z naszej paczki nie ma dzieci… a wiadomo, że po zostaniu rodzicem bardziej emocjonalnie pochodzi się do wszystkich tematów gdzie zaangażowane są dzieci… (co niestety cynicznie wykorzystują wszelcy politycy…)

  • Bardzo sobie cenię ten film. Również siedziałam wbita w fotel i odczuwałam silne emocje podczas seansu. Dawno żaden film nie wywarł na mnie takiego wrażenia. Mój faworyt do statuetek. 🙂

  • Pamiętam jak byłem zdenerwowany jak ten gliniarz za kierownicą traktował sprawę jako błahą. Kuuurde jeszcze zaraz dojadą na komisariat i dupa.

  • "a wiadomo, że po zostaniu rodzicem bardziej emocjonalnie pochodzi się do wszystkich tematów gdzie zaangażowane są dzieci… " To prawda. Zresztą nigdy tutaj tego nie ukrywałem 🙂

  • Anonimowy

    film potargal moja psychike…niewinnosc niewiedza i milosc tego chlopca do matki w tym filmie zostala oddana WZOROWO..polecam ps. moment kiedy zegna swiat ktory znal od urodzenia czyli szafe zlew kwiatek chwyta za serce..

  • Tak. To były świetne sceny. Udało się przez ten moment pożegnania pokazać jakie to wszystko było małe i surowe. Stara, obdrapana szopa w ogrodzie…

  • Pingback: Cloverfield lane 10 (2016) - Po napisach | z pasją o filmach()