PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Jim Jarmusch

THE LIMITS OF CONTROLUrodzony 22 I, Jim Jarmusch

Rocznik 1953. Reżyser, scenarzysta, aktor, muzyk. Jeden z bardziej rozpoznawalnych w branży filmowej (nie tylko ze względu na charakterystyczny wygląd :).  Miał być pisarzem, został reżyserem. Jego styl w dużej mierze został naznaczony przez podróż do Paryża w roku 1971, gdzie zafascynował się kinem nowofalowym.








  MIEJSCE 8  

The Limits of Control (2009)

The Limits of Control (2009) – piękne zdjęcia, świetna obsada (wystarczy spojrzeć na plakat), i co jeszcze? Główny bohater, morderca na zlecenie. Nie wiemy o nim nic. Sam też za dużo nie wie. Kluczy posługując się szyfrem, od kontaktu do kontaktu. Według mnie Jarmusch przesadził z artyzmem. Wyszło zbyt pretensjonalnie. Chociaż przeniesienie miejsca akcji do Europy zdecydowanie na plus.  4/10

  MIEJSCE 7  

Mystery Train (1989)

Mystery Train (1989) – trzy epizody z jednym miejscem akcji. Hotel „Arlada”. Szarzy ludzie, codzienność, trochę marzeń. Pamiętam świetnego Screamin’ Jay Hawkinsa jako portiera. Film wart przypomnienia. 6/10

  MIEJSCE 6  

Permanent Vacation - Nieustające Wakacje (1980)

Permanent Vacation Nieustające Wakacje (1980) – debiut Jarmuscha. Młody chłopak szwenda się ulicami Nowego Jorku. Bynajmniej nie po Manhattanie. Spotyka różnych dziwnych ludzi, obłąkanych, trochę z innej bajki. Nieokrzesane, surowe obrazy. Jeżeli chodzi o treść, 100% Jarmuscha w Jarmuschu. 6/10

  MIEJSCE 5  

Stranger than Paradise - Inaczej niż w Raju (1984)

Stranger than Paradise – Inaczej niż w Raju (1984) – dobry film. Dziewczyna z Europy przyjeżdża do ameryki.  Szybko musi pozbyć się złudzeń o amerykańskim śnie, zastępując je brudno-szarymi sprawami dnia codziennego. Wszechobecny naturalizm i wyraźne wyśmianie mitu o raju na ziemi. Tytuł jest jednocześnie podsumowaniem całej treści. 6/10

  MIEJSCE 4  

Night on Earth - Noc na Ziemi (1991)

Night on Earth – Noc na Ziemi (1991) – zdecydowanie do odświeżenia. Lżejszy niż Nieustające Wakacje i Inaczej niż w Raju. Tym samym Jarmusch trafił do szerszej widowni. Pięknie sfotografowane miasta nocą. Kierowcy taksówek i ich problemy. Pięć miast, pięć historii. Reżyser ponownie zaprasza do spojrzenia w bok, na zwykłe (niezwykłe?) problemy, zwykłych (niezwykłych?) ludzi. 7/10

  MIEJSCE 3  

Ghost Dog: The way of the Samurai - Ghost Dog: Droga Samuraja (1999)

Ghost Dog: The way of the Samurai – Ghost Dog: Droga Samuraja (1999) – pierwszy film reżysera, w którym skłonił się ku nowym technologiom :). Forest Whitaker jako samuraj, który sam siebie nazywa Ghost Dogiem. Samotnik, kroczący ścieżką honoru. Ślepo oddany kodeksowi wojownika. Świetny film. Jeszcze lepsze hip-hopowe tło muzyczne w wykonaniu RZA (jeden numer z Wu Tang Clan). 7/10

  MIEJSCE 2  

Coffee and Cigarettes - Kawa i Papierosy (2003)

Coffee and Cigarettes – Kawa i Papierosy (2003) – Jarmusch podchodził kilka razy do tego tematu, kręcąc wcześniej kilka krótkich metraży. Teraz mamy zbiór jedenastu epizodów, ze świetnymi dialogami, hollywoodzko-rockową obsadą. Rozmowy o życiu, przy kawie i papierosach. 8/10

  MIEJSCE 1  

Broken Flowers (2005)

Broken Flowers (2005) – No, i w końcu mój ulubiony, jeden z nowszych. Murray jako playboy, bawidamek i uwodziciel w jednym. Po latach dowiaduje się, że ma syna. Nie wie, z której przystani życiowej ów potomek pochodzi. Wybiera się w słodko-gorzką podróż w przeszłość. Śladami swoich podbojów, odwiedza byłe kochanki.  Smutny film, z paroma tragikomicznymi elementami. No, i popis aktorski Billa Murraya. 8/10

Jarmusch swojego bohatera, podstarzałego singla w dresie nazwał Don Johnston. Czyżby Joseph Gordon-Levitt swoim Don’em Jonem mrugnął w kierunku Jarmuscha, pokazując młodszą wersję Murray’a, HA ?!

Na liście brakuje paru tytułów. Bardzo możliwe, że te nie obejrzane, mogłyby trochę przetasować miejsca. No trudno, nie można zobaczyć wszystkiego. Cały czas żałuję Dead Man’a, i jestem bardzo ciekaw najnowszego „wampirzego” filmu reżysera (widział ktoś?). Tak więc, zaległości to między innymi:

Jim Jarmusch

To prawda, że Jarmusch nie należy do najbardziej „przystępnych” twórców. Każdy kinoman powinien poznać choć kilka tytułów reżysera, do czego szczerze zachęcam.
  • Zaskakująco szybko nowy celebryta.:) Myślałem, że raz na miesiąc kogoś wysupłasz, a tu po paru dniach już.

    Jarmuscha widziałem wszystkie filmy, większość lubię. U mnie "Broken Flowers" również na pierwszym miejscu 🙂

  • a jak "Only Lovers Left Alive" ? Jak to wyszło ?

  • Tego jeszcze nie widziałem.;p Nawet nie wiem, czy w ogóle obejrzę. Poczekam na recenzje.

  • 'Only Lovers' widziałam i nawet pisałam u siebie recenzję 🙂 ogólnie – w tym filmie wszystko jest piękne i dopięte na ostatni guzik, tylko fabuła kuleje, a mnie ten świat nie urzekł, ale wielu tak.

    ogólnie z Jarmusha mam zaległości – widziałam jedynie 'Noc na Ziemi'

  • Mnie się "Broken Flowers" nie podobał, sam nie wiem dlaczego, po prostu do mnie nie przemówił. Za to uwielbiam "Down by Law" i "Dead Mana", czyli tych których nie widziałeś. Podobał mi się również "Mystery Train" i "Noc na Ziemi".
    Do nadrobienia: przede wszystkim "Ghost Dog".

  • W.

    Uwielbiam Jarmuscha! Zwłaszcza "Kawę i papierosy" – część z Cate Blanchett – mistrzostwo :))

  • Simply

    Happy Birthday !
    Jeden z moich ulubionych reźyserow/autorów. Odkrywca Johna Luriego, prekursor ,,slacking cinema'' , genialny wywrotowiec w materii kina gatunków, Brian Eno kina drogi i nie tylko .
    Dla mnie najważniejszymi jego filmami są ,, Inaczej Niż w Raju'' ( antykino przez duże ,A', z tego w różnym stopniu się cala jego reszta wywodzi ) i , Truposz' ( film, po którym łatwiej pogodzic sie z tym, że wszelkie światło, jest iluzją, a w najlepszym wypadku temporalną efemerydą, a ciemnośc jest jedynym naturalnym i wiecznym porządkiem )
    Dalej ,, Poza Prawem'' ( dokładnie tak należalo zrobic : wstawic bohaterów a la ,, Stranger than Paradise'' w sytuacje, gdzie na prawdę muszą sobie zacząc radzic w życiu ).
    ,, Broken Flowers'' ( podobnie jak ,, Stranger…'' : przez pierwsze 15 minut trochę się wiercisz na krześle, ale jak cię już wciągnie, to jesteś uwiedziony totalnie ).
    ,, Ghost Dog'' ( poza wszystkim to ostatnia rola Henry'ego Silvy )
    ,, Noc na Ziemi'' ( wyłącznie za nowelkę z Beatrice Dalle )
    ,, LOC'' i ten nowy do nadrobienia.

  • Only the Lovers… to podobno ultimate vampire movie. Okazji zobaczyć jeszcze nie miałem, ale obsada jest wręcz elektryzująca… Wbrew pozorom to właśnie ten element jest najważniejszy.

    Kiedy na poważnie przyjrzeć się wszystkim filmom Jarmusha – żaden z nich nie ma fabuły, ciężko zaznaczyć początek, rozwinięcie i koniec. Każdy film opowiada o kimś. W przypadku najbardziej zbliżonych do mainstreamu Ghost Doga, Broken Flowers i Night on Earth oczywiście da się zauważyć pewne spójne historie gdzie coś się buduje, a potem jakoś odpłaca. Prawdopodobnie też dlatego te filmy są ogólnie lubiane.

    Jarmush to jednak coś innego, to poeta charakterów. Jeżeli ktoś spodziewa się oglądając jego film poznać jakąś ciekawą historię mocno się zawiedzie. Historia to tylko tło dla głównego obrazu – emocjonalnego pejzażu bohatera lub bohaterów. Czasami to ludzie z krwi i kości, czasem tylko idee ludzi, a czasem będzie to obwiniana o całe zło na świecie odrobinka tytoniu zawinięta w bibułkę z gumy arabskiej.

    To właśnie z tej miłości do swoich bohaterów i ciągłe skupianie się nie na fabule a na interakcjach, Jarmusch nie jest w stanie przyciągnąć ogółu. Na początku swojej przygody z Jarmuschem nie rozumiałem nic a nic z tego co próbował mi pokazać. Dopiero po jakimś czasie oświeciło mnie – ja nie oglądam filmu, nie śledzę wątków i podziwiam ekspozycji. Jim przedstawia mnie jednemu ze swoich "wyimaginowanych" przyjaciół. Zaprasza do stołu, chce żebym jak najlepiej go poznał i o ile to możliwe spróbował się z nim zaprzyjaźnić.

    W oparach papierosów i w akompaniamencie kawy próbujemy kogoś poznać. To wbrew pozorom nie jest łatwe zadanie. Nikt tu nie da prostej charakterystyki, nikt nie będzie na siłę wciskał opisów czyjejś osobowości, do wszystkiego musisz dojść sam. Ciągła wątpliwość, ciągłe pytania, próby wyjaśnienia sobie sytuacji. Oglądanie filmów Jarmuscha to jak układanie puzzli, takie prawdziwe, bez patrzenia co 5 minut na obrazek. To układanie odrobinek danego bohatera w swojej głowie, dopowiadanie sobie dlaczego? co? i po co? Ta zabawa jest o tyle trudna, że obrazek nigdy nie będzie kompletny.

    Jarmusch podobnie jak jeszcze kilku reżyserów zakłada coś bardzo nieprzyjemnego dla ogółu odbiorców, zakłada, że to ludzie dociekliwi i inteligentni. Patrzy na swojego widza nie z perspektywy piedestału na którego został wyniesiony przez krytyków (Korine), pieniądze (Bay) czy powszechne uwielbienie (Lucas), patrzy na niego jak na równego sobie, a pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że postrzega widzów jako swoich przyjaciół. Dlatego też ironia, cynizm i pewne ukryte znaczenia we wszystkich jego filmach mają tak ogromne znaczenie. Rozmawiając z przyjacielem nie musisz mu przecież tłumaczyć każdego z wypowiadanych zdań…

    Jestem ogromnie ciekaw Only the Lovers… w dużej mierze dlatego, że pomysł który zarysowany jest w ogólnej wizji jest dość naiwny, szczególnie naiwny dziś w epoce świecących wampirów i kolejnych wampirycznych romansideł przetaczających się przez ekrany telewizorów. Film sprowadza się przecież do pomysłu – "Only Lovers Left Alive to historia niezwykłej miłości dwojga wampirów, którzy są w sobie zakochani od wieków." (cytat z filmweb). Taki pomysł jak udowodniono wielokrotnie wciągu ostatnich lat da się spieprzyć na 1000 sposobów.
    Mam jednak wielkie nadzieje, bo niedawno ukazał się film o "facecie zakochanym w swoim komputerze"… i był to Film przez duże P.

  • "Down by Law" i "Dead Man" powtarza się jako "ulubione" w komentarzach. Chyba w takim razie wypada zamknąć filmografię i obejrzeć ostatnie trzy.

  • Czekam na Only the lovers. Z pierwszą trójką się zgadzam. UIwielbiam Jarmusha jako reżysera aczkolwiek najbardziej kocham go za scenę w Brooklyn Boogie, kiedy to rzuca palenie w towarzystwie Harveya Keitela. Scena mistrz. Teraz, jak tak myślę, to chyba największy sentyment mam do filmu "Noc na ziemi", chociaż "Broken Flowers" też jest świetne.

  • U mnie to by wyglądało mniej więcej tak: Na miejscu pierwszym "Poza prawem" i "Noc na ziemi". Ciężko rozstrzygnąć co lepsze, chociaż z pewnych osobistych względów raczej to drugie. Kolejne trzy miejsca zajęłyby "Kawa i papierosy", "Broken flowers" oraz "Truposz". "The Limits of Control" podobał mi się w podobnym stopniu co Tobie. "Nieustające wakacje" mogą być. Nudne, chociaż prawdziwe.

    Do obejrzenia "Ghost Dog", "Mystery Train" i "Inaczej niż w raju".

    Kino dostatecznie obrzydziło mi temat wampirów w ostatnich latach, więc zobaczymy co w tej kwestii zrobi Jarmusch.

  • Świetne, klimatyczne chociaż wielkim fanem Jima nie jestem. U mnie juz post był na temat tego filmu 🙂 Takie 8/10 😀

  • Wampiry Jarmuscha są zgoła inne niż te popkulturowe – spodoba się 🙂

  • Nie przejmuj się, ja też jeszcze nie widziałam "Truposza". "Broken Flowers" uwielbiam i często do niego wracam. "Only Lovers…" jest według mnie cudowny, po seansie w kinie byłam oczarowana. Zaraz kupiłam CD z muzyką, a także i DVD. Film jest sentymentalny, romantyczny, a także ma mnóstwo odniesień do kultury i nauki. A same wampiry są wreszcie ciekawie przedstawione. Jednak dla mnie, ten wampiryzm jest jedynie dodatkiem w historii o outsiderach, zawieszonych mentalnie w przeszłości.

  • Takie 8/10 to bardzo dobra ocena. Przed następnymi urodzinami zdążę obejrzeć

  • Pingback: Paterson (2016) - Po napisach | z pasją o filmach()