Serce z betonu #01

Teoretycznie to moja wrażliwość i nawet moje tempo, ale jakoś nie mogłem wczuć się w formułę zaproponowaną przez Beatę Pytko. Wprawdzie byłem przygotowany na ten styl, jednak na dłuższą metę (208 stron) również trochę mnie znużył.

Nastrojowo Serce z betonu umieściłbym obok albumu Nawet nas tu nie ma Filipa Jędrzejewskiego. I tam mieliśmy dystopię, dużo smutku oraz bohatera, który zastanawia się nad swoim miejscem wśród społeczności. Dla mnie jest to zarazem pierwszy kontakt z twórczością Beaty Pytko. Nie miałem okazji poznać tak szeroko komentowanego Mordu na dzielni, chociaż znam temat i wysłuchałem dyskusji na jego temat.

Serce z betonu #01Sci-fi przede wszystkim jako narzędzie do opowieści o żałobie, samotności i lęku przed bliskością.

W teorii Serce z betonu ma nader wyraźną przynależność gatunkową, ale warstwa ta pełni tu raczej funkcję nośnika tematów psychologicznych i nie stanowi celu samego w sobie. Odległa przyszłość, którą prezentuje autorka, ma posłużyć ukazaniu momentu wyjałowienia. Motywami przewodnimi są żałoba, potrzeba bliskości (nawet jeżeli postaci mogą temu zaprzeczać), strach przed zmianami i kontaktem z drugą osobą. Przyszłość, która jawi nam się w całej okazałości zaraz po rozpoczęciu lektury, jest tylko pretekstem. Oto widzimy bowiem świat nazwany Kolosem.

To struktura, która ma zapewnić ochronę mieszkającym w jej wnętrzu ludziom. Taki pancerz, gruba skóra, coś, co chroni przed… zewnętrznymi zagrożeniami? Ale nie można Serca z betonu czytać dosłownie. Dotyczy to zresztą większości wątków, bo konstrukcja Kolosa zaczyna pękać, pojawiają się rysy. Może nadszedł czas, by zacząć przepuszczać emocje? Tak, szczeliny stają się coraz głębsze.

Największym zagrożeniem nie jest rzeczywistość za murami, lecz to, co bohaterki skrywają w sobie.

A my, jako czytelnicy, wciąż pozostajemy we wnętrzu tej megastruktury i poznajemy dwie bohaterki. Robin stroni od kontaktów, woli chłodne towarzystwo robotów. Jest konstruktorką, próbuje przy użyciu technologii „załatać” wspomniane rysy i pęknięcia. Przeżywa stratę przyjaciela, a jej skorupa jest naprawdę solidna. Drugą główną postacią jest Val. Tęskni za naturą, sadzi drzewa i wydaje się bardziej empatyczna.

Nie ma tu dramaturgii opartej na spektakularnym widowisku. Wszystko jest zimne, przygaszone, rozmyte. Pytko buduje napięcie z niedopowiedzeń, milczenia i drobnych gestów. To narracja wymagająca cierpliwości, ale właśnie dzięki temu pozostaje wiarygodna.

Mnie, jak napisałem, całość trochę znużyła. A może to zmęczenie dystopią, proponowanym co rusz smutkiem i raczej depresyjnym klimatem? Doceniam jednak ten kierunek i przyznaję, że zamknięcie rozbudza ciekawość. Bo de facto nie jest to zamknięcie, a raczej wyważenie drzwi wraz z futryną do drugiego odcinka. I przyznaję też, że dobrze się o Sercu z betonu pisze – analizuje się zachowanie bohaterek, wchodzi w rolę psychologa amatora, który próbuje zdefiniować problemy narastające wokół nich i w nich samych.

Patryk Karwowski

Rysunki: Beata Pytko
Scenariusz: Beata Pytko
Skład: Monika Drobnik-Słocińska
Ilość stron: 208
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Nagle! Comics
Format: 170 x 260 mm

KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

Nagle Comics