Krwiste obłoki, krwiste obłoki, wypełnia się złowróżbna przepowiednia
krwiste obłoki, rubinowe obłoki, szkarłatne niebo – takaż to sceneria.
Już sam świat przedstawiony ujawnia tę hybrydową naturę komiksu. Akcja rozgrywa się w rzeczywistości przypominającej feudalną Japonię, ale jest to Japonia przefiltrowana przez fantastykę. Są tu wędrujący ronini, zdeformowani możnowładcy, duchy natury, ogromne śnieżnobiałe wilki i demoniczne byty współistniejące w przestrzeni bardziej mitycznej niż historycznej.
Japonia Tenuty nie przypomina więc do końca Japonii. Wyrasta z samurajskich mitów, teatru Bunraku, demonologii, śnieżnych pustkowi i baśniowego okrucieństwa. Autor nie rekonstruuje historii, a tworzy raczej własną mitologię, wykorzystując japońskie rekwizyty jako autorski alfabet.
Saverio Tenuta, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Rzymie, debiutował w środowisku komiksowym w 1992 roku i współpracował z wieloma wydawnictwami. Był również zaangażowany w działalność edukacyjną, nauczając komiksu na Uniwersytecie w Kioto. Jego fascynacja Japonią stanowi fundament Legendy o Szkarłatnych Obłokach i w tej materii nie sposób mu czegokolwiek zarzucić. Ba, entuzjaści japońskiej kultury i historii, a także wszystkiego, co okołoazjatyckie, od faktur i tkanin po scenografię, przedmioty czy broń, powinni być zachwyceni.
Komiks olśniewający formą, ale dla mnie zaskakująco nieczytelny.
Ciekawe są te tropy, ale tutaj wypada zacząć od warstwy wizualnej, jakże różnorodnej, i to przecież w jednym tytule pochodzącym od jednego rysownika. Właśnie w tych ilustracjach widać fascynację japońskim malarstwem, kaligrafią i estetyką drzeworytu. Kontur raz staje się niemal niewidoczny, innym razem zamienia się w agresywną plamę. Bohaterowie potrafią być eteryczni niczym duchy, by za chwilę przybrać brutalnie fizyczną formę. Tak, to jest duży atut, moi drodzy.
Nie mam żadnych wątpliwości, że dzieło Saverio Tenuty jest wizualnie wyjątkowe. Nie mam też żadnych wątpliwości, że to utwór nie tyle pusty, co dla mnie kompletnie nieczytelny, a przez to mało angażujący. Gorzej. Z utęsknieniem czekałem na finał dramatu, kurczowo trzymając się jedynie tego, co pozostało dla mnie atrakcyjne, czyli właśnie rysunków.
Streszczając pokrótce fabułę, opowiada ona o Raido, roninie bez przeszłości. Nie pamięta, kim był ani skąd pochodzą blizny noszone na ciele i w duszy. Wędrując przez krainę pogrążoną w lodzie, trafia do miejsca, gdzie jego los splata się z losem tajemniczej Meiki. Wskazując natomiast motywy przewodnie, Legenda o Szkarłatnych Obłokach jest opowieścią o pamięci, winie i odkupieniu, ukrytą pod płaszczem samurajskiego fantasy.
Legenda o Szkarłatnych Obłokach opowiada o pamięci i odkupieniu.
Mam jednak za złe scenarzyście i autorowi ilustracji to, że pozbawił mnie, czytelnika, orientacji w historii. A robił to przez szereg własnych decyzji. Przede wszystkim przez przesyt wątków i nierówne tempo narracji. Problemem bywały także niekiedy niewielkie kadry. Gubiłem się w postaciach, ich znaczeniu i całej hierarchii ważności. Melodramatyczne rozwiązania pojawiające się w treści również skutecznie wytrącały mnie z rytmu opowieści. Nie wiedziałem do końca, jak się tu odnaleźć. Tenuta rzeczywiście buduje monumentalne tło, ale nie jest zainteresowany polityką, geografią ani mechaniką swojego uniwersum.
Na plus należy zapisać samą figurę głównego bohatera. Raido nie został zaprojektowany jako psychologicznie realistyczna postać. Jest figurą – cieniem wojownika. Jest człowiekiem, którego tożsamość została rozcięta równie brutalnie jak jego ciało. Jedno oko, jedna ręka, jakieś strzępy pamięci. W klasycznej powieści byłby zapewne zbyt abstrakcyjny. W legendzie staje się naturalny.
Ale dla mnie to wciąż za mało. Nie znalazłem tu opowieści. Nie czułem się w tej historii dobrze. Byłem przede wszystkim rozkojarzony. Pomimo usilnych starań i uważnej lektury nie rozumiałem, o co właściwie chodzi.
Ostatecznie album mnie nie porwał, choć trudno odmówić mu niebanalności. To rzecz, którą można długo wertować i podziwiać kunszt rysownika. Szkoda tylko, że za imponującą formą nie odnalazłem równie angażującej treści.
Scenariusz: Saverio Tenuta
Rysunki: Saverio Tenuta
Kolory: Saverio Tenuta
Tłumaczenie: Jakub Syty
Skład: Piotr Margol
Redakcja: Izabela Rutkowska
Korekta: Izabela Rutkowska
Ilość stron: 200
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Lost in Time
Format: 240 x 320 mm

