Komisarz Toumi

Napisać, że dowcip jest tu grubo ciosany, to napisać mało. Ale, jednocześnie, jeżeli szybko nie zaakceptujesz pewnej prześmiewczej konwencji, jesteś stracony. Odbijesz się, stracisz swój cenny czas podczas lektury Komisarza Toumi.

Anouk Ricard, francuska autorka, połączyła dziecięcą estetykę z dorosłą ironią. Nie inaczej, chociaż rzeczywiście kluczem do odbioru (świadomego) jest przede wszystkim zrozumienie artystycznej maniery, To na pewno nie jest komiks dla wszystkich, ale jednocześnie nie można obok niego przejść obojętnie. Ricard wykorzystuje zasady klasycznego kryminału, rozbiera je na części i składa ponownie w formie, która bardziej przypomina krzywe zwierciadło niż hołd gatunkowi. A jednak – paradoksalnie – właśnie w tej deformacji kryje się moim zdaniem dużo miłości do medium.

Komisarz ToumiKomisarz Toumi – dziecięca estetyka zderza się z dorosłą ironią.

W szczególe fabularnym Komisarz Toumi to francuska parodia policyjna. Toumi i Stucky (pies i kot, klasyk) razem zdawali testy do policji, razem dzielą biuro, razem rozwiązują kryminalne sprawy. Tych spraw jest w albumie kilka. Każda, już odżegnując się od karykaturalnej formy (tak w rysunku jak i w treści) są bardzo poważne – morderstwa, porwania, jeszcze raz morderstwa. Gdyby przenieść je do bardziej realistycznej formy, pozbawić cech parodystycznych, zostawić tylko zbrodniczą esencję – treść byłaby cokolwiek niepokojąca, mroczna i parszywa w swoim kryminalnym charakterze. Ale mamy tu do czynienia z komedią, z dowcipem rzeczywiście miejscami, jak napisałem w pierwszych zdaniach, grubo ciosanym. Niekiedy to taki dowcip, że przerywasz lekturę i, hmm… no dobra, idźmy dalej choć w duszy potrafi coś parsknąć, bo przecież niby jestem dorosły, ale czasem odzywa się ten nastolatek.

Toumi, policyjny pies o manierach zmęczonego detektywa z telewizji i jego nieudolny pomocnik Stucky tworzą duet, który mógłby funkcjonować w klasycznym buddy cop movie. Mógłby, gdyby scenarzystka i ilustratorka nie podcinała tej powagi w ramach jednego nawet kadru – Stucky, który stwierdza że komisarz ma plamę na spodniach, bo się obsrał. Moi drodzy, z takimi dowcipami też będziemy musieli się tu zmierzyć.

Ricard konsekwentnie deformuje kryminał.

Kluczowe więc jest zrozumienie i konwencji, ale też samej formy. Świat stworzony przez Ricard jest zamieszkany przez antropomorficzne zwierzęta, które zachowują się jak bohaterowie telewizyjnych procedurali, ale wyglądają jak postaci z książeczek dla dzieci. Ten dysonans jest kluczowy: to właśnie on tworzy napięcie między formą a treścią, między niewinnością a groteską.

Ilustracje Ricard natomiast są pozornie proste: wyraźne kontury, płaskie plamy koloru, kadry oparte na powtarzalności – są tam rozpoznawalne po kilku planszach drobne gesty, miny. Idąc dalej w ten abstrakcyjny humor zobaczymy absurdalne rekwizyty (oczywiście w dziwnej, niepasującej skali) – to wszystko wzmaga komizm sytuacyjny. I taka sama jest kolorystyka – intensywna, wręcz krzykliwa, co dodatkowo podkreśla kontrast między infantylną estetyką a brutalnością niektórych scen. Mój ulubiony moment to pocięta parówka – długo wpatrywałem się w tę groteskową scenę – jakby mając wręcz problem, by ją dobrze umieścić w swojej percepcji.

Komiks działa w swojej specyficznej formie, można go zapamiętać – a to już duży plus.

Patryk Karwowski

Rysunki: Anouk Ricard
Scenariusz: Anouk Ricard
Tłumaczenie: Elżbieta Janota
Redakcja: Krzysztof Ostrowski
Korekta: Hanna Antos
Skład: Monika Drobnik-Słocińska
Ilość stron: 88
Oprawa: twarda
Format: 190 x 260 mm
Wydawnictwo: Nagle! Comics

KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

Nagle Comics