PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Co robimy w ukryciu (2014)

What We Do in the Shadows - Co robimy w ukryciu - 2014Nie mogę ocenić tego filmu jako pełnoprawnej historii na miarę obrazu fabularnego pokazywanego w kinie. To co widzą niektórzy przy pospiesznym scrollowaniu w dół, to ocena kilku odcinków nowego sitcomu o wampirach. Ponieważ traktuję ten film jako zbiór gagów, w całości oceniam je jako bardzo dobre, jednak nie spełniające swojej roli w kinie. Dlaczego? Możemy spokojnie wyjść na 20 minut, wrócić i doskonale bawić się dalej.








Wiedziałem na jaki typ humoru mam się przygotować i wiedziałem, że Co robimy w ukryciu będę musiał w końcu obejrzeć. Jestem przecież coś winien twórcom recenzowanego tytułu. Otóż dwóch Nowozelandczyków, panowie Jemaine Clement i Taika Waititi, zrobili wcześniej dwie rzeczy, które absolutnie uwielbiam i nikomu nie polecam. To takie tytuły, w trakcie których oglądania myślisz sobie, czy komuś oprócz ciebie to się jeszcze podoba.

What We Do in the Shadows - Co robimy w ukryciu - 2014

Przecież to jest dziwne, kwasiaste i kręcone na niekończącym się joincie (a po nim smakuje pewnie jeszcze lepiej). Film Orzeł kontra rekin (taki tytuł, naprawdę) i serial Flight of The Concordes (przetrwał dwa sezony, ponieważ był za dziwny). Na oba koniecznie zerknijcie.

What We Do in the Shadows - Co robimy w ukryciu - 2014
Co robimy w ukryciu kontynuuje styl opowieści z dwóch wcześniej wskazanych tytułów. Poznajemy coś w rodzaju komuny, w której pomieszkują wampiry. Pomieszkują już oczywiście od wielu lat. Znają więc doskonale swoje przyzwyczajenia, predyspozycje seksualne i preferencje kulinarne. No dobra… Preferencje kulinarne akurat mają identyczne i nie są one szczególnie wygórowane. Ot, napięte gardło i tryskająca pod ciśnieniem krew z aorty wprost do wampirzego żołądka zdaje się być wyśmienitym posiłkiem. Ponieważ nie ma tu klasycznej fabuły, twórcy wymyślili oryginalny sposób na przedstawienie wypełniających całe 90 minut żartów sytuacyjnych.

What We Do in the Shadows - Co robimy w ukryciu - 2014

Towarzyszymy więc ekipie kręcącej dokument o wampirach i razem z nimi obserwujemy zachowania krwiopijców od zmierzchu aż do świtu. Stylizowany na dokument obraz okazał się być idealnym medium dla całej produkcji. Z jednej strony jest kupa śmiechu, bo wiecie… to niby dokument. Z drugiej strony jest druga kupa śmiechu, bo wampiry nie są wcale ponure (oprócz najstarszego, liczącego 800 lat. Chociaż… przez kontrast zachowań on też wydaje się być komiczny). Są złośliwi w stosunku do siebie, nie wywiązują się ze swoich domowych zadań. Przecież jakaś kultura i wyznaczone obowiązki wśród sublokatorów być powinny. Na przykład takie dyżury w kuchni i zmywanie naczyń.

What We Do in the Shadows - Co robimy w ukryciu - 2014
Jeśli chodzi o podjęcie tematu, to Co robimy w ukryciu jest oryginalne, zważywszy na fakt, iż opowiada o wyeksploatowanych ze wszech miar wampirach w taki sposób. Jednak już realizacyjnie porównałbym go do niezapomnianego francuskiego seansu Człowiek pogryzł psa (1992) pochodzącego od reżyserskiego tria Rémy Belvaux, André Bonzel, Benoît Poelvoorde. Tam również schowana za kamerą ekipa filmowa towarzyszy mordercy (jakby nie patrzeć, wampir to też morderca). I chociaż Człowiek pogryzł psa to obraz brutalny, gwałtowny, to miejscami nie pozbawiony nutki czarnego humoru (wywołany na znak zawał staruszki).

What We Do in the Shadows - Co robimy w ukryciu - 2014
Wracając do nowozelandzkiego para-horroru, para-komedii w zamykającym te gatunki para-dokumencie, to jeżeli oglądacie sitcomy, na pewno wyłapiecie kilkanaście gagów, które przypadną wam do gustu. Jeżeli lubicie ten jeden szczególny sitcom, Flight of The Concordes, to Co robimy… być może nawet pokochacie.

8/10 - bardzo dobry

Czas trwania: 86 min
Gatunek: Horror, Komedia
Reżyseria: Jemaine Clement, Taika Waititi
Scenariusz: Jemaine Clement, Taika Waititi
Obsada: Jemaine Clement, Taika Waititi, Jonny Brugh, Cori Gonzalez-Macuer, Rhys Darby
Zdjęcia: Richard Bluck, D.J. Stipsen
Muzyka: Plan 9

  • Est

    Wcześniej nie oglądałem niczego od tych panów (będę musiał nadrobić), ale "What We Do In The Shadows" mnie rozwaliło momentalnie. Przede wszystkim tematyka. Kino jest pełne wampirów w ostatnich kilku latach (no może akurat teraz ich nie ma, ale pewnie zaraz ktoś sobie o nich przypomni), ale nikt nie potrafił zrobić dobrej komedii o krwiopijcach. I w końcu jest. Tutaj nawet patrząc na zwiastun można było buchnąć śmiechem. Dla mnie film absolutnie genialny, prosty i w pełni wykorzystujący skostniałą już formę mockumentary. Humor idealnie trafiający w mój gust. Twórcy rewelacyjnie obśmiali wszystkie elementy wampiryzmu.

  • No to obejrzyj sobie jeden odcinek "Flight of The Concordes". To trwa chyba 20 minut. Zero wampirów, ale styl dowcipów bardzo podobny. No i przez serial przewijają się wszyscy z "What We Do in The Shadows".

  • nie zgodzę się z " jednak nie spełniające swojej roli w kinie. Dlaczego? Możemy spokojnie wyjść na 20 minut, wrócić i doskonale bawić się dalej." – bo byłby wielki żal, że się przegapiło aż 20 minut świetnej komedii 😉

  • No bo w kinie powinienem być przykuty do seansu, zaangażowany w fabułę (nawet jeżeli to jest komedia). Tutaj nie stracimy nic a nic z historii podczas naszej nieobecności. Trochę jak kolejny Jackass. Jestem pewny, że twórcy zbierali gagi / pomysły aż dozbierali do 90 minut. Mogli to puścić od końca do początku i też by było fajne. To jest bardzo dobry film, i dobrze, że niektóre kina zdecydowały się na seanse. W Bydgoszczy trzy multipleksy sobie odpuściły.

    "bo byłby wielki żal, że się przegapiło aż 20 minut świetnej komedii ;)". No właśnie… przewiniesz sobie nawet 30 minut i od początku się dobrze bawisz 🙂 To jest idealny produkt na dvd z dodatkami zza kulis.

  • I tak najlepsza akcja była z jedną, małą frytką ;). Film mi się podobał, przaśny i z genialną muzyką. Rzadko śmieję się na komediach, tutaj śmiałam się cały czas. No i hasło, które do dziś funkcjonuje w moim domu: "we're werewolves not swearwolves" ;).

  • No to Ty też powinnaś zerknąć na "Flight of the Concordes"

  • Trudno się nie zgodzić z tym, że to zbiór gagów, ale że nie spełnia swojej roli w kinie to jednak przesada. Są tysiące filmów, na które składają się niepotrzebne sceny czy dłużyzny, a tutaj każda scena miała swoją wartość 😉 Dla mnie nawet lepiej, że to tak luźno powiązane.

  • Anonimowy

    Rozwalił mnie ten film 😀 ale niektórzy znajomi nie mogli wysiedziec, ja tak wymiękłam przy filmie Mordercza Opona, ale ten jest świetny chociaż fakt, trzeba usiąść przed nim z odpowiednim nastawieniem 😉

  • Jeżeli "nie spełnia swojej roli w kinie" jest zbyt drastycznym określeniem, niech będzie: Ten film nie wymaga seansu kinowego. Zresztą Ty Szyszku i tak go nie widziałeś w kinie 🙂 A tak poza tym. Używasz jakiegoś tajnego skryptu do publikowania komentarzy? 🙂 Tylko w Twoim przypadku nie dostaję powiadomienia o nowym komentarzu na stronie z recenzją. Wszedłem na "Co robimy w ukryciu" żeby przeczytać komentarz pani Anonimowej poniżej, a tu ty 🙂

  • A ja na "Morderczą Oponę" mam wielką ochotę. Chciałbym zdążyć przed nowym filmem reżysera, który powoli wchodzi do kin, czyli "Réalité"

  • Racja 😀
    )Od zawsze jestem w bloggerze. Póki i Ty tam byłeś to było ok, potem coś się zaczęło chrzanić i nawet ja to czuję.
    Zły był ten Blogger? Komu to przeszkadzało? 😛

  • Ależ ja jestem w bloggerze, tylko na swojej domenie. (Znowu nie zobaczyłem powiadomienia, że doszedł Twój komentarz )

  • Znaczy sabotaż wrogich sił 😀

  • Monika

    To z niecierpliwością czekam na wpis o Oponie, może w tym czasie uda mi się ją obejrzeć do końca 🙂 Chociaż "No reason" z tego filmu utkwiło na bardzo długo i jednak jakieś znaczenie ma.