PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Jurrasic World (2015)

Jurrasic World - 2015Jurrasic Park był niewątpliwie kamieniem milowym jeżeli chodzi o wykorzystanie cgi. Scena, gdy gallimimusy biegną przez równinę jest znana nawet tym, którzy nie widzieli filmu. No cóż… było, minęło. Spielberg i studio zarobili krocie i jasnym się stało, że serię trzeba kontynuować. Nie było mnie przy tym. Powróciłem na wyspę w ten weekend i muszę na wstępie napisać, że bawiłem się… hmm. No właśnie, czy ja się w ogóle bawiłem? Było kilka niezłych scen, kilka odgryzionych kończyn i kilka momentów, o które bym nie podejrzewał Spielberga (tak, jego cień był widoczny nawet pomimo tego, że reżyseria była powierzona komuś innemu).




Ponownie trafiamy na wyspę i nie jest żadną tajemnicą na czym będzie polegała główna oś fabuły. Dinozaury wymkną się spod kontroli i zadaniem ludzi będzie je okiełznać. By akcji nadać odpowiednie tempo i pokusić się nawet o dramatyczne zwroty w scenariuszu, uwzględniono kilka grup postaci dążących do swoich celów. Zrobiono to niestety w sztampowy sposób i każdy z bohaterów ma z góry określony priorytet. Nawet jeżeli są to niecne zamiary, to na nic się zdaje ukrycie ich przed widzem. Z twarzy bohaterów Jurrasic World w reżyserii Colina Trevorrowa (to jego drugi pełnometrażowy film. Drugi po świetnym Na własne ryzyko – niskobudżetowym, niezależnym sci-fi – polecam!) można czytać jak z elementarza dla szkół podstawowych.

Jurrasic World - 2015
Są zatem bracia Gray (Ty Simpkins) i Zach (Nick Robinson – gwiazda filmu Królowie Lata. Swoją drogą Nick coraz bardziej przypomina Coreya Feldmana z lat 80-tych). Dostali się do Parku na zaproszenie cioci zostawiając wszystkie problemy na kontynencie (wiadomo – rozwód rodziców). To właśnie oni mają skupić na sobie emocje widzów. No, bo wiecie – są dzieciakami, dinozaury są wielkie. Dzieciaki głośno krzyczą, nieporadnie uciekają itd.

Jurrasic World - 2015
Ciocia o której wspomniałem, czyli manager Parku, Claire (Bryce Dallas Howard) – poślubiona korporacji jest jedną z osi stanowiącej przyczółek dla wątku romantycznego. To właśnie ta Claire z kampanii promującej rodzicielstwo. Ta sama, która ma wszystko, ale nie zdążyła mieć dzieci. Szpilki, skrojony na miarę uniform, nienaganna fryzura i próba utrzymania porządku na najwyższym poziomie. Przeciwległym biegunem dla ułożonej Claire jest gwiazda wszystkich okolicznych blocbkusterów, czyli Chris Pratt. Gra tutaj byłego marines, obecnie pracującego jako poskramiacz dinozaurów. Najbliżej mu w zachowaniu do Paula Hogana z Krokodyla Dundee. Nieobyty, trochę szorstki, męski i odważny. Jako że przeciwności (tym bardziej filmowe) się przyciągają, wątek romantyczny gotowy. Pratt nie zawodzi, chociaż muszę przyznać, że jest coś co mnie niepokoi, a jego może w pewnym momencie ograniczyć w rozwoju kariery. Otóż Pratt swoim emploi pokazuje ciągle tego samego Pratta. To znaczy, że mógłby wejść do szafy i wyjść z drugiej strony z szopem na ramieniu i zagrać w Guardians of the Galaxy. Pomimo prób ograniczania jego naturalnych ciągot w kierunku komedii, to i tak nie dało się ukryć całkowicie pana śmieszka. Nie było na to szans. W przypadku Jurrasic World to dobrze, jednak w przyszłości odbije się to czkawką. No i są ci źli (wojskowi rzecz jasna). Chcą wykorzystać dobre dinozaury w walce z wrogiem na prawdziwym polu walki.

Jurrasic World - 2015
„-Ah.. Gdybyśmy mieli kilka takich maluchów w Afganistanie…” – wzdycha Hoskins (Vincent D’Onofrio – przeżywający ostatnio rozkwit swojej kariery na drugim planie. Wszakże w kinowych produkcjach na pierwszym rzadko bywał) patrząc pełnym nadziei wzrokiem na spętane (jeszcze!) raptory.

Dominus Rex

Byłbym zapomniał o najważniejszym, czyli prawie sequelu. Jest to też trochę męczące, gdyż twórcy w swojej autoironii stają się w pewnym momencie coraz mniej szczerzy. W 22 Jump Street Ice Cube rozwodzi się, że teraz musi być głośniej, mocniej, szybciej, whatever. No i w Jurrasic World genetycy również posiłkując się tłumaczeniem nawiązującym do prawa sequelu, wyjaśniają czemu stworzyli Dominusa Rexa… Przecież widzowie, czytaj turyści odwiedzający nowy Park muszą w końcu dostać coś „nowego”. Stary Park, ten z 1993 roku, też jest w filmie. Swoją drogą nie wiem czemu miał służyć ten zabieg z „odwiedzinami” na starych śmieciach. Nie chciałbym, żeby to źle zabrzmiało, ale pachnie mi tu wazeliną w kierunku Spielberga. No, więc przyszedł czas na Jurrassic World i stworzonego w laboratorium Dominusa Rexa – odpowiedzialnego za cały ten zamęt na wyspie. Mutant, bo tak go trzeba nazwać, jest większy, bardziej inteligentny i ma dwie sprawne rączki (nie to co ten T-Rex, któremu nigdy nie było dane zaklaskać).

Jurrasic World - 2015
Na szczęście dla końcowej oceny akcja pędzi bez żadnych przestojów (i naprawdę nie ma tu chwili na zbędne dialogi), by w finale uraczyć nas potyczką na szczycie łańcucha pokarmowego. Nie napiszę słowa o efektach, bo jak dla mnie wszystkie filmowe efekty przy takim budżecie wyglądają podobnie i po prostu dobrze. Dwie godziny mijają w sympatycznej atmosferze, niestety na tyle sympatycznej, że widać po kilku minutach kto dla producentów będzie głównym odbiorcą filmu, czyli nastolatek z rozdziawioną gębą. Na szczęście ten sam roześmiany nastolatek, wciąż jarający się dinozaurami, kilka razy przetrze oczy ze zdumienia po bardziej drapieżnych wyskokach dinozaurów. Całość oceniam jako niezłą z duuuużym minusem.

6/10 - niezły

Czas trwania: 124 min
Gatunek: Akcja, Sci-Fi
Reżyseria: Colin Trevorrow
Scenariusz: Rick Jaffa, Amanda Silver, Colin Trevorrow, Derek Connolly
Obsada: Chris Pratt, Bryce Dallas Howard, Vincent D’Onofrio, Ty Simpkins, Irrfan Khan
Zdjęcia: John Schwartzman
Muzyka: Michael Giacchino

  • Ja idę do kina jutro, a za niedługo napisze o muzyce, a co a tym idzie także mini recenzję filmu 😉

  • A miałam nadzieję, że napiszesz pozytywną recenzję i jednak wybiorę się do kina. Trailery mnie nie przekonywały (odgrzewany bardzo kotlet z lepszymi efektami) jednak kiedy wyczytałam, że film pobija rekord otwarcia pomyślałam że może tłumy wiedza lepiej i jednak też się wybrać do kina. Teraz jednak może poczekam na dvd…

  • Mimo twoich minusów – to jednak wybiorę się na film – a co tam baja jak każda inna nie ma co oczekiwać górnolotnego przekazu 🙂 🙂

  • Sam kompozytor – autor muzyki do "Jurrasic World" rzeczywiście warty opisania. Czy soundtrack do tego filmu również zasługuje na recenzję? Musisz sam zdecydować 🙂 Mi jakoś nie wpadł specjalnie w ucho 🙂

  • Normalnie napisałbym, że być może akurat Tobie się spodoba. Ale wiesz co? Odpuść sobie 🙂 Minęły dwie doby od seansu, a pamiętam coraz mniej z filmu 🙂

  • Gdyby taki górnolotny przekaz się tu znalazł ocena poszybowałaby dramatycznie w dół 🙂

  • :):):)

  • Fajna recenzja, lepsza niż moja. 😀 Skomentuje sobie dwie rzeczy.

    Obecność Spielberga. Ja uważam, że ten reżyser jest pozbawiony stylu, chociaż jego filmy są naprawdę bardzo dobre. Też mógłbym stwierdzić, że go tu czuje, ale tylko dlatego, iż ogólnikowo bym potraktował ten film – jako coś pozbawione stylu 🙂

    Druga rzecz. Ciekawe czemu motyw starego parku jurajskiego jest obecny. Ja tak sobie myślę, że autorzy chcieli wyraźnie zaznaczyć kontynuacje serii. Sam tytuł (a właściwie jego pół) nie wystarczał. Ubarwia to trochę fabułę. Potraktowałbym to jako metke, czyli ten produkt jest oryginalny. Tyle mi do głowy przychodzi.

    pozdrawiam

  • Ja jestem ogólnie z seansu zadowolony i dostałem właściwie to na co liczyłem jako fan serii. Nie szedłem dla jakiejś rewolucji, którą zrobił "Park jurajski" czy cholernie dobrego klimatu z "Zaginionego świata" ani dla aktorów (bo niestety, ale w tym cyklu nawet stu Prattów nie zastąpi mi Sama Neilla czy Jeffa Goldbluma, a Bryce Dallas Howard choćby rozpięła dekolt jeszcze bardziej nie zastąpi naturalnej i pięknej Laury Dern z oryginału), ani na film z jakimiś większymi ambicjami. Szedłem głównie dla widowiska będąc świadom jak odgrzanym kotletem będzie fabuła i jako fan cyklu się nie zawiodłem – dla mnie takie 7/10 bez szczypania. (fabuła odgrzanym kotletem, ale na tle zalewu komiksowych ekranizacji o suberbohaterach w rajtuzach i innych "Blaszanych Drwalach" tłukących się z innymi robotami jest to wręcz powiew świeżości).

    Dzieciaki wyraźnie słabsze od parki z oryginału. Nawet w części drugiej i trzeciej wątek z dziećmi był bardziej naturalny. Film zrobiony ewidentnie jako akcyjniak / przygodówka, bez magii i klimatu z pierwowzoru. Łezka w oku się zakręciła gdy w pierwszych minutach filmu rozbrzmiał główny motyw Williamsa w odnowionej aranżacji, ale to chyba z tęsknoty do "Parku jurajskiego" a nie zachwytu nad czymś nowym. Ogólnie muzyka bardzo średnia, drobne nawiązania do motywów z poprzednich części dla mnie nie wystarczające.

    Efekty dopracowane, w trójwymiarze było to porządne widowisko. Mimo świadomości dobrego zakończenia, ręce w wielu momentach miałem spocone. Fani serii mimo oczywistych wad filmu zawodu czuć nie powinni, o ile nie pójdą z nastawieniem ujrzenia przełomu na miarę oryginału. Mnóstwo "mrugnięć okiem" do widza w nawiązywaniu do oryginału, także przez obecność starego parku – myślę, że to ukłon w stronę fanów pierwszej części. Może więc to także kwestia oczekiwań. Dla mnie seans na plus, dwie godziny minęły jak z bicza strzelił.

    Pozdr:-)

  • Bryce Dallas Howard wygląda jak Jessica Chastain 😀

  • Dzięki za komentarz. Jako fan serii rzeczywiście możesz czuć się usatysfakcjonowany. Każdy idzie na takim film z nadzieję na widowisko i każdy kto ma nadzieję na coś więcej w ogóle nie powinien przekraczać progu kina. To rozrywka w czystej postaci, ja miałem tylko nadzieję na większe emocje . Chociaż, tak jak napisałeś emocje były, widocznie ja ich nie wyczułem 🙂 Stary park mógł być tylko ukłonem, bo żadnej innej roli nie spełnił. Jeżeli chodzi o te dwie godziny, które szybko minęły, to masz rację. Tempo jest szybkie i to zdecydowanie duży plus.

  • To znaczy, że filmy Spielberga są pozbawione stylu? Cenię Spielberga za wkład w kinematografię i fakt, że dał tyle radości swoimi filmami (niekoniecznie mi, chodzi o sam fakt dawania radości ludziom z przebywania w kinie). Jego filmy są przede wszystkim… grzeczne. Oczywiście w pewnym (dłuższym) okresie twórczości. Ja wiem, że jakby chciał to by powtórzył dzikość i furię z "Pojedynku na szosie" (mojego ulubionego filmu reżysera). No ale cóż… Widocznie Stefan chciał dogodzić swoim dzieciakom i kręcić filmy o ufoludkach (które też lubię. Jednak to inny rodzaj sympatii)

  • Gdy oglądam Kubricka – to wiem, że to Kubrick. Gdy oglądam Hithcocka – to wiem, że to Hitchcock. A gdy widzę Spielberga, to widzę, że to Hollywood. Tyle, jeśli chodzi o styl.

  • Mam dokładnie tak samo! Spielberg to dla mnie trybik z machiny filmowej, ale doskonały, bez wątpienia!

  • Pingback: Kong: Wyspa Czaszki (2017) - Po napisach | z pasją o filmach()