PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Matt Reeves

Matt Reeves - dzisiejszy solenizant - 27 IVUrodzony 27 IV, Matt Reeves

Przygotowując listę reżyserów solenizantów natknąłem się na Matta Reeves’a i okazało się, że widziałem wszystkie jego cztery filmy. Dlaczegóż by zatem nie wspomnieć o jego może i małym, ale ciekawym dorobku. Co więcej Matt wyraźnie się rozwija. Chociaż być może nie wielbię jego Ewolucji… tak, jak według co niektórych powinienem (moja ocena wyraźnie odstaje od średniej), to jeden z jego filmów znajduje się w moim top z gatunku monster-movies. W świecie filmowym wybił się jako scenarzysta i współtwórca (razem z J.J Abramsem) serialu Felcity.



 

Co by nie pisać o perypetiach młodej dziewczyny, która postanawia zmienić swoje szare życie, to zdecydowanie serial zyskał ogromną popularność za oceanem. Jednak Felcity to lata 1998-2002, a wcześniej? Wcześniej Matt napisał kilka scenariuszy, w tym jeden do filmu, który uważam za jeden z lepszych w dorobku Stevena Seagala. Liberator 2 (1995), który dostał nieziemski budżet – 60 mln dolarów, zatonął pod falą krytyki i kiepskich wyników. Co tam! Scenarzysta (Matt Reeves) zgarnął przecież kasę wcześniej i mógł ją spożytkować na własny projekt, czyli swój reżyserski debiut Żałobnik z 1996 roku. Nie wyszło najgorzej (dla mnie). Jeżeli chodzi o sam film, to szczęście w nieszczęściu było takie, że Żałobnik miał niezłą obsadę, w tym Davida Schwimmera, którego chciał obejrzeć każdy zaznajomiony z serią Przyjaciele. Tym bardziej, że serial był na szczycie i każdy chciał się dowiedzieć jak poza tym jednym pokojem i kawiarnią toczą się losy aktorów związanych z tym kultowym zjawiskiem. Tak, słowo „kultowy” pasuje jak ulał do serialu Przyjaciele, którzy wyznaczyli pewną jakość w swoim segmencie. Debiut Reeves’a wyszedł na przysłowiowe zero, jednak dzięki temu jego nazwisko było już rozpoznawalne i z pewnością było już twórcy łatwiej poruszać się wśród rekinów hollywoodzkiego biznesu. A dzisiaj? Dzisiaj Reeves ma cztery pełne metraże na koncie i na pewno nie jest to jego ostatnie słowo, tym bardziej, że najnowszy przebój (blockbuster z zeszłego roku – Ewolucja planety małp) przyniósł spodziewane zyski. Reeves zostaje więc na reżyserskim fotelu przy kolejnej części o roboczej nazwie Untitled Planet of the Apes Sequel. Premiera zapowiadana jest na 2017 rok…

Całą obejrzana filmografia reżysera wraz z subiektywnymi ocenami poniżej… Zachęcam do komentowania i korygowania zestawienia według swoich upodobań.

   MIEJSCE 4   

The Pallbearer - Żałobnik (1996)

The Pallbearer – Żałobnik (1996). Wspomniany w przedmowie debiut reżyserski Matta Reeves’a był reklamowany na okładce VHS przez polskiego dystrybutora jako nowy Absolwent (pamiętam! Chociaż w sieci funkcjonuje inny front tej kasety). David Schwimmer, jako Tom Thompson zostaje poproszony do wzięcia udziału w pogrzebie człowieka, który uważał Toma za przyjaciela, a którego to Tom w ogóle nie kojarzy. Dobry temat? Dobry, i wyszło całkiem nieźle. Sympatyczna i ciepła komedia o dojrzewaniu, chociaż dojrzewanie już dawno minęło. O wchodzeniu w prawdziwą dorosłość i o starych przyjaźniach, które już dawno powinny zamienić się w miłość… Na drugim planie Gwyneth Paltrow. No i był jeszcze Michael Rapaport – jeden z moich hollywoodzkich ulubieńców (według mnie wciąż źle obsadzany). Żałobnik6/10

   MIEJSCE 3   

Dawn of the Planet of the Apes - Ewolucja planety małp (2014)

Dawn of the Planet of the Apes – Ewolucja planety małp (2014). O Ewolucji pisałem tutaj. Dla mnie to porządne, jednak o klasę słabsze widowisko niż reboot, remake czy cokolwiek to było w 2011 roku, czyli niż  Rise of the Planet of the Apes w reżyserii Ruperta Wyatta. W Ewolucji obserwujemy dwa obozy – ludzi i małpy. Kolejny raz okazuje się, że człowiek musi przekombinować i dochodzi o eskalacji przemocy. Scenariusz przewidywalny, efekty boskie, postacie ludzkie kiepskie. Nie podobał mi się nawet Gary Oldman, czyli as w rękawie producentów. Całość owszem dobra – jednak dla mnie tylko dobra. 7/10

   MIEJSCE 2   

Let me in - Pozwól mi wejść (2010)

Let me in – Pozwól mi wejść (2010). Wprawdzie nie widziałem oryginalnego, szwedzkiego Låt den rätte komma in w reżyserii Tomasa Alfredsona, jednak z pewnością nie przeszkodziło mi to w odbiorze remake’u. Remake’u, który powstał w dwa lata po oryginalnym tytule. Szybko. No, ale Amerykanie wiedzą jak kuć żelazo, póki gorące. Mroczny, wampiryczny melodramat o przyjaźni dwójki outsiderów. Film stojący w dalekiej opozycji do cukierkowego Zmierzchu i mu podobnych opowieściach o nastolatkach z grozą w tle. On, nastolatek Owen, i ona, nastolatka od dawien dawna – Abby. Przejmujący chłód  i mrok towarzyszy od napisów początkowych. W zasadzie wersja Reeves’a jest tak kompletna i dobra, że nie ma potrzeby, by sięgać po oryginał. Czy się mylę? 7/10

   MIEJSCE 1   

Cloverfield - Projekt: Monster (2008)

Cloverfield – Projekt: Monster (2008). Matt Reeves wcale nie wymyślił found footage, jednak wykorzystał tę technikę realizacji na tyle oryginalnie, że znalazł w mojej osobie fana Cloverfield. Historia ataku potwora na Nowy Jork na dzień dobry powinna pochłonąć 100 milionów dolarów. Reeves nakręcił pasjonującą i tajemniczą opowieść za 25 milionów i przyniósł wytwórni ponad trzy razy większe zyski. Siła tego filmu tkwi w realizacji. Found footage sprawdził się znakomicie. Zarys potwora, cień, przebiegający żołnierze, gdzieniegdzie wybuch i złowrogi wbijający w fotel ryk, a raczej pomruk. Kolejnym plusem była decyzja o zaangażowaniu aktorów „bez nazwisk”. Zwiększyło to tylko realizm produkcji. Cloverfield oglądałem z wypiekami na twarzy. Przez cały seans nie chciałem i jednocześnie chciałem zobaczyć potwora. Dlaczego? Wiedziałem, że pokazanie go w całej okazałości zakończy żywot tych, którzy próbują wydostać się z Wielkiego Jabłka. A emocji podczas próby ucieczki przez zgliszcza metropolii jest co niemiara, co w zasadzie mogłoby postawić tytuł obok obrazów o stricte katastroficznym wydźwięku. Dla mnie całość okazała się świetną zabawą z dreszczykiem. 8/10

Czy czekam na kolejny film reżysera? Trochę obawiam się, że został już na dobre wciągnięty przez machinę do odcinania kuponów i nie nakręci już nic „swojego”. Tak naprawdę czekam na to co będzie po Untitled Planet of the Apes Sequel, mając również nadzieję na to, iż Reeves nie okaże się kolejnym skrojonym na medal rzemieślnikiem na usługach wytwórni filmowej. Jak zatem układa się Wasza lista? Czy znajdzie się wśród czytelników jakiś fan Cloverfield? Ach. W bazie IMDB jest wzmianka o Untitled Cloverfield Sequel. Jak na razie bez żadnego angażu na stanowisku reżysera, scenarzysty etc. Żeby nie wyszło z tego Book of Shadows: Blair Witch 2, czyli kiepska kontynuacja genialnego found footage The Blair Witch Project z 1999 roku.

 

  • Widziałem tylko "Cloverfield" i bardzo mi się podobał, pomysłowo nakręcony, dobrze zagrany, były ciary i pewnie jeszcze nieraz do niego wrócę. Jeden z lepszych w gatunku monster movie, wyróżnia się pozytywnie w natłoku taśmowo kręconych sztampowych blockbusterów.

  • Zgadza się Mariusz. "Cloverfield" był świetny. Pamiętam te wszystkie momenty gdy ludzie przebiegali pomiędzy wieżowcami i tylko czekali aż to coś co tak ryczy wyjdzie zza budynku. Na maksa dopracowany film.

  • Żałobnika nie widziałem. Oceny identyczne z wyjątkiem "Cloverfielda", którego nie kojarzę, a ma ocenę 5. Może powtórzę przy bliższej okazji ;).

  • "Cloverfield" widziałem, ale trudno mi coś na jego temat powiedzieć. A skoro nie został w mojej pamięci, to znaczy, że pewnie coś mi tam nie pasowało, ale szczegółów nie pamiętam.

    "Ewolucja" to rewolucja jeżeli chodzi o efekty. Faktycznie scenariusz przewidywalny, choć do połowy filmu zabawa jest przednia. Potem jak ma dojść do bitwy bitew to jedno wielkie ziewanie.

    Co do "Pozwól mi wejść" i twoich słów, że przejmujący chłód i mrok towarzyszy od napisów początkowych. W zasadzie wersja Reeves'a jest tak kompletna i dobra, że nie ma potrzeby, by sięgać po oryginał. Czy się mylę? – to samo mogę napisać, tyle że o wersji oryginalnej, którą ubóstwiam i polecam, choć kilku moich znajomych uważa, że to straszne gówno 😛

  • Eeee jak nie kojarzysz, to na pewno innego "Cloverfielda" widziałeś! 🙂

  • "Ewolucja" zasługiwała na większe emocje w scenach bitwy. Reżyser oryginału – Tomas Alfredson, też się ciekawie rozwija twórczo za oceanem. "Låt den rätte komma in" z 2008 to była chyba jego przepustka do Hollywood. Później nakręcił świetnego "Szpiega" z Garym Oldmanem. Teraz pracuje nad kryminałem / thrillerem "The Snowman" – chociaż to produkcja dla Universal Pictures, to o tyle może być ciekawie, że zdjęcia kręcą w Norwegii. No i z ciekawostek to Martin Scorsese przymierzał się do scenariusza, ale ostatecznie odbił od tematu 🙂 Ja kibicuję Tomasowi 🙂