PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Annabelle (2014)

Annabelle - 2014

Chyba jestem za stary na takie filmy. Nie chodzi o gatunek, ale o historię, którą nam zaprezentował reżyser. Po pierwsze już to widziałem. Po drugie żaden diabeł mi nie straszny. Bardziej obawiam się pijanego nastolatka z nożem w kieszeni niżeli Beliala, Lucyfera itd. Nie wierzę. Jednak nie o wierze tu przyszliście czytać, ale o filmie. Annabella to historia małżeństwa wyczekującego dziecka. On, John (Ward Horton), lekarz starający się o staż w szpitalu. Ona, Mia (Annabelle Wallis), pani domu i kolekcjonerka lalek. Wokół lalki wszystko się kręci. Tej jednej, jedynej, pożądanej przez kolekcjonerów. Mia w końcu ją dostała…

Początek jest dobry, naprawdę. I chociaż wiemy w jaki sposób scenariusz wskoczy na właściwe tory, to mimo wszystko wyczekujemy pierwszego strzału.
 

Najpierw jest rozmowa o córce sąsiadów, która przyłączyła się do jakiejś sekty. Chwilę później nasze małżeństwo ogląda telewizyjne doniesienia o grupie, która wzoruje się na Charlesie Mansonie i nawołuje do Helter Skelter. No tak, wnioski nasuwają się same. Tak jak napisałem – zaczyna się naprawdę dobrze. Jednak to już było w zwiastunie! Para krejzoli robi „home invasion” u sąsiadów, by zaraz potem odwiedzić naszą parę. Jest groźnie, jest ostro i nawet są emocje. No dobra, z doświadczenia wiem, jaki strach o ciążę czuje małżeństwo. Szczególnie w ostatnim trymestrze, jak u Mii i Johna. Emocje są więc zawsze, gdy matka w dziewiątym miesiącu walczy z psychopatą z nożem. Jest krew, jest krzyk, jest dzielny policjant i w końcu jest kilka strzałów. Krew spływa po ciele, z którego uchodzi życie, prosto do unikatowej lalki. Tak! To krew jednego z członków satanistycznej sekty. Krew, która budzi coś do życia…. aAAAAaa ! 🙂 No proszę Was…:)

Annabelle - 2014
Reżyser połączył Dziecko Rosemary (nawet jest podobny lub ten sam model wózka), Laleczkę Chucky i po trosze wcisnął Egzorcystę. Schematy, kalki, skopiowane kadry. Seans się dłuży i praktycznie akcja biegnie od incydentu do incydentu. Pomiędzy próbami wystraszenia widzów jest ciągle to samo. Matka idzie przez korytarz. W tle stukanie i pukanie. Bam, pojawia się coś lub ktoś, ta przerażona ucieka, złego już nie ma, nikt jej nie wierzy, kropka.

Po pierwszej akcji i kolejnych scenach, gdy już wiedziałem, jakie klasyki reżyser połączył, miałem nadzieję, że na plan pierwszy wysunie się Chucky. Jednak twórcy nie deklarują się co do przewagi któregoś z wzorców i ciągną wszystkie elementy do końca. Dla mnie to porażka scenarzysty, który chciał zadowolić za dużą ilość oldschoolowych widzów. Jak się wrzuci za dużo przypraw, to wiemy co wychodzi z potrawy. Główna para aktorów jest dobrze dobrana, szczególnie pod kątem akcji dziejącej się w latach 70-tych. Fajne lokacje, stylowo ubrani aktorzy, mustang na podjeździe itd. Kilka dobrych zrywów, opartych jednak na tanich, znanych od lat sztuczkach. Ciężko mi jednak wybaczyć absurdy w stylu matki jadącej do ciemnej piwnicy z kilkoma kartonami. Tak! Musi je teraz wyrzucić. Przecież przeszkadzają jak cholera w 100-metrowym apartamencie. Wybrała na to idealny moment. Niemowlę zasnęło, można je zostawić samo w mieszkaniu i nocą wybrać się z latareczką do starej graciarni w piwnicach wielkiej kamienicy. Jakieś matki to czytają? Zresztą chyba nie trzeba być matką, by wiedzieć, że takich rzeczy się nie robi. Tym bardziej mając przeświadczenie, że coś wisi w powietrzu. No cóż. Jakoś trzeba było pokazać scenę, o której reżyser myślał od początku. Jadący korytarzem wózek w słabo oświetlonej piwnicy. To będzie to!

Annabelle - 2014
Średni film, ze spieprzonym potencjałem na dobrą alternatywę do ciągłego odgrzewania doskonałego Dziecka Rosemary, Laleczki Chucky i Egzorcysty. Annabelle to prequel do nakręconego w 2013 roku The Conjuring, czyli Obecność. Nie widziałem, jednak pochlebne recenzje umieszcone na stronach, z których treścią się przeważnie zgadzam, dają mi obraz całkiem udanego horroru. Poprzeczka była wysoko i John R. Leonetti zdecydowanie poślizgnął się przed wykonaniem efektownego skoku. Zabrał ze sobą za duży ciężar, zbyt wiele tytułów, miast skupić się na zgrabnej historii dotyczącej sekty i okultyzmu. Polecam dla fanów gatunku i dla tych, którzy nie znają wspomnianych w tekście tytułów sprzed parudziesięciu już lat.
5/10 - średnii

Czas trwania: 98 min
Gatunek: Horror
Reżyseria: John R. Leonetti
Scenariusz: Gary Dauberman
Obsada: Annabelle Wallis, Ward Horton, Tony Amendola, Alfre Woodard
Zdjęcia: James Kniest
Muzyka: Joseph Bishara

FILM OBEJRZAŁEM DZIĘKI WARNER BROS POLSKA

Advertisement

  • Też obiło mi się o uszy, że niewykorzystany potencjał. Lepiej sięgnij wreszcie po Obecność:) BTW Annabelle świetnie się sprzedała, a Wan osiągnął kolejny sukces. Pewnie kolejne spin offy w fazie pisania, więc jest na co czekać i oby były lepsze niż ta produkcja. Co jak co, miałem okazję obejrzeć, a wybrałem Vegę, ale nadrobię. Tymczasem pozdrawiam serdecznie

  • Co Ty Patryk "Obecności" nie widziałeś? Serio? 🙂
    Co do "Annabelle" to myślę, że za stary na takie filmy nie jesteś, że reżyser zwyczajnie nie próbował straszyć tylko co najwyżej zaskakiwać paroma jump scenkami (co w moim przypadku i tak się nie udało, bo wszystkie przewidziałam z dokładnością do ułamka sekundy). To raczej tego rodzaju horror, który opowiada w moim mniemaniu schematyczną, ale ciekawą historię w klimacie lat 70-tych (uwielbiam zamieszczanie akcji w latach 70-tych lub 80-tych), która może się spodobać jeśli nastawi się bardziej na dramat niźli horror. Ja tak do tego podeszłam, dlatego też się nie nudziłam. Z tego roku widziałam już dwa horrory o podobnej tematyce – "Diableskie nasienie" i "At the Devil's Door" i jedynie "Annabelle" nie wywołała we mnie senności (a tylko na to liczę obcując z tegorocznymi straszakami), więc summa summarum byłam całkiem z seansu zadowolona.
    Ps. I zgadzam się, lalki było zdecydowanie za mało. Chucky był lepszy, bo przynajmniej mrugać potrafił;)

  • Taaaak wytrzepią kurę aż wyjmą ostatnie złote jajko 🙂 Chyba będą trzy osobne historie nawiązujące do "Obecności".

  • Nie widziałem!! 🙂 Ale wiem że warto i na pewno zobaczę. Klimat lat 70-tych na plus. Fajne ciuchy i Mia dobrze prezentowała się w ciuchach z tamtego okresu 🙂 Wszystko ładnie dobrane, ładne kolorki itd. Muzyka też ok. To był dobry zabieg.

    Jeżeli chodzi o lalk, to za każdym zbliżeniem myślałem że chociaż mrugnie :/ Już nie wspomnę o końcowych kadrach i zbliżeniu na tę pacynkę. No nie mogła na chwilę tej główki odwrócić ? 🙂 Może bym wtedy podniósł ocenę 🙂

  • Wrzuciłem drugą część polecanych przeze mnie filmów 🙂 Jestem ciekaw Twojej opinii 🙂

  • Raczej się na to nie wybiorę – może jak będzie leciało w TV, ale sam z siebie to szkoda czasu.

    Co do twoich uwag, to The Conjuring też może ci się nie spodobać, bo sumie ma podobne wady – tak naprawdę to wszystkie filmy Wana maja podobne wady, tzn. są głupie i nieoryginalne. To co czyni je wartymi uwagi, to jego umiejętności techniczne. Widać, że ślęczał nad De Palmą, Bavą i Argento, żeby złapać od nich triki od długich ujęć, czy kalejdoskopowe przejścia między kadrami. The Conjuring ma dobre jakieś 20-30 min., a reszta jest raczej kiepawa – nieźle nakręcona, ale pod innym względami nie najlepsza. Kiedy reżyseruje filmy to warto je obczaić dla technicznych sztuczek, ale kiedy robi to jego reżyserski ziom razem ze scenarzystą jego kalibru, to można sobie odpuszczać, bo na 100% nie dostarczą równie wprawnie nakręconych sekwencji.

  • Bardzo lubię jego "SaW". No co mam zrobić, jaram się wciąż jak typ się podnosi z ziemi na finał w takt muzyki :). Nie widziałem żadnej następnej części Piły. No i "Death Sentence" też było fajne – Bacon powinien grać więcej takich ról.

  • Simply

    Daniel ma racje , tu się nie ma czym pałować. Wan to jest masówa dla gawiedzi , taka w lepszem gatonku. ,,Conjuring'' można obejrzeć bez bólu ale żeby robić z tego haj mecyje, to trzeba być niedojebanym lamerem.
    Jak masz Patryk ochotę na horror, weż się zum beispiel za ,, The Brood'' Cronnenberga z 79'. To jest film, który popamiętasz… Takiego czegoś teraz nie recyklingują.
    No i koniecznie zrecenzuj.

  • "The Brood" mam w planach. Rozwalasz mi mój plan na kilka tygodni na przód :):) No ale dobrze, dobrze 🙂

  • No, The Brood to jest podstawa – bez tego ani rusz…czekam na reckę

  • Widzę, że z tą "Annabelle" jest jak z wiekszoscia horrorow z ostatnich lat – dobry plakat, zwiastun, ale na koncu i tak wychodzi, ze chuj bombki strzelił 😛 Szkoda, bo juz myślałem, ze przejdą mi ciarki po plecach.