PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Jack Strong (2014)

Jack Strong - 2014

Moja poniższa recenzja ukazała się wcześniej na portalu NoirCafe.pl, link tutaj.

Władysław Pasikowski zajmuje szczególne miejsce w moim sercu kinomaniaka. Tak szczególne, że oprócz jego osoby jako reżysera, znalazło się miejsce na wszystkie teksty z Psów, większość z Psów 2, wszystkie kadry z Krolla. Znam również całą ścieżkę dźwiękową ze Słodko-Gorzkiego. Pamiętam większość scen z Reichu (tak zjechanego przez krytykę) i całego „Samuma”. Nie zapomnę też jego Demonów wojny. Tak, jestem fanboyem tego twórcy. Takim, że już przed seansem wiedziałem, że ocena będzie się wahać pomiędzy dobrą, bardzo dobrą, a rewelacyjną. Jest to może nieprofesjonalne podejście, jak na kogoś kto ma napisać po prostu recenzję. Trudno.

 
Z drugiej strony filmy oglądane przez taką osobę są przez nią szczególnie prześwietlane. Każde potknięcie będzie wyłapane, każdy nieudany kadr zauważony, każdy błąd w scenografii wytknięty. A trochę ich było.

O czym, czy bardziej o kim jest Jack Strong wszyscy wiedzą. Historia pułkownika Kuklińskiego, który narażając życie własne i rodziny współpracował z wywiadem amerykańskim CIA. Kontakt nawiązał w roku 1972 w Hadze. Do roku 1981 przekazywał stronie amerykańskiej dokumenty, plany techniczne, mapy itd. Gdy grunt zaczął palić się pod nogami i nad Kuklińskim wisiało widmo zdemaskowania, podjął decyzję o ucieczce. CIA pomogło całej rodzinie przedostać się do Stanów Zjednoczonych. Postać pułkownika po dziś dzień wzbudza wiele kontrowersji. Dzieli ludzi na tych, co uznali go za zdrajcę i na tych, co widzą w nim bohatera. Najważniejszy jednak teraz jest film i jego reżyser. W wywiadzie, który nie tak dawno pojawił się z twórcą, Pasikowski powiedział, że chciałby przede wszystkim robić kino przygodowe, bo kino jest jedną wielką przygodą, tak jak historia Jacka Stronga.
jack-strong-4
Pasikowski to rzetelny twórca kina akcji. Najczęściej męskiego kina akcji. Chociaż tym razem kobiety nie zostały potraktowane przez niego instrumentalnie jak to bywało poprzednio (wyłączając Pokłosie). Po raz kolejny film, który wyszedł spod jego ręki, wygląda przede wszystkim bardzo dobrze. Reżyserowi zawsze towarzyszyła najlepsza ekipa. Trochę się obawiałem pracy Magdaleny Górki. Przyzwyczajony jestem do pewnej ręki Pawła Edelmana. Niepotrzebnie. Pierwsze kadry, sowiecki żołnierz w otwartej bramie i w końcu czerwono krwisty tytuł filmu na tle genialnie oświetlonej ściany starej fabryki ze stojącymi u jej podnóża dwójką ludzi. Świetne ujęcie, zaś pani Górka to sprawny operator. Mam nadzieję, że jej pracę będę miał przyjemność częściej oglądać. Oprócz zmysłu wzroku, pełen obaw byłem o również o aspekt muzyczny. Michał Lorenz, który od zawsze wyposażał filmy Pasikowskiego w piękną muzykę z saksofonem na przedzie, był idealnym dopełnieniem kunsztu łódzkiego twórcy. Pan Jan Duszyński i Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach spisali się poprawnie. Nie padną tutaj zachwyty, nie było takich strzałów w małżowinę jak w przypadku Krolla, Psów czy reszty. Było poprawnie, chociaż instrument dęty na czołówce, przyspieszył tętno jak 22 latemu, gdy Maurer szczerzył zęby w kierunku wilczurów w klatce. Charakteryzacja aktorów wypadła również na poprawnym poziomie. I chociaż Krzysztof Dracz, jako gen. Jaruzelski wyglądał świetnie, to już Dorociński w scenach przesłuchania pułkownika po latach wyglądał kiepsko. Pszyprószenie srebrem włosów i doklejenie brody nie wystarczy. Szczerze powiedziawszy, to bardziej przypominał Ambrożego Kleksa niż Ryszarda Kuklińskiego w podeszłym wieku. Ten element nie wyszedł.
jack-strong-5
Aktorzy? Genialni, najmocniejsza strona filmu. Dorociński wypada świetnie w mundurze. Bardzo naturalnie wypadają z nim sceny, zarówno na korytarzach najwyższego dowództwa, jak i w domowych pieleszach. Prawdziwą klasę pokazuję właśnie w tych momentach, gdy rozmawia na polu rodzinnym. Rozmowy ojciec-syn, mąż-żona. Aktor, nawet nie przez duże A, on zasługuje na każdą drukowaną literę w tym słowie. Lecz nie tylko on. Mirosław Baka, Maja Ostaszewska, Zbigniew Zamachowski, Ireneusz Czop, Paweł Małaszyński, Krzysztof Pieczyński, Krzysztof Globisz, Dimitri Bilov – brawa dla Was. Wiedzieliście, że występujecie u najlepszego obecnie polskiego reżysera i ponownie nie zawiedliście. Trochę mniej zachwytów nad Patrickiem Wilsonem i Dagmarą Domińczyk, prywatnie parą. Wilson bardzo oszczędny, Domińczyk zaś przemknęła przez kliszę bez echa. Pomimo, że pani Dagmara rolę miała ważną, była kompletnie niezauważalna.

jack-strong-2

To są tylko elementy składowe, które w rezultacie zawsze potrafią dodać lub odjąć parę punktów od oceny. Oczywiście dla kogoś kto czeka na film, śledzi produkcję, wszystko jest ważne. Chciałbym jednak, pomijając plusy i minusy zachęcić do obejrzenia. To prawdziwa, twarda sensacja. Fantastycznie zmontowana opowieść o niebywałej odwadze. Akcja bez niepotrzebnych dłużyzn, całkowicie przemyślana produkcja, która kosztowała „zaledwie” 4 mln dolarów, a pokazała klasę światową.

Wracając do kontrowersji. Zawsze będą. Mogę tylko napisać z poziomu widza, że Pasikowski nie starał się wybielić postaci pułkownika. Pokazał oficera, który miał dość rosyjskich butów w swoich koszarach. Pokazał człowieka, który nie mógł pogodzić się z tym, że polski żołnierz strzela do polskiego obywatela. Z drugiej strony pokazał stratega, który był w jakiś stopniu odpowiedzialny za wydarzenia w Pradze w 1968 roku. Reżyser wspomniał też o jego niejasnych kontaktach z radzieckim wywiadem i wspólnych operacjach w Wietnamie. „W Sajgonie nie takie rzeczy robiliśmy” – wspomina z diabelskim uśmiechem Iwanow. Można odnieść wrażenie, że Pasikowski chciał podzielić widzów. Być może. Nie ważne czy podzielił, mam nadzieję, że paru zyskał. Dziękuję za kolejny wspaniały film przygodowy.

„…nie pytaj mnie
dlaczego jestem z nią
nie pytaj mnie
dlaczego z inną nie
nie pytaj mnie
dlaczego myślę że…
że nie ma dla mnie innych miejsc…” 
Republika, Nie pytaj o Polskę (fragment)
8/10 - bardzo dobry

Czas trwania: 96 min
Gatunek: Thriller, Szpiegowski
Reżyseria: Władysław Pasikowski
Scenariusz: Władysław Pasikowski
Obsada: Marcin Dorociński, Maja Ostaszewska, Patrick Wilson, Dimitri Bilov, Dagmara Domińczyk, Oleg Maslennikov, Krzysztof Globisz, Ireneusz Czop, Mirosław Baka, Zbigniew Zamachowski, Krzysztof Pieczyński, Paweł Małaszyński, Józef Pawłowski, Piotr Nerlewski, Paweł Iwanicki, David Wurawa
Zdjęcia: Magdalena Górka
Muzyka: Jan Duszyński

  • Widzę, że nie tylko animiki Ci w głowie i dobrze! Znając życie i tak zobaczę na małym ekranie, ale Twoja recenzja zachęca do wyjścia do kina.

    pozdrawiam

  • Nawet nie wiesz ile ja musiałem się napracować żeby wychodne dostać od żony i dzieci 🙂

  • Nie było tak źle jak pisałeś, choć w pierwszej części trochę mnie rozdrażniłeś tym wypunktowywaniem poszczególnych członków ekipy zamiast od razu przejść do rzeczy 😉
    Nie zmienia to jednak faktu, że zdanie na temat filmu mamy w gruncie rzeczy prawie takie samo. I obaj jesteśmy wielkimi fanami Pasikowskiego.

    Pozdrawiam,
    Rick.

  • Jakoś nie mogę sobie odmówić komentarza odnośnie kontrowersji, które dotyczą tylko wycinka oceny tego filmu. I też swoim wpisem nie mam na celu nakręcania spirali wobec tego wątku. Niemniej jednak samo podjęcie próby tego wybielenia i wyeksponowanie pewnych wątków … hmm nazwijmy to patriotycznych, owej niechęci do rosyjskich butów w swoich koszarach to jest duże nadużycie. To tak jakby tłumaczyć decyzję "Masy" tym, że kierował się szlachetnymi pobudkami i chciał położyć kres rozwojowi przestępczości zorganizowanej.

  • Co do kontrowersji, Jack Strong nie wywoła ich takich jak Pokłosie. Przede wszystkim tu odwracają się troche akcenty, ludzie którzy głównie "jechali" po Pokłosiu, Jacka Stronga raczej będą bronić. Tymczasem krytyka jest o tyle niemrawa, że "jedzie" po samym filmie (np recenzja z Newsweeka), ale sama postać Kuklińskiego przez recenzentów jest raczej pomijana. Nie, że w ogóle temat nie istnieje, bo istnieje, widać to po wielu komentarzach i ogólnym "internetowym życiu", jest głośno i będzie głosno jakiś czas, ale to nie są nawet w połowie takie kontrowersje jak te towarzyszące Pokłosiu.

    A sam film bardzo dobry. Nie idealny, wielu rzeczy można by się doczepić (nadmiar zbiegów okoliczności, pourywane wątki, durne błahostki, jak uderzenie bohatera w ścianę(!)) ale ogólnie świetnie się to ogląda, jest napięcie, dużo emocji, Pasikowski umiejętnie dozuje akcję i jest fajnie 🙂

  • "Jak dorośniesz, to zrozumiesz, że polityka to nie jest Dziennik telewizyjny! Polityka to jesteśmy my, tu, na tym wysypisku śmieci! Albo stąd uda nam się wyjść, albo zostaniemy tu na zawsze, palancie. Rozumiesz?! Rozumiesz?! Rozumiesz, kurwo, czy nie?!"

    To mi się zawsze podobało u Pasikowskiego (przynajmniej do niedawna)… polityka to sprawa polityków (szczególnie z CHrześcijańskiej Unii Jedności), a film to sprawa filmowców. Zawsze ocierał się o kontrowersyjny temat, ale nigdy nikomu palcem niczego nie pokazywał.

    Chce dowiedzieć się tylko jednego – czy jako człowiek skrajnie aspołeczny będę w stanie na tyle wejść w film, żeby zapomnieć o troglodytach siedzących dookoła mnie w kinie?

  • Tak, bo Pasikowski znowu porywa. Mam wrażenie że każdy aktor daje z siebie 2x więcej grając u niego, niż u innych. A "kurwa" w ustach Dorocińskiego w końcu brzmi jak "kurwa" u Lindy.

  • Pozwolę sobie zachować odmienne zdanie. Mnie akurat publika towarzysząca przeszkadzała swoim zachowaniem.

    Mnie się bardziej podoba jednak jak pewnych słów używa Gajos, to jest absolutne mistrzostwo. Tak choćby w "Psach" w scenie przy lotnisku z Kondratem, gdzie mówi "Chemik ma być wolny "skurwysynu" (pardon). Tego się nie da podrobić. Albo w "Ekstradycji 3" pamiętna kwestia – "Jedź śmieciu w piździec"

  • Kurwa z ust Lindy dawała pełne zrozumienie rozdarcia moralnego związanego z wykonywaniem tej profesji. Co więcej kurwa wypowiadana przez Lidnę, przenosiła w świat paryskiej bohemy i dekadenckiego Berlina lat 30 poprzedniego wieku.

    To była "kurwa" na skale naszych możliwości, my tą "kurwą" otwieramy oczy niedowiarkom. Mówimy – to jest nasza 'kurwa", przez nas wypowiedziana i to nie jest nasza ostatnia "kurwa". I nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to "kurwa" artystyczna, w oparciu o 6 instytucji!

    A tak na marginesie… ktoś zna końcówkę dowcipu:
    – Utoną narciarz wodny i ratownik go dmucha usta usta…?

  • W pewnym momencie jeden z gapiów mówi do ratownika:
    -Panie niech Pan mu wyjmie dupę z wody bo całą Pan wodę z jeziora wypompuje

  • No to miałem niebywałe szczęście co do publiki 🙂 albo tak się wyłączyłem na bodźce zewnętrzne. :). Jeżeli chodzi o Gajosa, zgadzam się. Bo o ile Dorociński był w stanie zastąpić Lindę, to Gajosa już byłoby ciężko zastąpić kimkolwiek 🙂

  • kilka wybranych, dojrzanych przeze mnie:
    – Kukliński jedzie samochodem do sztabu. Szyby zaszronione okrutnie, ledwo co widać. Cięcie. Dojeżdża i szybki czyste.
    – Mirosław Baka, jadąc samochodem mija Dorocińskiego. Skręca samochodem w prawo, zatrzymuje się 20 metrów dalej, i … obserwuje wszystko w lusterku kierowcy. Nie ma szans żeby cokolwiek zobaczył.
    – No i coś co towarzyszyło mi od zobaczenia pierwszych fotosów z filmu. Gabinet CIA, i dwie stojące pod ściana komody z IKEA, dokładnie te same które stoją u mnie w sypialni. Zapewniam że ten model nie był sprzedawany w latach 70-tych

  • Bardzo dobrze że nie odmówiłeś sobie komentowania. Nie odniosłem w żaden sposób wrażenia że reżyser próbuje wybielić Kuklińskiego. Mogę się tylko opierać na przekazie filmowym, gdyż daleko mi do wdawania się w dyskusje "czy był patriotą", "jak było naprawdę" itd (nie mam kompletnej wiedzy na ten temat, jak 99% dyskutantów).

    Wg. mnie reżyser pokazał Kuklińskiego trochę jako nacjonalistę. Wspomniane grzeszki poza krajem, brak widocznej skruchy podczas projekcji doniesień z Czechosłowacji, podjęcie decyzji o "walce" dopiero jak w ojczyźnie "coś" zaczęło się dziać.

  • Może to durna błahostka, ale wszędzie indziej byłaby żenująco nakręcona. Tutaj wypadła w miarę naturalnie. Końcówka z pościgiem, rzeczywiście trochę chaotyczna.

  • "co to znaczy… zabujał? To znaczy kocha ją, tak?"

  • A może to nadinterpretacja, niepotrzebne szukanie poszlak. Cieszę się że wyszło sprawnie nakręcone kino akcji. Marzę jednocześnie, żeby dane było operować Pasikowskiemu budżetem 5x większym. I już 🙂

  • Z tymi szybkami, to też zauważyłem, ale to taki drobiazg, że nie warto się tym zajmować, bo w sumie nie wiadomo jak długo jechał a wiemy, że prędzej czy później szyby potrafią odparować 😉
    Z tym Baką to nie zauważyłem, ale pewnie jest tak jak piszesz.
    IKEI nigdy na oczy nie widziałem (u mnie w mieście nie ma) to i o ich wyrobach mam bardzo mgliste pojęcie. A może to IKEA się wzorowała w produkcji swoich mebli na amerykańskich komodach z lat 70.;>?

  • Simply

    , Idziesz Cesiu ? No to choo…''

    Motyw Cześka powraca w ,, Demonach Wojny''
    – Keller, jak ty masz właściwie na imię ?
    – Edek.
    – A ja Czesiek ( + beknięcie )

    ,, Franz, czemu ty te swoje kobiety zawsze w rynsztoku znajdujesz. Ja to moją Mariolkę w bibliotece poznałem ''

    ,, – Nie wypłynie ?
    – Nigdy nie wypływali''

  • Najlepszą sceną jest chyba jednak scena otwarcia.

    "Przed komisją weryfikacyjną staje porucznik Franciszek Maurer, lat 37, żonaty, jedno dziecko. Studia prawnicze w Krakowie, ukończone w siedemdziesiątym ósmym roku z wyróżnieniem. W tym samym roku podejmuje pracę w resorcie. W roku osiemdziesiątym żeni się z Mileną Kurzepą, córką ówczesnego wiceministra spraw wewnętrznych. Natychmiastowy awans w grudniu osiemdziesiątego roku. 31 nagan, 18 pochwał, dwie na wniosek ministra spraw wewnętrznych Rosyjskiej Republiki Federacyjnej. Trzykrotnie cofnięte dyscyplinarne zwolnienie ze służby, szczegółów brak. Panie Maurer, co pan zrobił w sprawie kapitana Nowakowskiego usiłującego w ’80 roku założyć wolne związki zawodowe w resorcie?"

    Pełna ekspozycja głównego bohatera zaserwowana widzom w przystępny nie narzucający się sposób. Genialnie zrealizowane. W 3 minuty dowiadujemy się więcej niż z wielu siermiężnych filmów akcji po godzinie.

    No i do tego zakończenie tej rozmowy…

    Komisja -Czy znał pan wcześniej kapitana Nowakowskiego?
    Maurer – Studiowaliśmy razem prawo. Witek… Kapitan Nowakowski był moim… kolegą moim był.

    Ostatnie słowa – idealnie, fenomenalnie wypowiedziane przez Lindę… to zawahanie. Połączenie nonszalancji, a w sumie raczej kompletnej bezczelności z chwilą namysłu, przypomnieniem sobie tego co naprawdę się zrobiło. Świadomość tego, że tak naprawdę jest się skurwielem.

    Kiedy jako dzieciak czytałem Sokoła Maltańskiego czy potem opowiadania i powieści z Marlow'em – właśnie w ten sposób wyobrażałem sobie starego zniszczonego życiem detektywa. Do czasu pierwszego seansu psów detektyw miał twarz Bogarta, jednak potem w głowie został mi tylko Boguś.

  • Nie oglądałam jeszcze, ale Twoja opinia to dla mnie nadzieja, że tak nagłośniony POLSKI film nie okaże się klapą.

  • Widziałam, że czytałeś moją recenzję, więc nie będę się powtarzać, co myślę o filmie. Chciałam tylko dodać, że zdjęcia faktycznie dobre i cieszę się, że nie skończyło się na międzynarodowej obsadzie, bo to cały film utrzymuje światowy poziom. "Strong" jest faktycznie bardzo dobry – nie tylko jak na polskie kino, ale tak w ogóle 🙂

  • http://radzimir.blox.pl/2014/06/Jack-Strong.html – mnie też się ten film bardzo podobał.