20th Century Boys – Chłopaki z dwudziestego wieku #01

Tak, skłaniam się raczej ku tytułom przy wyborze mang, które w jakiś sposób są sprawdzone, ich oceny oscylują raczej wśród tych wysokich. Do tej pory sparzyłem się dwa razy, ale nie tutaj. Tutaj, moi drodzy, mamy ten przypadek, gdy już w trakcie lektury chciałem o tytule pisać. Rozumiecie? Czytam, a palce już szukają klawiatury, mózg układa zdania, z pamięci przywołuje wspomnienia – zarówno te dosłowne z dzieciństwa (bo manga traktuje między innymi właśnie o tym), jak i te o kilku znamiennych dla mnie tytułach, które w jakiś sposób chciałbym umieścić na podobnej orbicie.

Zatem Chłopaki z dwudziestego wieku po pierwszym tomie jest mi ostatecznie trudno zaklasyfikować, chociaż najczęściej miałem z tyłu głowy prozę Stephena Kinga i cały jego dryg do kluczenia wokół dorosłych, którzy muszą uporać się z demonami z przeszłości. Nie będę daleko zbaczał – sięgnę po jeden z klasyków, po moje ukochane To i klub frajerów, który założyły dzieciaki z Derry. Później tę całą przeszłość, to dzieciństwo poznawaliśmy jako czytelnicy, gdy dorośli już ludzie, z dorosłymi problemami i traumami, musieli wywołać z przeszłości prawdziwe demony, uporać się z nimi, poskładać z tych fragmentów jakiś obrazek – ostatecznie pokonać potwora.

20th Century Boys - Chłopaki z dwudziestego wieku #01 Chłopaki z dwudziestego wieku jako thriller z nostalgii.

Tutaj jest podobny patent, ale jako że historia jest rozłożona na wiele tomów, sądzę, że rozmach będzie co najmniej epicki. Nikt mi oczywiście nie pobije oceny To, bo to literackie arcydzieło, ale pierwszy tom Chłopaków z dwudziestego wieku dostarcza wrażeń podobnych.

Zatem: coming of age, grzechy i troski z dzieciństwa, klub przyjaciół, tajemniczy znak wymyślony w młodzieńczych latach, a teraz – w wieku dorosłym – śmierć jednego z nich. Jak to? Przecież to niemożliwe, żeby ten facet, taki pogodny, ustatkowany, targnął się na własne życie.

To nie daje spokoju Kenjiemu, który prowadzi sklep wielobranżowy, wychowuje dziecko siostry, wiatr mu ciągle w twarz, a teraz jeszcze to – śmierć starego przyjaciela. I można byłoby przejść obok tego ot tak, suchą nogą. Ale przyjaciel zostawił list, pyta o symbol (tamten znak), który podobno kreślili w dzieciństwie. Co to? Co znaczy ten znak? Skąd ten list i to pytanie?

Opowieść Urusawy o niewinnej i groźnej wyobraźni.

I tak zaczyna się prawdziwa opowieść – jak składanie wspomnień z zamazanych obrazów. Jako że postaci jest wiele, dostajemy wgląd w te dzieciństwa: lepsze, gorsze, trudne, łatwe – zawsze przedstawione z dużą dozą empatii. Narracja jest szarpana, przeskakujemy po różnych latach; na początku trudno mi się czytało, ale dzięki temu, że montaż kadrów jest płynny, a fabuła wciągająca, pochłaniałem całość na jednym oddechu. Tajemnice są odkrywane, ale za chwilę pojawia się kolejny układ korytarzy z następnymi drzwiami. Sprawę badają więc przyjaciele – teraz dorośli – bada też policja, spadają kolejne podpowiedzi, czuć, że ciężar będzie taki, iż Kenji sam go nie uniesie.

Czuję, że manga wyrasta z obsesji na punkcie pamięci. To komiks, który nie tyle opowiada historię, ile bada sposób, w jaki narracje dzieciństwa wracają jako struktury dorosłego lęku. Urasawa tworzy formę bardziej rozpiętą (bardziej w stosunku do mangi Monster, innego tytułu firmowanego jego nazwiskiem). Tutaj łączy thriller, nostalgię i społeczny komentarz. Ta forma znajduje ostatecznie ujście w opowieści o grupie chłopców, którzy nieświadomie projektują własną przyszłość, a potem muszą zmierzyć się z jej wypaczoną wersją.

Wiedziałem też, jakiego rysunku spodziewać się po autorze. Kadry układają się w rytm, który nieustannie zmienia tempo: raz przyspiesza w sekwencjach zagrożenia, raz zatrzymuje się na twarzy bohatera, pozwalając wybrzmieć emocji.

Sama narracja wizualna działa jak mechanizm pamięci. Flashbacki nie są dodatkiem, lecz równoległą warstwą, która wchodzi w dialog z teraźniejszością. Wspomnienia jednak nie są nostalgią w wersji sentymentalnej. To nostalgia jako siła destrukcyjna, potrafiąca przejąć kontrolę nad rzeczywistością.

Na chwilę obecną Chłopaki z dwudziestego wieku są dla mnie opowieścią o odpowiedzialności za własne fantazje. O tym, że wyobraźnia nie jest niewinna. Urasawa pokazuje, jak ludzie mogą zostać uwięzieni w opowieści, która zaczęła się jako dziecięca gra. Świetny.

Patryk Karwowski
Rysunki: Naoki Urasawa
Scenariusz: Naoki Urasawa
Tłumaczenie: Radosław Bolałek
Redakcja: Magdalena Tomaszewska-Bolałek
Korekta: Agnes Karczewska
Liternictwo i DTP: Emilia „Emi de clam” Marlewska
Ilość stron: 416
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Hanami
Format: 150 x 210 mm
KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH
Hanami