Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Oddech (2017)

Jest takie kino, które zajmuje szczególną pozycję w moim sercu. Podejrzewam, że jest tak u wielu widzów, bo filmy o dorastaniu, a o nich mowa, powodują, że możemy wrócić do tych najbardziej bolesnych chwil. To nie jest reguła, bo wnet znajdą się osoby, dla których ten burzliwy okres przebiegał łagodnie, ale u większości dojrzewanie bolało. I nie można rzecz jasna wskazać każdego tytułu coming of age jako wartego pochylenia się na nim. Te najlepsze, jak Oddech, oddają nam (czujemy to bardzo mocno) cząstkę autora, jego dzieciństwo i wspomnienia. A to czy odnajdziemy się w nich jest sprawą indywidualną. Najważniejsze, że dostrzeżemy wrażliwość, być może odnajdziemy kilka osobistych przeżyć, spojrzeń, przypomnimy sobie przyjaciela.

“Jeszcze o tym nie wiedzieliśmy, ale już żyliśmy w innym świecie”. Prowadzona głosem narratora opowieść to wspomnienie wiecznych wakacji i życie na australijskim wybrzeżu w latach 70., w małym miasteczku, w domu, w którym wychylisz się przez okno i poczujesz morską bryzę. Tak przebiega życie Pikeleta i Looniego (brawurowe, “pierwsze występy” na dużym ekranie) i to wcale nie w okresie wolnym od nauki, bo ta przebiega swoim rytmem. Nie o szkole jest więc Oddech, a o czasie od momentu rzucenia plecaka w kąt do położenia głowy na poduszce. To wtedy Pikelet i Loonie zakochują się w fali i surfingu, a w arkana sztuki pływania na desce wprowadzi ich Sando (Simon Baker, tutaj aktor, reżyser, producent i autor scenariusza na podstawie powieści Tima Wintona), surfer mieszkający na uboczu ze swoją dziewczyną Ewą (Elizabeth Debicki).

Oddech to pamiątka z dojrzewania, niczym blizna i wszystkie idące za nim bolączki. Jest strach, pierwsza, być może nierozsądna miłość i, co najważniejsze, pierwsze rozdroże. Simon Baker, na szczęście, w żadnym momencie nie ucieka do łatwych hollywoodzkich rozwiązań, żeby nie napisać… standardów. Powolny rytm, rutyna (codzienne szlifowania umiejętności w surfowaniu), w końcu osobiste, bolesne obserwacje, nawet erotyczne tabu, które weryfikuje własne “ja” oraz rozpala młodzieńcze serce – to właśnie filmowy oddech, niekiedy miarowy, radosny, ale z racji wieku najczęściej szybki, urywany.

W centralnym punkcie jest relacja dwójki młodych, dopiero widzących na horyzoncie progi dorosłości chłopaków, a przewodnikiem jest Sando. Może nie jest to najlepszy materiał na nauczyciela, może więcej w nim dziecka niż dzieciakom się wydaje. Nieodgadniony, zamknięty w sobie, przez cały film ciężko zrozumieć jego postawę. Od Pikeleta i Looniego zależy czy za nim pójdą, czy zobaczą w nim pasję, czy już pełnego obsesji człowieka podążającego przez całe życie za coraz to większą i bardziej niebezpieczną falą. Jednak tak jak różnie toczą się filmowe historie, tak samo inaczej wybiorą główni bohaterowie Oddechu. Motyw “obsesji” dobitnie podsumowuje fragment, w którym Pikelet ogląda w telewizji fragment Moby Dicka Johna Hustona. Wtedy już wiemy, że walka z żywiołem to indywidualna walka mężczyzny. Można się do niego przyłączyć, ale nigdy w pełni zrozumieć. 

Jednak temat przewodni to nie tylko dorastanie, ale jak wspomniałem na początku, kawałek duszy reżysera. Pod płaszczykiem coming-of-age dostajemy przecież fragment jego dzieciństwa, bo deska dla części australijskiej społeczności jest jak religia. Twórcy przekazali to w zdjęciach surfujących z rozmachem, który w kinie rzadko można zobaczyć. Łączy się to i z melancholijną muzyką autorstwa Harry’ego Gregson-Williamsa, cudownymi zdjęciami operatorów Mardena Deana oraz Rickiego Rificiego (specjalista od ujęć wodnych i podwodnych) i montażem Dany’ego Coopera. Być może przez epicki wymiar fal i scen na deskach zabrakło trochę czasu na przedstawienie pogłębionych relacji z rodzicami Pikeleta. Zabrakło też czasu na wyjaśnienie kilku przyczyn, jak i czasu na zamknięcie paru rozdziałów. Ale przecież dorastanie to także urwane wspomnienia, poszarpane obrazy, kilka chwil, które warto wspomnieć. Reszta jest ulotna, jak w Oddechu.

Czas trwania: 115 min
Gatunek: dramat, coming of age
Reżyseria: Simon Baker
Scenariusz: Gerard Lee, Simon Baker, Tim Winton (na podstawie powieści)
Obsada: Elizabeth Debicki, Simon Baker, Samson Coulter, Ben Spence, Richard Roxburgh
Zdjęcia: Marden Dean, Rick Rifici
Muzyka: Harry Gregson-Williams