Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Denis Villeneuve

Urodzony 3 X, Denis Villeneuve

Kanadyjski reżyser, scenarzysta, dziecię mroku. Od początku kariery (chociaż gwoli ścisłości nie widziałem jego debiutu) znęca się nad bohaterami swoich filmów. Zabija ich, rani, porywa im dzieci, doprowadza do szaleństwa. Prowokuje do bluźnierstw przeciw Bogu, najbliższym, przeciw własnym przekonaniom. Villeneuve nagina i niejednokrotnie łamie postawy moralne swoich bohaterów. Ci jednak nie pozostają dłużni przeciwnościom losu, które twórca rzuca im w twarz. Kopią, szarpią, zabijają, porywają i torturują podejrzanych. Villeneuve wykorzystuje stworzone przez siebie postaci, by później rzucić je na ziemię, na chwilę odejść, dać im promyk nadziei, że zło odeszło, by później uderzyć raz jeszcze. Takie jest kino Denisa Villeneuve’a, dzisiejszego solenizanta. To było bardzo trudne zestawienie. Głównie dlatego, że poszczególne tytuły oceniam bardzo wysoko, stąd kłopot, by poukładać je na liście pod hasłem „który lepszy, który gorszy”. W przypadku takich twórców, ostatnie miejsce na liście bynajmniej nie znaczy „najgorszy”, to wciąż bardzo dobre kino, ale najwidoczniej przy tworzeniu zestawienia miało pecha.  Zachęcam do komentowania i układania swojego TOP Denisa Villeneuve’a.
Sto lat Denis!
   MIEJSCE 7   

Maelström (2000)

Maelström (2000). Wielki rzeźnik odcina ogromnym tasakiem głowę gadającej ryby. Kobieta potrąca mężczyznę i stara się ukryć ten fakt przed światem. Kolejna ryba trafia na stół. Też gada… Tak, to film Villeneuve’a. Dramat, dziwna baśń, romans i obyczaj w jednym. Ciekawy w formie, chociaż z bałaganem w treści. Cieszę się, że zdążyłem „zaliczyć” seans. Teraz już wiem jak zaczęło kwitnąć twórcze szaleństwo w głowie Denisa. Recenzja tutaj. 6/10

   MIEJSCE 6   

Polytechnique - Politechnika (2009).

Polytechnique – Politechnika (2009). Czarno-biały świat widziany beznamiętnymi oczyma mordercy, a później świat, który się przewrócił i już nie wstanie dla tych, którzy przeżyli Masakrę w Montrealu w 1989 roku. Marc Lépine wszedł z karabinem Ruger Mini-14 na uczelnię École Polytechnique i z pokrzywionym antyfeministycznym przesłaniem zastrzelił 28 osób. Ciężki, przytłaczający seans. I chociaż wiesz jak się skończy, to i tak siedzisz na krawędzi fotela wpatrzony w skupieniu na chowających się pod stołami ludzi. Wzorowa praca operatora dała kilka ujęć, które zapamiętam na długo. To film na jeden raz. Nie ma potrzeby powtarzać seansu. Politechnika to filmowy świat Villeneuve’a. Recenzja tutaj. 8/10

   MIEJSCE 5   

Enemy - Wróg (2013)

Enemy – Wróg (2013). Jeżeli boicie się, że Wróg pożre Was swoją skomplikowaną strukturą, to nie obawiajcie się. Możecie spokojnie zasiąść do seansu. Problem zaczyna się, gdy chcielibyście opowiedzieć czym dla Was jest Wróg. Adam – główny bohater dowiaduje się o istnieniu Anthonego. Mieszka niedaleko. Jest taki sam. Identyczny. Rozdwojenie jaźni? Tajemniczy sobowtór? A może alternatywny świat, gdzie żyjemy tak jak byśmy chcieli lub tak jak powinniśmy żyć. Słowo „mroczny” przebija się przez wszystkie recenzje filmów Denisa Villeneuve’a. Tu nie będzie inaczej. Tak więc: mroczny, niebezpieczny, jednak nie straszny… raczej intrygujący do końca. Do ostatniego pająka w Twojej głowie… Recenzja tutaj. 8/10

   MIEJSCE 4   

Sicario (2015)

Sicario (2015). Najnowsze „dziecko” Kanadyjczyka. Villeneuve konsekwentnie buduje coraz to bardziej rozbudowane realizacyjnie obrazy. Mamy akcję, Meksyk, dzielnice śmierci Juarez, granicę, strzelaninę i Benicio Del Toro z długą bronią! Co za napięcie, co za styl, co za muzyka. A przecież historia do tych najbardziej skomplikowanych nie należy. Praworządna i poukładana agentka FBI (Emily Blunt) dołącza do zespołu, którego celem jest dotarcie do narkotykowego bossa odpowiedzialnego za egzekucje, zastraszania, tortury, a przede wszystkim narkobiznes warty miliardy dolarów. Oczywiście cały porządek budowany w szkole policyjnej, a później w strukturach FBI burzy się i rozpieprza na drobne kawałki, gdy teoria rozbija się o praktykę działania. Zespół pod dowództwem Matta Gravera (Josh Brolin) zastrasza, torturuje i przeprowadza egzekucje. Po trupach do celu? A jakże. Przy dźwięku ponurego kontrabasu obserwujemy zmagania bohaterów, którzy ani myślą zejść z ciemnej strony mocy. Recenzja tutaj. 8/10

Incendies - Pogorzelisko (2010)
   MIEJSCE 3   

Prisoners - Labirynt (2013)

Prisoners – Labirynt (2013). Przez chwilę wydaje się być najbardziej „normalnym” filmem w filmografii reżysera. Tutaj wszędobylskie zło z filmów Denisa jawi się pod postacią porywacza. „Normalny” thriller, tak myślałem. Jest porwanie, są zrozpaczeni rodzice, jest twardy glina. Pewnie po kilku perturbacjach i finałowym pościgu dorwą gościa, ewentualnie gliniarz zostanie postrzelony. A gdzież tam! Wtedy film kręciłby Jacek Bromski, a nie Denis Villeneuve. U Denisa dobro ma kastety starte od tłuczenia podejrzanego, a zło do końca filmu się ukrywa. Gdy już zbliża się finał, okazuje się, że jakiś porządek trzeba zachować we wszechświecie, dlatego obrywa każdy. Wciągająca opowieść scenarzysty Aarona Guzikowskiego. Znakomite zdjęcia Roger Deakinsa.i jeden z lepszych filmowych „run for life” na finał filmu. Hugh Jackman w roli ojca, który cierpi i łamie kości, by dociec prawdy – jest zajebisty. Jednak Jake Gyllenhaal w roli gliniarza maskującego ponure tatuaże jest przezajebisty. Lubię wracać do wspomnianego finału, gdy Jake jedną ręką cuci dziewczynkę, drugą prowadzi radiowóz, a obiema stopami wciska gaz, by zdążyć wyrwać dzieciaka z objęć śmierci… Recenzja tutaj. 8/10

Incendies - Pogorzelisko (2010)
   MIEJSCE 2   

Arrival – Nowy początek (2016).  To skromne kino, chociaż z wiadomych względów nie może być uznane za low sci-fi. Kosztujący 50 milionów Nowy początek można by z powodzeniem nakręcić za 10 milionów, a siła przedstawionej tu treści w rękach tak wytrawnego już reżysera miałaby podobną siłę rażenia. Jako ekranizacja opowiadania Story of Your life Teda Chianga rzeczywiście jest opowieścią o Twoim życiu. Całe tło, lądowanie ufo, podjazdy z atomową bronią do czegoś czego nie rozumiemy, bo nie potrafimy z tym czymś rozmawiać(!!), to tylko próba wytłumaczenia nam, że najważniejsza jest cierpliwość. Tak jak cierpliwość przy kontakcie z dzieckiem, które jeszcze nie mówi. Tak jak cierpliwość i czerpanie radości z tej nauki mówienia, tłumaczenia, poznawania świata. Tak samo cierpliwy powinien być widz, ponieważ Villeneuve nie idzie na skróty i wręcz wyprasza z sali kinowej wszystkich tych, którzy zachęceni zwiastunem oczekują choćby ułamka kina spod znaku  Emmericha. To mądre kino, do rozmowy, analizy, bez fajerwerków. Recenzja tutaj. 9/10
   MIEJSCE 1   

Incendies - Pogorzelisko (2010)

Incendies – Pogorzelisko (2010). Tego dzieciaka z goloną głową, którego cały światopogląd jest budowany wokół wojny i dążeniu do niej, mam w głowie cały czas. Kadr nie do wymazania. Tak samo jak kobieta zwijająca się z bólu na tle spalonego autobusu i ten finał, gdzie 1+1=1. To nie jest dramat, to horror wojny, horror człowieka. Fabuła, chociaż niezwykle ważna i zajmująca jest tylko tłem dla pokazania okrucieństw fanatyków działających podług tego, co im wbito do bani. Pogorzelisko to stan umysłu dwójki głównych bohaterów, bliźniaków Jeanne i Simon, którzy podczas odczytu testamentu po zmarłej matce dowiadują się, że mają rodzeństwo i ojca (matka przez całe życie utrzymywała dzieci w innym przekonaniu). Rodzeństwo udaje się na bliski wschód, by odnaleźć rodzinę. Nawet teraz, gdy piszę tę notkę, to czuję jak spływa po mnie ciężar całej tej opowieści. Film o potrzebie poznawania prawdy bez względu na wszystko? Fuck it. Nie chciałbym znać takiej prawdy. To najlepszy film Denisa Villeunevilla. Recenzja tutaj. 9/10

Incendies - Pogorzelisko (2010)


Tak jak wspomniałem nie widziałem debiutu Un 32 août sur terre (1998).

Un 32 août sur terre (1998)
Bez wątpienia reżyser się rozwija i oprócz coraz większego budżetu do dyspozycji, ściąga do pracy przy swoich filmach coraz głośniejsze nazwiska. Wydaje mi się, że wielu ludzi, którzy otaczają Denisa liczy na to, że niedługo otworzy się worek ze złotymi statuetkami. Spójrzcie chociażby na osobę operatora, Rogera Deakinsa. Rocznik ’49, 12 nominacji do Oscara, żadnej statuetki? Warto zakolegować się na dłużej z kimś niosącym perspektywy 🙂 Ta współpraca dała nam jak na razie świetne zdjęcia do Labiryntu i Sicario, a w perspektywie mogą być co najmniej nominacje do nowego Blade Runnera. No właśnie…

Zaangażowanie Denisa Villeuneve’a do restartu(?), remake’u(?), kontynuacji(?) Łowcy Androidów to świetny pomysł (to był mój wewnętrzny głos optymisty). Przecież filmowe światy, które kreował do tej pory Kanadyjczyk pasują jak ulał do dystopijnej wizji Philipa K. Dicka. Projekt jak na razie nazywa się Untitled Blade Runner Project i prócz Harrisona Forda w obsadzie widnieje jeszcze Ryan Gosling. No co mam Wam napisać? Kibicuję Denisowi.

Napiszcie mi jeszcze jak układa się Wasza lista filmów dzisiejszego solenizanta. Napiszcie też, czy widzieliście jego debiut oraz co sądzicie o przyszłych planach realizacyjnych? Karkołomne, czy dające nadzieję na wskrzeszenie cyberpunka na wielkim ekranie?