PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Kosmos (2015)

"Kosmos" (2015), reż. Andrzej Żuławski. Recenzja filmu.

Czy można film z histerycznie prowadzoną fabułą ocenić pozytywnie? Czy widz jest w stanie „ogarnąć” seans, w którym aktorzy prowadzeni podług klasycznej fabuły wyrywają się nagle w kierunku obiektywu kamery, by z przejęciem zacząć deklamować niezrozumiałe na pozór wersy? Widz wcale nie musi tego „ogarniać”. Nie musi nawet rozumieć. Obcowanie z kinem i formą, którą nadał mu Andrzej Żuławski jest już samo w sobie… urokliwe.






Oto poznajemy Witolda – studenta z oblanym egzaminem na wydziale prawa, który wybrał portugalską prowincje jako idealne miejsce na wkuwanie zaległego materiału. Wynajmuje pokój na stancji u ekscentrycznej rodziny. Na „nieustające wakacje” wybiera się jednak nie sam, lecz z przyjacielem Fuksem (Johan Libéreau). Przyszły dyktator mody, postać nieco tajemnicza (po każdym nocnym wypadzie wygląda jak Rocky po starciu z Drago).

tiri tiri
tiri tiri

Hej! Pisząc wstęp do recenzji doznałem małego olśnienia. I tak jak Gombrowicz nie znał zakończenia pisanych przez siebie historii, tak i ja zmienię front i pobiegnę w innym kierunku.

"Kosmos" (2015), reż. Andrzej Żuławski. Recenzja filmu.
Kosmos na podstawie powieści Witolda Gombrowicza pod tym samym tytułem to historia ucieczki i opowieść o wynajdowaniu kolejnych surrealistycznych przesłanek, aby „coś się działo”. Wyrzucając w kierunku kamery słowa, epitety, całe zdania Witold kreśli przed widzem swój aktualny stan ducha. Opowiada o namiętności i absurdalnym śledztwie, które postanawia przeprowadzić z przyjacielem (w drodze na stancję wisi powieszony na sznurku wróbel). To nie wszystko. To przecież nie może być wszystko! Witold pragnie zdobyć serce córki właścicieli pensjonatu. Nie może oderwać od niej wzroku, a myśli od oszpeconych ust pokojówki Katasi (również krewnej właścicieli). Witold nie może się uczyć. Ciągle coś mu przeszkadza. Posiłek, Fuks, usta Katasi, kilka napisanych na laptopie zdań, wróbel, zaciek na suficie, który wygląda jak strzałka. Do czego prowadzi? Powieszony kot. Kosmos jako ucieczka od nudnych rytuałów dnia codziennego? Być może.

"Kosmos" (2015), reż. Andrzej Żuławski. Recenzja filmu.
Są wakacje, są kolorowe postaci, jak te odgrywane przez świetnych Jeana-François Balmera i Sabine Azéma. Właściciele pensjonatu niezmiennie wspominają z rozrzewnieniem „stare” czasy. Dają tym samym obraz osób, które bywały w wielkim świecie. Pokrzykują, przesadnie gestykulują, nienawidzą i kochają. A niech młodzi zobaczą! Niech broń Boże nie starają się zrozumieć! Wypadają tym samym jak ludzie, którzy uciekli z cyrku z dziwolągami. Wszyscy zamknięci w jednym mieszkaniu, prezentujący swoje najlepsze numery…

tiri tiri
tiri tiri

Kosmos pomimo niezrozumiałej „intrygi” wciąga. Czy można Kosmos zrozumieć? Samo pytanie jest absurdalne i niech tak pozostanie. Na szczęście dla mojej percepcji oprawa audiowizualna jest nader przyjemna i to głównie dzięki niej oglądany seans minął bardzo wyjątkowo urokliwie – oryginalne miejscówki wokół pensjonatu, piękna praca ze światłem w ostatnich scenach podczas nocnej wyprawy, genialna wręcz posiadłość na skarpie z widokiem na ocean (co za miejsce na posiłek!).

"Kosmos" (2015), reż. Andrzej Żuławski. Recenzja filmu.

Żuławski przeniósł  na ekran bardzo dużo szczegółów (z precyzyjną wręcz dokładnością) z Kosmosu Gombrowicza:

Tylko że… a jednak zdarzyła się niespodzianka, gdyż jedno z łóżek było zajęte i leżał na nim ktoś, kobieta, i nawet mogłoby się zdawać, że nie leżała zupełnie tak, jak by należało, choć nie wiedziałem na czym polegała ta, powiedzmy, odrębność — czy, że łóżko było bez pościeli, z materacem jedynie — czy, że jej noga, leżąca częściowo na żelaznej siatce łóżka (gdyż materac trochę się przesunął), że połączenie nogi i metalu zaskoczyło mnie w tym dniu gorącym, brzęczącym, męczącym. Spała? Ujrzawszy nas, siadła na łóżku i poprawiła włosy.

Ta scena została przeniesiona dokładnie tak jak jest w powieści. Podobnie jak całe „śledztwo” z zaciekiem na suficie. To filmowe malowanie kadrów na wzór literackiego pierwowzoru nijak się jednak miało do przedstawienia nastroju w kilku scenach. Tutaj wygrywa Gombrowicz, jak na przykład w scenie posiłków, gdzie czytelnik wkracza w dziwny, duszny i pełen seksualnego napięcia świat, a u Żuławskiego widzi sięgające ku sobie koniuszki palców. Za mało.

"Kosmos" (2015), reż. Andrzej Żuławski. Recenzja filmu.
Będąc świeżo po lekturze Gombrowicza żałowałem jednak najbardziej, że Żuławski odpuścił sobie nakręcenie filmu w Zakopanem. Powrót po tylu latach do reżyserii z akcją osadzoną w ojczyźnie… to by było coś.
6/10 - niezły



Czas trwania: 103 min
Gatunek: Dramat
Reżyseria: Andrzej Żuławski
Scenariusz: Andrzej Żuławski, Witold Gombrowicz (powieść)
Obsada: Jonathan Genet, Johan Libéreau, Sabine Azéma, Jean-François Balmer
Zdjęcia: André Szankowski
Muzyka: Andrzej Korzynńki

  • Zestaw Żuławski i Gombrowicz jest zestawem wybuchowym. Zresztą, znając Gombrowicza wydaj e mi się, że jego przekładanie na język filmu jest dość karkołomne – vide Ferdydurke

  • Dokładnie, popieram w 100% 😀

  • Dzięki wielkie za tę recenzję. Miałem wrażenie, że na tegorocznym Camerimage krytycy zapomnieli o tym filmie, a byłem cholernie ciekaw jego przyjęcia. Z tego co czytam, muszę spodziewać się czegoś na kształt "Onirici" Lecha Majewskiego.

  • Tomasz

    Żuławski nie odpuścił, to Polska sobie go odpuściła.
    Chciał kręcić w Polsce ale nikt nie był zainteresowany.
    Dlatego mamy Portugalię.
    Wg. mnie jednak wyszło to filmowi na dobre, w końcu Kosmos jest powieścią uniwersalną a nie polską.
    Chociaż pięknie byłoby zobaczyć wizję Żuławskiego w scenerii Tatr.
    Recenzja bardzo ciekawa, ale nie podzielam rozczarowania recenzującego
    Wg. mnie wspaniały film, łączący to co najlepsze u dwóch polskich/światowych twórców. W scenach posiłków widziałem dużo więcej niż koniuszki palców 🙂
    Pozdrawiam

    • „Chociaż pięknie byłoby zobaczyć wizję Żuławskiego w scenerii Tatr.” O właśnie! Film wiele by na tym zyskał. Przynajmniej wg. mnie. Oczywiście pan Andrzej nie wiedział, że to miał być jego ostatni film, ale właśnie kręcony w ojczyźnie zyskałby inny wymiar. Pozdrawiam i dzięki za komentarz.