PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Pole (1990)

The Field - Pole - 1990

The Field, czyli Ziemia, opowiada o miłości właśnie do niej. O ojcowiźnie, o gruncie, który trzeba posiadać. Dla Bulla ziemia jest najważniejsza. Człowiek bez niej jest dla niego nikim. Od pokoleń jego rodzina dzierżawi hektary, które kolejni mężczyźni w rodzinie przekazują swoim synom. Taki też ma zamiar ‚Bull’ McCabe (Richard Harris) – człowiek posąg. Najważniejsza osoba w irlandzkiej wsi. Szacunek zmieszany ze strachem, tak można określić stosunek społeczności do niego. Richard Harris otrzymał za tę kreację nominację do Oscara. W pełni zasłużoną nominację.

Pięknie wypielęgnowane zielone połacie przekaże swojemu synowi Tadghowi (Sean Bean). Taki jest plan. Reżyser Jim Sheridan świetnie buduje obraz wsi z całą biedą, drobnym pijaństwem i górującym nad wszystkimi Bullem.

Co ciekawe nabieramy do niego szacunku, gdy następuje pierwszy zwrot w akcji. Wdowa po właścicielu pola ma dosyć nękania (nie zdradzę szczegółów) i postanawia sprzedać pole. Oczywiście ma do tego prawo. Nie jest to po myśli Bullowi, ponieważ cena wywoławcza na aukcji jest co najmniej zawrotna dla irlandzkiego chłopa. Wściekła społeczność nie szczędzi przykrości biednej wdowie. Ich temperament szybko studzi Bull decydując się na wzięcie udziału w aukcji. Widz sobie myśli: twardy, ale porządny chłop. Może trochę nieobyty, ale ma swoje zasady. W tamtych warunkach tylko tacy mogą wygrać. Sheridan zaczyna tym samym zakreślać coraz szersze kręgi wokół prawdziwej natury Bulla rozpoczynając od obrazu mężczyzny pełnego namiętności, przez obsesje, aż po szaleństwo. Problemy ze zdobyciem pieniędzy to jedno… Na horyzoncie pojawia się kupiec z Ameryki (Tom Berenger), który ma nie mniejszą ochotę na ten cudowny skrawek zielonego gruntu.

The Field - Pole - 1990
Rewelacyjny film grający na uczuciach widza. Co ciekawsze, gdy z czasem sympatia zmienia się w antypatię, to w finale najchętniej znowu zmienilibyśmy front. Sheridan i jego irlandzki okres to najlepsza dekada w jego filmografii. Jako reżyser zrobił pewnie więcej dobrego dla historii Irlandii, niż niejeden niechętnie czytany podręcznik. Nie znam się na stereotypach dotyczących Irlandczyków, ale w filmie The Field jawią się jako ludzie twardzi, z zasadami, niestety do bólu uparci, z głęboką przynależnością do małych społeczności. Bull zarzuca Amerykaninowi, że tacy jak on wyjechali z Irlandii, a teraz przyjeżdżają sobie i mają zamiar wszystko wykupić. „Nie masz prawa! – krzyczy. – Nie poznałeś głodu, nie poznałeś prawdziwej biedy!” Jestem ciekawy, ile w tych dialogach jest wyrzutów sumienia co do własnej postawy reżysera, który wyemigrował do Kanady (później do Stanów Zjednoczonych) w 1981 r.

The Field - Pole - 1990
Pełnokrwiste drugoplanowe postacie są jak pięknie rzeźbione ramy w tym rewelacyjnym obrazie. John Hurt w roli pijaczyny to ścisła czołówka filmowych żuli. Jest trochę jak jedna z łasic z książki O czym szumią wierzby. Akcja przez prawie dwie godziny filmu nie zwalnia ani na minutę, chociaż rozmów tu wiele. Każda z nich daje nam pogląd na postacie, ich oczekiwania i często prawdziwe zamiary, które trzeba uważnie wyczytywać pomiędzy wierszami. Czasami też mamy nadzieję, że w którejś z kolejnych rozmów w końcu poznamy prawdziwą naturę McCabe’a i dokopiemy się do momentu, w którym zbudował tak wielki i twardy mur wokół swojego serca, a tajemnic jest w rodzinie wiele…

The Field - Pole - 1990
Pierwsze co rzuca się podczas seansu to widoki. Jednak umówmy się, gdzie by aktorzy nie stanęli to i tak w tle zobaczymy piękne plenery. Operator wykazał się w scenach bójki pomiędzy Yankee (tak ochrzcili Berengera mieszkańcy), a synem Bulla. To mój ulubiony fragment filmu. Noc nad wodospadem, z postaciami spowitymi światłami stojącego nieopodal samochodu. No i akcja, która zmierza w ramiona roześmianego diabła. Reżyser pochodzący z robotniczej rodziny, wychowanek katolickich szkół zna bardzo dobrze znaczenie biblijnego grzechu. W jego Polu grzech i spłata należności za niego dociska bohaterów do samej gleby. Tu nie ma oko za oko. Tu jest dwoje par oczu za oko, cala szczeka za ząb. Za policzek wymierzony stwórcy, ten z furią karze wszystkich wokół. Taki jest film Sheridana, jak rozpędzona karma, która zatrzyma się dopiero na napisach końcowych. Polecam

9/10 - rewelacyjny

Czas trwania: 107 min
Gatunek: Dramat
Reżyseria: Jim Sheridan
Scenariusz: John B. Keane (sztuka), Jim Sheridan
Obsada: Richard Harris, Sean Bean, John Hurt
Zdjęcia: Jack Conroy
Muzyka: Elmer Bernstein

  • Simply

    Chyba powinno być ,, dwoje par oczu za oko, cala szczeka za ząb''

  • Dzięki Simply. Teraz brzmi poprawnie.

  • Simply

    Było poprawnie .Teraz brzmi poważnie .

  • A więc miałam nosa do tego filmu. Chodzi za mną odkąd go przegapiłam w TV. Uwielbiam takie surowe filmy i prostych ludzi, z ich zasadami i nieugiętą postawą. Wiesz, to naprawdę okropne, że mam ten film a nie mogę go obejrzeć 🙁

  • Ależ ja to doskonale rozumiem 🙂 Ja mam setki machających do mnie tytułów. Tak łatwo komuś powiedzieć: Co za problem, po prostu obejrzyj. Nie da się tak. Będę mieć na to czas po 22, a ponieważ już się czuję jak koń po westernie, to po tej 22 pewnie padnę na ryj i tak się skończy wtorek 🙂

  • W moim przypadku nie chodzi o czas, bo już nawet robiłam dwa podejścia do tego filmu, które niestety uświadomiły mi, że jak się nie rozumie to się nie ogląda. Tu chodzi o moją niemoc w kwestii tego irlandzkiego akcentu. Nie mogę przecież tylko Berengera rozumieć 🙂