PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Audition (1999)

Audition - Ôdishon - Gra wstępna - 1999

Takashi Miike dostał drugą szansę (głównie za sprawą rekomendacji w komentarzu dotyczącym poprzedniego, niestety nieudanego spotkania z reżyserem). Szansę wykorzystał, spotkanie było owocne. Ôdishon, czyli Audition to jego film z 1999 roku. Takashi, który robi filmy przed, po i w trakcie śniadania, ma do tej pory w bazie imdb około 90 tytułów. Podejrzewam, że nawet jak śpi to coś tam sobie nakręci. Audition musiało wywołać sporo kontrowersji w czasie premiery. Oto mamy historię, w której wdowiec Shigeharu Aoyama przekonywany trochę przez syna, trochę przez przyjaciela, postanawia poszukać kobiety, z którą mógłby dokończyć swego żywota.

Nie było zbyt trudno go przekonać. W końcu jak długo można wpatrywać się w zdjęcie żony na biurku, jak długo można samotnie wyprowadzać psa. Jako że Aoyama na dancingi nie chodzi, o randkach w ciemno nie ma mowy, daje się namówić na plan wspomnianego przyjaciela Yasuhisa Yoshikawy. Trzeba wiedzieć czytelnikom, że nasz wdowiec, bynajmniej nie słomiany, jest wstydliwy bardzo. Kurpulentny aktor Ryo Ishibashi wypadł w tej roli doskonale. Brakowało mu tylko rumieńca w chwilach zawstydzenia. Plan Yoshikawy jest w miarę prosty. Zorganizuje casting do nowej produkcji filmowej. Do roli żeńskiej zgłoszenia otrzyma Aoymana. Przefiltruje, wybierze trzydzieści i niejako z ukrycia, z pozycji producenta na spokojnie wybierze przyszłą żonę.

Wszyscy podejrzewają jaka jest rola kobiety w japońskim związku. Typowy patriarchalny model rodziny funkcjonuje tam od zawsze. Służąca, służka, służebnica to tylko synonimy, aczkolwiek w głowie mężczyzny z kraju kwitnącej wiśni taki obraz widziany byłby najchętniej przy domowym ognisku. Przy pytaniu Yoshikawy – Jaka powinna być? – oprócz standardowych: ładna, miła, pada właśnie… posłuszna. Z własnych obserwacji mogę tylko zapewnić, że kobiety w innych rejonach Azji mają naprawdę ciężko (oczywiście wyłączając kobiety sukcesu, bizneswomen, które są traktowane na równi z mężczyznami).

Nasz bohater przystępuje do castingu. Wielka, oświetlona sala i kamery nie pomagają w większości niepewnym siebie „aktorkom”. To tylko potwierdza jak bardzo płeć przeciwna jest tam stłamszona. To przecież przesłuchanie do filmu, a dziewczyny wchodzą (w większości), patrząc w podłogę, uciekając spojrzeniem, denerwując się. W końcu wchodzi ONA, piękna Asami, na której Aoyama zawiesił już oko podczas wertowania kandydatek przy wieczornym koniaczku. Była baletnica na żywo wygląda jeszcze piękniej niż na zdjęciu. Oboje wpadli sobie w oko. Wdowiec, wybierając już melodię na pierwszy taniec na weselu, ochoczo rusza do ataku. Materiał jest podejrzanie łatwy do obróbki. Podejrzanie dla widza, nie dla zamkniętego w sobie mężczyzny, który po tylu latach wystawił głowę przez okno i poczuł damskie perfumy.
audition-3
To mniej więcej połowa filmu. Tutaj też Takashi Miike odwraca się do ekipy filmowej i mówi, że złowieszczym uśmiechem: a teraz będziemy kręcić horror. Nic nie zdradzę. No może tylko, że piękna krucha Asami przepoczwarza się na naszych oczach i japoński mężczyzna musi na nowo zdefiniować słowo posłuszeństwo. Te dwie części filmu różnią się tak bardzo, że zarówno jedną jak i drugą można pociągnąć w innym kierunku. Inne jest wszystko, sposób kręcenia, światło i, oczywiście co najważniejsze, Asami. W części typowo romantycznej widzimy randki, rozmowy, sympatyczną kolację. W drugiej? Siekę i halucynogenny sposób kręcenia jak u Lyncha. Brakuje jeszcze karła, kobiety z łuskami na plechach i jakiegoś dziwoląga na wózku inwalidzkim… A przepraszam, ten ostatni jest :).
audition-4
To udany seans, chociaż moja żona odpuściła po scenach dokarmiania zasupłanego w worku jegomościa :). Udany, chociaż… nie podobała mi się końcówka. Za szybko się to skończyło. Z oceną też miałem problem. Z marszu chciałem dać 6/10, czyli niezły. Po dwóch dniach od seansu historia cały czas siedziała mi w głowie. To dobrze dla filmu i przyszłej oceny 🙂 Ostatecznie 7/10, czyli dobry. Muszę koniecznie dodać długą stalową linkę do ulubionych narzędzi makabry używanych w kinematografii.
7/10 - dobry

Czas trwania: 145 min
Gatunek: Horror, Thriller
Reżyseria: Takashi Miike
Scenariusz: Daisuke Tengan
Obsada: Eihi Shiina, Ryo Ishibashi

Zdjęcia: Hideo Yamamoto
Muzyka: Kôji Endô

  • Lubię gościa, no nic na to nie poradzę :D. I lubię ten film. Struna fortepianowa na zawsze pozostanie w mojej pamięci ;).
    PS Pamiętam, jak ten film zaczęto grać w multipleksach. I zobaczyłam przykład, jak bardzo ludzie nie wiedzą, o co chodzi i jak bardzo może zmylić kreatywny polski przekład tytułów ("Gra wstępna"). Otóż widziałam pary wracające z niętęgimi minami z seansu 14 lutego ;).

  • O, właśnie dlatego czasem warto odczekać kilka dni z wydaniem wyroku dla filmu 😉 "Audition" z jakichś bliżej nieznanych mi przyczyn wciąż nie obejrzałem, choć mam go w planach od… cholerka, dobrych siedmiu lat!

  • Oglądałam go! Mój facet do dziś ma schiza przyciskając palec do mojej nogi mówiąc "boli, boli, boli" 😀 Ale film w sumie całkiem spoko 🙂

  • to w sumie nieźle traumatyczne przeżycie po seansie:) Moja żona nie dała rady do końca :):)

  • Wyjście w walentynki na "Audition" to musiała być dla niektórych porażka roku :). Seans musiał na nowo rozpisać wartość związku, dwójki zakochanych siedzących w kinie 🙂

  • Napiszę tak. Radzę zadbać o dobry klimat przed seansem 🙂 I najlepiej przeżyć go samemu 🙂

  • Przydałyby się jakieś badania socjologiczne, czy te związki przetrwały ;D.

  • wasiu

    ja na walentynki poszedłem na randkę na Antychrysta Larsa von Triera. O dziwo partnerce podobał się kunszt reżysera i klimat filmu 🙂