PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Something Must Break (2014)

Nånting måste gå sönder - Something Must Break - 2014 / CAMERIMAGE 2014

Seans, który miałem przyjemność obejrzeć, odbył się w ramach tegorocznej edycji festiwalu Camerimage. Nie wybierałem celowo tego filmu. Pasowała mi godzina, pasował mi dzień. Szedłem w ciemno. Rzadko to robię, a ponieważ przeważnie wiem zdecydowanie za dużo przed seansem o danym tytule, teraz znalazłem się w pewnym stopniu w nowej sytuacji. Something Must Break, jako europejska odpowiedź na fenomen Xaviera Dolana, zaskoczył mnie kompletnie w dwojaki sposób. Zaskoczył mnie bardzo pozytywnie jako film, który opowiada o trudnej drodze do akceptacji i miłości. Zaskoczył mnie też mój stosunek do szwedzkiego obrazu. Jestem zdeklarowanym liberałem, jednak na niektóre sceny patrzyłem przez palce. No i w jakim świetle mnie to stawia? Po seansie pamiętałem tylko nagie stopy, nogi, uda, (przewinę), torsy.

 
Ponieważ twórcy pokazali wszystko to, co mogli pokazać i pewne obrazy cały czas przewijały mi się przez głowę, ciężko było mi się odnieść do fabuły. Na spokojnie, po czasie jestem w stanie na chłodno ocenić tytuł.

Something Must Break opowiada o Sebastianie. Młodym chłopaku, który już od dawna żyje na własną rękę. Wynajmuje mieszkanie z przyjaciółką, która jest lesbijką. Pracuje jako magazynier, w którymś z wielkich centrów handlowych. Za dnia w pracy skrzętnie ukrywa cechy, które z taką mocą próbują dojść do głosu. W Sebastianie już od dawna hormony żeńskie zawładnęły większością jego pragnień. Po zrobieniu odpowiedniego makijażu, zaczesaniu włosów, włożeniu obcisłego wdzianka ukrywa Sebastiana i pokazuje światu Ellie. Bardzo chce nią być przez 24 godziny na dobę. Gdyby był osobą majętną, już dawno przeprowadziłby odpowiedni zabieg. Niestety, należąc do niższej klasy średniej i zapieprzając na widlaku, ciężko spełnić takie marzenie. Jednak Sebastianowi nie brakuje odwagi. Zmiana płci i jego drugie ja, to jedno. Gdy nadzieja na zmianę płci powoli znika, fizyczność odchodzi na drugi plan i pojawia się kwestia ważniejsza. Pojawia się potrzeba kogoś bliskiego, mężczyzny, który kochałby go jako kobietę. Poznaje przyjaciela, niepewnego swojej seksualności Andreasa (świetny Iggy Malmborg). Punk, trochę menel zasypiający nad ranem z browarem w ręce, drobny złodziej, przystojny buntownik. Sebastian i Andreas zaprzyjaźniają się, odkrywają i zatracają w męskiej, seksualnej przygodzie. No właśnie… I tutaj tkwi punkt zapalny, od którego zaczynają się późniejsze problemy.

Nånting måste gå sönder - Something Must Break - 2014 / CAMERIMAGE 2014
Ciężko przedstawić ot tak uczucia, które targają parą kochanków. Andreas otwiera się bardzo powoli, szuka, w końcu akceptuje i z czasem zakochuje się. Sebastian już znalazł i chce być kochany jako kobieta, jako Ellie. Dla Andreasa to za dużo. Nie jest w stanie zaakceptować kochanka jako kobiety. Jest mu dobrze z mężczyzną, ale już z mężczyzną, który tak usilnie pragnie być kobietą… niespecjalnie.

Nånting måste gå sönder - Something Must Break - 2014 / CAMERIMAGE 2014
Something Must Break to reżyserski debiut Estera Martina Bergsmarka. Wprawdzie ma na koncie klika dokumentów i innych form filmowych, jednak historia Sebastiana i Andreasa to jego pierwsza fabuła. Bardzo dojrzałe, trudne, choć nieco za frywolne kino. Z perspektywy czasu (choć niedługiego, bo minął niecały miesiąc) te wszystkie odważne, czasem obsceniczne fragmenty giną i pojawia się treść. Jakże trudna jest droga do samoakceptacji, a później kolejna wcale nie łatwiejsza droga do tego, by odnaleźć bratnią duszę…

Nånting måste gå sönder - Something Must Break - 2014 / CAMERIMAGE 2014

Na początku wspomniałem o Dolanie, jako twórcy, do którego filmów mógłbym porównać Something Must Break. Jako zarys scenariusza i sam temat, szwedzki obraz można by wcisnąć w „fascynacje” Xaviera. Jednak już sama forma przekazu i obraz jest o wiele, wiele mocniejszy. Filmy Dolana to ładne ciastko, choć przyprawiające o zawrót głowy po nadgryzieniu. Ester Martin Bergsmark nakręcił film nie skupiając się na walorach estetycznych. Przypomina w tym trochę Harmonego Korine’a i jego Kids lub Gummo. Brudne ulice, korytarze i kamera pokazujące życie „obok”. I na to wszystko ból zamknięty w obcym ciele. I codzienna próba wykrzyczenia imienia Ellie. Polecam.

7/10 - dobry

Czas trwania: 81 min
Gatunek: Dramat
Reżyseria: Ester Martin Bergsmark
Scenariusz: Ester Martin Bergsmark, Eli Levén (powieść)
Obsada: Saga Becker, Iggy Malmborg
Zdjęcia: Lisabi Fridell, Minka Jakerson

  • Wybierając film wyświetlany podczas Camerimage również kierowałam się doborem godziny, która mi pasuje, a nie opisem bądź opiniami o danej produkcji. Jednak nie udało mi się obejrzeć opisywanego przez Ciebie filmu. Czytając ten post żałuję, że harmonogram nakierował mnie na inny seans. Mam nadzieję, że jednak uda mi się obejrzeć "Something Must Break", już w innym miejscu i o innym czasie. 🙂

  • Najbardziej żałuję "Birdmana" i kilku filmów z przeglądu kina Powella-Pressburgera. No niestety, pracując normalnie na pełen etat, nie miałem możliwości uczestniczenia w seansach przedpołudniowych.

  • Ja miałam właśnie na odwrót – łatwiej było mi znaleźć czas na poranne seanse, niż te popołudniowe. Szczególnie podobały mi się etiudy studenckie, które wprowadziły świeżość nie tylko sposobów przedstawienia danej sytuacji, ale też opisywanych tematów.

  • Tak teraz napisałaś że w sumie żałuję tych studenckich etiud. To fajna sprawa zobaczyć sobie coś oryginalnego, świeżego być może przyszłego znanego reżysera, który tu w Bydgoszczy zaprezentował swój pierwszy filmik. W przyszłym roku na pewno się skuszę.