PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Paul Thomas Anderson

Urodzony 26 czerwca, Paul Thomas Anderson.

Reżyser i scenarzysta. Swój debiut nakręcił w wieku 26 lat. Od początku kariery na dużym ekranie dał się poznać jako ten, którego fascynują ludzkie zakamarki. W szczególności tak często skrywany przez nas mrok. Demony ma każdy i to właśnie Anderson uchyla drzwi, by pokazać czarci ogon tkwiący głęboko w każdym człowieku. Tu nie chodzi zawsze o zło. Chodzi o pożądanie, pokusy, nałogi, czasem niebezpieczną zazdrość. Jak bardzo lubię tego reżysera uświadomiłem sobie dopiero po seansie Mistrza… Paul Thomas Anderson daje się szybko rozpoznać dzięki swojemu unikalnemu stylowi.
 
Ujęcia (długie panoramiczne najazdy kamerą u reżysera, opisuje Katarzyna na swoim blogu), ambitne tematy, stali ulubieni aktorzy. Reżyser pracując w Hollywood odżegnuje się do pustych treści. Tym samym daleko mu do kina rozrywkowego. Wydaje się, że komercyjnie powinien polec. Otóż nie! Za przychylną krytyką idą przychylni Andersonowi widzowie. O jego filmach można rozmawiać długo. Jedno jest pewne, wszystkie stanowią pole do wielu interpretacji i są po prostu świetne.

Cała obejrzana filmografia, wraz z subiektywnymi ocenami poniżej.

 

   MIEJSCE 7   Sydney / Hard Eight - Ryzykant (1996)
Sydney / Hard Eight – Ryzykant (1996). Reżyserski debiut Paula Thomasa Andersona. Opowieść o tajemniczym mężczyźnie, który bierze pod skrzydła życiowego nieudacznika. Czyżby? Czy za postacią Sydneya kryje się ktoś więcej niż przysłowiowy anioł stróż? Spieszę od razu z wyjaśnieniem, że nie można ostatniego filmu na moich listach nazywać „najgorszym” filmem danego reżysera. Lista to przede wszystkim oceny. Sydney jest niezły. Brakuje mu lepszego kontaktu ze światem realnym. Postaci, które „żyją”, a nie „błądzą”. Dla mnie to wada, dla kogoś innego zaleta. RECENZJA TUTAJ 6/10

   MIEJSCE 6   

Magnolia (1999)

Magnolia (1999). Podobno najbardziej ambitny film Andersona. Na pewno najbardziej zakręcony. Wielowątkowy, o strukturze nie tyle rozrzuconych, co rozszarpanych puzzli. Magnolia to jeden dzień z życia kilku postaci. Film pełen goryczy i smutku. Opowiada o ludziach współczesnej Ameryki, którzy szukają miłości i akceptacji. Według reżysera każdy jej szuka, bez względu na pozycję społecznę i stan ducha. To mądry i dobry film. Pamiętam zajebistą rolę Toma Cruisa. Większość niestety uleciała mi z pamięci. Chociażby dlatego, tylko… 7/10

   MIEJSCE 5   

Boogie Nights (1997)

Boogie Nights (1997). Film, którego tematyka jako jedynego w filmografii, wydaje się być nieco poza głównym nurtem zainteresowań reżysera. Owszem, patrząc od strony technicznej i realizacyjnej, to wciąż Anderson. Jednak poruszone zagadnienia są już trochę inne. Wszystko dzieje się w latach 70-tych. From zero to hero, czyli historia właściciela niezłego przyrządu (Mark Wahlberg) i jego drogi po szczeblach pornobiznesu. Po pierwszych sukcesach, które wyrąbał sobie własnym „talentem” budzi szacunek wśród ludzi z branży. Później przeradza się to w zawiść i zazdrość konkurentów. Młody aktor i sukces, który na niego spadł, przynosi wiadome skutki. Życie na krawędzi, narkotyki, upadek. Świetny Mark Wahlberg i Julianne Moore. Jeszcze lepszy Philip Seymour Hoffman (chociaż to tylko epizodzik). Jednak gigantem tutaj był Burt Reynolds. Złoty Glob dla mistrza kierownicy i nominacja do Oscara. 8/10

   MIEJSCE 4   

Punch-Drunk Love - Lewy sercowy (2002)

Punch-Drunk Love – Lewy sercowy (2002). Uwielbiam ten film. Często go wspominam, chociaż widziałem go zaledwie raz. Ten film pokazuje, że Adam Sandler to diablo utalentowany aktor. Owszem, ma to swoje Happy Madison i trzepie kasę na piardach, bekach i wydzielinach wylewających się na widzów co kilka miesięcy. Niech ma, niech zarabia. Ja go lubię i cenię właśnie za Punch-Drunk Love i kilka innych ról dramatycznych. Sandler gra tu drobnego biznesmena szukającego kobiety swojego życia. Nieporadny i zagubiony spotyka w końcu ekscentryczną Lenę (Emily Watson). Pamiętam dokładnie otwierającą scenę w tym filmie. Pamiętam jego spięcie z rodziną. Wyjazd z narzeczoną. Bójkę na ulicy itd. Widzowie usilnie kierują Lewy sercowy w szufladę z napisem komedia romantyczna. Jeżeli tak, to ktoś przed zamknięciem dolał tam butelkę absyntu, a później kilkakrotnie skopał całą szafę. 8/10

   MIEJSCE 3   
inherent-vice
Inherent Vice – Wada ukryta (2015). To co wynosi produkcję ponad przeciętną to delikatnie pokazana granica pomiędzy filmowym przedstawieniem paranoi (który jestem w stanie zaakceptować), a zgrywą z niej. I to zdaje się być w ogólnym wymiarze, kluczowym składnikiem filmu. Szczególnie jeżeli chcemy wziąć pod uwagę ileż to fantastycznych i niemożliwych zdarzeń przyjdzie doświadczyć Doc’owi. Film o niełatwej strukturze przypominający miejscami Podwodne życie ze Stevem Zissou (2004), Las Vegas Parano (1998), a w końcu Tajemnice Los Angeles (1997). Nie dla wszystkich, dla mnie to już teraz film kultowy. RECENZJA TUTAJ9/10

   MIEJSCE 2   

There Will Be Blood - Aż poleje się krew (2007)

There Will Be Blood – Aż poleje się krew (2007). Epickie dzieło o bezwzględnej sile pieniądza. W zasadzie o człowieku zachłannym, broczącym w krwi utkanej z ludzkiego cierpienia. Wszystko po to, by wyścielić swoje życie studolarówkami. W roli spadającego w odmęty szaleństwa wystąpił genialny Daniel Day-Lewis. Obłęd, który pokazuje nie polega na tym, że szarpie, wrzeszczy i rzuca piorunami. On po prostu patrzy demonicznym wzrokiem, a widz kuli się w fotelu. Głębiej i głębiej. Jednak Aż poleje się krew, to nie tylko opowieść o poszukiwaczach złóż nafty. To również opowieść o kaznodziei (Paul Dano). Charyzmatyczny wieszcz słowa bożego trzymający w ryzach społeczność, wydaje się być murem nie do przebicia. Walka z mroczną stroną człowieka, walka z pragnieniami, z marzeniami. Wielki film. 9/10

   MIEJSCE 1   

Master - Mistrz (2012)

Master – Mistrz (2012). Jak sam tytuł wskazuje… Mistrz. Film nadający się do interpretacji na wielu, wielu płaszczyznach. Dla mnie jest to przede wszystkim historia narodzin zła. Oprócz tego mamy tu opowieść o niszczycielskiej sile wpływu na jednostki niezdolne do samodzielnego myślenia. Anderson zabiera się w Mistrzu za wszystko co uwielbia w naturze człowieka. Pożądanie, nałogi, ból, samotność, szaleństwo. To wszystko zaś prezentują dwaj główni bohaterowie filmu, Freddie Quell (Joaquin Phoenix) i Lancaster Dodd (Philip Seymour Hoffman). Uczeń i mistrz (czyżby?). Freddie, były marynarz, nie potrafi się odnaleźć po skończonej wojennej tułaczce. Na swojej życiowej drodze spotyka wizjonera i duchowego przywódcę „rodziny”.  Phoenix w tym filmie pokazał, że ma konkretnie poprzestawiane w głowie :), Hoffman zresztą też. Na to wszystko nakłada się miejscami psychodeliczna muzyka i niezwykłe ujęcia operatora Mihaia Malaimare Jr.’a. 10/10

 

  • There Will Be Blood na pierwszym – obiektywnie najlepszy film XXI wieku.

  • Anonimowy

    Ja zacząłem przygode z P.T Andersonem od Magnoli,i już wiedziałem że mam do czynniena z wielkim reżyserem,który kręci kino absolutnie nie mainstremowe acz autorskie projekty.Aż poleje się krew jest w moim absolutnym top 5 jeśli chodzi o najlepsze filmy.

  • Emma Watson?! 😀

  • Emily, Emma 🙂 Dzięki Garret

  • "There Will Be Blood" jest rewelacyjny, jednak bardziej namieszał mi w głowie "Mistrz" 🙂

  • Ja jako pierwszy widziałem "Boogie Nights" nie kojarząc w ogóle reżysera. Jako najnowszy, zaliczyłem jego debiut, tym samym zamykając całą filmografię (trochę dookoła, jednak zaliczona :).

  • Dla mnie Master na trzecim, po There Will Be Blood i Boogie Nights. John C. Reilly też był zajebisty w Boogie Nights – i w Magnolii.

  • "Opowiada o ludziach współczesnej Ameryki, którzy szukają miłości i akceptacji" – czegoś w tym stylu poszukiwałem, by napisać samemu o "Magnolii". Chociaż to wciąż nie wszystko.

    "There will be blood" nie jest o żądzy pieniędzy tylko władzy. To nie jest to samo.

    "Mattress Man Commercial" zobacz.;-) Filip nigdy tak nie zagrał jak tam.

  • Władza i pieniądze idą k… mać tak w parze jak żadna inna rzecz na świecie. Może jaskiniowcy to rozgraniczali, ale od kiedy pojawiła się waluta to człowiek przez pieniądze dąży do władzy, przez władze do pieniędzy. Na pieniądzach płynie do władzy itd. Nie wiem czy Daniel Plainview widział różnicę. Tak czy siak odwaliło mu na punkcie tych dwóch rzeczy 🙂

    "Mattress Man Commercial". Zobaczę wieczorkiem. Dzięki.

  • Dobra, obejrzałem już teraz "Mattress Man Commercial". Zajebiste 🙂

  • Wiesz, jeśli nie pieniądze to wszelką wymianę dóbr zastąpi błaganie o litość i karabiny. Pieniądze są przeciwieństwem takich rozwiązań.

  • Summa summarum to zajebisty film. Oil man miał na końcu wszystko. Pieniądze i władze, a tak naprawdę g. miał. Siedział sam na torze do kręgli ze zrytą banią… taki duży, a taki mały jednocześnie.

  • Duże wrażenie wywarło na mnie "Aż poleje się krew", a znakomity Day-Lewis utkwił mi w pamięci. "Mistrza" oglądałam już jakiś czas temu, więc z chęcią odświeżę sobie ten seans. 🙂

  • To prawda, Daniel Day-Lewis wniósł ten film na inny poziom. Zresztą… to ten typ aktora, który potrafi pchnąć całą machinę i dodać jej blasku. Gigant.

  • Anderson troszkę przypomina mi stylem Roberta Altmana: multum postaci na pierwszym planie, uważna obserwacja rzeczywistości, dekonstrukcja konwencji i gatunków („Wada ukryta”). Nie wyczułem tutaj tego ironicznego poczucia humoru, ale może coś przeoczyłem. Widziałem tylko „Aż poleje się krew” i „Wadę ukrytą”. Zrobiłem też podejście do „Mistrza”, ale to było zbyt męczące. Może drugie podejście trzeba zrobić?

    • Radek koniecznie zobacz „Punch Drunk Love”. Docenisz talent Sandersa jako aktora dramatycznego. No i „Boogie Nights” dla samej historii i świetnej reżyserii.

      „Mistrz” na drugie podejście jak najbardziej ale odczekaj.