PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów (2016)

captain america civil warAnthony Russo i Joe Russo, czyli bracia Russo, zrobili dla filmu superbohaterskiego najlepszą możliwą rzecz. Już nie raz wspominałem z czym mam największy problem przy okazji takich filmów. Efektowne potyczki nie wzbudzały we mnie nigdy należytych emocji, z prostego powodu – ci goście są po prostu nieśmiertelni. To była zawsze nic nie znacząca wymiana ciosów, jak niekończący się pojedynek. W Wojnie Bohaterów bracia Russo zebrali ekipę, która wykorzystuje przede wszystkim swój ekwipunek. Jeżeli posiadają supermoce, to nie są jednostkami niezniszczalnymi jak Thor (jest jeden wyjątek – Vision, ale ten jest raczej w cieniu głównych wydarzeń. I dobrze!). Co z tego wynika? Są rany, jest krew i ból.

 

Jako kino superbohaterskie Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów jest filmem doskonałym dla fana komiksów i bardzo dobrym dla tego mającego z nim rzadszy kontakt (jak ja). Przyznać trzeba, że marketingowy chwyt na konflikt i sygnał, że powinieneś opowiedzieć się po którejś ze stron (vide #teamcap i #teamiron), to zabieg wykraczający daleko poza realne (filmowe) zagrożenie. Ich wojna to nic innego jak dylematy moralne: czy pomagać ludzkości przy każdej sposobności (Kapitan Ameryka, Hawkeye, Falcon, Bucky Barnes, Ant-Man, Scarlet Witch)? Czy raczej oddać się pod jurysdykcję ONZ (Iron Man, War Machine, Black Widow, Black Panther, The Vision, Spider-Man) i przy każdej nadchodzącej „akcji” oczekiwać na aprobatę najwyższej rady i rząd podpisów pod kolejnymi protokołami? Jedna strona uważa, że to zwiąże ręce, druga, że tylko w ten sposób ograniczy się ilość postronnych ofiar (jak zrzucony kawałek planety na Sokowie w The Avengers: Age Of Ultron z 2015 roku). Przyznajcie, że jest to trochę naciągane. Oglądając zwiastuny i widząc zabiegi działu promocji Marvela można było przewidzieć (oszukiwać się), że zatarg będzie występować w bardziej dramatycznych obszarach.

captain america civil war

Jednak nawet jeżeli ostatecznie zdajemy sobie sprawę, że bohaterowie raczej chcą się powstrzymać niż anihilować, to i tak oglądamy pojedynki z zapartym tchem. Dlaczego? Bo każdy z wcześniej wymienionych bohaterów jest tak samo ważny i tak samo może się przyczynić do przeważenia szali na jedną, bądź drugą stronę. Dlatego twórcy stworzyli idealny obraz, w którym możesz utożsamiać się z dowolnym bohaterem. Nie ma nic lepszego, gdy chociaż przez chwilę Twój faworyt jest na szczycie łańcucha pokarmowego. To klasyczne założenie rozgrywek multiplayer. Ale przecież starcie na szczycie to tylko jeden element w filmie. Co zatem z resztą? Bracia Russo nie zwalniają nawet na chwilę. Na ogromny plus idzie cały szereg „udogodnień” względem poprzednich blockbusterów od Marvela. Innymi słowy, zostało poprawione wszystko co mnie irytowało. Tom Holland zastąpił żenującego Andrew Garfielda w roli Spider-Mana (ktoś jeszcze pamięta Niesamowity Spider-Man 2? O części pierwszej nie wspomnę). Zwiększono ilość walk w aglomeracjach miejskich odpuszczając te na wielkich futurystycznych platformach (finał Zimowego Żołnierza). Bracia Russo uruchomili ponadto specjalną komórkę kreatywnych twórców od martial-arts i dostaliśmy całą masę epickich walk w zwarciu z interakcją z przedmiotami codziennego użytku. W praktyce przypomina to co nieco walki z The Raid 2 (2014).

captain america civil war

Dodano w końcu element zaskakujący i ponad wymiarowy. Otóż widz czuje, że każdej z postaci zależy, ponieważ jak wiadomo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, nawet w uniwersum Marvela. Odpuszczono więc klasycznego złoczyńcę na rzecz „racji” i jej interpretacji. Film zyskuje, bo wystarczy byś pochylił się nad argumentami którejś ze stron (nawet jeżeli chodzi o zemstę, którą kieruje się Zemo (Daniel Brühl)) i zrozumiesz, że każdy ma trochę racji.

captain america civil war

Konflikt wewnątrz jasnej strony mocy w Wojnie Bohaterów okazuje się więc o wiele bardziej zajmujący niż kolejna potyczka ze złem pod kolejną kolorową maską. Polecam.

Za seans dziękuję sieci kin.

Cinema City

Czas trwania: 146 min
Gatunek: Akcja
Reżyseria: Anthony Russo, Joe Russo
Scenariusz: Christopher Marku, Stephen McFeel, Mark Milla, Joe Simo, Jack Kirb
Obsada: Chris Evans, Robert Downey Jr., Scarlett Johansson, Sebastian Stan, Anthony Mackie, Don Cheadle, Jeremy Renner, Chadwick Boseman, Paul Bettany, Elizabeth Olsen, Paul Rudd, Tom Holland, William Hurt
Zdjęcia: Trent Opaloch
Muzyka: Henry Jackman

  • Już się nie mogę doczekać XD No, a że Ty jeszcze chwalisz, to ja pewne umrę na sali kinowej z uśmiechem na twarzy!

  • Film jest jak świąteczne obżarstwo przy grillu :D. Natłok dań
    (bohaterów) przytłacza atrakcyjnością, więc jak żarłok napycham się do
    woli. A skutek taki jak zawsze: ciężkostrawne to wszystko, pozbawione
    lekkości i na końcu zgaga.

    Ale to tylko moja opinia 🙂

  • Również jestem po seansie, na Rolce przeskrobię swoje kilka słów na dniach 😉

    • Czy Tobie również wydawało się, że duży Ant-Man porusza się dziwnie? To znaczy chodzi pewnie o optykę i postrzeganie wielkich obiektów jako poruszających się powoli względem mniejszych, ale… kurde. Chyba trochę przesadzili.

      • Nie zwróciłem uwagi, chociaż może chodziło o „efekt Godzilli”. Zresztą w „Ant-manie” jak powiększyli Tomka (tę niebieską lokomotywkę) i mrówkę efekt był podobny.

  • Pingback: Spider-Man: Homecoming (2017) - Po napisach | z pasją o filmach()