PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Czarny Korsarz (1976)

recenzja filmu "Czarny Korsarz" (1976), reż. Sergio SolimaCzarny Korsarz niewątpliwie nie zostanie moim ulubionym filmem o piratach, ale zdecydowanie zapamiętam produkcję z kilku względów. Ale od początku. Kino przygodowe rozgrywające się na głębokich wodach to zdecydowanie jedno z bardziej wymagających przedsięwzięć dla producenckiej kieszeni. Lubię takie filmy, ale na przestrzeni swojej kariery widza widziałem tylko kilka stricte pirackich filmów, które utkwiły mi w pamięci. Żeby być już do końca uczciwym, to znam na pamięć jeden film o piratach, a kilka scen z niego zostanie moimi ulubionymi po wsze czasy. Piraci (1986) Romana Polańskiego i Walter Matthau z wystającym ogonkiem szczura podczas przymusowego posiłku to kwintesencja humoru jaki mi odpowiada.




I ten luz, gdy sobie z lubością kroi gryzonia pod czujnym okiem Hiszpanów. Ech… Takich filmów się już nie robi. Kosztowny, pełen dowcipu i pięknych ujęć. Oczywiście byłem w kinie i zachwycałem się pieczołowicie wykorzystanym budżetem w Piratach z Karaibów. Jednak sam film bawił mnie tylko podczas seansu.

recenzja filmu "Czarny Korsarz" (1976), reż. Sergio Solima
Czarny Korsarz nie zastąpi Piratów Polańskiego, ale na pewno pozostanie dłużej w pamięci niż Piraci… Gore’a Verbinskiego. Czarny Korsarz ma wszystko… dosłownie. Jednak, by wymienić chociaż część spływających na widza atrakcji, muszę napisać o najważniejszym: główny trzon fabuły oparty jest na historii o honorze i miłości. Czarny korsarz, a właściwie książę Emilio di Roccabruna (Kabir Bedi) to człowiek o niespotykanie szlachetnym sercu, który honor stawia ponad wszystko. Jest piratem, który ma jedną życiową misję. Musi pomścić śmierć braci, czerwonego i zielonego korsarza. Odpowiedzialny za ten czyn (niegodny zresztą, bo śmierć została zadana wskutek nikczemnego fortelu) jest hiszpański namiestnik van Guld.

recenzja filmu "Czarny Korsarz" (1976), reż. Sergio Solima
No dobrze, ale filmy spod znaku płaszcza i szpady, to nie tylko pojedynki i zemsta, to także miłość. Tutaj, ta konkretna miłość, przynosi widzom świetną scenę, gdy główny bohater staje przed największym dylematem moralnym i osobistym. Ta scena również powoduje, że wstrzymałem oddech. Mało jest takich filmowych momentów, gdy bohater stoi na rozdrożu, lecz wybór którejkolwiek z dróg może przynieść równie zajmujący rozwój wypadków. Wybrać miłość do kobiety, której szukał całe życie, czy wybrać pościg za mordercą swoich braci, notabene ojcem ukochanej…

recenzja filmu "Czarny Korsarz" (1976), reż. Sergio Solima
Byłbym nieuczciwy gdybym zaczął się czepiać miejscami taniej realizacji i ogólnej estetyki rodem z produkcji dla dorosłych widzów. Naprawdę… czasami wypatrywałem, czy na plan nie wejdzie zza kadru nasza rodaczka Teresa Orlovski, by dać prawdziwy wycisk piratom. Pisząc kolokwialnie – biednie to czasami wygląda.

recenzja filmu "Czarny Korsarz" (1976), reż. Sergio Solima
Nic jednak nie odbierze Czarnemu Korsarzowi klimatu. Jedna z pierwszych akcji, gdy tytułowy bohater pomaga ludności etnicznej w zrównanej z ziemią wiosce, to moja kolejna ulubiona sekwencja w filmie. Nie mogę zapomnieć oczywiście o wpadającej w ucho muzyce, choć nieco zbyt skocznej jak na klimat bezkresnych wód (albo jestem po prostu nieprzyzwyczajony). Kabir Bedi, jako odtwórca głównej roli, to istny diabeł ze szpadą. Potrafi sam rozgromić nacierający oddział na wąskim moście. Pomalowane mocną czarną kreską oczy dodają mu zwierzęcej dzikości, godnej miana najgroźniejszego pirata. Szkoda, że Sergio Solima nie dysponował większym budżetem. Przecież taki film aż woła o wielkie sceny z abordażem, zatapianiem statków, płonącymi galeonami, z których wyskakują piraci.

Niemniej polecam. Dzieje się naprawdę dużo i chociaż nie przepadam za tym stwierdzeniem, to tutaj pasuje jak ulał: w tym filmie każdy znajdzie coś dla siebie. Są duchy, śmierć, diabeł, zemsta, miłość, szermiercze pojedynki i fajna melodia w tle.

7/10 - dobry

Czas trwania: 126 min
Gatunek: Przygodowy
Reżyseria: Sergio Sollima
Scenariusz: Emilio Salgari (powieść), Alberto Silvestri, Sergio Sollima
Obsada: Kabir Bedi, Carole André, Mel Ferrer
Zdjęcia: Alberto Spagnoli
Muzyka: Guido De Angelis, Maurizio De Angelis

  • Moim zdaniem większy budżet tylko zaszkodziłby produkcji. Pozytywny kicz jaki się wylewa z ekranu sprawia, że mamy tu do czynienia z niepowtarzalnym widowiskiem, zrealizowanym z polotem i energią. Duża ilość akcji przy ograniczonym budżecie świadczy przeważnie o tym, że dla twórców bardziej liczy się zabawa, a nie pieniądze i liczenie zysków. Jest tu wszystko co trzeba i wszystko jest na swoim miejscu. Ja bym niczego nie zmieniał. To nie tylko mój ulubiony film o piratach, ale też ulubiony film przygodowy. Dlatego ogromnie żałuję, że nie udało mi się jeszcze napisać obszernego tekstu na jego temat.

  • Sugerujesz, że Solima nie chciałby sobie spalić jakiegoś statku na potrzeby filmu? Jakbym nie miał kasy na niektóre sceny, to też bym mówił, że kręcimy dla frajdy :):) A tak na poważnie to rozumiem, że film może się spodobać i to nawet bardzo. Ja tam uwielbiam "Piratów" Polańskiego i przy tym zostanę 🙂

  • A ja nie cierpię "Piratów" Polańskiego. To jest dla mnie idealny przykład: jak nie należy robić filmów o piratach.
    Nie każdy kto kręci pościg samochodowy chce niszczyć samochody. Nie każdy kto kręci film korsarski ma ochotę niszczyć statki 🙂

  • Ja dotąd żyłem w przeświadczeniu, że wszyscy uwielbiają "Piratów" 🙂 Jesteś już dzisiaj drugą osobą, która uważa, że to totalny badziew 🙂

  • Simply

    Bo to JEST totalny badziew . Tylko początek jest dobry. ,, Piraci'' to film bez konstrukcji, tam nie ma opowieści. Nie ma konfliktu. Nie ma szwarcharakteru. Dramatyzmu zero, tylko, a zamiast dowcipu, tylko i wyłącznie jakieś protekcjonalne puszczanie do widza oka , takie martwe wewnętrznie, pseudo luzactwo. To seria słabych , wysilonych skeczy, a nie przygodówka . Scena z jedzeniem szczura jest od A do Z do dupy – śp. Tom Towles w ,, Dłużniku'' pokazał, jak to się robi. Poza tym przeciągnięta na siłę. Tu z resztą poza początkiem w ogóle nie ma porządnych scen. Scenariusz był do niczego, to już na tym leżało i wyło.
    +1/6
    ,,Czarny Korsarz'' wcale nie wygląda biedniej od filmu Polańskiego , wręcz przeciwnie , tu jest o wiele większy rozmach, więcej scen masowych , lokalizacji , plenerów … Np. sceny fechtunku i kaskaderka w ,, Piratach'' są nijakie i kompletnie bez wyobrażni , chociaż czuwał nad tym sam William Hobbs ( który pracował z Lesterem przy ,, Muszkieterach'' a Polańskiemu ustawił genialny pojedynek finałowy w ,, Makbecie'' ) , u Sollimy wypadają bez porównania lepiej, choć do ideału i tak im brakuje.
    Ps. ,,.. uwielbiam , bo wszyscy uwielbiają'' – no cóż, siara, jak skurwysyn, ale przynajmniej szczerze : D))

  • ,,.. uwielbiam , bo wszyscy uwielbiają'' . Hej, ale nie bierz w cudzysłów czegoś czego nie napisałem. Jeszcze ktoś pomyśli, że ma do czynienia z niekompetentnym recenzentem bez własnego zdania. Myślałem, że wszyscy uwielbiają, bo jest przecież zajebisty to zupełnie coś innego. Także w tej sprawie nic się nie zmieniło i "Piraci" Polańskiego to wciąż zajebisty film. Teraz już wiem, że trzy osoby się nie poznały 🙂