PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Chappie (2015)

Chappie - 2015

Chappie, będący trzecim pełnometrażowym filmem w dorobku reżysera Neila Blomkampa, stał się jednocześnie jego najbardziej osobistym dziełem. Wysługując się robotem – blaszanym alter ego (jednak tylko w obrębie wspomnień) Blomkamp opowiedział nam o wielu swoich inspiracjach, dzieciństwie, a w końcu ojczyźnie, którą kocha całym sercem. Ta miłość do Republiki Południowej Afryki nie jest jednak uczuciem jak z listu miłosnego, to raczej wyznanie miłosne do czegoś co się po prostu zna na wylot. W tym przypadku każdą ulicę, dom, wieżowiec, ciemny mroczny zaułek, brud i kurz.





Tytułowy Chappie jest jednym z robotów należących do korporacji zbrojeniowej. Stalowy robot z sukcesem zastąpił / wspomógł służby policyjne w Johannesburgu, tym samym pomagając oczyścić ulicę, a firmie Tetra Vaal zapewniając długotrwały, wielomilionowy kontrakt.

Takie jest podłoże historii, a areną działań ponownie staje się południowo-afrykański klimat. Nazwa firmy zbrojeniowej nie bez przypadku otrzymała taką nazwę. TetraVaal, to tytuł krótkometrażowego filmu reżysera. Pomysłu, który rozwinął w tegorocznym tytule.

Chappie - 2015
Wprowadzając czytelników w fabułę trzeba przede wszystkim wspomnieć o kryminalnym trio: Ninja, Yolandi i Amerika (pierwsza dwójka to trzon grającego hip-hop zespołu Die Antwoord z Kapsztadu). Karykatura półświatka (celebrująca oddanie dla stylu gangsta) wynosi kultywowanie życia poza prawem na ten sam poziom, który widzieliśmy w Spring Breakers. Inspiracja filmem Harmonego Korine’a i przedstawioną tam stylistyką bandyty jak z teledysku MTV jest czymś zrozumiałym. Daleko też nie trzeba szukać klamry spinającej twórców. Korine wyreżyserował w 2011 r. krótki metraż z Die Antwoord w roli głównej, Blomkamp sięgnął po nich kręcąc Chappiego. Kontynuowany obraz pop-crime zapoczątkowany w Spring Breakers to dopiero góra z wielkiego pudła wyciągniętego ze strychu johannesburgskiego artysty. Przestępcy z wielomilionowymi długami decydują się porwać policyjnego robota oraz jego twórcę, by ten (robot) wspomógł ich na przestępczej ścieżce.

Chappie - 2015
Historia opowiedziana w tej stylistyce gna do przodu niczym opowieść snuta przez nastoletniego gawędziarza. Wydarzenia, choć ułożone chronologicznie, są pełne chaosu, wręcz bałaganu. „A poźniej biegli! Później wybiegli! Trochę strzelali! A na końcu…”. No właśnie… Scenarzysta miksując tak wiele popkulturowych odniesień do lat 80-tych (od Krótkiego spięcia zaczynając, przez zegarek z kalkulatorem, na kreskówce He-Man kończąc) zapomniał, że wypada jakoś sensownie zakończyć ten film. Wszystkie ostatnie sceny są oczywiście wynikiem chaosu, bo przecież każdy nastolatek opowiadając z przejęciem wymyśloną historyjkę skupia się na esencji, czyli akcji, nie zawracając sobie głowy sensownym zakończeniem swojego bajania.

Chappie - 2015
W mojej opinii błędna była decyzja o zatrudnieniu gwiazd pokroju Hugh Jackmana i Sigourney Weaver. Z jednej strony rozumiem zamysł. Miała to być amerykańska opozycja ze swoim schludnym wyglądem i manierami do dzikości jaką reprezentowali rodzimi aktorzy. Może się mylę, ale przez to obraz wcale nie zyskał, a tylko stracił.

Chappie - 2015

Jaki był cel Blomkampa? Czy Chappie ma jakieś drugie dno? Bynajmniej nie. Jest po prostu czystej postaci rozrywką z kilkoma uniesieniami i kilkoma upadkami. Jest kilka logicznych błędów jak: ninja krzyczący nazwę innego robota, chociaż nie miał prawa jej znać, lub  kwestia wagi samego Chappiego – w kilku scenach jego twórca (irytujący, nadekspresyjny Dev Patel) przenosi z wielkim trudem poszczególne części robota, by w finale poradzić sobie z ciągnięciem całej maszyny.

Chappie - 2015

Wszelkie narzekania na wykonanie tego widowiska można zakwalifikować jako czepianie się. Film z takim budżetem wygląda po prostu doskonale. Dynamiczny, miejscami agresywny, z efektami specjalnymi na najwyższym poziomie, a jednak… Przez to, iż twórca wrzucił tak wiele zabawek do swojej piaskownicy, jest tylko niezły. W miarę trwania seansu potykamy się wręcz o kolejne dziwactwa. I ma to mało wspólnego z kreatywnością, to się nazywa po prostu bajzel. Miałem wrażenie, że Neil stworzył w tym filmie alternatywny świat, do którego chciałby się cofnąć (VHS, He-Man, kolorowe karabiny zabawki, którymi być może się bawił). Chciałby tam jednak zabrać ze sobą kilka dobrodziejstw współczesności (ps4, stuningowane samochody). Czyżby tym samym stworzył świat – marzenie wchodzącego w kryzys wieku średniego mężczyzny? Być może. Jednak przez nawarstwienie się tylu pomysłów, historia z potencjałem spada na drugi plan, a to podstawowy grzech każdego filmu.

5/10 - średni

Czas trwania: 120 min
Gatunek: Akcja, Sci-Fi
Reżyseria: Neill Blomkamp
Scenariusz: R.J. Stewart, James Vanderbilt
Obsada: Sharlto Copley, Dev Patel, Ninja, Yo-Landi Visser, Hugh Jackman, Sigourney Weaver
Zdjęcia: Trent Opaloch
Muzyka: Hans Zimmer

  • Mam nadzieję, że do mnie przemówią te wszystkie VHS-y, He-Meny i Jackmany. Już grzeje się dla mnie miejsce w kinie na jutrzejszy seans, także nie omieszkam tu wstąpić ponownie i podzielić się swoją opinią 🙂

  • Ja nie mam nic przeciwko sentymentom. Przecież esencją tego bloga jest 80's! 🙂 Jednak podane w tej formie jak u Blomkampa jakoś do mnie nie przemówiły. Daj znać po seansie 🙂

  • Simply

    Po przeczytaniu recenzji dochodzę do wniosku, że to musi być jakiś niebezpiecznie chujowy film.

  • Coś w tym jest. To w ogóle nie Twoje klimaty, więc nie zostaniesz porażony chujowizną 🙂 Jeżeli chodzi o reżysera, to mimo wszystko mu kibicuję. Potrafi zrobić sci-fi, a doniesienia o tym, że ma kręcić kolejnego Obcego to jak dla mnie informacja na plus. Mam wrażenie, że "Chappiego" zrobił dla samego siebie, a nie dla widzów 🙂

  • Z tego co słyszałem to jego Obcy ma ignorować Obcego 3 i być kontynuacją Obcego 2, a więc wcale nie powinniśmy mu tego poczytywać in plus. Wręcz przeciwnie, pieprzyć go i jego sequel Obcego.

  • Z lekkim poślizgiem, ale jestem.
    Pierwsze słowa jakie nasuwały mi się po seansie – TO JEST IDEALNA ROZRYWKA DLA MNIE! Bez hamulców, nie szara, a czasami wręcz żółto-różowa, z humorem i emocjami (miejscami naprawdę było mi szkoda tego robota), a duet Die Antwoord okazał się strzałek w dziesiątkę. Ok, jest tutaj sporo odniesień i niektóre z nich mogą się wydawać jakby były dla samego bycia, jak chociażby wstawka z "He-Manem", ale pisząc, że nie uśmiechnąłem się w tym momencie, zwyczajnie skłamałbym. Do tego ta świeżość – w końcu ile można oglądać rozpierduchę w Nowym Jorku czy innej amerykańskiej metropolii. Aż sam się sobie dziwię, że nie podobało mi się "Elizjum" (chyba muszę ten film jeszcze raz obejrzeć).

    Podsumowałbym to tak: Znów RPA i znów się udało!

    A co do nowego "Obcego", to po tym filmie jestem lekko spokojniejszy, choć to film z zupełnie innej beczki 🙂

  • E tam. Też uwielbiam Obcego 3, ale gdybym miał zabrać się za opowieść to też wolałbym ciągnąć historię po dwójce. Jestem ciekawy czy zaaplikuje coś ze swojej ojczyzny do filmu 🙂 Reżyser we wszystkim co robi wykazuje chęć podzielenia się ze wszystkimi informacją o tym skąd pochodzi.

  • No to cieszę się, że odnalazłeś się lepiej na seansie lepiej niż ja. Jeżeli chodzi o "Elizjum" to podobało mi się bardziej niż "Chappie"

  • Jeżeli o Obcego 3 chodzi to sama historia jego powstania, wszystkich problemów w trakcie realizacji i ostatecznego kształtu… może być scenariuszem na całkiem ciekawy, momentami straszny, w finale dający do myślenia film.

    Chappie ma w sobie jakiś potencjał. Bez wątpienia jest całkiem ciekawym spojrzeniem na problem AI, podobnie zresztą jak Her. Świeżość Chappiego i jego nieco dziecinnego podejścia przemawia do mnie o wiele bardziej niż schematyczna i wpisana w dogmat złej AI – Ex Machine.
    Troszkę szkoda, że main bad-guy został tak jednowymiarowo sportretowany.
    Jeszcze bardziej szkoda, że zamiast poszukać lepszych uzasadnień działań w scenariuszu poszliśmy na łatwiznę.

  • Pingback: Oats Studios - Rakka - Po napisach | z pasją o filmach()